ebook Post Scriptum
3.47 / 5.00 (liczba ocen: 325)

Post Scriptum
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

Kategoria:  / /
E-book - najniższa cena: 29.00
wciąż za drogo?
29.00 zł
Wesprzyj UpolujEbooka.pl - postaw kawę
Inne proponowane
Powieść jednej z najbardziej lubianych polskich pisarek fantasy! Milena Wójtowicz wraca po kilkuletniej przerwie z kolejną znakomitą historią, której motywem przewodnim jest BHP i to nie dla ludzi, bo – jak powszechnie wiadomo – nienormatywni też muszą przestrzegać przepisów…
 

Piotr Strzelecki, psycholog, coach i doradca post mortem wraz z Sabiną Piechotą, specjalistką ds. BHP prowadzi firmę PS Consulting, której docelowymi klientami są osoby nienormatywne: wampiry, wiły, wilkołaki, obłoczniki. Piotr i Sabina też są nie do końca ludźmi... i radzą sobie z tym każde na swój sposób. Ona nadmiernym spożyciem wyrobów cukierniczych, on medytacją i wdychaniem lawendy.
Przypadkiem oboje zostają wplątani w intrygę kryminalną: ktoś nastaje na życie (lub też egzystencję duchową) brzeskich nienormatywnych. Mimo oporów ze strony Sabiny, z inicjatywy Piotra podejmują śledztwo - a raczej próbują je podjąć. Świadomi własnego braku kompetencji w pracy detektywistycznej, szukają pomocy u opolskiego policjanta, który raz w miesiącu zwykł wyć do księżyca. Tymczasem tajemniczy morderca sięga po osikowy kołek... i sprawy przybierają bardzo niekorzystny obrót dla pary detektywów amatorów.

Post Scriptum od Milena Wójtowicz możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Lepiej robić cokolwiek, niż siedzieć na tyłku i czekać, aż wszystko samo zacznie działać.
W maju wraz z bohaterami Toni Marty Kisiel zwiedzałam ulice Wrocławia, a w czerwcu zostałam schwytana w sidła Sabiny i Piotra z Post Scriptum Mileny Wójtowicz i odwiedziłam mniejszą mieścinę nieopodal – Brzeg. Wieść o nowej powieści tej polskiej pisarki bardzo mnie ucieszyła. Dawno, dawno temu – tak dawno, że po samej książce nie zostało mi nic więcej, oprócz kilku niejasnych, lecz bardzo pozytywnych odczuć – przeczytałam pierwszą część Wrót. Poza ogólnym opisem fabuły i faktem, że podczas czytania umierałam ze śmiechu, zbyt wiele nie mogę Wam powiedzieć. Sięgając jednak po Post Scriptum, miałam nadzieję na poprawę humoru i dużą dawkę pozytywnego podejścia do życia. Nie zawiodłam się.

Nowa powieść Mileny Wójtowicz jest dokładnie tym, na co z opisu książki i akcji promocyjnej wydawnictwa wygląda – zabawną, lekko napisaną historią. Odrobiną urban fantasy i szczyptą kryminału. Gronem barwnych, interesujących bohaterów oraz prostą, lecz ciekawie zarysowaną koncepcją świata przedstawionego. Znajdziecie tutaj wszystkie składniki na humorystyczną powieść fantasy, która powinna umilić Wam dzień, poprawić nastrój. Rzeczy, składające się na niezłą, dobrze opracowaną historię, przewiązane piękną wstążką ciekawego stylu i lekkiego pióra Mileny Wójtowicz. Być może Post Scriptum nie jest książką, którą będziecie chcieli przeczytać już w momencie, kiedy się o niej dowiecie; lecz gdy – nawet przypadkowo – poznacie pierwszy rozdział, zapragniecie więcej. O wiele więcej.

Skoro udało mi się tak zgrabnie opowiedzieć Wam o największych plusach tej powieści, pozwólcie, że dodam coś o samej fabule. Jak wspomniałam wcześniej – rzecz dzieje się w małej miejscowości niedaleko Wrocławia, zwanej Brzegiem. To tutaj dwójka potwo… nienormatywnych głównych bohaterów – Sabina i Piotr – postanowiła założyć swoją firmę coachingową, specjalizującą się w problemach istot im podobnych, czyli paranormalnych. Mogłoby się zdawać, że popyt na bhpową wiedzę Sabiny czy psychologiczne wykształcenie Piotra będzie niewielki, lecz to tylko pozory. Przedsiębiorstwo naszych protagonistów rozwija się w dobrym kierunku i wszystko byłoby wprost doskonałe, gdyby nagle ktoś nie postanowił, że zacznie likwidować istoty nienormatywne w okolicy. Cóż więc może zrobić uzależniona od słodyczy specjalistka przepisów bhp i introwertyczny fan świec o zapachu lawendy? Przekazać sprawę komuś o wiele bardziej wykwalifikowanemu, oczywiście. Lecz tylko wtedy, kiedy uzgodnią, że kandydat na stanowisko się nadaje, a wycie do pełni księżyca dodaje mu punktów w ankiecie. No i „od czasu do czasu” przytrzymają rękę na pulsie, rzecz jasna.

