ebook Zapisane w wodzie
3.51 / 5.00 (liczba ocen: 117994) Ilość stron (szacowana): 368

Zapisane w wodzie
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - najniższa cena: 23.90
Audiobook - najniższa cena: 18.08
wciąż za drogo?
29.30 złpremium: 18.90 zł Lub 18.90 zł
23.90 zł
26.78 zł Lub 24.10 zł
31.50 zł Lub 28.35 zł
-11% 24.57 zł
25.90 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (5)
Inne proponowane

Dawno pogrzebane wspomnienia; paniczna ucieczka przed przeszłością; strach, graniczący z paranoją; sekrety, które mogą pociągnąć aż na samo dno... Autorka „Dziewczyny z pociągu” powraca z thrillerem, na który czekał cały świat. Znakomity dynamiczny styl. Fantastyczne zrozumienie instynktów kierujących człowiekiem.

„Ta powieść dojrzewała we mnie od dłuższego czasu. Jest coś nieodpartego w historiach, które sobie opowiadamy, w tym – jak świadomie lub nieświadomie można ukryć głosy i prawdy, zmyć wspomnienia i pogrążyć je w niepamięci” – Paula Hawkins

Kilka dni przed śmiercią Nel Abbott dzwoni do swojej siostry. Jules nie odbiera, ignorując jej prośbę o pomoc.
Nel umiera. Mieszkańcy miasteczka mówią, że „skoczyła”. A Jules musi wrócić do miejsca, z którego kiedyś uciekła – miała nadzieję, że na dobre – aby zaopiekować się swoją piętnastoletnią siostrzenicą.
Julia się boi. Tak bardzo się boi. Dawno pogrzebanych wspomnień, starego młyna, świadomości, że Nel nigdy by tego nie zrobiła. Ale najbardziej boi się wody i zakola rzeki, które miejscowi nazywają Topieliskiem...
W tym samym dynamicznym stylu i z tym samym dogłębnym zrozumieniem kierujących człowiekiem instynktów, które pochłonęło miliony czytelników jej debiutanckiej powieści, Paula Hawkins przedstawia nowy, porywający thriller, w którego tle czają się historie z przeszłości oraz siła, z jaką potrafią one zniszczyć nam życie.

„Paula Hawkins znów to zrobiła! «Zapisane w wodzie» to perfekcyjnie skonstruowany mroczny thriller, od którego nie będziecie mogli się oderwać. Wciąga od pierwszej strony!” – Shari Lapena

„Zastanawiacie się, czy «Zapisane w wodzie» może być lepsze od «Dziewczyny z pociągu»? Niepotrzebnie. Jest lepsze. To pisarski triumf” – Clare Mackintosh

Zapisane w wodzie od Paula Hawkins możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Potworności ożywione przez umysł są zawsze gorsze niż rzeczywistość.
Porażka Pauli Hawkins

Karierę pisarską Pauli Hawkins porównać można do wykresu sinusoidy. Po rewelacyjnej Dziewczynie z pociągu która wywindowała autorkę na sam szczyt list bestsellerów przyszła pora na Zapisane w wodzie książkę, która spowodowała, iż jej notowania spadły niczym indeksy giełdowe podczas czarnego czwartku 1929 roku. I tak zastanawiam się co mogło pójść nie tak? Czy to tylko chwilowe załamanie? Dlaczego po tak świetnym debiucie, doszło do tak dużego spadku jakości, porażki, którą porównać można do klęski Napoleona Bonaparte w bitwie pod Lipskiem. Czy mając tak świetny pomysł na fabułę Dziewczyny z pociągu można napisać taki chłam jakim jest Zapisane w wodzie. Po jakości książki można by nawet stwierdzić, że Paula Hawkins odcina kupony od sławy, nie dbając w ogóle o jakość swojej najnowszej książki. W mojej opinii swoją drugą książką strzela sobie w kolano. I ten strzał spowodował, że ciężko będzie się jej podnieść. Wykorzystanie sławy sprawiło pewnie, iż książka cieszyła się dobrymi notowaniami sprzedażowymi, lecz jeśli chodzi o notowania sympatii do twórczości tej pisarki, są jak temperatura na Antarktydzie – poniżej zera. I przyznam szczerze, że nie pozostawię suchej nitki na tym thrillerze, gdyż strasznie pocić musiałem się podczas jego czytania. Mnogość bohaterów, fabuła niczym zmącona woda sprawiały, że narastało u mnie zdenerwowanie płynące z faktu, że utopiłem 36,90 zł.

