ebook Głód miłości
3.4 / 5.00 (liczba ocen: 194)

Głód miłości

Chcę otrzymać powiadomienie,
kiedy oferta będzie dostępna
Podając nam adres e-mail damy Ci znać,
kiedy oferta będzie dostępna.
Aktualnie brak dostępnej pozycji do zakupu
Inne proponowane
Wesprzyj UpolujEbooka.pl - postaw kawę

Uczucie, które zaczyna się od wypadku, musi być dalekie od ideału... Ale czy nie warto poświęcić mu trochę uwagi? „Głód miłości” to niebanalna historia miłosna, daleka od sztampowych romansów.

Młody adwokat, Dawid, ma w życiu wszystko oprócz tego, co wydaje mu się zbędne: miłości i stabilizacji. Pewnego dnia na przejściu dla pieszych potrąca samochodem młodą dziewczynę, Martę. Nie wie jeszcze, że ten wypadek wywróci jego życie do góry nogami.
Dawid odwiedza Martę w szpitalu, gdzie po wypadku kobieta dochodzi do siebie. Z każdym dniem jest nią coraz bardziej zauroczony. Nie może jedynie zrozumieć, skąd jej dziwne zachowanie: raz okazuje mu serdeczność i zainteresowanie, by po chwili patrzeć na niego z taką wściekłością i niechęcią, jakby miała przed sobą największego wroga.

„Nie każdy związek zaczyna się idealnie i nie zawsze jest bajką. Czasem trzeba wejść do czyjegoś piekła i w nim poszukać miłości” – Natasza Socha, pisarka, autorka m.in. „Biura przesyłek niedoręczonych”.

„Natalia Nowak-Lewandowska kolejny raz udowadnia, że nie boi się najtrudniejszych tematów i prezentuje czytelnikom niebanalną historię miłosną opartą na bólu, niepewności i niepokoju. Przeczytajcie i przekonajcie się, jak wygląda głód miłości” – Joanna Szarańska, autorka cyklu „Kalina w malinach”.

Głód miłości od Natalia Nowak-Lewandowska możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Jak mnie denerwują wszystkie babskie czytadełka! Te wszystkie słodko-pierdzące historyjki o miłości bez granic i szczęściu lejącym się wiadrami na każdej stronie. Staram się rozumieć, że takie książki przynoszą wiele dobrego, pocieszają, mają moc terapeutyczną, może nawet motywują do zmian. Nie twierdzę, że nie działają dobrze. Sięgam po nie z ciekawości ciągle nabierając się na „a może ta będzie inna?”. Nie, nie będzie. Nie będzie inna, bo one wszystkie są takie same. Na jedno kopyto. On spotyka ją, zakochuje się, niezbyt im ze sobą po drodze, oboje zaliczają wzloty i upadki, a finalnie i tak wiadomo, że będą z tego dzieci i wielkie wesele zaplanowane od A do Z przez przewidywalną pannę młodą. Nuda.*

A gdyby tak wreszcie ktoś pomyślał, żeby nadać temu wszystkiemu jakiś głębszy sens? Gdyby spotkali się przypadkiem i od samego początku chcieli być razem na przekór schematowi? Może wtedy od początku do absolutnie ostatniej strony kochaliby się jak głupcy i nie przechodzili wahań nastrojów na poziomie nastolatka (w zależności od pogody czy układu planet)? Czy mogą wreszcie nie mieć wszędobylskich dzieci? Na koniec najważniejsze: czy można stworzyć historię, która nie kończy się „oczywistą oczywistością”? Czy można zostawić choć odrobinę niedopowiedzenia, pola dla wyobraźni czytelnika? Czy zawsze musi się kończyć niewyartykułowanym „i żyli długo i szczęśliwie”?

Jeśli ktoś z Was nie wie, kim jest Natalia Nowak-Lewandowska to… no cóż. Wiele stracił. Natalia jakiś czas temu napisała piękną książkę o tym, co może się dziać za zamkniętymi drzwiami domu „idealnego” małżeństwa. Opisała to w bardzo dosadny sposób, prowokując u mnie niejednokrotnie odruch wymiotny. Stworzyła historię pełną bólu i samotności. To już wtedy nie była zwykła literatura dla kobiet. Dla mnie był to pamiętnik i swego rodzaju manifest. Tyle o Pozorności, bo taki tytuł (i przepiękną okładkę!) ma książka, o której wspominam. Ta recenzja dotyczy najnowszej historii pod tytułem Głód miłości, którą Nowak-Lewandowska postanowiła się z nami podzielić. Historii zupełnie innej.

