ebook Dziewczyna z Brooklynu
4.03 / 5.00 (liczba ocen: 2115)

Dziewczyna z Brooklynu
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

najlepsza cena! w ostatnich kilku dniach
E-book - polecana oferta: 23.90
Audiobook - najniższa cena: 31.12
wciąż za drogo?
Virtualo#Black Friday
Virtualo#Black Friday
33.48 złpremium: 18.00 zł Lub 18.00 zł
23.90 zł
28.80 zł Lub 25.92 zł
36.00 zł Lub 32.40 zł
-8% 21.90 zł
24.32 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (7)
Inne proponowane

Doskonale pamiętam ten moment: stoimy nad brzegiem morza, patrząc, jak zachodzące słońce rozświetla horyzont. Wtedy Anna zapytała:

Czy wciąż byś mnie kochał, gdybym zrobiła coś naprawdę złego?

Co mogłem odpowiedzieć? Anna była kobietą mojego życia. Za trzy tygodnie mieliśmy się pobrać. Oczywiście, że ją kochałem, niezależnie od tego, co zrobiła. Tak przynajmniej myślałem, gdy ona gorączkowo szperała w torebce i wręczała mi zdjęcie, mówiąc:

Oto, co zrobiłam.

Patrzyłem oszołomiony na jej sekret i wiedziałem, że nasz los odmienił się bezpowrotnie. Zszokowany, odszedłem bez słowa. Kiedy wróciłem, było już za późno – Anna zniknęła.

Od tamtej chwili wciąż jej szukam.

Dziewczyna z Brooklynu od Guillaume Musso możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Z każdej sytuacji jest jakieś wyjście i jak to często bywa, ma się je pod nosem, tylko się go nie widzi.
Książki są jedynym miejscem na świecie, w którym dwoje obcych sobie ludzi może połączyć intymność.
Niektóre wspomnienia są jak rak: poprawa nie zawsze oznacza wyzdrowienie.
Nic bardziej nas nie szarpie niż wspomnienie przegapionych okazji i zapach szczęścia, któremu pozwoliliśmy umknąć.
Człowiek nazywa prawdą swoją prawdę, czyli swój punkt widzenia.
Przypierając Annę do muru zmusiłem ją do wyjawienia czegoś, co powinno pozostać tajemnicą. Niechcący otworzyłem puszkę Pandory, wypuściłem złe duchy przeszłości i rozpętało się piekło.

Romantyczna kolacja. Lazurowe Wybrzeże. On – sławny powieściopisarz, ona – stażystka w paryskim szpitalu. Zwyczajna rozmowa zakochanych przeradza się w awanturę. Raphael nie toleruje kłamstwa, sekretów i niedopowiedzeń, a Anna ewidentnie coś przed nim ukrywa. Kiedy Anna pod wpływem nieustających nacisków wyjawia narzeczonemu swoją od lat skrywaną tajemnicę mężczyzna odchodzi. Zostawia zrozpaczoną Anne w hotelowy pokoju, a sam postanawia w samotności uporać się ze wstrząsającymi nowinami i z bolesną prawdą. Prawdą, którą tak bardzo chciał przecież poznać! Prawdą, która stawia pod znakiem zapytania przyszłość jego i ukochanej. Kiedy po dwiudziestu minutach wraca... Anny już w pokoju nie ma. Anna zniknęła.

Raphael rozpoczyna dramatyczny pościg za cieniem ukochanej Anny. W prywatnym śledztwie pomaga mu jego sąsiad, emerytowany policjant Marc Caradec. Już pierwsze kroki w butach detektywa, stawiane niepewnie, po omacku, uświadamiają Raphaelowi, że Anna nie jest tą osobą, za którą się podawała. Że ukrywanie tożsamości i przeszłości było w pełni uzasadnione. Ale to wszystko blednie w obliczu świadomości, że Annie grozi śmiertelne niebezpieczeństwo.

Musso to zdecydowanie ten pisarz, którego książki mają pierwszeństwo przed wszystkimi innymi.
Procentowy udział poszczególnych elementów w jego książkach wygląda następująco:

35% – wątek kryminalny
35% – romans
30% – wątek fantastyczny

"Czary" autorstwa Guillaume Musso są subtelne, delikatnie balansują na granicy prawdy. Czytelnik nigdy nie wie, kiedy Musso bajdurzy. Ale Dziewczyna z Brooklynu jest inna, ponieważ dominują w niej elementy thrillera i kryminału, kosztem magii i fantastyki. Dlatego ci, którzy ze zniecierpliwieniem czekają na te "fantastyczne 30%" mogą poczuć się zawiedzeni. Ale ci, którzy są fanami dobrze skonstruowanej zagadki, z bardzo wiarygodnymi i spektakularnymi zwrotami akcji, z poplątaną i nierozwiązana przyszłością, której macki docierają aż do teraźniejszości – będą zachwyceni. (tak jak ja)

[...] moje śledztwo było jak rosyjskie matrioszki, po otwarciu jednej ukazywała się druga, w tej drugiej trzecia i tak dalej.

