ebook Pierwszy Róg
3.74 / 5.00 (liczba ocen: 778)

Pierwszy Róg
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

Kategoria:  / /
E-book - polecana oferta: 23.62
Audiobook - najniższa cena: 39.90
wciąż za drogo?
empik#Empik - promocje - SUPER CENY
empik#Empik - promocje - SUPER CENY
27.81 złpremium: 17.94 zł Lub 17.94 zł
-19% 23.62 zł Lub 21.26 zł
29.90 złempikGO: 24.99 zł z Empik Go 24.99 zł
29.52 zł Lub 26.57 zł
29.90 zł
22.63 zł
26.57 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (4)
Wesprzyj UpolujEbooka.pl - postaw kawę
Inne proponowane

Wszystko ma swój początek w zasypanej śniegiem gospodzie w górach dalekiej Północy. Stary wojownik Havald, zmęczony życiem i wieczną walką, tajemnicza czarodziejka Leandra, niebezpieczny przywódca bandy łupieżców i mroczna elfka o szczególnych upodobaniach seksualnych. Każde szuka czegoś innego. Każde podąża w inną stronę. Kim są naprawdę? Dokąd zmierzają?

Żadne z nich nie wie, że głęboko pod gospodą krzyżują się prastare linie mocy. Kiedy siarczysty mróz i burza śnieżna odcinają podróżnych od świata, wybucha panika: krwawy mord wskazuje na to, że w pobliżu czai się bestia. Czy Havald i Leandra mogą komuś zaufać? Trop prowadzi do legendarnego królestwa Askiru...
Intensywna, gęsta atmosfera, znakomite dialogi i fenomenalnie wykreowani bohaterowie to tylko przedsmak monumentalnego eposu o walce z przepotężnym Imperium Thalaku.

Pierwszy Róg; rozpoczyna cykl fantasy, który porwał kilkusettysięczną rzeszę czytelników na całym świecie. Tajemnicza, magiczna przygoda wciąga już od pierwszych stron.

Bez upiększeń, prosto z mostu, mocne, mroczne i... rewelacyjne! - Hans Schuhmacher

Bardziej wciągającej i porywającej nie ma. - phantastik-couch
 

Pierwszy Róg od Richard Schwartz możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Mądrość nie przychodzi sama z siebie, tylko dlatego że człowiek się starzeje. Mądrości trzeba szukać.
Ludzie często mają poczucie, że spotyka ich za coś kara. To nie klątwa na nas ciąży, to tylko życie.
Niejednokrotnie wspomniałam, ciągle „zaprzyjaźniam” się z tak rozległym gatunkiem, jakim jest fantasy. Ostatnio trochę od niego odpoczęłam, ale stwierdziłam, że pora wyruszyć w dalszą podróż. Tym bardziej, iż uzyskałam możliwość przeczytania pierwszego tomu z cyklu Tajemnica Askiru. Zanim zapoznałam się z samym opisem, to przyznaję — wydawało mi się, że trafię na dość schematyczną fabułę. Odległe krainy, magiczne przedmioty, walka dobra ze złem. Chyba wszyscy znamy podobne historie. Aczkolwiek spotkała mnie pewna niespodzianka, a jest nią po prostu oryginalność. Autor, Richard Schwartz, pochodzi z Niemiec, już to okazało się zaskoczeniem, bowiem zaczęłam przyzwyczajać się do pisarzy amerykańskich, czasem szwedzkich, jakby inni nie istnieli. Wyłączając paru świetnych polskich twórców. Do tego nadeszło jeszcze kilka osobliwych cech, o których opowiem za chwilę. Tajemnica Askiru od początku sprawiała bardzo pozytywne wrażenie, ciężko temu zaprzeczyć.

Trzymałem w ręku sztylet, choć nie pamiętałem, bym go wyciągnął. Jego czubkiem uniosłem fafle zwierzęcia. Dały się poruszyć, choć opornie. Stworzenie nie żyło od niedawna, a przed śmiercią broniło się zaciekle. Szczęka była pełna krwi, wydało mi się również, że w szparach między zębami tkwi sierść.

Podniosłem się i powoli podszedłem do drugiej kupki. Usiłowałem przypomnieć sobie, jak wyglądał stajenny. Niewiele starszy od Lisbeth, miał piegowatą twarz, chodził okutany w kilka warstw za dużej odzieży. Zawsze miał miłe słowo dla Zeusa, mojego konia. Piegi. Tak, pamiętałem jego piegi.

Unikałem wzrokiem tego, co leżało przede mną. Znalazłem widły z drewnianymi zębami. Były roztrzaskane… Ukląkłem i przyjrzałem się im bliżej. Za mną stali Lea i karczmarz, żadne się nie odzywało, słychać było tylko zwierzęta i odgłos wieczornej zawiei.

Mocno zaintrygował mnie charakterystyczny dla tej książki „duszny” klimat, niepokojący, wypadający naprawdę realistycznie. A wszystko za pomocą miejsca akcji, czyli karczmy, gdzie dochodzi do specyficznej zbrodni. Kto maczał w niej palce? Bohaterowie zostają tam uwięzieni, za sprawą ciągle powiększającej się śnieżycy. Łatwo się w nich wczuć, gdy oczekują na poprawę sytuacji. Całość z każdą kartką staje się dosłownie klaustrofobiczna, powieść idealna do poczytania w nocy. Aż żałuję, że nie sięgnęłam po nią po raz pierwszy zimą, efekt mógłby być jeszcze lepszy. Niemniej jednak, nawet w upalne lato robi wrażenie. Ukłony dla autora za umiejętność znakomitego przedstawienia otoczenia.

Schwartz pisze w sposób lekki, dość prosty, bez zabawy w nazbyt kwieciste określenia. Pasuje mi to do ogólnego zarysu fabuły. Poznajemy całą gamę magicznych stworzeń: wilkołaka, krasnoluda, elfkę. Wszyscy zostali ciekawie wykreowani, zwłaszcza narrator historii, Havald, postać dla nas tajemnicza, lecz również fascynująca. Mimo oglądania świata jego oczami nieustannie czuć, że kryje w sobie mnóstwo sekretów. Cykl liczy siedem tomów, w Polsce wydano do tej pory trzy, więc myślę, iż największe zaskoczenia wciąż są przed nami! Aż trudno się ich doczekać.

Powieść ma kilka oblicz. Naturalnie, zgodnie z moimi wcześniejszymi słowami, jest przede wszystkim enigmatyczna. Jednak dialogi potrafią także rozbawić, bohaterowie dają się lubić, choć trzeba pamiętać, że w tej książce nic nie bywa oczywiste, a nasze przypuszczenia mogą okazać się zupełnie błędne. Historia wciągnęła mnie od pierwszych stron, pomimo gabarytów, trudno odłożyć egzemplarz. Widać, iż autor włożył w swoje dzieło naprawdę dużo pracy, dbając o każdy szczegół, za co należy mu się uznanie. Razem z postaciami przeżywamy ich rozterki, poznajemy ich zalety oraz wady, jakbyśmy sami spędzali z nimi czas w karczmie. Goszczący tam bandyci budzą zrozumiałą grozę — czy to oni stoją za morderstwem?

Richard Schwartz wpadł na dobry pomysł i wspaniale go zrealizował. Bardzo liczę, że kolejne tomy spod znaku Tajemnicy Askiru są równie świetne, zamierzam po nie w najbliższym czasie sięgnąć, oczekując polskich wydań czterech następnych części. To seria idealna nie tylko dla miłośników fantasy, ale też dla osób chcących rozpocząć przygodę z tym gatunkiem. Warto dać Schwartzowi szansę, mamy do czynienia z utalentowanym pisarzem. Jej oryginalność się broni, teraz rozumiem te wszystkie pozytywne opinie — nie były przesadzone.