A o czym dokładnie jest ta książka? Otóż historia rozgrywa się w niewielkim miasteczku Beckford. To tutaj w przeszłości odbywało się pławienie czarownic. Przez wiele lat miejsce to pochłonęło wiele ludzkich istnień. Główną bohaterką jest Neil Abbot, choć tak naprawdę ciężko to stwierdzić! Kobieta zbiera materiały do książki o samobójstwach w miejscowej rzece. Jednak po kilku dniach okazało się, że Nel Abbott nie żyje. Znaleźli ją w wodzie. Skoczyła. Może i pomysł na fabułę jest ciekawy, wciągający, lecz ostatecznie ukazanie jej na kartach tego thrillera to niewypał. Ogromnie szkoda mi Pauli Hawkins, gdyż potencjał jaki ukazała w swym debiucie jak się okazało, był talentem rozpisanym tylko na jedną książkę. Druga zaś ukazała miałkość owego potencjału. Mam również żal do autorki, która wykorzystując swój sukces nabrała nas miernej jakości thrillerem, który okazał się dramatem podczas czytania.

Ocena: 1/6
©Czyt-NIK
Najgorzej jak się czegoś spodziewasz – że pojedziesz w jakieś miejsce i na pewno będzie pięknie, że pójdziesz do restauracji i doświadczysz, co znaczy czuć przysłowiowy „miód w gębie”, że poznasz kogoś i spędzisz z nim resztę życia. Różne mamy oczekiwania.

Wydaje mi się, że podobnie jest z pisarzami – najgorzej, jak po jednej napisanej książce oczekiwania wobec nich są olbrzymie. Co prawda nigdy nie napisałam książki, ale to normalne w każdym zawodzie – jeśli coś raz zrobisz dobrze, wszystkim wydaje się, że kolejną rzecz zrobisz równie dobrze albo lepiej. Inna opcja: pierwszą rzecz zrobisz tak źle, że wszyscy oczekują, że drugiej już tak nie zepsujesz.

Paulę Hawkins poznałam, gdy szturmem wdarła się na pierwsze miejsca „książkowych rankingów”. „Dziewczyna z pociągu”, zapowiadana jako genialny thriller, rozbudziła nadzieje fanów tego typu literatury. Nie byłabym sobą, gdybym po niego nie sięgnęła. Gorzej, że byłam bardzo rozczarowana, choć znam naprawdę wielu zachwyconych. Pewnie ze względu na nich dość szybko w Polsce pojawiła się kolejna jej książka, Zapisane w wodzie. Sięgnęłam po nią z dużą rezerwą, bowiem pamiętałam jej nieudany (dla mnie) debiut. Czy się czegoś spodziewałam? Chciałam wierzyć, że będzie lepiej. Tymczasem po stu pierwszych stronach (które – trzeba przyznać – bardzo szybko pokonałam) ciągle zastanawiałam się, czy i kiedy coś zacznie się dziać. Najgorsze, że już wtedy spodziewałam się, kto stoi za śmiercią topielicy (finalnie okazało się, że miałam rację, co dodatkowo wpłynęło na ogrom mojego rozczarowania tą historią). Chaotyczna narracja, bohaterowie bez wyrazu, pomieszanie z poplątaniem, które sprawiało wrażenie pisania na siłę, przeciągnięta do granic możliwości marna akcja. Jedyne, co można powiedzieć dobrego to to, że książkę czyta się dość szybko. W zasadzie to nie jestem przekonana, czy to działa in plus, biorąc pod uwagę, że w tej materii wolę iść na jakość, a nie na ilość.