Dawid to uzdolniony prawnik, pozbawiony jakichkolwiek potrzeb związanych z posiadaniem stabilnego związku. Pewnie nawet jest przystojny, choć nie wiadomo, bo autorka nie rozpływa się szczególnie w tym temacie. I dobrze. Każda z nas chce mieć swojego Dawida. Dla mnie może to być wysoki przystojny brunet, a dla Ciebie muskularny blondyn. I każda z nas będzie sobie po cichu do niego wzdychać. Po drugiej stronie jest Marta – młoda, błękitnooka, rudowłosa piękność. Ich drogi krzyżują się na ulicy, a żeby było bardziej dramatycznie – pod kołami dawidowego samochodu. Tempo akcji jest ekspresowe: ona upada, on wyskakuje z auta, patrzy na nią i…. zakochuje się. Od pierwszego wejrzenia. Powiecie: no to czym się tak zachwycasz, skoro to sztampowe? Nie mówię, że nie. Ale Nowak-Lewandowska oszczędza nam nudnych opisów spojrzeń w oczy, kołatania serca i pąsów na twarzy. To wszystko po prostu się dzieje. Jeśli bohaterowie walczą z emocjami, robią to w naturalny sposób, a to co może wydawać się infantylne, z czasem znajduje swoje usprawiedliwienie.

Przyznaję, że w pierwszym momencie pomyślałam, że akcja dzieje się zbyt szybko, ale po dokończeniu tej historii wiem jedno – tu wszystko jest krótkie i zwięzłe. Dzięki temu Głód miłości nie jest przegadaną książką. Nawet pomimo tego, że wprowadzono w nim wątek poboczny traktujący o dość aktualnych w dzisiejszym świecie kwestiach. A wszystko to w esencjonalnej, obdartej z rzewnych płaczów formie.

A teraz chwila prawdy: podczas czytania nie mogłam pozbyć się wrażenia, że autorka podała nam na tacy kolejne czytadło w stylu „on bogaty, ona chora”. Czułam się zawiedziona z uwagi na moje wielkie oddanie Natalii za jej debiutancką powieść. Jednak Nowak-Lewandowska zrobiła coś, czego od dawna mi brakowało w tego typu literaturze – zostawiła miejsce dla mojej wyobraźni. Zakończyła książkę wydawałoby się prosto, a jednak zawiesiła w powietrzu przyszłość swoich bohaterów. Czy Marcie uda się opanować chorobę? Czy zdecydują się kiedykolwiek na dziecko? Czy Dawidowi wystarczy sił? Każda z nas może sobie odpowiedzieć na te pytania jak chce.

Na koniec zostawiłam kwestię, która dla mnie stanowi dodatkowy atut tej pisarki: zdecydowanie poruszamy się w podobnych klimatach muzycznych. Listę utworów, które prowadziły ją przez historię Marty i Dawida umieściła na końcu książki. To nie jest muzyka dla każdego. Ba, wydaje mi się, że niektórzy spodziewaliby się bardziej czegoś w stylu niejakiej Gosi Andrzejewicz niż na przykład Foo Fighters. Muzyka łączy, a wplatanie melodii, które towarzyszyły autorce w czasie tworzenia Głodu miłości zbliża nas do niej jeszcze bardziej. Dla mnie strzał w dziesiątkę!