Bandyci jak zwykle jeszcze spali, tylko pozostali goście przyglądali nam się, zapewne snując przypuszczenia. Popatrzyłem po obecnych: niektórzy odwracali wzrok, na twarzach innych malowała się tak wyraźna ciekawość, że spodziewałem się, iż podejdą do nas, by lepiej słyszeć.

Poszliśmy za gospodarzem do kuchni, która okazała się zaskakująco duża i przestronna. Pośrodku stał rząd piecyków — nigdy wcześniej nie widziałem podobnej konstrukcji. Były to cztery kuchenki, ustawione jedna obok drugiej. Każda miała centralną rurę zakończoną wyciągiem, podobnym do dymnika w kuźni, a do gotowania służyła żelazna płyta, w której wycięto cztery otwory. Wszystkie kuchenki były w użyciu, ale tylko na dwóch gotowano. Maria, uwijając się przy garnkach i patelniach, rzucała nam spłoszone spojrzenia.

Ocena: 4/6
©Majuskuła
Pierwszy Róg Richarda Schwartza udowadnia, że nie tylko Amerykanie, ale także Niemcy potrafią pisać skupione na działaniach bohaterów, klasyczne fantasy, z którym można spędzić kilka udanych godzin. Ta książka jest pierwszym tomem siedmioczęściowej Tajemnicy Askiru, która do złudzenia przypomina zapis przebiegu kampanii RPG. Jednakże najprawdopodobniej przypadnie do gustu się nie tylko fanom tych gier, ale i miłośnikom dobrej, przygodowej literatury.

Autor wykorzystał jeden z klasycznych pomysłów gatunku – za pomocą śmiertelnie groźnej burzy śnieżnej uwięził bohaterów w znajdującej się na górskiej przełęczy karczmie Pod Głowomłotem, która wraz z rozwojem wydarzeń okazuje się czymś znacznie więcej, niż ktokolwiek mógłby przypuszczać. Centralna postacią i zarazem narratorem jest podstarzały wojownik Havald, do którego z prośbą o pomoc zwraca się półelfka i zarazem maestra Leandra, uzbrojona w legendarne Ostrze Spójni noszące miano Kamienne Serce. Mężczyzna tłumaczy jej, że bierze go za kogoś, kim absolutnie nie jest, ale gdy tylko karczmarz znajduje w stajni rozorane ciało z wyjedzonymi wnętrznościami, oboje bez wahania biorą się za śledztwo. A i bez tego atmosfera w karczmie gęstnieje z każdą godziną – bo zostali w niej uwięzieni kupcy, domniemani zbójcy, strażnicy oraz górnicy, którzy niekoniecznie patrzą na siebie przychylnym okiem. Do tego okazuje się, że jednym z gości jest także budząca strach wśród wszystkich obecnych mroczna elfka o imieniu Zokora. A kiedy karczmarz odkrywa, że ktoś splądrował jego piwnicę, odkrywając przejście do niższego poziomu, Leandra i Havald przekonują się, że z całą pewnością nie znajdują się w zwykłych zabudowaniach, i tak zaczynają odkrywać tajemnice niegdyś potężnego cesarstwa Askiru...

O świecie przedstawionym nie dowiadujemy się jednak w tym tomie zbyt dużo: tylko tyle, że występują w nim ludzie, elfy i ich mroczni bracia, krasnoludy i orki. Tworzą oni większe bądź mniejsze państwa, które niekoniecznie żyją ze sobą w zgodzie – i tak Leandra szuka pomocy w obronie przed bezwzględnym Imperium Thalak. Kolejnym elementem, względem którego autor uchyla rąbka tajemnicy jest magia – opiera się na sześciu rodzajach energii: wietrze, wodzie, ziemi, ogniu, naturze i świetle, zaś osoby w niej szkolone nazywa się maestrami. Istnieją rzecz jasna artefakty i magiczne przedmioty, które odgrywają w Pierwszym Rogu istotną rolę. Tak więc nic o nich nie powiem, przekonajcie się sami, jak wykorzystał je w fabule autor. Zaś jeśli pogubicie się np. we wspominanych przez postaci bogach czy miejscach, zajrzyjcie na koniec tomu do glosariusza.

Powieść czyta się szybko i przyjemnie nie tylko dlatego, że pomysłowo wykorzystuje elementy klasycznego fantasy, ale też ze względu na język: styl jest dość oszczędny, a opisy krótkie i konkretne. Mi przeszkadzało w nim jednak to, że postaci wyrażając szacunek zwracały się do siebie per „wy”, uważam też, że sami bohaterowie mogliby używać bardziej zróżnicowanego słownictwa. A skoro już o postaciach mowa, to najbardziej polubiłam waleczną mroczną elfkę Zokorę, która nie do końca rozumie ludzki system wartości, ale próbuje się go uczyć, i niejednokrotnie zaskakuje swoimi umiejętnościami. Leandra jest zdeterminowana, ale może nieco zbyt naiwna (co ona widzi w starym wojowniku?), zaś narrator, czyli Havald wypada na ich tle najsłabiej: w mojej ocenie to niestety typowy Gary Stu, wie i umie zdecydowanie za dużo, jest to wprawdzie pod koniec książki podbudowane ujawnieniem jego tajemnicy, ale i tak czuję, że autor przesadził w kwestii napompowanych statystyk protagonisty.

Tak czy siak książka niczym ruchome piaski z pewnością wciągnie każdego fana klasycznego, przygodowego fantasy, bo dzięki koncepcji zamknięcia fabuły w jednym miejscu zupełnie nie będziecie spodziewali się tego, co wymyślił Richard Schwartz. I tak jak ja z chęcią sięgniecie po kolejny tom Tajemnicy Askiru, czyli Drugi Legion, by razem z bohaterami odkrywać sekrety dawnego Imperium.

Ocena: 4/6
©Głodna Wyobraźnia
Świat fantastyki literackiej jest tak ściśle związany z komputerowymi grami RPG, że gdyby nie fakt, iż branża komputerowa jest dużo młodsza od literatury, trudno byłoby stwierdzić, co czerpie z czego. Dlaczego o tym wspominam? Nadal mam w głowie cień zauroczenia, które mną zawładnęło, gdy jako nastolatek zainstalowałem Baldur’s Gate’a i zacząłem grać. Pamiętam, jak chłonąłem cały ten świat pełen nietuzinkowych bohaterów, wspaniałych istot i wszechobecnej magii, a głos Piotra Fronczewskiego mówiący Przed wyruszeniem w drogę należy zebrać drużynę zapewne będzie do mnie wracał za każdym razem, gdy poczuję klimat Lochów i Smoków. Pamiętam też, jak kilka lat później wpadły mi w ręce książki Roberta Salvatore’a (sławna Legenda Drizzta) i znów cieszyłem się jak dziecko, dając się pochłonąć krainie Forgotten Realms. Niestety, przy którymś tomie stwierdziłem, że nie zniosę już odgrzewania tego samego kotleta, że bohaterowie są zbyt „bohaterscy”, a to wszystko zmierza donikąd. Drugim tego typu komputerowym objawieniem był Skyrim. Wcale nie lepszy od poprzednich dwóch części Elder Scrolls, ale z jedną zdecydowaną zaletą i wyróżnieniem: eksplorowanie starych grobowców ze szkieletami krzyczącymi FUS RO DAH! miało na tyle niepowtarzalny klimat, że chętnie wracałem do niego kilka razy. Pozostaje jeszcze Wiedźmin, który ze swoim tawernianym klimatem, kompletną „nieboskością” bohaterów i okrutną prawdziwością ludzkiego zachowania również zawsze mnie zachwycał.

I teraz na scenę wchodzi Richard Schwartz, który (za sprawą wydawnictwa Initium – tak bardzo przeze mnie ukochanego ze względu na wydanie serii Czarne Kamienie Anny Bishop) daje nam możliwość poznania mikstury klimatu Lochów i Smoków, podziemi Skyrim oraz temerskiej karczmy. Jeżeli wpadłbym na pomysł pomieszania tych trzech światów przed przeczytaniem Pierwszego Rogu, uznałbym, że to pomysł na murowany sukces.