Milena Wojtowicz wraca w wielkim stylu. Post Scriptum to powieść, którą poleciłabym największym fanom cyklu o Wolsze Rednej Olgi Gromyko czy Dożywocia Marty Kisiel. Rzeczą łapiącą czytelnika na haczyk u Wójtowicz jest nie tyle dobrze zarysowana fabuła czy ciekawie rozplanowana akcja – choć i tego tutaj nie brakuje – a wręcz mistrzowsko wykreowani bohaterowie. Wójtowicz ma do nich rękę – nie tylko głównych, lecz również drugoplanowych. Tutaj nawet postacie epizodyczne posiadają charakterek i cechy szczególne, które sprawiają, że nietrudno wyróżnić je z barwnego, licznego tłumu występującego w powieści.

Jeśli jeszcze o Post Scriptum nie słyszeliście, czas najwyższy, aby nadrobić braki. Ja już od pierwszych stron wyhodowałam sobie niemałą słabość do Sabiny i Piotra, a teraz żyję nadzieją, że autorka powieści pokusi się o jakąś kontynuację. Mam do Was jednak prośbę - jeżeli postanowicie sięgnąć po najnowszą książkę Wójtowicz, nie czytajcie jej w komunikacji miejskiej. Krztuszenie się ze śmiechu pośród tłumu nieznajomych nie działa dobrze na ogólny wizerunek.

Ocena: 5/6 czytaj więcej
©Nocny Cień
Agencja coachingowa dla osób nienormatywnych. To główne hasło miejsca pracy mgr. Piotra Strzeleckiego. Piotr i Sabina - jego bliska znajoma - też nie są do końca ludźmi, ale o tym dowiadujemy się z własnych przeczuć. Zatem co kryje się za okładką Post scriptum?

Główni bohaterowie przypadkiem zostają wciągnięci w intrygę kryminalną. Ktoś chce wykosić wszystkich nienormatywnych . Sabina i Piotr podejmują się śledztwa (lub próbują, jak kto woli. Oba określenia tego co robią są poprawne). Bohaterowie z braku doświadczenia, szukają pomocy u policji.

Słyszałem już różne opinie na temat książki, niestety większość ustawiała książkę jako nic specjalnego. Zasugerowałem się trochę opiniami, ale nie ukrywam, że książka mi się podobała! Przepełniona humorem akcja zostawia ślad w pamięci czytelnika. Książka nie jest przepełniona opisami, za to jest w niej bardzo dużo dowcipu, który autorka ma również w świecie realnym.

Motyw potworów był już w literaturze zapomniany lub tak bardzo "udoskonalany", że posłużenie się zwykłymi potworami, które znamy z bajek dla dzieci było strzałem w dziesiątkę. Bardzo spodobało mi się to, w jaki sposób nienormatywni zaadaptowali się w naszym świecie współczesnym. Muszę przyznać, że autorka miała bardzo fajny pomysł!

Oczywiście książka nie jest wymagająca i nie będziecie o niej pewnie pamiętać po miesiącu, ale jest taka humorystyczna, że chociaż na czas czytania zapomnicie o smutkach i problemach. I uwaga, wątek miłosny jest tak bardzo na uboczu, że może zapomnicie o nim.

Pani Milena dostarczyła nam też wachlarz postaci. Do wyboru, do koloru!
Autorka pokazuje, że my, Polacy często nie wiemy jak dobrych pisarzy mamy u siebie w kraju. Zapominamy o twórczości „naszych” a cieszymy się jak głupi na premiery książek zagranicznych autorów!

Post Scriptum to powieść pełna humoru, niebezpiecznych szkoleń BHP i zdesperowanych nienormatywnych osadzona w XXI wieku. Milena Wójtowicz personalnie też jest zakręcona, pełna energii i życia. Widać, że przelała na papier siebie nie udając jakiegoś wielkiego pisarza, który napisał powieść idealną.