Historia dziewczyny z Brooklynu dotyka bardzo trudnych, wręcz wstrząsających aspektów, jak pedofilia, ogólnie pojęta znieczulica społeczna, wyższość jednostki nad innymi, potęga władzy i skorumpowanie na każdym szczeblu społecznym. To pierwsza książka Musso, która tak bezpośrednio pokazuje, jak wielkie pokłady zła drzemią w człowieku, i jak niewiele potrzeba aby wydobyć je na światło dzienne.

W swojej największej głębi człowiek jest brutalny, agresywny, ma w sobie popęd śmierci, pragnienie dominacji bliźniego i podporządkowanie go sobie przez upokorzenie.

Na szczęście jest jeszcze miłość, która rozprasza mrok. Piękna, prawdziwa, mocna oraz trwała, ale i trudna, bo z balastem w postaci wstrząsających wydarzeń z przeszłości.

Zawsze mnie wzruszał i będzie wzruszał polski akcent w literaturze zagranicznej. Dlatego nazwisko Krzysztofa Kieślowskiego obok innych wybitnych reżyserów wywołało uśmiech na mej twarzy i jeszcze większą sympatię do autora.

Polecam, jak prawie wszystkie książki Guillaume Musso.

Ocena: 4/6
©Tylko skończę rozdział
Raphaël jest wziętym pisarzem. Od kilku miesięcy spotyka się z Anną, która pracuje jako stażystka na pogotowiu w paryskim szpitalu, gdzie oboje się poznali. Podczas romantycznej podróży na Lazurowe Wybrzeże Raphaël, którego męczy tajemniczość Anny, przypiera ją do muru pytaniami o jej przeszłość. Po burzliwej kłótni dziewczyna opuszcza ukochanego i wraca do Paryża. Raphaël jedzie za nią. Na miejscu okazuje się, że dziewczyna znikła. Raphaël wraz z najbliższym przyjacielem, emerytowanym inspektorem policji, zaczyna jej szukać. Poszukiwania okazują się dużo bardziej skomplikowane, niż obaj początkowo myśleli. W wyniku prywatnego dochodzenia wychodzi na jaw, że Anna nie jest wcale tą osobą, za którą się podawała. Kobieta znalazła się w wielkim niebezpieczeństwie z powodu swojego udziału w nierozwiązanej sprawie sprzed dziesięciu lat.

Na okładce widzimy siedzącą na ławce kobietę, która prawdopodobnie jest zapatrzona w budynki, jakie widzi przed sobą. Są one ogromne, więc możemy przypuszczać, że może siedzi gdzieś na ławce i obserwuje otoczenie miasta. Przyznam szczerze, że nie jest to jakaś okładka, która miałaby zawrócić w głowie i przyciągnąć wzrok. Bardziej wzrok przyciąga autor tej powieści niż jej szata graficzna. Co do grzbietu - niezmienny dla wydawnictwa - białe tło i tym razem błękitne napisy.

Z kolei, co do autora... Muszę Wam się przyznać, że tęskniłam za piórem Musso ogromnie. To nic, że niespełna miesiąc temu czytałam jego powieść - Papierowa dziewczyna. To naprawdę nic. Bowiem pióro tegoż autora jest dla mnie po prostu magiczne. Dosłownie i w przenośni. Za każdym razem wiem, czego mogę się spodziewać po jego lekturach, a autorowi i tak za każdym razem udaje się mnie czymś zaskoczyć. Tutaj również mu się udało, ale czym? O tym już za moment.
Widać, że warsztat Musso jest wręcz perfekcyjny. Wie, czym ugodzić czytelnika, by nie mógł oderwać się od lektury. Za każdym razem przekazuje nam nie tylko kawał dobrej książki, z reguły thrillera, ale i pewne wartości, nad którymi warto się zastanowić.
Styl, jakim się posługuje autor jest na tyle lekki, przyjemny, że chciałoby się poznać całą historię w ciągu jednej chwili, ale tak się nie da. Nasze oczy i umysł nie podążają tak szybko i niestety chcąc czy tez nie, musicie zainwestować w dwie, trzy lub cztery godziny na poznanie Dziewczyny z Brooklynu. Inaczej będzie Wam bardzo ciężko oderwać od tej świetnie napisanej historii.