Chwilowa cisza przed burzą śnieżną, gospoda, a w niej Havald (starszy, niezwykle mądry wojownik, który usilnie chce pokazać, jak bardzo w dupie ma cały świat i szykuje się do śmierci), Leandra (piękna półelfka, dzierżąca tajemnicze Ostrze Spójni, będąca szkolonym magiem, sługą królowej i ochotniczką, która zgłosiła się do odnalezienia legendarnej krainy Askir), mroczna elfka Zokora, grupa bandytów, kupcy, górnicy, karczmarz, jego trzy córki i chłopcy do pomocy. Nagle rozpętuje się burza śnieżna, która nie pozwala nikomu wystawić nosa poza teren gospody. Idealne miejsce, żeby wszyscy zaczęli skakać sobie do gardeł. Szczególnie, gdy nagle okazuje się, że jeden z ludzi nie żyje, a cała sceneria wskazuje, że rozszarpało go jakieś zwierzę, które zatarło po sobie większość śladów. Do tego karczmarz, który co chwilę ma jakiś nowy problem: a to dziwne zjawiska w jego piwnicy, a to zaginiony chłopak, którego trzeba odnaleźć, a to bandyci, którzy palą się, żeby dobrać się do jego córek lub szukają pretekstu do jatki. Naprawdę czekałem na gigantyczne pająki na strychu, ale ich nie było. Ogólnie masa problemów, a tymi, którzy mają się zająć ich rozwiązaniem, są oczywiście szanowna pani mag oraz szanowny starszy pan, który – jak się okazuje – nie zapomniał jeszcze wszystkich doświadczeń nabytych podczas służby wojskowej i wcale nie ma tak wszystkiego gdzieś.

Pomysł na murowany sukces ma jednak jedną skazę. Przez pierwsze pięćdziesiąt stron straszliwie uwierała mnie forma grzecznościowa, której używają bohaterowie. Przyjęta forma (per „wy”) powodowała, że trudno było odnaleźć się w niektórych dialogach. Niby to drobny szczegół, ale był jak ziarenka piasku między zębami. Jednak z każdą kolejną stroną stawało się to coraz bardziej akceptowalne i odpowiednie. Szczerze – jeżeli kogoś to zniechęca, zaciśnijcie zęby (uwaga na piasek) i przyzwyczajcie się. Warto! Coś dla siebie znajdą tutaj również zwolennicy romansu. W książce pojawia się wątek miłosny, ale mocno okrojony. Właściwie to wydaje mi się zbędny i trochę zwichrowany (być może będzie miał znaczenie w kolejnej części, która już na mnie czeka). Nieprzypadkowo również wspomniałem na początku o Skyrimie i Wiedźminie – stworzony wPierwszym Rogu klimat niezwykle przypomina te gry.

Przeczytanie tej książki wymagało ode mnie chwili bólu, z jakim musiałem się zmierzyć, przyzwyczajając się do języka bohaterów. Jednak ten chwilowy dyskomfort został zrekompensowany z nadwyżką. Ostatnio mam szczęście i trafiam na książki, w których bohaterowie są cudownie „szarzy” i tutaj też tak jest. Każdy ma coś na sumieniu, każdy jest bardzo ludzki, ma swoje lęki, czasem źle doradzi, źle się odezwie, źle postąpi. Właściwie większość bohaterów ma momenty, w których bywa obojętna i egoistyczna, mimo że w ostatecznym rozrachunku widać, że ich motywacja była lepsza, niż pierwotnie mogłoby się wydawać. I to nie jest udawane, bo przecież to nie jest gospoda pełna starych przyjaciół, którzy oddaliby za siebie życie. To przypadkowe osoby, które znalazły się razem w złym miejscu o złym czasie. Nikt tutaj nie jest też tak zwanym „one man army”, nikt nie rzuca się w małym pomieszczeniu z mieczem w ręku na pięciu przeciwników, wychodząc ze starcia bez jednego zadrapania. Tutaj wszystko jest wyważone i to właściwie najbardziej ujęło mnie w tej powieści. Mam nadzieję, że podzielicie moje zdanie.

Ocena: 5/6
©Spadło mi z regała
Gatunek fantasy to rodzaj książek, po który sięgam sporadycznie, dlatego rzadko decyduję się na ich recenzję. Jednak po przeczytaniu kilku pierwszych stron powieści Pierwszy róg ciekawość pchała mnie, by sięgnąć po więcej. Co przekonało mnie tak szybko?
Zdecydowanie bardzo dostępny, choć dopasowany do czasu akcji język, którym posługuje się autor, przejrzyste wydanie tej powieści, wyzierająca od pierwszych zdań tajemniczość i zagadkowa postać Havalda, który jest narratorem tej historii.

Na skutek śnieżycy w gospodzie na przełęczy, uwięzionych zostaje kilkoro wędrowców, wśród których szybko zaczyna narastać konflikt.
Mimo, iż każdy z nich znalazł się tutaj przez przypadek, przeznaczenie zdaje się temu przeczyć. Zlękniony karczmarz i jego córki, były wojownik Havald, buńczuczna grupa żołdaków, kupcy, elfka – maesta Leandra i mroczna elfka Zokora, to postacie, które grają w powieści pierwsze skrzypce.
Niemal od początku, wraz z przybyciem pięknej Leandry zostajemy wciągnięci w wir zdarzeń. Elfka pragnie namówić wojownika na wspólną misję. Jednocześnie dowiadujemy się o kolejnych podbojach i zagrożeniu jakie stanowi dla świata Imperium Thalaku. W kolejnych dniach, w gospodzie popełnione zostaje brutalne morderstwo, a próby jego wyjaśnienia i znalezienia winowajcy prowadzą do zaskakujących odkryć, jakie skrywają w sobie mury zajazdu Pod Głowomłotem.
Śnieżyca i przerażający mróz uniemożliwiają wydostanie się z gospody, morderca z pewnością jest wśród gości, a jego ofiarą paść może każdy z przybyłych…

Historia, którą przedstawił Schwartz ma w sobie ogromny ładunek pełnej trwogi niepewności, wyczekiwania. Każda kolejna tajemnica, skrywany w murach wieży sekret, budzą w czytelniku nastrój grozy. Każda z postaci staje się osobą podejrzaną. A liczne, luźne, choć niebanalne dialogi, tylko podsycają ciekawość czytelnika. Wszystkie te cechy nadają Pierwszemu rogowi klimat thrillera, a charakterystyczne dla tego gatunku napięcie sprawia, że powieść czyta się wyśmienicie.

Kto i kiedy zbudował zajazd i jaka była jego funkcja?

Podobnie mroczni, zagadkowi bohaterowie. Czytelnik z niecierpliwością wyczekuje następnego ich ruchu i stopniowego odkrycia się. Wydaje się, że każdy chowa w zanadrzu swoją prawdziwą tożsamość.
Jednocześnie Havald jest tutaj osobą, która cieszy się swoistym uznaniem i szacunkiem, będąc buforem wszelkich sporów wynikających między gośćmi.
Podobnie jednak jak reszta, i on skrywa w zanadrzu tajemnicę, nie przyznając się do swego rzeczywistego ja.