Ocena: 5/6
©Spadło mi z regała
On – Dawid Paliszewski – łódzki adwokat, oddający się swojej pracy bez reszty. Ona – Marta Śliwińska – kobieta, która z Dawidem spotyka się po raz pierwszy w dość niesprzyjających okolicznościach, bo pod kołami jego samochodu. Kiedy ścieżki tych dwojga przecinają się na kartach najnowszej powieści Natalii Nowak-Lewandowskiej zatytułowanej Głód miłości, między kierującym się poczuciem odpowiedzialności za potrąconą kobietę Dawidem, a wycofaną Martą, rodzi się niespodziewana więź. Wprawdzie im więcej czasu Dawid spędza przy Marcie, tym trudniej przychodzi mu pojąć jej specyficzną postawę: jakby patrzyła nie na niego, a przez niego, jednak mężczyzna nie ustępuje i zadaje niewygodne dla Marty pytania. Momentami czytelnik może odczuć wręcz fizyczny ból, ściskający za serce, ponieważ tak obrazowo i realistycznie autorka przedstawia szamoczącą się dosłownie i w przenośni Martę oraz próbującego ją zrozumieć Dawida, z jednej strony zszokowanego jej nieprzewidywalnymi reakcjami, a z drugiej nadal lgnącego do niej niczym ćma lecąca do ognia. Ale jak sam niejednokrotnie przyznaje w myślach, kobieta w niewytłumaczalny dla niego racjonalnie sposób, przywiązała go do siebie. Huśtawka nastrojów towarzyszy przy tym nie tylko Marcie, zabezpieczonej jak się okazuje farmakologiczne, ale i Dawidowi, pozostającemu ze swoimi wątpliwościami sam na sam (no bo jakżeby inaczej miał zachować się szanowany adwokat, a ponadto mężczyzna z krwi i kości, którego bronią jest żelazna logika rodem z sal sądowych). Uporządkowany dotąd świat pana mecenasa chwieje się w posadach za sprawą eterycznej, rudowłosej kobiety owianej nimbem tajemnicy. Czy rozwiązaniem wszystkich problemów tej dwójki może być jedno słowo: miłość? Czy odpowiedzi, które wreszcie uzyska Dawid, będą dla niego akceptowalne? Czy jedno słowo – borderline – przekreśli to, na co w skrytości ducha liczy Marta?

Głód miłości to przede wszystkim odważna analiza związków międzyludzkich, tych partnerskich, jak i małżeńskich, ze wszystkimi konsekwencjami podejmowanych przez ludzi decyzji. Książka stanowi tygiel emocji – niezrozumienie drugiej osoby przeplata się z pasją; spokój i wyciszenie z szałem i agresją; lęk i tendencje ucieczkowe krzyżują się z pożądaniem bliskości. Język powieści jest dosadny w uzasadnionych przypadkach, nadając fabule nader realistycznego wymiaru. Kiedy indziej znów, jest niezmiernie łagodny i stonowany, doskonale oddając intymne chwile czy wewnętrzne dylematy postaci. Nie sposób pominąć tutaj bohaterów drugoplanowych – przyjaciół Dawida – Aliny i Grześka Morawskich, których bardzo plastycznie wykreowała autorka, stawiając ich w obliczu realnych i przemawiających do wyobraźni problemów. Losy tego małżeństwa stanowią może wątek poboczny, ale bynajmniej nie stanowią tła dla głównej osi akcji i są nie mniej frapujące, niż zmagania dwójki głównych bohaterów. Takim zabiegiem autorka wprowadziła do książki interesujący wielogłos, skłaniając czytelnika do zastanowienia nad tym, jak on sam zachowałaby się w opisanej sytuacji.

Jednocześnie powieść ta jest bardzo mocnym w odbiorze studium poważnego zaburzenia osobowości, jakim jest borderline (zaburzenie z pogranicza), która to przypadłość, charakteryzująca nienaturalną chwiejnością emocjonalną i popadaniem w skrajności od apatii po agresję, dla większości społeczeństwa, podobnie jak i dla otoczenia głównej bohaterki, jest obca, trudna do objęcia rozumem, a nawet wstydliwa. Książka uzmysławia odbiorcy, że tak naprawdę dopiero wtedy, kiedy bezwarunkowo zależy nam na drugiej osobie i podjęliśmy bezinteresowną walkę o jej dobro, mamy szansę stać się dla osoby chorej ostoją, a nie krytycznym obserwatorem jej poczynań. Może się tak jednak stać jedynie wówczas, gdy ona sama nam na to pozwoli i wpuści nas do swojego świata, starając się stłumić podszeptywane przez chorobę obawy przed kolejnym rozczarowaniem i odrzuceniem.