Raphaël jest postacią, do której tak naprawdę... nie mam nic. Czułam do niego zwykłą obojętność, chociaż gdy przeczytałam o jego zawziętości - ucieszyłam się. Nie jest to bezbarwna postać, która nie wyróżnia się niczym szczególnym. Jest to inteligentny facet, który jak każdy człowiek popełnia błędy i zasługuje na drugą szansę.
Z kolei Anna to postać o wiele bardziej skomplikowana. To, co uczyniła w przeszłości jest dla nas jedna wielką zagadką i nie jesteśmy w stanie wszystkiego rozszyfrować od razu. To tylko i wyłącznie potęguje naszą ciekawość i popycha dalej do czytania następnej strony, kolejnej i jeszcze jednej, aż do ostatniej kropki.
Uważam, że autor wykreował tutaj dość dobre postacie, które są o dziwo z krwi i kości, a zawsze czytając Musso można było się spodziewać czegoś fantastycznego, nierealnego. Tutaj nastąpiło pierwsze zaskoczenie, chyba największe - jak tak teraz sobie myślę. Polubiłam tę dwójkę, ale żadne z nich nie zyskało mojej sympatii, o której mogłabym co nieco wtedy napisać.

Cieszę się, że nie zmienił się sposób podzielenia rozdziałów i cytatów do każdego z nich. Bowiem są one pewnymi mądrościami, nad którymi warto jest się na moment zatrzymać, przemyśleć. Wiem, że nie każdy skupia na tym swą uwagę, ale uważam, że jest to równie ważne co sama powieść. Jeśli czytamy między wierszami niejednokrotnie autor pokazuje nam nad czym warto się zastanowić, co robić tak a nie inaczej, czy też pokazuje konsekwencje naszych zachowań.
Emocji tutaj było ogrom - czytając nie mogłam usiedzieć spokojnie, ciągle te emocje jakoś na mnie oddziaływały. Przeżywałam te straszne chwile z bohaterami i chciałam ich jakkolwiek wesprzeć, ale wiecie sami, że się nie da...
Autor raz po raz zarzuca nas tajemnicami z przeszłości, o których nawet byśmy nie pomyśleli. Nie są one pozytywne, a wręcz przeciwnie. Zmieniają ogromnie świat bohaterów, a oni muszą sobie z tym wszystkim poradzić...
Musimy ścigać się z czasem, tajemnicami z przeszłości by uratować kogoś, dotrzeć na czas. Jest to niewątpliwie emocjonalny rollercoaster, ale nie miłosny, jak to zwykle bywało w moim przypadku. Tutaj walczymy na śmierć lub życie...

Musso nie był by sobą gdyby nie zabrał się za tematy ciężkie do omówienia. Nie chcę Wam zdradzać dokładnie co to jest, by nie streścić Wam fabuły. Mimo wszystko wiedzcie, że zabierając się za tę lekturę nie będzie to lekka i przyjemna przygoda ze względu na tematykę, problemy jakie tutaj występują. Z jednej strony to dobrze świadczy o autorze, bo nie boi się takich tematów i świetnie o nich pisze, a z drugiej strony zdaję sobie sprawę, że nie każdy jest w stanie czytać o okropieństwach jakie na świecie mają miejsce i tego nie da się zmienić. Niby się wszystko próbuje zlikwidować, ale to ciężka, Syzyfowa wręcz praca...

Reasumując, chciałabym Wam naprawdę polecić tę powieść. Bo warto, to jedna z niewielu najlepszych jego powieści, jakie miałam okazję przeczytać. Trudna tematyka, wiele tajemnic, zagadek, wartości o których chce nam przypomnieć autor - są naprawdę potrzebne w tej lekturze. Wierzę, że wielu osobom spodoba się ta lektura. Jeżeli nadal nie przeczytaliście ani jednej powieści Guillaume Musso proponuję zacząć od tej - jest najświeższa i naprawdę dobra. Utrzymana w nieco innym stylu jak to u Musso bywa, mimo wszystko rewelacyjna i naprawdę godna Waszej uwagi.

Ocena: 4/6
©Tylko magia słowa
Rzutem na taśmę, Dziewczyna z Brooklynu była ostatnią książką, którą przeczytałam w Starym Roku - 2017. Myślałam, że zakończę go z fanfarami i wystrzałowo, ale niestety tym razem Guillaume Musso mnie zawiódł. Ewidentnie nie było chemii między nami. Dobra porcja rozrywki, ale nic poza tym.

Anna – stażystka w paryskim szpitalu i Raphaël – popularny pisarz, planują wspólną przyszłość. Podczas wypoczynku na Lazurowym Wybrzeżu dochodzi między nimi do poważnej kłótni. Gdy kurz już opadł i przyszła chwila refleksji Raphaël chce wszystko wyjaśnić, pogodzić się z narzeczoną, jednak … Anna znikła. Razem z emerytowanym policjantem, który jest jego przyjacielem, zaczynają poszukiwania. Idzie jak po grudzie. Wszystko się komplikuje. W czasie ich prywatnego śledztwa wychodzą na jaw całkiem nowe okoliczności i niejeden trup wypada z szafy.