Wydaje mi się, że Hawkins stała przed trudnym zadaniem. Musiała sprostać wymaganiom z jednej strony tych, którzy byli pod wrażeniem jej pierwszej książki, a z drugiej tym, którzy wymagali czegoś więcej. Nie udało się. I szkoda tylko, że naprawdę dobre książki nie mają takiego zaplecza marketingowego i przechodzą bez większego echa w mediach.

Ocena: 3/6
©Spadło mi z regała
Beckford to małe miasteczko, otoczone duszną atmosferą, przepełnioną tajemnicami, kłamstwami i wstrząsającymi legendami. To, co niektórzy pragną starannie ukryć, staje się celem młodej kobiety, Nel Abbott. Mieszkańcom jednak nie bardzo podoba się grzebanie i bałaganienie w przeszłości, a poszukująca prawdy traktowana jest wrogo tym bardziej, iż uzyskanie wiadomości planuje upublicznić. Jej praca dotyczy głównie domniemanych samobójstw kobiet, gdzie nieodłącznym elementem jest mityczne Topielisko. Dziewczyny miały skakać do rzeki, w której prawdopodobnie dawniej pławiono czarownice. Nel jest przekonana, iż o śmierci ofiar decydował ktoś inny, gdyż zawsze ich postępowanie było w jakimś stopniu kłopotliwe dla najbliższych. Według niej woda stała się idealnym sposobem na pozbywanie się niewygodnych niewiast. Nagle znienawidzona Abbott zostaje znaleziona martwa, wygląda na to, iż sama postanowiła skoczyć z urwiska.

Tę pracę, moje wspomnienia i historie ofiar Topieliska, chciałabym zacząć nie od samobójczych śmierci, tylko od pławienia. Bo to właśnie pławienie czarownic dało wszystkiemu początek: próba wody. Tu je przyprowadzano, do tego pięknego, spokojnego zakątka, niecałe dwa kilometry od miejsca, gdzie teraz jestem. Przyprowadzano, krępowano i wrzucano do rzeki, by sprawdzić, czy wypłyną. Niektórzy twierdzą, że topielice pozostawiły w wodzie cząstkę siebie. Inni, że rzeka zachowała część ich mocy, bo od stuleci przyciąga na brzeg wszelkiego rodzaju nieszczęśnice, kobiety pechowe, zrozpaczone i zagubione.

Czy to możliwe, by kobieta ogarnięta totalną obsesją na punkcie śmiercionośnej rzeki, sama postanowiła w niej umrzeć?
Czy jednak stała się dla kogoś zagrożeniem i zdecydował się jej pozbyć?

Zapisane w wodzie to druga powieść Pauli Hawkins. Pierwsza, Dziewczyna z pociągu, zyskała naprawdę ogromną sławę. Zdania są bardzo podzielone, to zdecydowanie książka, która była opisywana albo w samych superlatywach, albo doszczętnie krytykowana. Muszę przyznać, że mnie osobiście, mimo fali negatywnych komentarzy, podobała się. Fakt, zgadzam się, że to pozycja zbyt reklamowana, przez co być może niektórzy mieli za wielkie oczekiwania, sama lekko się zawiodłam przewidywalnością, ale mimo to pochłonęłam ją w dwa wieczory i byłam w pewnym stopniu usatysfakcjonowana lekturą.

Zapisane w wodzie jest z pewnością bardziej nieobliczalna niż poprzedniczka, ale nadal nie nazwałabym tej powieści thrillerem psychologicznym, gdyż zarówno umysł ofiary, jak i oprawcy nie został szczegółowo zanalizowany. Moim zdaniem dokładne poznanie osobowości , intencji , uczuć bohaterów powinno być podstawą w tym gatunku.

Kolejną wadą książki dla wielu może okazać się nadmiar postaci, naprawdę można się zamotać. Na początku wielokrotnie cofałam się, by upewnić się o jakiego bohatera chodzi, ale potem, gdy już poznałam wszystkich i przyporządkowałam ich historie, poszło naprawdę sprawnie i przyjemnie.