Zachęcam Was gorąco do przejścia wraz z bohaterami Głodu miłości skomplikowanej ścieżki, ukierunkowanej ostatecznie na empatię oraz tolerancję. Ta obyczajowo-psychologiczna powieść z ważnym społecznie przesłaniem warta jest Waszej uwagi, ponieważ Natalia Nowak-Lewandowska brawurowo opisała sytuację, kiedy to serce rozpaczliwie rwie się do ludzi, natomiast głowa staje się największym wrogiem człowieka, a jego własna psychika stawia bariery zdawałoby się niemożliwe do pokonania.

Ocena: 6/6
©Domi Czyta
Pozorność była pierwszą książką Natalii Nowak-Lewandowskiej, którą miałam okazję czytać. Zresztą to debiut autorki i jak możecie przeczytać na blogu (kliknijcie w tytuł książki) zrobił na mnie duże wrażenie. W związku z tym miałam określone już oczekiwania w stosunku do Głodu miłości. Czy zostały spełnione?

[...}

Głód miłości to historia relacji między cholerykiem a dziewczyną, która ma problemy psychiczne. Sinusoida wydarzeń to efekt stanów emocjonalnych pary. Lekko podana, dobrze się czyta. Niewątpliwym plusem dla mnie jest temat: choroba psychiczna. Mam nadzieję, że dzięki takiej formie autorka dotrze do większego grona odbiorców.

Na pełną recenzję zapraszam na mojego bloga KLIK

Ocena: 5/6
©Rudym Spojrzeniem
Na wstępie zaznaczę, że mam strasznie duży problem z ocenieniem tej książki. Dlaczego? Czyta się ją szybko, w miarę dobrze, a jednak... Jednak musiałam ją odłożyć w pewnym momencie na bok i odczekać. Nie dlatego, że była trudna. Nie dlatego, że nie mogłam unieść jej emocji. Dlatego, że mnie po prostu wkurzyła. Byłam wściekła i musiałam odpocząć. Po kilku dniach jednak doczytałam do końca. Dalej byłam wkurzona, a jednak czytałam. Co dziwne, wciąż czytało mi się dobrze. Co mnie tak wkurzyło? Tego dowiecie się za chwilę .

Kilka słów o fabule. Dawid, jest młodym adwokatem, który ma wszystko. Pieniądze, zaufanych przyjaciół, życie bez zobowiązań. Pewnego dnia potrąca Martę. Nie potrafi przestać myśleć o młodej kobiecie. Odwiedzając ją w szpitalu, uzależnia się od jej obecności. Marta, piękna i młoda kobieta, ewidentnie coś ukrywa. Jednego dnia okazuje zainteresowanie Dawidem, aby za chwile ziać wrogością. Czy wspólne współuzależnienie, głód miłości oraz przyciąganie wystarczą aby stworzyć coś więcej? Coś w świecie pełnym niewiadomych?

Przejdźmy zatem do moich odczuć. Miałam bardzo duże oczekiwania. Dosyć szybko zorientowałam się na czym polega "problem" Marty. Może dlatego też owy tytuł mnie tak do siebie przyciągał? Wszystko co dotyczy tego tematu, w magiczny sposób mnie przyciąga. Tutaj jednak zaczyna się problem. Duże oczekiwania często wiążą się z dużym rozczarowaniem. Tutaj nie do końca wiem co myślę. Polubiłam Martę i Dawida. Jeszcze bardziej polubiłam Alinę i Grześka. Chwilę chce skupić się na nich. Ta dwójka jest małżeństwem, a jednocześnie przyjaciółmi Dawida. Z pozoru drugoplanowe postaci. Jednakże ich problemy i przygody, bardziej spędzały mi "sen z powiek" niż głównych bohaterów. Alina skradła moje serce od pierwszego wypowiedzianego słowa. Grześka miałam ochotę kopnąć w... sami wiecie w co. To im kibicowałam. Na ich problemach się skupiałam. Chciałam aby to im wszystko się udało. Nie wiem czemu tak się stało. Może ich postaci były bardziej realistyczne, bardziej naturalne. Wróćmy jednak do postaci pierwszoplanowych. Najpierw kilka słów o Dawidzie. Mężczyzna prowadzi swoją kancelarię. Niby ideał, a jednak jest strasznie niemiły dla swych pracowników. Mimo tego oni stoją za nim murem. Próbowałam wyobrazić sobie taką sytuację w realu i mi się nie udało. Gdy szef jest oschły, niemiły, krzyczy itd, każdy pracownik ma go dość. Nie usprawiedliwiają go. Nie tłumaczą. Nie, gdy jest to permanentne. Z drugiej strony dla Marty jest księciem z bajki. Momentami zastanawiałam się czy to nie on ma problem psychiczny. Pomimo tego w jakimś stopniu go polubiłam. Myślę, że zadział tutaj fakt opieki, którą roztoczył nad kobietą gdy była w szpitalu. Przejdźmy teraz do Niej. Marta jest kobietą na utrzymaniu rodziców. Jej matka, mówiąc wprost, wstydzi się jej. Przez to dziewczynie jest trudniej. Toksyczna matka, nie pozwala jej samej zrozumieć problemu i nad nim zapanować.