Musso pisze bardzo lekko i trzeba przyznać, że jego książki czytają się same. Nie inaczej było w przypadku Dziewczyny z Brooklynu. Dodatkowo niedługie rozdziały, które rozpoczynają się od kapitalnych cytatów znanych osobistości, to niewątpliwie zalety powieści.

Gdy nie mam w dłoniach książki lub gdy nie marzę o napisaniu jej, ogarnia mnie straszliwa nuda. Wydaje mi się, że życie można znieść tylko wtedy, gdy się je wykradnie - Gustave Flaubert

To, co nie podobało mi się w najnowszej powieści Guillaume Musso, to zbyt duża liczba wątków, która sprawiła, że wyszedł groch z kapustą i miałam wrażenie, że historia została napisana na siłę. Poza tym wydarzenia, które powinny być realne i prawdziwe wydały się być odrealnionymi. Sytuacje i wątki, które powinny zachowywać odpowiedni ciężar gatunkowy, wydały się spłaszczone. Coś tu ewidentnie nie zagrało.

Czepiam się i czepiam, ale … tak właśnie pisze Guillaume Musso. Przez książkę się płynie, kartka ucieka za kartką. Jeśli tylko przymkniemy oko na niedoskonałości, albo po prostu zaakceptujemy i polubimy taką formę, to przy Dziewczynie z Brooklynu spędzimy miło czas. Mnie tym razem czegoś zabrakło i z sylwestrowych sztucznych ogni, wyszedł szybko gasnący zimny ogień.

Ocena: 4/6
©Na czytniku
Dziewczynę z Brooklynu przeczytałam, ponieważ w sierpniu panował istny szał na twórczość Musso. Z uwagi na brak nowinek wydawniczych sięgnęłam po właśnie tą książkę.

Historia dotyczy Raphaëla wziętego pisarza, który wydaje się być spełniony - kariera zawodowa, syn, oraz piękna i mądra narzeczona. Czego można chcieć więcej? Z Anną spotyka się od sześciu miesięcy pomimo to wie, że jest to kobieta jego życia. Podczas romantycznej podróży na Lazurowe Wybrzeże Raphaël pragnie poznać lepiej przeszłość Anny, którą ta tak bardzo skrywa. Dla dziewczyny nie jest to miła rozmowa, jednak zmuszona przez narzeczonego zaczyna zdradzać mu swój najmroczniejszy sekret.

Czy wciąż byś mnie kochał, gdybym zrobiła coś naprawdę złego?.
Co mogłem odpowiedzieć?
Anna była kobietą mojego życia. Za trzy miesiące mieliśmy się pobrać. Oczywiście, że ją kochałem, niezależnie od tego, co zrobiła. Tak przynajmniej myślałem, gdy ona gorączkowo szperała w torebce i wręczała mi zdjęcie, mówiąc: „Oto, co zrobiłam.

Rozmowa niestety przybiera dość nieoczekiwany obrót i Anna wraca sama do Paryża. Gdy Raphaël uświadamia sobie, że mimo wszystko nie może żyć bez swojej narzeczonej Anna przepada jak kamień w wodę. Poszlaki wskazują, że jej zniknięcie nie jest przypadkowe i może wiązać się z wyjawioną mu tajemnicą z przed lat.

Powiem szczerze, że nie do końca jestem w stanie zgodzić się z tezą, że jest to doskonały thriller. Ewidentnie jest to książka sensacyjna z niezbyt dobrze skrojoną tajemnicą, która pogłębia się z każdym rozdziałem. Przez pierwsze 250 stron zastanawiałam się czy dotrwam do końca. Najlepsza część książki to według mnie ostatnie 150 stron gdzie akcja rzeczywiście jest wartka i czytelnik nie może się nudzić. Jak widać dla mnie to stanowczo za mało.

Sama historia jest dość oklepana i chyba nie do końca przemyślana. Czasem odnosiłam wrażenie, że wydarzenia tworzone są z przymusu by akcja toczyła się dalej, przez co były mało realistyczne. Możliwe, że moje odczucia są podyktowane zmniejszonym zainteresowaniem książką, ale denerwował mnie fakt, że bohater odnajdywał wskazówkę, opisany był ten błysk w oku, ale o tym co udało mu się odnaleźć dowiadywaliśmy się kilka stron dalej. To zapewne, w mniemaniu autora miało wzbudzać moje zainteresowanie, ale u mnie wywoływało raczej irytację. Ewidentnie thriller nie jest jego najmocniejszą stroną.