Skoro pojawia się wiele osób, znajdziemy również mnóstwo odrębnych epizodów, także tych z przeszłości. Początkowo może wydawać się, iż ukazane historie w ogóle do siebie nie pasują i tworzą chaos, jednak z czasem powstaje fascynująca całość. Świadczy to o tym, iż powieść trzeba czytać w pełnym skupieniu, by się nie pogubić i nie stracić frajdy odkrywania kolejnych zdarzeń.

Zapisane w wodzie jest zdecydowanie opowieścią o mrocznych tajemnicach, ale także o pozornie drobnych niedomówieniach, które potrafią zniszczyć wszystko. Porusza również wiele istotnych problemów takich jak napiętnowanie, zdrada czy gwałt. Każdy z bohaterów ma na swoim koncie niezwykle trudne przeżycia, o których wolałby zapomnieć, jednak jak widać od przeszłości nie da się uciec. Zwłaszcza jeśli człowiek postąpi nieodpowiednio i uda mu się to zataić, po pewnym czasie karma do niego powróci.

Styla autorki jest lekki i przystępny, cechuje go również duża plastyczność. Doskonale ukazała klimat, jaki jest charakterystyczny dla małego miasteczka. Wszyscy się znają, skrywają pewne sekrety, które ich zdaniem chronią w jakimś stopniu całą społeczność. Wrogiem staje się każdy, kto chce ujawnić niewygodną prawdę, ale także nowo przyjezdne osoby momentalnie wydają się podejrzane i źle odbierane. Beckford to hermetycznie zamknięta wspólnota, gdzie każda zmiana czy nowość postrzegane są jako niebezpieczeństwo.

Książka przepełniona jest mroczną, hipnotyzującą, tajemniczą atmosferą, dzięki czemu utrzymuje czytelnika w poczuciu niepokoju. Największą jej zaletą jest bez wątpienia nieprzewidywalność. Nie sposób oderwać się od lektury, bo chęć odkrycia kolejnego sekretu staje się silniejsza niż wszystko inne. Autorka umiejętnie stopniowo potęguje napięcie, dlatego z zaciekawieniem wędrujemy po kolejnych stronach. Czyta się ją naprawdę szybko i przyjemnie, mimo wspomnianych wcześniej przeze mnie drobnych wad. Wszelkie zdarzenia poznajemy z perspektywy różnych bohaterów, co ułatwia szybsze zatracenie się w ukazanej historii.

Myślisz, że zmarli nie są ważni? Że nie mówią? Szkoda, że nie słyszysz.

Moim zdaniem Zapisane w wodzie jest o wiele lepszą książką niż Dziewczyna z pociągu. Nie brakuje jej wad, ale wiele zyskuje dzięki nieszablonowej fabule oraz mrocznemu klimatowi, przepełnionemu tajemnicami. Jeśli lubicie zagadki, niewygodne sekrety przeszłości oraz ciekawe intrygi, myślę, że będziecie zadowoleni. To powieść lekka i przyjemna, trzymająca w napięciu praktycznie do samego końca. Całość dopełniają fascynujące legendy, które dodają jej tajemniczości i nieobliczalności. Przeczytałam wiele thrillerów i nie będę kłamać, że pochłaniałam ją z wypiekami na twarzy, ale niewątpliwie spędziłam z nią sporo miłych chwil. Polecam.

Ocena: 4/6
©Z fascynacją o książkach
Mam wrażenie, że jestem jedną z niewielu osób, która nie była rozczarowana lekturą debiutu Pauli Hawkins czyli Dziewczyny z pociągu. Daleka jestem od stwierdzenia, że powieść dorównuje poziomem Zaginionej dziewczynie, ale nie do końca rozumiem fali negatywnych opinii wśród czytelników. Tym bardziej byłam podekscytowana premierą kolejnej powieści Pauli Hawkins - zwłaszcza, że pierwsze opinie sugerowały, że Zapisane w wodzie prezentuje zdecydowanie wyższy poziom niż debiut autorki. Tylko czy jednak jest tak w rzeczywistości?