Jak to często bywa, początkowo miałam trudności z przyswojeniem wielu obcobrzmiących imion i nazw geograficznych (niestety jest to moja pięta achillesowa.)
Ubolewam, że dopiero przy końcu zorientowałam, się, iż na ostatnich kartach powieści autor zamieścił objaśnienia dotyczące poszczególnych bohaterów i miejsc akcji. Z czasem jednak udało mi się z nimi oswoić i przestałam mylić poszczególne postaci…

Historia niesamowicie wciąga, a bogactwo akcji, rozwinięcia poszczególnych wątków, klimat jaki nadał autor tej opowieści naprawdę robią wrażenie.
Po przeczytaniu sporej części Pierwszego rogu po raz kolejny pomyślałam o Richardzie Schwarzu, ale też o innych autorach książek tego gatunku z wielkim szacunkiem.
Często fantasy spychane jest na boczny tor, bo nierzeczywiste, bo jakieś elfki, herosy i inne potwory. Ale moi drodzy, jakże bogatą wyobraźnię trzeba mieć, by stworzyć tak wielopoziomową powieść jak Pierwszy róg, skrywającą w sobie tak wiele akcji, proszących się o wyjaśnienie zagadek z przeszłości i skrupulatnie przemyślanych posunięć bohaterów. A wszystko to w jednym niewielkim zajeździe.
Dodatkowo, wbrew powszechnej opinii o fantasy, powieść R. Schwartza nie kryje w sobie ogromu nierealnych stworów, latających duchów i in.
Tutaj główną rolę gra magia i to ona zdaje się rządzić losami gości pod Głowomłotem…

Polecam przeczytać, choćby dla postaci niepokornej i seksualnie wyzwolonej Zokory, której postawa i cięty język potrafi rozładować napięcie i wywołać śmiech nie tylko w gospodzie, ale i w zatrwożonym czytelniku.
Wprawdzie, w przypadku mrocznej elfki ciężko mówić o wątku romantycznym, jednak i taki znalazł swe miejsce w gospodzie pełnej gotowych do walk wojów i łupieżców.

Jak możemy przeczytać na obwolucie książki: Pierwszy róg to fenomenalny debiut Richarda Schwartza, inicjujący wielotomowy cykl w nurcie high fantasy, który sprzedał się w kilkusettysięcznym nakładzie i zafascynował rzesze czytelników.

Rzeczywiście, debiutujący autor z przytupem wszedł na wydawniczy rynek! Ja już czekam na kontynuację!

Ocena: 5/6
©Miłość do czytania …
Wspominałam ostatnio na mojej stronie facebookowej, że nie mogę przełamać się i znaleźć takiego fantasy, które w końcu byłoby inne, a zarazem wciągnęłoby mnie od razu w wir wydarzeń. Tak. Pierwszy róg przełamała moją niechęć do tego gatunku.

Fabuła tej książki mocno mnie zaskoczyła już od pierwszych stron. Akcja toczy się w wysokich górach dalekiej północy. Tam na krańcu świata można spotkać wielu wędrowców, gdzie zasypana śniegiem i obkuta lodem jet cała przełęcz. To właśnie w zajeździe Pod Głowomłotem stary i niechętny do jakichkolwiek rozmów wojownik Havald spotka elfkę Leandrę, która pragnie, by to właśnie on pomógł jej w pewnej misji. Jednak Havald nie chce jej pomóc. Wszystko zmienia się, gdy dochodzi do brutalnego morderstwa jednego z parobków i wiadomo, że nie mógł dopuścić się tej zbrodni człowiek, że jedyną możliwością jest bestia. To wydarzenie powoduje, że stary wojownik postanawia z grupą nowo poznanych osób dowiedzieć się, co się za tym wszystkim kryje, a ślady i przeczucie przywodzi ich do legendarnego Królestwa Askiru.

Oj dawno nie czytałam tak dobrej powieści z gatunku fantasy. Ostatnio takie emocje wywołała u mnie powieść Saby Tahir - Imperium ognia. Książka Richarda Schwartza to debiut autora i według mnie jest on bardzo udany. To powieść pełna zwrotów akcji i jeśli kochacie magię oraz mityczne stworzenia jak elfy, smoki, bestie, nadprzyrodzone zdolności to myślę, że powieść jest jak najbardziej dla Was. Ponadto świat wykreowany przez autora to dla mnie kraina, która przykuwa naszą uwagę jak świat przedstawiony na przykład we Władcy Pierścieni. Czytając powieść oczywiście ma się nieodparte wrażenie, że znajdujemy się w środku wydarzeń, jakbyśmy byli jednymi z bohaterów. Wiele informacji oraz tajemnic nie jest znane, a w relacjach przedstawianych przez gości poznajemy wiele cennych wskazówek do rozszyfrowania tej historii.

Wielkim plusem powieści jest to, że akcja jest spokojna i nic nie dzieje się za szybko. Lubię, gdy w tego typu książkach trzeba się wczytać w nią i bardzo często mieć zmysł czytania między wierszami. Pierwszy róg napisany jest dobrym językiem, który oddaje klimat tamtej stworzonej krainy oraz czasów, w którym toczy się akcja. To nie jest potoczny język, ponieważ widać, że autor pisząc książkę starannie używał słownictwa, które w pierwszym zetknięciu może być dla nas trudne do zaakceptowania, jeśli chodzi o taki sposób narracji. Jednak gdy już się wczytamy, to w ogóle nie powinno nikomu to przeszkadzać. Jeśli chodzi o wojownika Havalda to postać złożona, która będzie imponować swoją wiedzą, opanowaniem oraz tym jak potrafił wyciągać wnioski z sytuacji, jakie miały miejsce. Elfka Leandra to uparta, ale waleczna postać, która ma dość specyficzne upodobania. Jednak jej urok coś w sobie ma i warto uważnie śledzić jej losy.

Pierwszy róg to fenomenalna powieść, która zachwyciła mnie od pierwszych stron. Podróżując razem z bohaterami nie jesteśmy w stanie przewidzieć, w którym momencie wydarzy się coś nieoczekiwanego, co wywoła u nas poczucie strachu. To książka, która spodoba się fanom powieści Saby Tahir. Jest to powieść, która utrzymana jest w klimacie okrutnych walk, krwi, gdzie wszystko owiane jest mroczną tajemnicą. Do tego finał zaskakuje i nie pozwala o sobie zapomnieć. Strach pomyśleć, co wydarzy się w kolejnym tomie. Polecam!

Ocena: 5/6
©Zaczytana Majka
Gdyby wszystkie debiuty były takie, jak ten od Richarda Schwartza, to prawdopodobnie nie mielibyśmy do czynienia z zawodami czytelniczymi. Pierwszy róg to książka rozpoczynająca cały cykl utrzymany w tonie high fantasy, który zapowiada się wyjątkowo smakowicie. W moim odczuciu jest to genialne wprowadzenie do historii, którą chce nam zaoferować autor. Skoro już pierwszy tom tak bardzo urzeka czytelnika, to co będzie dalej?

Choć Richard Schwartz nieco ograniczył sobie pole do popisu, to i tak spisał się na medal. Co mam jednak na myśli przez to ograniczenie? Akcja Pierwszego rogu rozgrywa się w… karczmie. Zasypanej karczmie, leżącej gdzieś na uboczu, która na chwilę obecną jest jedynym schronieniem przebywających tam osób. Zima dała się mocno we znaki, nie sposób z łatwością wybrać się w dalszą drogę. Garstka podróżnych korzysta z gościnności gospodarza, niektórzy aż zbyt mocno – obłapiają jego córki, awanturują się i zakłócają spokój innych gości. Jednak zmęczony życiem wojownik, Havald, będący głównym bohaterem tej powieści, stara się ignorować szczeniackie zachowanie żołdaków. Właściwie to zwyczajna codzienność… Do momentu, w którym karczmarz znajduje brutalnie zmasakrowane zwłoki. Gdzieś czai się bestia, być może mityczny wilkołak? Czy to ktoś z podróżnych dał się ponieść rządzy krwi?

Postać Havalda jest niezwykle urzekająca. Jego pierwszy opis przywiódł mi na myśl widok Aragorna, który na spokojnie obserwował wydarzenia rozgrywające się w karczmie Pod Rozbrykanym Kucykiem. Okazało się jednak, że Havald nieco różni się od Obieżyświata, choć zdecydowanie obaj są mądrymi i honorowymi wojownikami. Jednak Havald skrywa w sobie coś więcej… A nowo przybyła do karczmy maestra jest niezwykle ciekawa jego skrytej natury. Maestra Leandra, władająca magią elfka, jest przeuroczym stworzeniem. Jeszcze tak młoda, pełna wiary i nadziei… Jednak nie chciałabym mieć w niej wroga. Potrafi doskonale władać magią, jest świetnie wyszkolona i śmiało dąży do celu. Richard Schwartz znakomicie kreuje bohaterów – poczynając od tej niesamowitej dwójki, kończąc nawet na córkach karczmarza, które zdecydowanie są postaciami drugoplanowymi.