Wiem, że moja recenzja nie przypadnie do gustu fanom Guillaume Musso jednak czytałam już znacznie lepiej napisane książki i ta po prostu mnie rozczarowała.

Pozdrawiam
A.

Ocena: 3/6
©Księgozbiór
Anna i Raphael za niedługo mają się pobrać. Znają się od kilku miesięcy i planują wspólne życie. Pewnego dnia kobieta odkrywa przed ukochanym zaledwie skrawek swojego sekretu z przeszłości. Ten odchodzi bez słowa, a gdy wraca Anny już nie ma. Zniknęła. Pytanie tylko gdzie.

Dziewczyna z Brooklynu to pierwsza powieść Musso, jaką miałam okazję przeczytać. Nie spodziewałam się po niej zbyt wiele, chociaż w Internecie natknęłam się na kilka pozytywnych recenzji. Zaczęłam czytać... i już po chwili całkowicie przepadłam. Miałam wrażenie, że zostałam wręcz pochłonięta przez natłok wydarzeń. Krótkie rozdziały sprawiają, że lektura pędzi błyskawicznie. Akcja rozgrywa się w ekspresowym tempie, dochodzą coraz to nowe wątki, pojawia się strach, groza i napięcie. Raphael wraz ze swoim przyjacielem rozpoczynają prywatne dochodzenie, którego wyniki przerosną ich najśmielsze oczekiwania. Autor żongluje śledztwem, miesza i myli tropy, non stop pojawiają się nowe pytania, nowe wątpliwości i nowe punkty odniesienia.

W pewnym układzie planet nagle pojawiała się prawda, domagając się swoich praw. Wypływała na powierzchnię, wytryskiwała jak gejzer, ochlapując wszystko z siłą, jakiej niektórzy użyli, aby ją utrzymać na dnie. Nieunikniony niszczycielski proces.

Musso jak nikt inny potrafi zaskakiwać na każdym kroku, dezorientuje czytelnika sprawiając, że nie sposób przewidzieć zakończenia. Fabuła szybko staje się coraz bardziej skomplikowana, coraz bardziej zamotana. Pisarz zapewnia nam cały komplet emocji – od zaskoczenia, zainteresowania, strachu i napięcia aż po wzruszenie i smutek. Skłania też do refleksji na temat polityki i tego, jakie ofiary pociąga za sobą sukces, daje nam chwilę do zastanowienia się nad tym, czy zawsze można precyzyjnie określić, po której stronie leży wina i czym właściwie jest „wyższe dobro”.

Dziewczyna z Brooklynu to intrygująca i elektryzująca wielowątkowa opowieść, która zmyli nawet doświadczonego miłośnika kryminałów. Trudna do rozgryzienia, uzależniająca i pochłaniająca jak żadna inna. Zdecydowanie polecam.


Ocena: 5+/6
©Caroline Livre
Widząc nazwisko Musso na bajecznie kolorowej okładce z tytułową dziewczyną na pierwszym planie grafiki myślę sobie, że to musi być niezły romans, a kobieta, która napisała tę Dziewczynę dostała jeszcze okładkę podświadomie sugerującą czytelnikowi styl zbliżony do Sparksa. Myślę, że wygrała życie, bo to napędzi sprzedaż jej książek. Ja to przysłowiowe życie bym przegrała, gdybym oceniła książkę po okładce i minęła ją szerokim łukiem, bo po romanse sięgam bardzo sporadycznie.
Ku mojemu zdziwieniu Dziewczynę z Brooklynu napisał mężczyzna, książka jest thrillerem z bardzo ograniczonym wątkiem miłosnym, a okładka jest nietrafiona i po prostu myląca.

Raphaël mimo że ma szczęście w wydawaniu kolejnych książek, to zdecydowanie brakuje mu go w miłości. Z Natalie po prostu nie wyszło, z Anną było inaczej, a przynajmniej wydawało się być do czasu, aż ta w niewyjaśnionych okolicznościach zaginęła. Dziewczyna nie pozostawiła po sobie żadnego śladu, zupełnie nic, co mogłoby sugerować porwanie albo dobrowolny wyjazd, a przecież całkiem niedługo miała się odbyć ceremonia zaślubin. Miłość okazuje się silniejsza i Raphaël podejmuje próbę odnalezienia ukochanej na własną rękę, jedynie z pomocą znajomego – byłego gliniarza.