Nel Abbott miała obsesje na punkcie Topieliska - zakola rzeki, które stało się miejscem śmierci wielu kobiet. Praca nad książką na jego temat stanowiła kość niezgody w jej relacjach z mieszkańcami lokalnej społeczności. Teraz Nel nie żyje. Wszyscy mówią, że skoczyła do wody, ale kolejne samobójstwo na Topielisku budzi wątpliwości policji. Jules, młodsza siostra, musi wrócić do miasteczka, z którym wiąże się wiele przykrych wspomnień z jej dzieciństwa i objąć opiekę nad osieroconą siostrzenicą. Co naprawde wydarzyło się nad Topieliskiem? I komu mogło zależeć na śmierci Nel?

Zapisane w wodzie stanowi bardzo specyficzny typ thrillera - te same elementy dla jednego czytelnika mogą stanowić walor powieści, a dla innego - wadę. Co więcej, kolejna pozycja autorstwa Pauli Hawkins tak wyraźnie różni się od jej debiutu, że zastanawiając się nad tym czy sięgać po lekturę, nie warto sugerować się odczuciami jakie towarzyszyły Wam przy Dziewczynie z pociągu. Nie zamierzam wartościowość, która z tych pozycji jest lepsza - bo dla mnie obie są dobre na swój własny sposób a równocześnie nie pozbawione pewnych mankamentów.

Chociaż pozornie fabuła Zapisane w wodzie skupia się wokół śledztwa w sprawie śmierci Nel Abbott, Paula Hawkins poświęca swoją uwagę także wielu innym wątkom, luźno związanym z Topieliskiem i lokalną społecznością. Cała powieść ma specyficzny klimat tajemnicy i mroku (chwilami balansującego na granicy rzeczywistości i czegoś ponadnaturalnego) i w pewnym momencie można wręcz odnieść wrażenie, że to nie poszczególni bohaterowie, ale całe miasteczko skrywa jakieś sekrety i ma coś na sumieniu. Kim były poprzednie ofiary Topieliska?; co wydarzyło się w przeszłości Jules?; dlaczego młoda dziewczyna popełniła samobójstwo?; co ma z tym wspólnego Nel?; i czy naprawdę sama skoczyła do wody? Paula Hawkins stawia ogrom pytań i nie na wszystkie z nich udziela jasnej i klarownej odpowiedzi.

Zapisane w wodzie pozostawiają pewne niedopowiedzenia i nie do końca jest to thriller, który czyta się szybko i łatwo. Paula Hawkins powołuje do życia sporą ilość bohaterów i to takich, do których ciężko zapałać sympatią, a dodatkowo daje dojść do głosu niemal połowie miasteczka. Autorka przeskakuje między kolejnymi narracjami - czasami zmienia się tylko osoba narratora, innym forma narracji (np. Jules wraca się bezpośrednio do Nel) a jeszcze kiedy indziej czas zdarzeń. Nie uważam żeby Paula Hawkins nie poradziła sobie z takim sposobem opowiedzenia historii, ale wiem, że może on utrudnić lekturę niektórym osobom.

Gdybym nie wiedziała, że autorką Zapisane w wodzie jest Paula Hawkins, raczej nie domyśliłabym się tego w trakcie lektury. Jej nowa powieść nie jest tak dynamiczna i łatwa w czytaniu. Autorka stawia tym razem na klimat i formę. Nie zagwarantuję Wam, że ta powieść spodoba Wam się bardziej niż Dziewczyna z pociągu, ale warto dać jej szansę. A ja jestem ciekawa co Paula Hawkins jeszcze nam pokaże w przyszłości?

Ocena: 4/6
©Złodziejka książek
Nawet, jeśli Dziewczyna z pociągu uplasowała się wysoko na listach bestsellerów lub prywatnych top, jej następczyni pobije ją na głowę. Do tego hejtów tym razem tyle (wcale?) być nie powinno. Zapisane w wodzie to historia jak rwąca rzeka, gdzie niebezpieczny nurt pozornie się uspokaja, żeby lawirować między zakolami, a później i tak porywa, nie zawsze wyrzucając zdobycz na brzeg. Hawkins wraca w imponującym stylu, angażując czytelnika od pierwszej kartki (właściwie dedykacji!) aż po ostatnie zdanie, po którym opada szczęka.