Ocena: 4+/6 czytaj więcej
©Zatraceni w kartkach
Z twórczością Mileny Wójtowicz poznałam się w czasie studiów, kiedy czytałam Podatek i Wrota. Lekkie lektury z gatunku fantastyki, których akcja dzieje się w dzisiejszych czasach, sprawiły mi przyjemność przy lekturze, choć dziś nie potrafię przypomnieć sobie więcej niż ogólny zarys obu powieści. Po kilku latach ciszy na rynku pojawia się nowa książka autorki. Postanowiłam bliżej się z nią poznać i sprawdzić, jak tym razem odbiorę twórczość Mileny Wójtowicz.

Piotr i Sabina wspólnie stworzyli firmę, w ramach której, każde na swój sposób pomaga osobom odbiegającym od normy. Ich target to wszystkie jednostki, które określają jako nienormatywne: wilkołaki, wampiry, wiły, strzygi itd. Piotr jest psychologiem i coachem, Sabina prowadzi kursy BHP oraz sprawdza bezpieczeństwo w zakładach pracy. Prowadzą życie niezbyt normalne, ale unormowane, do czasu aż koło nich dochodzi o wypadków a nawet próby zabójstwa. Mimo braku kwalifikacji postanawiają rozwiązać zagadkę, kto stoi za ostatnimi wypadkami, a w tym celu szukają w policji kogoś, kto zrozumie ich niecodzienne życie.

Potrzebowałam sięgnąć po coś lekkiego, co wprawi mnie w dobry nastrój, a jednocześnie nie zmusi do bardzo szczegółowego śledzenia akcji, czy analizy wypadków. Post Scriptum spełniło te warunki doskonale, przeczytałam książkę w jeden dzień. Autorka długo utrzymywała w tajemnicy pochodzenie głównych bohaterów, podrzucając różne aluzje i dając do myślenia.

Ta historia jest lekka, ze względu na styl, jak i na wydarzenia. Początkowo trochę się gubiłam w tych ostatnich, próbując zorientować się kim są główni bohaterowie, czym się zajmują i jaki mają pogląd na świat, a autorka trochę wrzuciła mnie na głęboką wodę.

Post Scriptum to lektura, z którą spędza się lekko czas, ale wyparowuje z głowy stosunkowo szybko. Niezbyt ambitna, zdecydowanie zalicza się do literatury rozrywkowej. Nie ma w niej dużo emocji, bo nawet te potwory, które powinny wywoływać strach podczas lektury, wywołują co najwyżej lekkie zaciekawienie. Dochodzę do wniosku, że robię się za stara na tego typu książki, zaczynam oczekiwać czegoś więcej: emocji, intensywnych przeżyć, wydarzeń, które zmuszają mnie do refleksji, sytuacji, które mnie rozbawią albo wprawią w zdumienie. Tutaj wszystko jest takie trochę mdłe, na jednym poziomie. Podczas lektury nic mnie za bardzo nie zdziwiło. Nawet pochodzenie bohaterów, początkowo skrywane przez autorkę, było w jakiś sposób oczywiste ze względu na ich przemyślenia czy zachowania.

Post Scriptum to historia zamknięta, już od samego początku pojawiają się wydarzenia, które przesuwają ją w kierunku kryminału: tam jakiś wandalizm, tam wypadek przy pracy i tak coraz ciężej. Być może przez to, że bohaterów mało co może zabić, to nawet przy wydarzeniach brutalniejszych, emocje nie wzrastają. Ostatecznie wszystko da się rozwiązać, winni zostają ustaleni, wszystko kończy się wręcz za gładko.

Na pewno znajdą się czytelnicy, którym ta lektura sprawi dużo radości, jednak jeśli ktoś oczekuje czegoś więcej od książki, chociażby więcej różnorodnych emocji, to tutaj ich nie znajdzie. Ciekawym pomysłem jest życie "potworów" wśród ludzi, ale takie historie już się wcześniej pojawiały na rynku. To dobra lektura dla osób lubiących lekką fantastykę, wpadającą w urban fantasy i kryminał.

Ocena: 3+/6 czytaj więcej
©Książkowe Wyliczanki
Jeżeli wydaje ci się, że otaczająca Cię rzeczywistość jest zwyczajna to poobserwuj ją trochę, może okazać się, że zauważysz pewne niuanse niezbyt pasującego do twojej wcześniejszej oceny … A jeśli już wcześniej coś zwróciło Twoją uwagę to zamiast swoją wiedzę „wzbogacać” w sieci lepiej zwróć się do fachowców, oni pomogą i w razie kłopotów służą nawet odpowiednią terapią.