Podchodziłam do tej książki trochę jak pies do jeża, bo nie potrafiłam zaufać autorowi, że napisał dobry thriller. Wszystko, co związane jest z tym tytułem jest niesamowicie mylące i jeszcze bardziej podejrzane. Gdybym nie dostała egzemplarza Dziewczyny z Brooklynu od wydawnictwa, sama bym jej nie kupiła, a to chyba byłby mój największy błąd, bo ta książka jest po prostu obłędna!
Od pierwszego rozdziału zaczęłam zatracać się w stylu Musso, który mimo że jest delikatny i bardzo lekki, to ma w sobie coś mrocznego, co idealnie pasuje do thrillerów i niewyjaśnionych zagadek. Zagłębiając się w historię Raphaëla i Anny coraz bardziej przekonywałam się do stylu autora i ostatecznie pokochałam tę książkę. Musso w dosłownie idealny sposób rozgraniczył thriller od romansu i rzeczywistość od przeszłości. Wątek miłosny w jego książce opiera się jedynie na uczuciu dwójki głównych bohaterów i to właśnie miłość zmusza Raphaëla do odnalezienia ukochanej. Żadnych dodatkowych miłosnych gierek, romansów czy ekscesów. Narracja prowadzona jest w pierwszej i trzeciej osobie, z rozgraniczeniem na poszczególne rozdziały, w których to czytelnik albo uzyskuje relację z bieżących wydarzeń i postępu z poszukiwania, albo dostaje wgląd w retrospekcje poszczególnych bohaterów. Przedstawienie przeszłości miało za zadanie naprowadzenie czytelnika na właściwy trop w poszukiwaniu, jednak było na tyle ograniczone, żeby uniemożliwić za szybkie rozwiązanie zagadki.
Trzeba przyznać, że świetnie wykreowana podstawa thrillera od samego początku trzymająca w napięciu, dopracowane szczegóły i charakterystyczne postaci dają autorowi ogromne pole manewru do manipulowania myślami czytelnika, do ciągłego zwodzenia go i budowania napięcia na jego niepewności. Poruszenie kilku trudnych tematów dodatkowo podkreśla nostalgię i nadaje jeszcze większej wyrazistości tej książce. Ograniczona ilość bohaterów drugoplanowych zdecydowanie wpływa na przejrzystość tej historii, której nie jest w stanie nawet zakłócić rozrzucenie akcji po różnych, oddalonych od siebie miejscach na świecie. To świetny przykład thrillera, który swoją prostotą może zachwycić najbardziej wymagających czytelników.

Zdążyłam zrobić już rozeznanie, że Musso jednak ma książki, które bardziej nawiązują do romansów, ale zdarzają mu się też bardziej mrożące krew w żyłach – takie jak Dziewczyna z Brooklynu. Mam zamiar zapolować na te drugie, bo autor kupił mnie swoim stylem, historią i dopracowaniem wszystkiego, uniemożliwiając tym samym czytelnikowi rozwiązanie zagadki. Jeżeli nie mieliście jeszcze okazji poznać twórczości tego autora a lubicie thrillery, to koniecznie dajcie szansę Dziewczynie z Brooklynu nie zwracając uwagi na okładkę.

Ocena: 5/6
©Rude recenzuje
Prawda rzadko kiedy jest prosta i łatwa do przekazania, czasami bywa początkiem końca, niekiedy odsłania to, od czego człowiek próbował uciec. Wystarczy ujawnić jej część, nawet mikroskopijną by ruszyła lawina nie do zatrzymania, nim całość ujrzy światło dzienne, wszystko zmieni się bezpowrotnie, rozpadnie się to co znane, co pojawi się w to miejsce?

Romantyczny wyjazd Raphaela i Anny zmienił się w kilka sekund w coś zupełnie innego. Jedno zdjęcie i zadane pytanie zmieniło szczęście w dramat. Dlaczego właśnie w tym momencie ona zdecydowała się wyjawić swój sekret? A on ją opuścił, nie ważne, że tylko na krótko? Zniknięcie Anny dodatkowo komplikuje i tak trudną sytuację w jakiej obydwoje znaleźli się. Co takiego wydarzyło się, iż kobieta prawie dosłownie rozpłynęła się w powietrzu? Znaki zapytania mnożą się, gdziekolwiek pozostał ślad po narzeczonej Raphael odnajduje kolejną tajemnicę i kawałek życia dziewczyny o jakim nie miał pojęcia. Kim tak naprawdę ona jest? Nic nie jest jasne i oczywiste, gdzieś musi być wyjaśnienie, lecz czy wystarczy ono do odnalezienia Anny. Może ona nie chce tego? A co jeśli potrzebuje pomocy? Czemu tak długo czekała z powiedzeniem prawdy? Musiałą mieć powód, ale Raphael nie jest kimś dla niej obojętnym, wierzy, że był kimś bliskim, nawet więcej. Dlaczego więc czekała tak długo? Co się stało z Anną? Gdzie teraz jest?