W książce tej panuje niesamowity klimat. Choć akcja jest ograniczona tylko to jednego miejsca, to mimo wszystko sporo się tutaj dzieje. Autor utrzymuje idealnie wyważone tempo rozgrywających się wydarzeń – chwilami serce podchodzi nam do gardła, a chwilami mamy możliwość wytchnienia i spokojnego przeanalizowania sytuacji. Richard Schwartz zadbał również o perfekcyjny klimat swojej powieści. Mroźna zima daje się we znaki i nam, a ciepło karczmy rozgrzewa serce. Aż ma się ochotę usiąść przy stoliku wraz z bohaterami i zamówić grzane wino! Urzekająca jest również magia panująca w tym świecie. Niesamowicie spodobał mi się sposób jej przedstawienia, bowiem autor ukazał ją jako naukę, która wymaga czasu i zaangażowania. To wymiana energii, która potrafi uzdrawiać, pomagać, ale i niszczyć.

Fabuła jest niezwykle wciągająca. Przyznaję, że czytałam tę powieść z zapartym tchem, powiem już pierwsze rozdziały wzbudziły we mnie przeczucie, że trzymam w rękach coś naprawdę dobrego, konkretnego i w pełni przemyślanego. Styl autora jest bardzo przyjemny w odbiorze, co w przypadku high fantasy nie zawsze jest stałym elementem, jednak Pierwszy róg to książka, którą czyta się bardzo lekko. Nie brakuje tutaj głębi i tajemnic, nie tylko tych skrywanych przez bohaterów, ale samej tajemnicy zbrodni – kto zabił, kto jest bestią i skąd się wziął w karczmie? Gdzie zebrane ślady doprowadzą Havalda? Oto jest pytanie!

Pierwszy róg to wyśmienity debiut Richarda Schwartza, który zdecydowanie rozbudza ciekawość i sprawia, że człowiek ma ochotę na więcej. Świetna atmosfera, dobre dialogi, odpowiednie dopracowanie historii i znakomita kreacja bohaterów sprawiają, że książka ta zasługuje na miano co najmniej bardzo dobrej. Jestem przekonana, że to zaledwie początek i nie mogę się doczekać momentu, w którym przekonam się, co Schwartz wymyślił w kolejnych tomach. Szanowni Państwo, zapowiada się znakomity cykl, z którym koniecznie powinniście się zapoznać!

Ocena: 5/6
©BookeaterReality
Los bywa nieprzewidywalny, a najwspanialszą przygodę można przeżyć w najmniej spodziewanym momencie. Potężna, nieoczekiwana zamieć zmusza grono nieznanych sobie wędrowców do zatrzymania się w niepozornej gospodzie. Warunki pogodowe stają się coraz bardziej niebezpieczne, więc nowo przybili zdają się być skazani na swoje towarzystwo przez dłuższy czas. Gromada jest niebywale zróżnicowana, począwszy od tajemniczego, zmęczonego życiem starca, przez zgraję łobuzów, czy kupców, aż do przepięknej, posiadającej magiczną moc, półelfki Leandry. Każdy z nich musi na chwilę obecną zaniechać dążenia do wyznaczonych celów, przetrwać najbliższe dni wśród niekoniecznie mile widzianych, przymuszonych towarzyszy.

Wkrótce atmosfera staje się coraz bardziej nieznośna za sprawą bandy żołdaków, którzy stają się nie tylko jeszcze bardziej aroganccy, ale też bez żadnych skrupułów traktują córki karczmarza jak swoje zabawki. To jednak błahostka przy tym, co wkrótce goście odnajdą w stajni. Tajemnicze brutalne morderstwo wzbudza lęk, niepokój oraz podejrzliwość wobec każdego, tym bardziej, iż wszystko wskazuje na to, że zabójca nie był człowiekiem. Poszukiwanie winnego rozpocznie falę niefortunnych zdarzeń, a także odkrywa niepojęte sekrety, jakie skrywa stara gospoda, o których nie śniło się właścicielowi w najśmielszych snach. Gdy legenda staje się prawdą, niebezpieczeństwo jest jeszcze bardziej potężniejsze i nieprzewidywalne...

Ludzie często mają poczucie, że spotyka ich za coś kara. To nie klątwa na nas ciąży, to życie.

Czy uwierzycie, że owe pięćset stron książki obejmuje jedno miejsce akcji i jest nią właśnie zwykła gospoda? Niesamowite, prawda? Ale bez obaw, ani przez sekundę nie odczujecie nudy. Jak wiele może wydarzyć się w pojedynczym, niepozornym wręcz punkcie? Gwarantuję, że będziecie zaskoczeni, ale i zachwyceni równocześnie!

Już od pierwszych rozdziałów ewidentnie widać, iż autor szykuje dla nas coś niesamowitego, nieszablonowego, o czym na długo nie będziemy mogli zapomnieć. Powieść zaczyna się spokojnie, ale przedstawione postacie są na tyle tajemnicze, że nasza ciekawość zostaje rozbudzona do granic wytrzymałości. Zastawiamy się, kim są naprawdę oraz jaka relacja ich połączy, ale nim otrzymamy odpowiedź, akcja zaczyna nabierać zwariowanego tempa, nadciąga istna lawina wydarzeń i nowych informacji, które pochłaniamy z wypiekami na twarzy i niecierpliwie, z zapałem, kroczymy naprzód, by poznać ciąg dalszy.

Szybko przekonujemy się, że mury gospody skrywają ogromne tajemnice, o jakich nie śniło się nawet naszym bohaterom, którzy już wiele widzieli na tym świecie. Legendy, z jakimi zapoznały nas postacie okazują się wcale nie być takie nieprawdopodobne, co zaskakuje nie tylko czytelnika, ale i ich samych. Wyjątkowego klimatu nadają historii istoty o nadprzyrodzonych zdolnościach, tuż obok zwykłych ludzi funkcjonują elfy, wilkołaki, a nawet nekromanci.

Bohaterowie zostali nakreśleni w sposób perfekcyjny. Są nie tylko barwni, wyraziści, ale także pełnokrwiści, posiadają całą paletę wad i zalet. Przeżywają liczne rozterki, mimo, iż przebywają już na tym świecie wiele lat, ciągle się uczą, stale mają obawy, jak postąpić. Stajemy się również naocznymi świadkami ich głębokich przemian, co zarówno fascynuje, jak i wzrusza.

Miłość jest przeceniana (...) O wiele ważniejsze są szacunek, stałość, zaufanie i uczciwość. Tylko wtedy, gdy współistnieją wszystkie te aspekty, można mówić o prawdziwej miłości.

Należy także wspomnieć o pięknych, niezwykle głębokich, emocjonujących, a przede wszystkim inteligentnych dialogach, które odgrywają w tej wspaniałej historii naprawdę ogromną rolę. Nie są tylko sposobem przekazywania informacji czytelnikom, ale pozwalają utożsamić się z postaciami, wcielić się w nich, zaznać ich lęków, emocji. Główni bohaterowie stali mi się naprawdę bliscy, spędziliśmy razem fantastyczne chwile, kibicowałam im, z całego serca życzyłam jak najlepiej, dlatego rozstanie z nimi wywołało głęboki smutek i tęsknotę. To chyba prawdziwy dowód na to, jak silnie przepadłam w tej opowieści.