Praca na własny rachunek ma wiele zalet, pewne wady również, jedne i drugie Piotr Strzelecki zna doskonale, tak samo zresztą dobrze jak i swoją wspólniczkę Sabinę Piechotę. Firma PS Professional Consulting okazała się ich prawie doskonałą spółką, w dzisiejszych czasach popyt na dobrych BHP-owców oraz coachów i psychologów jest ogromny, zwłaszcza na rynku gdzie klientami są istoty nienormatywne. Tak, nie są oni legendą, mitem czy też postaciami z horrorów, oczywiście nikt się nie chwali, iż nie jest taki sam jak sąsiad czy sąsiadka, lecz przecież nie takie rzeczy dzieją się na świecie. No więc biznesowa inicjatywa Piotrka i Binki ma się dobrze lub raczej jeszcze lepiej, wiadomo, ich usługi trafiają w potrzeby klienteli, przedsiębiorstwo przynosi zyski, tylko czasem nadnaturalne cechy dają się we znaki – zwłaszcza Piechoty, akceptującej siebie w więcej niż stu procentach. Jednakże sielska egzystencję, z domieszka troszkę cierpkiego smaku, ktoś właśnie postanowił bezczelnie naruszyć i rozpoczął polowanie na nie do końca ludzkich mieszkańców Brzegu (tak tego koło Opola) oraz podobnych im przyjezdnych. Kiedyś zdarzały się jakieś nadziania na widły i takie tam, lecz były to przypadki wcale nie tak częste jak mówią legendy, ale to co teraz ma miejsce za bardzo zbliża się do przyjacielsko-biznesowego duetu, chcąc – Piotrek i nie chcąc – Sabinka angażują się w dochodzenie. Niestety ich zawodowe kompetencje nie do końca sprawdzają się jako metody śledcze, lecz od czego znajomości! Problem w tym, że wydarzenia nabierają tempa, zagrożenie wzrasta, strach zaczyna padać na nienormatywnych, a zbrodniarz nadal hula po Brzegu i jego okolicach. Komu zachciało się naruszać spokój i dlaczego? Na to pytanie na pewno znajdzie się odpowiedź, nawet po trupach, przecież one także mają interes w tym by przestępca został przykładnie ukarany!

Gatunek Urban fantasy najczęściej za tło ma metropolię, jak zresztą też i nazwa wskazuje, pełną mrocznych zakamarków oraz mieszkańców z mniej lub bardziej nadnaturalnymi cechami. Taki entourage sprawdza się także w bardziej swojskich warunkach, zwłaszcza gdy autor, w tym przypadku autorka, ma doskonały pomysł na książkę i co równie istotnie konsekwentnie przekłada go na słowa. Post Scriptum powinno mieć na okładce ostrzeżenie – uwaga grozi niekontrolowanym śmiechem, przydatne zwłaszcza kiedy czytamy w środkach komunikacji oraz na przykład na przystankach gdy współpasażerowie lub przechodnie patrzą na czytelnika ciut podejrzliwie. Milena Wójtowicz przygotowała lekturą idealną dla spragnionych ogromnej dawki humoru – niekiedy bardzo przewrotnego, wątku kryminalnego i … istot nienormatywnych, zresztą jeśli ci ostatni Wam się przejedli to postacie z tej książki okazują się doskonałą odtrutką na znane schematy. Pisarka dopracowała detale i ogólną kanwę, wplatając w nie perypetię bohaterów, nie zawsze o nieludzkich „właściwościach”, ale za to nieustannie przyciągających do siebie zdarzenia o dość morderczo-zbrodniczych źródłach. W Post Scriptum fabuła intryguje na każdym kroku, a osoby będące jej pierwszo i drugoplanowymi aktorami okazują się mieć wiele twarzy, jedne poznajemy od razu, inne dopiero po czasie, oczywiście są obdarzone poczuciem humoru, niekiedy o dość krwiożerczym odcieniu. Chętnie spotkałam bym się jeszcze z Sabinką, Piotrkiem i Ewą oraz pozostałymi ich nienormatywnymi i normatywnymi znajomymi, gwarantującymi świetna zabawę i bardzo dobrą lekturę.

Ocena: 6/6
czytaj więcej
©Taki jest świat
Komentarze dotyczące książki:
Warto zerknąć