Wystarczył moment by wyrósł mur niezrozumienia, żalu i bólu. Oddzielił od siebie dwoje zakochanych ludzi, czy da się go zburzyć? Wspólna przyszłość byłą na wyciągnięcie ręki, lecz to już przeszłość, co przyniosą kolejne dni?

Szczęście do dobrych lektur rzadko kiedy mnie opuszcza, lecz ostatnio nastało dla mnie prawdziwe książkowe Eldorado. Może wydawać się to przesadą, ale po kolejnej wciągającej powieści radość wcale nie jest za duża lub wyolbrzymiona. Dziewczyna z Brooklynu Guillaume`a Musso tylko potwierdza świetną passę. Co aż tak mnie zachwyciło? Na pewno motyw przewodni, który bardzo szybko okazuje się mieć wpierw drugą twarz, a później trzecią, podobnie rzecz ma się z wątkami, rozgałęziają się z początkowego w dość szybkim tempie, by pod koniec znowu połączyć się całość. Autor po raz kolejny zaskakuje czytelnika rozwojem poszczególnych fragmentów opowiadanej historii. Hasło wszystko zdarzyć się może, okazuje się w przypadku jego książek jak najbardziej na miejscu, a w przypadku najnowszej sprawdza się na każdej stronie. Dziewczyna z Brooklynu to mieszanka gatunkowa w jakiej na równych prawach egzystuje kryminał, obyczajowa opowieść, thriller oraz fikcja polityczna. Już wstęp zapowiada, że przed czytelnikiem lektura, w której niczego nie powinien być pewien, a tajemnica będzie stałym towarzyszem. Jednak to jedynie zapowiedź tego co przygotował pisarz, nim pierwszy sekret, od jakiego wszystko się zaczęło, zostanie wyjaśniony kilka innych zaintryguje czytających. Bohaterowie nie szczędzą emocji, podróżując po Francji i Stanach Zjednoczonych, od Lazurowego Wybrzeża aż po spieczone drogi gdzieś w Ohio, dostarczają kolejnych pytań. Gdzieś kryje się rozwiązanie, równie zdumiewające jak i ścieżki prowadzące do niego, kiedy w końcu zostanie poznane nic nie jest takie jak wydawało się.

Ocena: 6/6

©Taki jest świat
Odkąd przeczytałam Ponieważ Cię kocham jestem zafascynowana twórczością Guillaume Musso, francuskiego pisarza znanego i docenianego na całym świecie. Mam w planach przeczytać wszystkie jego książki, a tym razem padło na najnowszą wydaną w Polsce - Dziewczyna z Brooklynu.

Raphael mógłby nazwać siebie szczęśliwym mężczyzną - jest spełnionym zawodowo pisarzem, ojcem ukochanego synka Theo oraz od niedawna narzeczonym wspaniałej, dobrej i mądrej kobiety - Anny. Jednak pewnego dnia, podczas wycieczki z narzeczoną, zadaje jej z pozoru niewinne pytanie - Czy masz przede mną jakieś sekrety? W najgorszych koszmarach nie mógłby przewidzieć, jakie konsekwencje poniesie za sobą to pytanie. Anna znika bez śladu po wcześniejszym pokazaniu Raphaelowi szokującego zdjęcia trzech spalonych ciał i wypowiedzi Ja to zrobiłam. Zdeterminowany mężczyzna przeczesuje Nowy Jork, do którego zaprowadziły go wskazówki, coraz bardziej zagłębiając się w ponurą przeszłość ukochanej, z nadzieją, że jeszcze nie jest dla niej za późno i pragnieniem, aby nie ziścił się najgorszy scenariusz, jak w jego kryminałach.

Musso jest autorem, którego niezwykle trudno jest zaszufladkować do konkretnego gatunku. Elementem wspólnym jego powieści jest miłość - to jest podstawą w całej jego twórczości. Jednak zawsze łączy go jeszcze z innymi - czasem wkrada się nieco fantastyki, a niekiedy kryminału. Dziewczyna z Brooklynu należy do drugiej kategorii - jest to połączenie thrillera z historią miłosną. Autor bardzo często jest porównywany do Sparksa i z tym się nawet po części zgodzę, jednak tym razem widzę więcej podobieństw z twórczością Cobena, na przykład z Tylko jednym spojrzeniem, czy Nie mów nikomu. Jest tutaj podobny motyw - osoba poszukująca zaginionej ukochanej lub ukochanego, która przez przez wiele lat ukrywała mroczną i kryminalną tajemnicę z przeszłości. Jednak na tym kończą się podobieństwa tej książki do Cobena, a innych do Sparksa, gdyż styl Musso jest po prostu nie do podrobienia. Pisze w jakiś tajemniczy, własny sposób, którego nie można pomylić z nikim innym. Świetnie potrafi łączyć gatunki tzn. przedstawić interesującą historię miłosną i zaciekawić aspektem kryminalnym. Im dalej w głąb książki, tym więcej niewiadomych z życia Anny nam funduje. Aż do ostatniej strony zżerała mnie ciekawość, co takiego stało się tej pięknej i dobrej kobiecie w młodości. Czy była jedynie ofiarą niesłusznie obwiniającą się o pewne wydarzenia, czy faktycznie czymś bardzo zawiniła.