Beckford niechlubnie słynie z dziwności i Topieliska, które najpierw pochłaniało pławione czarownice, później samobójczynie - kobiety niewygodne, śmierci niewyjaśnione, a miejsce po raz kolejny naznaczone. Kiedy z wody wypływa kolejna topielica, policja ściąga na miejsce jej młodszą siostrę, mimo że kobiety właściwie nigdy nie były sobie bliskie. Jeden nieodebrany telefon zmusza Jules do stawienia czoła koszmarom z przeszłości w miejscu, do którego nigdy nie chciała wrócić, na teren zawsze bardzie uwielbianej Nel. Dziwne, że jej śmierć budzi w mieszkańcach skrajnie różne uczucia… Wielu czuje się winnych, a już na pewno każdy - mniej lub bardziej wiarygodny - ma coś do powiedzenia. Ile osób, tyle wersji, a ta jedna prawda pływa gdzieś pod powierzchnią, nie dając się wyłowić. Bohaterowie Hawkins ubarwiają i przed wszystkim komplikują problemy emocjonalne, wystawiają na próbę moralność i raz za razem motywują mózg czytelnika do intensywniejszej pracy, wytężenia wzroku i dojrzenia kolejnego dna.

Teraz przyznam, że chyba zbyt łatwo pozwoliłam się usatysfakcjonować Dziewczynie z pociągu, chociaż owego czasu nie miałam co do niej wygórowanych oczekiwań. Drugi thriller Hawkins plasuje się o klasy wyżej. Nie dość, że ekspresyjny język (i inne od-/głosy…) czytelnik wręcz słyszy, to jeszcze żyjący w swoich specyficznych rzeczywistościach bohaterowie udziwniają i tak już skomplikowaną wizję wydarzeń, o których milczano zbyt długo. Można zgadywać, a nawet trafić, jednak koniec wprawia w osłupienie, jakby któregoś dnia koryto życiodajnej rzeki po prostu wyschło. Zapisane w wodzie zasługuje na miejsce wśród najbardziej efektownych premier 2017. Polecam siostrom, kłopotliwym charakterom i niezmordowanym obserwatorom niejasnych sytuacji. Świetna.

Ocena: 6/6
©paratexterka
Rzadko decyduję się na sięgnięcie po jakąś książkę z czyjegoś polecenia, bo już nie raz się na tym sparzyłam. Zdecydowanie wolę sama siebie obwiniać o to, że znów wybrałam książkę, która nie przypadła mi do gustu, z którą się umęczyłam i tylko straciłam swój czas. No ale jednak czasem zdarza się, że coś mnie pokusi. Po kompletnej klapie z Dziewczyną z pociągu, od której nabawiłam się tylko choroby lokomocyjnej, dałam Hawkins jeszcze jedną szansę. Czy było warto? Jak mam być szczera to nie wiem.

Okolica Topieliska jest bardzo tajemnicza, od zawsze była. Miejsce to jest określane przez tubylców jako to, gdzie można pozbyć się niewygodnych kobiet. Kilkaset lat temu na tym terenie doprowadzano do śmierci kobiet, które uznawane były za czarownice. Do tej pory regularnie ginie tam jakaś kobieta, w bardzo tajemniczych okolicznościach, które nie wskazują ani na samobójstwo, ani na zabójstwo. Policyjne sprawy pozostają nierozwiązane.
Historia zaczyna nabierać tempa w momencie, kiedy w Topielisku ginie Nel, kobieta, która nie była zbyt lubiana przez społeczność. Podejrzenia padają na wszystkich i na nikogo. Wiele osób mogłoby chcieć się pozbyć niewygodnej koleżanki, jednak policja nie jest w stanie ustalić, kto mógł maczać palce w tym zabójstwie. Najważniejsze wydaje się ustalenie, czy śmierć Nel ma coś wspólnego z samobójstwem Kate, nastolatki, która zginęła w takich samych okolicznościach i to całkiem niedawno.