Problemem Marty jest Borderline. Co to jest? Zaburzenie psychiczne. Nie będę go dokładniej opisywać, bo nie o to chodzi. Jednakże mam wrażenie, że jest ono ostatnio bardzo popularne w literaturze. Taka moda. Fajnie, że mówi się o zaburzeniach i chorobach psychicznych. Robiąc to należy zachować pewne fakty. Uogólnienia, uogólnieniami. Mówienie o BPD jak o chorobie jest dużym błędem! Dlaczego? Odpowiedz jest prosta. Jeśli czyta książkę ktoś, kto pierwszy raz dotyka tematu, pierwszy raz o nim słyszy, rysuje sobie obraz zaburzenia na podstawie treści książki. Dlatego właśnie autor musi mieć tę wiedzę, musi ją odpowiednio przedstawić. Gdy co chwile w treści spotykałam słowo "choroba", miałam ochotę przestać czytać. Scena gdy Dawid dowiaduję się na co cierpi jego ukochana, wywoła we mnie wściekłość. Dlatego musiałam odłożyć książkę. Dlaczego ponownie po nią sięgnęłam? Głównie po to, aby sprawdzić czy dalej wciąż będą przekłamania. Niestety jeszcze kilka spotkałam. Żeby sprawdzić jak potoczą się losy Aliny i Grześka. Losy Marty i Dawida mnie tak bardzo nie ciekawiły.

Głód miłości czyta się szybko. Jest lekką książką poruszającą trudny temat. Lecz chyba bardziej próbującą go poruszać. Fabuła jest zwięzła. Dobrze rozrysowana. Lekkie pióro Natalii Nowak-Lewandowskiej potrafi skraść serce. Powtórzę się. Nie wiem jak ocenić ten tytuł. Dobrze napisany, przyjemnie, a jednak te przekłamania. Ktoś powie, że to drobiazg. Jednak ja wiem, że to nie drobiazg. To potrafi zdecydować o podejściu danej osoby. Pani Natalio, przepraszam ale nie potrafię przejść obok tego obojętnie. To dobra książka z kilkoma błędami. Z pięknymi cytatami i przyjemnością czytania.

Ocena: 4/6
©Lotta w świecie książek
To moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki, ale z całą pewnością nie ostatnie. Książkę pochłonęłam dosłownie na jednym wdechu. Realność książki momentami jest aż przerażająca, a trudna tematyka w powieściach, to coś co lubię. Miłość nie zawsze jest bajką ze szczęśliwym przebiegiem, pojawiają się przeszkody, a tylko od nas samych zależy, czy będziemy w stanie je pokonać.

On - Dawid - to młody adwokat, twardo stąpający po ziemi. Nie miesza życia prywatnego z zawodowym, ma swoje zasady, których pilnie przestrzega.
Ona - Marta - piękna rudowłosa dziewczyna, która mierzy się z ciężką chorobą, nie mając oparcia w nikim, nawet najbliższej rodzinie.

Pewnego razu stają na swojej drodze w niezbyt sprzyjających okolicznościach - on w samochodzie, ona pod jego kołami. Od tego momentu, Dawid czuje się za nią odpowiedzialny i stara się jej pomóc. Nikt nie przewidział jednak, że zrodzi się pomiędzy nimi więź, ale ich uczucie będzie wystawione na ciężkie próby. Czy zdołają przetrwać te trudne momenty i mimo wszystko być ze sobą razem?