Jest to niezwykle szybki, bardzo intensywny i intrygujący thriller. Zawiera motywy, takie jak morderstwa, torby pełne banknotów, szokujące zdjęcia, ukrytą tożsamość, porwania, oszustwa, przekupstwa i wiele innych "brudnych" interesów. Każdy rozdział ukazuje kawałek historii Anny, która ostatecznie tworzy zagmatwaną sieć dramatycznych przeżyć młodej dziewczyny, której kompletnie nie dało się przewidzieć po bardzo niewinnym pytaniu jej narzeczonego Czy masz przede mną jakieś sekrety? Rozdziały są opowiedziane z różnych punktów widzenia, co sprawia, że opowieść jest jeszcze ciekawsza. Najbardziej niespodziewany okazał się zwrot akcji związany z polityką, co mnie kompletnie zszokowało i wyprowadziło chwilowo z transu lektury, no i oczywiście zakończenie! A w trans wpaść bardzo łatwo, bo według mnie jest to książka do przeczytania w jeden dzień. Rozdziały są raczej krótkie, więc powiedzenie: jeszcze jeden rozdział ma tutaj swoje uzasadnienie - bo przecież to tylko kilka dodatkowych stron... Zresztą od lektury ciężko się oderwać, bo akcja galopuje niesamowicie szybko i trudno jest ją po prostu porzucić.

Jeśli lubicie połączenie dobrego thrillera z romantyczną historią miłosną - ta książka jest zdecydowanie dla Was. Oczywiście jeżeli jesteście już fanami Musso, to nie możecie jej sobie odpuścić, ale z tego na pewno sobie zdajecie sprawę. W końcu kto raz przeczyta coś, co wyszło spod pióra Guillaume Musso, ten już zawsze będzie wyczekiwał na jego książki.

Ocena: 5/6
©Spojrzenie EM
Komentarze dotyczące książki:
  • Awatar

    Nie przypominam sobie abym kiedyś wcześniej czytał jakieś książki Guillaume Musso. Zdecydowałem się na Dziewczynę z Brooklynu zachęcony wieloma pozytywnymi recenzjami.

    Czy uważam moje pierwsze spotkanie z tym autorem za udane? Pierwsze wrażenie jakie można odnieść czytając Musso, jest takie, że pisarz ten swoimi zamysłami przypomina trochę Michaela Bussi. W prawdzie, wydaje mi się, że w przypadku Dziewczyny z Brooklynu fabuła nie jest aż tak zagmatwana jak czyni to Busssi.

    Dziewczyna z Brooklyny to takie czytadełko, którym można umilać sobie czas przy kubeczku z herbatką, w swoim ulubionym domowym, czytelniczym zakamarku. W sumie nic odkrywczego. Tak jak szybko się czyta, tak pewnie i szybko zapomina.

    Ocena: 4/6

  • Awatar

    www.czytaska.blogspot.com

    Zapętlenie wątków, mnogość wydarzeń, powiązań i motywów... znakomita historia, opowiedziana w tempie i z napięciem. Skoki w czasie i przestrzeni potęgują zagubienie czytelnika. Rozwiązania zaskakują. Do samego końca.
    Raphael jest uznanym pisarzem i samotnym ojcem. I ostatnio także szczęśliwym narzeczonym. I w jednej chwili, jedna odpowiedź, na jedno pytanie stawia świat na głowie. Cudowna narzeczona znika, nie wiadomo czy ucieka i się ukrywa, może ktoś ją porwał, a może jeszcze gorzej.
    Raphael poszukując Anny, odnajduje ślady, które prowadzą do koszmarnej sprawy kryminalnej sprzed lat. Tajemniczej i nie do końca rozwiązanej, A rozwikłanie jej wątków prowadzi do jeszcze innej sprawy sprzed lat na innym kontynencie, mającej swój finał w bieżącej, wielkiej, amerykańskiej polityce. Nikt nie jest tym kim się wydaje, komu można zaufać, kogo się wystrzegać....
    Nie mogłam się oderwać. Wątki przeplatają się i urywają w dramatycznych momentach, a ślady sprzed lat cudem zachowują i udaje się na nie trafić! Trochę naiwne i szczęśliwe zakończenie jak na dramatyczny przebieg całej historii ale nie psuje ogólnego wrażenia. Jest dobrze i będę jeszcze czytać Musso!

Warto zerknąć