Język autora jest niespotykanie lekki i przyjemny. Cechuje go także niesłychana malowniczość. Sugestywne opisy działają niemal na wszystkie zmysły, mimo budzącej się do życia wiosny za oknami, odczuwałam mroźne, przeszywające powiewy wiatru, całkowicie traciłam orientację, w jakiej rzeczywistości się znajduję. Nie często zdarza się, by charakterystyki w książce były na tyle ekspresywne, przekonywujące.

Jestem pewna, iż Pierwszy Róg pokocha każdy, nie tylko osoby, uwielbiające fantastykę. Fundamentem tej historii są bowiem legendy i tajemnice, a także złożone portrety psychologiczne postaci. Przeszłość bohaterów odkrywamy stopniowo, nikt w zasadzie nie jest tym, kim początkowo się wydawał. Każdy posiada całą sakwę sekretów, których usilnie broni, dlatego całość pochłaniamy w nieopisanym napięciu i zaangażowaniu. Udziela się nam podejrzliwość, za wszelką cenę pragniemy rozwiązać zagadkę, kto jest wrogiem, chcemy dowiedzieć się, co planują poszczególne osoby, jakie połączą ich relacje. To nie jest zwykła powieść, to niesamowita przygoda, którą przeżywa się całym sobą.

Jak często całuje mężczyzna, wojownik, w ciągu swego bardzo długiego życia? Jak często sam obiecywałem miłość, szczerze lub kłamliwie, jak często szukałem miękkich warg młodej kobiety? Mawiają, że mężczyzna może się zestarzeć jak góra, ale nigdy nie zapomni swego pierwszego pocałunku. Miałem tę starą mądrość za kłamstwo - aż do tej chwili, bo dopiero teraz naprawdę całowałem po raz pierwszy w życiu.

Znajdziemy tu także wątek miłosny, ale jest on wpleciony dość subtelnie, nie dominuje, nie przysłania pozostałych. Ukazane uczucie nie jest jakąś błahą sympatią, mamy tu do czynienia z emocjami wyjątkowymi, dojrzałymi, dorosłymi, na które warto poczekać nawet wiele lat, bo przy nich wszystko inne traci znaczenie.

Myślę, że jeśli wspomnę o tym, że nie zabrakło również poczucia humoru i w trakcie lektury wielokrotnie na waszej twarzy pojawi się szczery uśmiech, wtedy zrozumiecie już sami, iż w książce znajdziemy w zasadzie wszystko, czego oczekuje każdy czytelnik od naprawdę dobrej, porywającej powieści! Najwspanialsze jest to, iż Tajemnica Askiru to tylko wstęp do całej, kapitalnej serii.

Piękna kobieta wywołuje radość w sercu mężczyzny samym swym wyglądem. Sieglinde jest niemal tak samo dobrze wyposażona jak wy. Jeśli nie ucieszy mnie widok pięknej kobiety, to będzie oznaczać, że naprawdę jestem martwy.


Pierwszy Róg to całkowicie porywająca, nieprawdopodobnie przyjemna, dopracowana w każdym szczególe, hipnotyzująca powieść, która Was pochłonie i oczaruje. Interesująca fabuła, nietuzinkowe postacie, zaznające głębokich przemian, istoty nadprzyrodzone, których los przeplata się z życiem zwykłych ludzi, legendy, nabierające autentyczności, mroźny klimat, przyprawiający o dreszcze i tajemnice, bijące niemal z każdej strony, tworzą razem kapitalną całość, która uzależnia i angażuje na wskroś. Przepełniona dobrem i złem, magią i człowieczeństwem, nieśmiertelnością i przemijaniem, zabierze was w niezapomnianą, bajeczną podróż, z której nie będziecie chcieli powracać do szarej rzeczywistości. Zatraćcie się w tym w cudownym, baśniowym świecie, przeżyjcie czarującą przygodę i co ważne, delektujcie się każdą stroną, bo rozstanie z bohaterami tej książki, to niesłychanie bolesne doświadczenie!
Polecam całym sercem!

Ocena: 6/6
©Z fascynacją o książkach
Niedawno zawitała do nas piękna wiosna, chciałoby się rzec: słoneczna i radosna. Tymczasem ja wybrałam się do ośnieżonej karczmy na dalekiej Północy, w której szukają schronienia podróżni, w obawie przed trzaskającym mrozem i okrutną zamiecią. W ciepłym zajeździe Pod Głowomłotem, w niegościnnej przełęczy, każdy może liczyć na odrobinę wypoczynku, niewyszukaną rozrywkę i pożywną strawę. Zapytacie, być może, dokąd wybrałam się w kwietniowe dni. Otóż, znalazłam czas na nową lekturę, która przeniosła mnie do zupełnie nowego - fantastycznego świata, wykreowanego przez Richarda Schwartza, autora powieści Pierwszy Róg, rozpoczynającej cykl Tajemnica Askiru.

Jak już wspomniałam, ważnym elementem powieści była karczma u podnóża skutych lodem gór. Dla niektórych podróżnych gościniec okazał się ostatnim schronieniem przed nadciągającą groźną burzą śnieżną. Wśród nich byli kupcy, wszelkiej maści rzezimieszki oraz elfy i magowie. Jednym z bohaterów był Ser Havald, starzejący się wojownik, którego dość szybko zauroczyła tajemnicza maestra Sera Leandra. Jeśli w tej chwili oczekiwalibyście opowieści o gorącym romansie, muszę na chwilę rozwiać wasze wyobrażenia. Choć nie do końca, bo na uczucie tych dwojga przyjdzie jeszcze czas. Zanim to jednak nastąpi, warto przedstawić innych bohaterów, uwięzionych w odciętym od świata zajeździe, obsługiwanym przez karczmarza i jego trzy, piękne córki. Żołnierze, kupcy, tajemniczy magowie - wszyscy spędzają mnóstwo czasu w głównej sali karczmy, jedząc i pijąc a także grzejąc się przy kamiennym kominku. Atmosferę odpoczynku szybko zakłóciły niewyjaśnione zdarzenia. Jeden z pomocników karczmarza został zamordowany. Być może była to sprawka drapieżnego wilkołaka, a może ktoś inny stał za tajemniczą śmiercią. W każdym razie Havald i Leandra, ramię w ramię, próbowali rozwikłać zagadkę.

Ponadto w piwnicach zajazdu karczmarz natknął się na sekretne przejście. Eksploracja pomieszczeń doprowadziła bohaterów powieści do kolejnych tajemnic. Jedną z nich okazało się magiczne miejsce pradawnego kultu, gdzie przed wiekami siły Imperium Askiru zbudowały niezwykłą sieć linii nadprzyrodzonych mocy. Niestety, ktoś obudził starożytne, ciemne siły. Nienaturalna burza śnieżna, rozsadzający mury mróz, są tylko zapowiedzią wielkich sił, które mogą zburzyć cały świat.
Havald decyduje się na zorganizowanie wyprawy w głąb potężnych gór, tym bardziej że musi ścigać jednego ze zdrajców niezwykłego oddziału Pierwszego Rogu Byka.
Pierwszy tom cyklu Tajemnica Askiru to debiut powieściowy Richarda Schwartza, który sprawnie zbudował swój świat fantasy. Co ciekawe, w Pierwszym Rogu nie mamy możności go zwiedzić, raczej wysłuchujemy opowieści i legend, będąc w zamkniętej i nieco klaustrofobicznej przestrzeni, ale to atmosfera tajemnicy i strachu potęguje chęć poznania świata zbudowanego z legendarnych królestw.