Stworzeni przez autorkę bohaterowie są nad wyraz realni, widać iż ich kreacja została wnikliwie przygotowana. Dawid to stanowczy mężczyzna, który jest konsekwentny w wykonywanej przez siebie pracy. Wydaje się być perfekcjonistą, nie pozwala podważać swojego autorytetu. Ale kiedy na jego drodze pojawia się Marta, te reguły powoli tracą na znaczeniu.
Marta to młoda, krucha kobieta. Raz jest wrażliwa, ciepła i serdeczna, by w momencie przemienić się w diablicę pozbawioną wszelkich skrupułów. Autorka doskonale nakreśliła nam stadium jej choroby.
Również bohaterowie drugoplanowi zostali przedstawieni w dokonały sposób. Alina i Grzegorz to przykład małżeństwa, w którym nie zawsze jest kolorowo, małżonkowie w obliczu trudnej sytuacji stają się zagubieni, jednak ich miłość jest tak mocna, że jest w stanie przetrwać wszystko.

Miłość nie zawsze jest łatwa, czasem bywa skomplikowana, niezrozumiała. Dawid darzy uczuciem Martę, jednak nie potrafi zrozumieć jej zachowania, raz jest miła i uprzejma, a raz wredna i chamska. Nikt nie powiedział jednak, że w miłości zawsze będzie kolorowo. Jeżeli kochamy całym sercem, nic nie jest w stanie stanąć nam na przeszkodzie w tej miłości.

Był jej powietrzem, drżeniem powiek, był wszystkim tym, o czym zawsze marzyła. Zasypiała i budziła się, mając pod powiekami jego obraz i czując go każdą komórką swojego ciała. To nie mogło się tak skończyć, nie mogło. Nie chciała dopuścić do siebie myśli, że już nigdy miałaby go nie zobaczyć, nie dotknąć. Zapach jego ciała obezwładniał ją i tak bardzo pragnęła poczuć go ponownie. Chciała się nim otulić.

Natalia Nowak-Lewandowska ukazuje nam stadium osoby chorej na borderline, czyli osoby z zaburzeniem osobowości, która nie miała łatwo w życiu, gdyż wciąż została odrzucana. Dla rodziców stanowiła powód wstydu i kłopotu, a kiedy zakochała się w mężczyźnie, panicznie bała się odrzucenia. Ludzie chorzy częstokroć czują się gorsi od innych, są wytykani poprzez całe społeczeństwo, której nie pojmuje powagi sytuacji. Była uważana za wariatkę, osobę szaloną, która powinna zostać zamknięta na oddziale psychiatrycznym. A tak naprawdę potrzebowała bliskiej osoby, która zaakceptuje ją taką jaką jest oraz pomoże jej iść przez życie jak normalnemu człowiekowi, a przede wszystkim pragnęła kochać i być kochana.

Książka wywołuje ogrom emocji, od bólu, cierpienia, złości, braku akceptacji poprzez radość, miłość i trudne wybory. Z zapartym tchem śledziłam losy bohaterów, mocno trzymając za nich kciuki, by w końcu Marta doznała odrobinę miłości i wsparcia. Dzięki tej powieści mamy wgląd na różne oblicza miłości, na stosunki partnerskie i radzenie sobie z problemami. Ludzie mają dylematy każdego dnia i to się nie zmieni, jednak od nas zależy czy zostaniemy z nimi sami, czy też będzie obok ktoś, kto zechce nas w nich wspierać.

Głód miłości to wciągająca, a przede wszystkim poruszająca historia o miłości, w której ścieżka nie zawsze jest prosta, lecz często wyboista i kręta. To historia obok, której nie sposób przejść obojętnie. Przedstawia nam losy osoby cierpiącej na zaburzenia psychiczne, oraz o tym, jak wiele jesteśmy w stanie poświęcić, by wziąć odpowiedzialność za drugą osobę. Polecam z całego serca.

Ocena: 5/6
©Czytaninka
Komentarze dotyczące książki:
Warto zerknąć