Przyznam, że Zapisane w wodzie jest książką zupełnie inną niż Dziewczyna z pociągu, ale nie zawsze inne znaczy lepsze. W tym przypadku widać, że styl autorki ewoluował, że od publikacji debiutu zdążyła się czegoś nauczyć. Ale czy będzie to wystarczające dla bardziej wymagających czytelników? Czy rzeczywiście będzie w stanie olśnić wszystkich swoją fabułą i bohaterami? Mnie nie zachwyciła, ale liczę na to, że z książki na książkę coraz bardziej będzie się rozwijać, poszerzać horyzonty i tworzyć skomplikowane historie.

Topielisko, w którym Hawkins osadziła swoją fabułę, jest miejscem magicznym i bardzo mrocznym ze względu na swoją przeszłość i egzekucje dokonywane na czarownicach. Autorka w umiejętny sposób kreuje to miejsce tak, aby nadal odczuwalna była aura tajemniczości, aby czytelnikowi towarzyszyła niepewność i żeby ciągle zastanawiał się w jakim stopniu aktualne tragedie mają odniesienie do przeszłości tego miejsca. Umiejscawiając kolejne zgony w tym samym obszarze i nadając im niewyjaśniony wydźwięk, Hawkins dodatkowo podbija charakter okolicy, tworzy klimat, którego niejeden autor by jej pozazdrościł.

Autorka ograniczyła się do małego miasteczka i niewielkiej społeczności, wśród której doszukujemy się osób powiązanych ze śmiercią Nel i wcześniejszą Kate. Okazuje się, że fabuła jest wielowątkowa, więc dojście do wyjaśnienia tych wydarzeń nie jest takie łatwe, jak się wydawało na początku. Połączona została przeszłość, przyszłość, wkradły się też niesnaski poszczególnych bohaterów, co tworzy masę zawiłości, jednak większość z nich jest przewidywalna. Mam wrażenie, że właśnie ta wielowątkowość i próba dodatkowego ubarwienia tej historii nie wyszła autorce. Momentami fabuła dłuży się w nieskończoność, a czytelnik wydaje się tkwić przez pół książki w jednym miejscu, bo mimo że pojawiają się nowe poszlaki, nowe wskazówki, to jednak w żaden sposób nie doprowadzają do rozwiązania tajemniczych śmierci. Da się zauważyć, że cała historia toczy się tak, jak Hawkins sobie to zaplanowała, przez co niektóre sytuacje tracą na rzeczywistości – przejawia się to już w zachowaniu bohaterów, ale najbardziej widoczne jest w sposobie pracy policji, która śledztwo zaczyna tak jakby od końca (zupełnie dla mnie nie zrozumiałe), zamiast poszukać odpowiedzi na podstawowe pytania.

Sam narrator też pozostawia wiele do życzenia i wydawał mi się najbardziej drażniącym elementem tej książki. Oczekiwałam od niego czegoś innego, większej jednorodności, tego, że książka przez znaczną większość będzie prowadzona w ten sam sposób. Tymczasem tutaj pojawia się narrator pierwszoosobowy, z którym do czynienia mamy głównie w pierwszej części książki, gdzie rozdziały poprowadzone są bardziej na zasadzie pamiętnika czy gonitwy myśli poszczególnych bohaterów. Pojawia się narrator trzecioosobowy. Czasami zwraca się on bezpośrednio do czytelnika. W tej kwestii panuje totalny chaos, który mnie rozpraszał w czytaniu i w próbie wciągnięcia się w fabułę.

Pomysł Hawkins na stworzenie takiej historii wydaje się trafiony w punkt, jednak dla mnie czegoś nadal brakuje w jej książce. Poza tym, że była niepotrzebnie rozwleczona, że postaci były marionetkami w jej rękach, to jeszcze dodatkowo wdarło się do niej trochę błędów logicznych. Klimat powieści ratuje ją i sprawia, że Zapisane w wodzie jest lepsze od Dziewczyny z pociągu, ale tak jak debiut był słaby, tak ta książka jest po prostu przeciętna.

Ocena: 3/5
©Rude recenzuje
Komentarze dotyczące książki:
Warto zerknąć