Istotną kwestią jest również ciekawa kreacja bohaterów powieści. Wszyscy, zebrani na odludziu bohaterowie, przedstawieni są z należytą dbałością o szczegóły. Zarówno ci, którzy mają pierwszorzędne znaczenie dla fabuły powieści, jak i ci, których autor potraktował jako niezbędne tło.
Ciekawym zabiegiem, choć przecież znanym z wielu powieści, był klasyczny sposób budowania atmosfery grozy i tajemnicy, umiejscowienie bohaterów w zamkniętym pomieszczeniu, śledztwo i poszukiwanie zagadkowego mordercy. Kilka dni, które muszą spędzić ze sobą bohaterowie, pozwala poznać ich lepiej w różnych sytuacjach. Począwszy od zwykłych biesiad a kończąc na niesnaskach, które dotyczą części z nich. Szybko wkradają się nieufność i strach. Każdy może być kimś innym, każdy może mieć tajemnice. Jeśli dodamy do tego dużą szczyptę magii, krasnoludy i elfy, starożytne monety, różne pułapki oraz obdarzone niezwykłą mocą miecze, mamy całkiem niezły zestaw przeznaczony dla każdego wielbiciela powieści fantasy.

Pierwszy Róg to dopiero początek monumentalnego cyklu o świecie złożonym z wielu królestw i miast, nad którymi pieczę objęły cztery potężne bóstwa. W gospodzie Pod Głowomłotem wszystko się zaczyna. Moją podróż do zapomnianego przez cywilizację miejsca pełnego magii, tajemnic i zbrodni uważam za udaną. Tym bardziej że polubiłam parę fantastycznych bohaterów, tak różnych, a tak pięknie dopasowujących się do siebie w obliczu niebezpieczeństw i walki z groźnym Królestwem Thalaku.
Richard Schwartz zadbał o to, żeby każdy czytelnik mógł łatwo zorientować się w wymyślonym przez niego świecie. Na końcu powieści został umieszczony indeks osób, miejsc i bogów. Ponadto każdy z rozdziałów opatrzony został odpowiednim tytułem, który zapowiada kolejne wydarzenia i przygody. Czyta się to wszystko jak scenariusz gry fabularnej, w której całość opowiedziana została z perspektywy głównego bohatera, co bardzo lubię. Ciekawe było spojrzenie na świat z punktu widzenia starzejącego się, ale mądrego Havalda. Spodobało mi się nawiązanie romantycznej relacji między głównymi bohaterami. Z przyjemnością poczekam na rozwój ich związku, ale to już, zapewne, w kolejnym tomie cyklu Tajemnica Askiru.

Ocena: 5+/6
©Wasilka - Słowa jak marzenia
Nie czytam fantastyki. Nie lubię na siłę udziwnianych światów, bohaterów o mocy większej niż ta Hulka i miasteczek, których nazw nawet nie potrafię wymówić. O ile jeszcze przełknę "lekką fantastykę" (w stylu chociażby Zmierzchu), o tyle od high fantasy trzymam się tak daleko jak tylko mogę.
A jednak przeczytałam Pierwszy róg Schwartza, opisywany jako wielotomową sagę w nurcie high/urban fantasy.
Przeczytałam i - o dziwo! - wcale nie było tak źle, jak się spodziewałam.

Gdy panuje zamieć, a w jednej gospodzie ścierają się różne światy, wszystko się może zdarzyć.
Lea dzierży w dłoniach magiczny miecz.
Havald jest starcem, który ponoć nie ma imienia i który na nic już nie czeka.
Janos, przywódca bandy rabusiów, za cel obrał sobie jedną z córek gospodarza.
Pośród rozmów, biesiadnych tańców i kufli pełnych piwa, rozkwitają relacje, tworzą się burdy, a w końcu i pewna opowieść, która doprowadzi wszystkich do Askiru.
Miasta z legend.

Wspominałam już, że nie przywykłam do czytania fantastyki i skłamałabym, gdybym powiedziała, że nie obawiałam się lektury Pierwszego rogu. Mawiają, że nie taki diabeł straszny jak go malują i powieść z nurtu high fantasy może być całkiem niezła, choć - oczywiście! - nie jest pozbawiona wad.
Cieszę się, że Schwartz nie odpłynął zbyt daleko w kreacji świata przedstawionego - co prawda mamy tu i elfy, i magię, i jeszcze epizod z wilkołakiem, ale w gruncie rzeczy świat ten jest bardzo podobny do naszego, tego prawdziwego. Za plus należy też uznać bohaterów, których stworzono z precyzją i naprawdę solidnie - każdy z nich jest bardzo charakterystyczny, pełen życia i barw. Akcja, choć na początku nieco ślamazarna, z czasem nabiera tempa i pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że momentami gna na łeb, na szyję. Niestety Schwartz ma tendencję do nagłych przeskoków jeśli chodzi o miejsce akcji czy też jej dynamikę - momentami idzie się pogubić w jego logice (albo raczej w jej braku). Kilkukrotnie straciłam wątek i musiałam wracać do poprzednich stron i wydarzeń, by w ogóle zrozumieć, co właśnie się zdarzyło. Pierwszy róg to również nierównie dialogi. Przez "nierówne" mam na myśli to, że raz są one inteligentne, dowcipne i napisane z przytupem, a innym razem są tak żałosne, że wywołują uśmiech pełen politowania. Razi też mieszanie słownictwa - eleganckich, pełnych emfazy zwrotów czy zdań z bluzgami i kolokwializmami, chociaż nie tak bardzo jak wciśnięty niemal na siłę wątek romansowy. Panie Schwartz, na litość boską, naprawdę? Czyż nie lepiej byłoby oprzeć się na poczciwej relacji uczeń-mistrz, zamiast tworzyć absurdalny związek starca i młodziutkiej elfki?
Co jeszcze... Zabrakło mi Askiru, miasta, od którego nazwę wziął przecież cykl zapoczątkowany przez Pierwszy róg. Pojawia się w ledwie kilku wzmiankach i mam wrażenie, że jego znaczenie całkiem się rozmywa. Ja rozumiem, że to dopiero pierwsza część wielotomowej sagi, ale liczyłam na coś więcej niż burdy w barze czy łóżkowe podboje nadprzyrodzonych istot.
Całe szczęście, że Schwartz - mimo wszystko - ma całkiem przyjemny i niezbyt toporny styl; dzięki temu można odrobinę przymknąć oko na wady i nienajgorzej spędzić czas z jego książką.

Pierwszy róg powinien spodobać się tym z Was, którzy pasjami grają w gry RPG i tym, którzy lubią książki ze szczyptą magii. Jeśli szukacie chwilowego zastępstwa za Sandersona i tomiszcza, z którym będziecie mogli spędzić więcej niż jeden tylko wieczór, to śmiało próbujcie ze Schwartzem i jego Pierwszym rogiem.
Co prawda Sanderson to to nie jest, ale mam nadzieję, że i tak nie będziecie narzekać.

Ocena: 3+/6
©Półka na książki
Richard Schwartz w debiutanckiej, fenomenalnej książce zaprasza nas do zasypanego śniegiem wyjątkowego świata. Pierwszy Róg. Tajemnica Askiru to świetna powieść dla miłośników fantasy z domieszką kryminalnych smaczków. Aż ciężko uwierzyć, iż w zaledwie dwa tygodnie autor stworzył tak wyjątkową powieść utrzymaną w nurcie high fantasy. Myślę, że miłośnicy twórczości J.R.R. Tolkiena czy Andrzeja Sapkowskiego powinni sięgnąć po tę FANTASTYCZNĄ książkę, by po jej przeczytaniu móc przekonać się, że Richard Schwartz jest autorem, którego książki warto postawić tuż obok twórczości mistrzów gatunku. Jestem przekonany, że świat, do którego zaprasza nas autor jest na tyle ciekawy, że warto do niego wejść, poznać go i pozostać w nim na dłużej. Richard Schwartz z niebywałą ciekawością wprowadza nas w historię pełną przygód, bogatą w zagadki przykute magią i metafizycznym przyciąganiem. Atmosfera stworzona przez autora mimo akcji rozgrywającej się w gospodzie skutej lodem i zasypanej śniegiem, przykuwa naszą uwagę swoim ciepłem i bogatą paletą barw. Wydawnictwo Initium dodatkowo zadbało o to, by powieść ta nie była tylko i wyłącznie historią pobudzającą wyobraźnię czytelnika, lecz poruszała również zmysły wizualne. Okładka pierwszego tomu monumentalnego eposu przykuwa naszą uwagę feerią barw, zgrabnie łączącą dwie skrajności – ogień i lód. Richard Schwartz zaprasza nas do ściętych lodem gór na dalekiej Północy, gdzie w zajeździe pod Głowomłotem stajemy się świadkami wydarzeń świetnie skonstruowanej fabuły.

Autor w wyjątkowy sposób wprowadza nas do świata fantasy, lecz również pozwala odczuć dreszcze kryminalnych emocji. Świetne i umiejętne połączenie tych dwóch elementów sprawia, że Pierwszy Róg. Tajemnica Askiru to megahit dla miłośników gatunku. Książkę polecam nie tylko wytrawnym koneserom literatury fantasy, lecz każdemu, kto pragnie przeżyć niezapomniane emocje, które ciężko ubrać w jednoznaczne ramy gatunku, gdyż książka zdaje się być próbą przekazania czytelnikowi metafizycznych doznań. Dodam tylko – udaną próbą. Choć to debiut autora, powieść zdumiewa mnogością i wyrazistością bohaterów oraz wciągającą tajemniczą fabułą, w którą chcemy brnąć dokąd nas tylko poprowadzi. Postacie przykuwają uwagę swoją osobowością. Na pierwszy plan wysuwa się Ser Havald, stary, zmęczony życiem wojownik szukający spokoju, który jest niejako przewodnikiem w tej niezwykłej podróży. Nie można również przejść obojętnie wokół Leandry – półelfki i maestry Królestwa Illianu. Myślę, że ogromną sympatię może poskromić sobie mroczna elfka Zokora, która pomimo swej osobowość przyciąga, fascynuje. Richard Schwartz w umiejętny sposób utkał wciągającą przygodę w samym sercu Askiru, którego mieszkańcy posiadają magiczne moce, które tworzą niepowtarzalną mieszkankę zapowiadającą prawdziwą ucztę zmysłów dla wytrawnych czytelników poszukujących niezapomnianych przygód, które autor umiejętnie rozlokował na niespełna pięciuset stronach pierwszego tomu wyjątkowej powieści. Autor stworzył nie tylko niezwykłe postacie, lecz również wprowadza nas do dwumilionowego miasta magii, będącego centrum świata i najważniejszym ośrodkiem politycznym. Różnorodność bohaterów, lekki styl oraz tempo akcji powodują, iż książka ta jest wspaniałym sposobem na wyrwanie się ze świata realnego i wkroczeniem w świat pełen przyciągającej magii będącej ukojeniem dla naszych zmysłów. Muszę przyznać, że po przeczytaniu pierwszego tomu pomyślałem „Ahoj przygodo trwaj!!!”. Dlatego też z niecierpliwością będę wyczekiwał kolejnych sześciu tomów, by móc poznać dalsze losy bohaterów i posiadać na swoich półkach tą cenną kolekcję.

Ocena: 6/6
©Czyt-NIK
Kiedy mróz i śnieg nie pozwalają na kontynuowanie podróży, gospoda na szlaku pozostaje najlepszym rozwiązaniem by przeczekać uderzenie lodowatego oddechu zimowej aury. Jednak czasem nie tylko ciepło, dach nad głową i strawa czekają na wyziębionych gości. Zajazd pod Głowomotem kryje pewne tajemnice, zresztą jego goście także mają je w zanadrzu.

Spokój wcale nie jest przereklamowany, Havald był już pewien, że w tym miejscu, gdzie teraz jest wreszcie go znalazł. Gospodarz zapewnia mu to czego pragnie, reszta podróżnych nie narzuca się, pozostaje jedynie czekać na chwilę kiedy pogoda pozwoli na opuszczenie gościnnych progów i kontynuację peregrynacji. Ale przeznaczenie chyba ma inne plany niż Havald, najpierw pojawia się wojownicza Leandra, a w niedługim czasie kolejna podróżna otwiera drzwi do Głowomota. Atmosfera staje się odczuwalnie bardziej napięta, lecz nikt nie spodziewa się tego co za moment wydarzy się. Ktoś zabija jednego z parobków, gospoda jest odcięta od świata przez pogodę, więc od razu wiadomo, że zabójca nie przybył z zewnątrz. Dlaczego zabito kogoś tak mało znaczącego i to w tak brutalny sposób? Leandra i Havald chcąc nie chcąc zostają postawienie przed trudnym zadaniem, magia i miecze mogą się podczas niego przydać, zwłaszcza, iż tymczasowe schronienie okazuje się chować kilka niespodzianek. Wiara w mity niejednego sprowadziła na manowce, ale kryje się w nich także ziarno prawdy i właśnie takie okruchy okazują się pomocne, chociaż nic nie jest takie jak mogłoby się wydawać. Śmierć okazuje się mieć różne oblicza i niekiedy wcale nie jest końcem, podobnie jak przeszłość – rzadko kiedy bywa zamkniętym rozdziałem, często wraca w teraźniejszości. Gospoda pod Głowomotem okazuje się miejscem gdzie skrzyżowały się drogi wielu istot i niektóre z nich są wyraźnie sprzeczne z sobą.

Od debiutu jednocześnie oczekuje się dużo, a z drugiej strony często traktuje się go z lekceważeniem, bo przecież jeśli dobry, to może jest tylko jednorazowym fuksem, a gdy nie spełnia oczekiwań, często skreśla się jego twórcę. Richard Schwartz debiutantem jest, ale nie wskazuje na to nic, gdyby nie informacja na okładce, w ogóle nie przyszłoby mi to do głowy. Widać, że autor przemyślał fabułę i będzie ona miała kontynuację, pewne wątki są jedynie wspomniane tak, by później je rozwinąć, inne, będące podstawą rozwiniętych obecnie mają za zadanie zaintrygować, lecz jeszcze nie czas by je odkryć do końca. Te obecne w pierwszym tomie wystarczająco go wypełniają i nie są jedynie przedsmakiem dla kolejnych części, stanowią kanwę opowieści, w której jest i miejsce na właściwą historię i na przedstawienie tła, wpływającego na teraźniejsze wydarzenia. Pierwszy róg należy do gatunku fantasy, jego bohaterowie mają wszystkie cechy by nie przejść bez echa, intrygują, mają mniejsze i większe tajemnice, ich przeszłość jest zaskakująca, no i magia nie jest im obca, podobnie jak i wojenne rzemiosło. Autor zadbał o odpowiedni entourage dla swej opowieści, gospoda prawie na końcu znanego świata, mroźna zima oraz przede wszystkim goście tego przybytku – zróżnicowani pod względem charakterów, zamiarów no i pochodzenia. W takim otoczeniu może zdarzyć się dosłownie wszystko i właśnie wiele z tego wszystkiego dzieje się w czasie gdy za okiennicami szaleje niesamowita śnieżyca. Czytelnicy powinni przygotować się na lekturę w jakiej nie zabraknie zwrotów akcji, mrocznej przeszłości oraz teraźniejszości, gdzie dochodzi do odkrycia pewnych sekretów, podczas kiedy inne wciąż będą stanowić zagadkę. Oczywiście jest to wycinek tego co przygotował Richard Schwartz, jako, że wyobraźnię wyraźnie ma nieograniczoną, to w Pierwszym rogu czeka na czytających o wiele więcej. Nie można także zapomnieć o bardzo plastycznym używaniu słów, dzięki którym zdania przeradzają się w obrazy, a całość staje się łatwa do wyobrażenia, kolejne akapity niczym filmowe sceny przewijają się przed oczami. Jestem ciekawa co czeka bohaterów i jakie wyzwania postawi jeszcze przed nimi ich twórca.

Ocena: 6/6
©Taki jest świat
Komentarze dotyczące książki:
  • Awatar

    Całkiem zgrabne fantasy w ładnie dopracowanych realiach.

Warto zerknąć