ebook Wotum nieufności
3.7 / 5.00 (liczba ocen: 5937)

Wotum nieufności
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - najniższa cena: 17.94
Audiobook - najniższa cena: 39.99
wciąż za drogo?
17.94 złpremium: 10.76 zł Lub 10.76 zł
28.74 złpremium: 17.24 zł Lub 17.24 zł
20.33 zł
22.00 zł
23.92 zł Lub 21.53 zł
20.93 zł
21.44 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (17)
Wesprzyj UpolujEbooka.pl - postaw kawę
Inne proponowane

Przeczytaj, zanim obejrzysz film. Dwa bieguny sceny politycznej, dwa wrogie sobie obozy, antagonizmy, manipulacje i tłumione przez lata resentymenty. Remigiusz Mróz przedstawia kolejną świetnie skrojoną fabułę. Uczta dla fanów kryminalnych powieści!

Marszałek sejmu, Daria Seyda, budzi się w pokoju hotelowym, nie pamiętając, jak się w nim znalazła ani co się z nią działo przez ostatnich dziesięć godzin. Jest przekonana, że stała się ofiarą manipulacji, ale nie wie, kto ani dlaczego może za nią stać.

Tymczasem Patryk Hauer, wschodząca gwiazda prawicy, podczas prac komisji śledczej odkrywa polityczny spisek sięgający najistotniejszych osób w kręgach władzy.
Seyda i Hauer znajdują się po przeciwnych stronach sceny politycznej. Dzieli ich wszystko, ale połączy jedna sprawa…

Wotum nieufności od Remigiusz Mróz możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
To, co najciekawsze, przychodzi niespodziewane.
Rośnie w siłę ten, do którego wróg przychodzi. Nie ten, który nadciąga na wroga.
Jak stwierdził sam autor, pomysł powieści politycznej snuł mu się po głowie wiele lat wcześniej. Pierwotna wersja książki powstała w 2012 roku, ale potem została napisana na nowo. Ponieważ trudno szukać odniesień do rzeczywistości politycznej w Polsce, to oczywiste staje się, że głównym tematem książki musi stać się żądza władzy i zakulisowe działania polityczne. I o tym właśnie mówi Wotum nieufności.

Mróz jest autorem wielu powieści kryminalnych, więc akcja jego książki jest jak kryminał. Jednak jest znacznie bardziej przewidywalna. Pierwsza scena powieści pokazuje jedną z głównych postaci. Jest to kobieta, członkini partii centrowej, która pełni funkcję marszałka sejmu. A więc jest jedną z najważniejszych osób w państwie i łatwo się domyślić, że to ona będzie bohaterką tej politycznej historii.

Klamra wydarzeń

Niestety łatwo też się domyślić, że pierwsza scena książki musi być spięta klamrą z zakończeniem, więc od samego początku wiemy – nie tylko, że jest „trup w szafie”, ale w czyjej i kto go znajdzie. Nietrudno się też domyślić sympatii samego autora ustawiających go po prawej stronie sceny politycznej, aczkolwiek nie ma w powieści żadnej nachalnej agitacji. A we współczesnej literaturze można znaleźć kilka przykładów, gdy powieść zmieniała się w agitację w bolszewickim stylu. Zatem plus dla Mroza.

Reszta wydarzeń to opis mechanizmów walki o władzę i w tym autor jest całkiem niezły. Doskonale prezentuje też mechanizmy korupcyjne i determinację polityków w ukrywaniu własnych przewinień. Political fiction to obecnie modny gatunek. Głównie za sprawą seriali telewizyjnych. Ludzi interesuje nie tyle sama polityka, ile motywacje polityków. Jeżeli kogoś zainteresują losy polityków z powieści Mroza, to z pewnością będzie chciał sięgnąć również po następny tom.

Ocena 3/6
czytaj więcej
©Autorski przewodnik kulturalny
Do sięgnięcia po fikcję polityczną skusić mnie mogło jedynie nazwisko Remigiusza Mroza na okładce, bowiem od polityki na co dzień trzymam się jak najdalej. Nie jestem co prawda zupełnie apolityczna, zresztą tak się nawet nie da – mam swoje poglądy, partię, której sprzyjam, a do tego zawsze chodzę na wybory, ale nie jestem na bieżąco z politycznym światkiem. Orientuję się tylko w najgłośniejszych wydarzeniach, a Wiadomości nie oglądam już od lat. Nie wiem, czy Remigiusz Mróz wybrał ten czas z rozmysłem, ale sądzę, że to całkiem możliwe. Nastroje społeczne są napięte, a Wotum nieufności wsadza kij w mrowisko, pokazując najciemniejsze strony polskiej polityki. Niby fikcja, ale sporo w niej odwołań do rzeczywistości.
Daria Seyda, marszałek sejmu i polityk centrowej partii PDP, budzi się w pokoju hotelowym i kompletnie nie pamięta, co się z nią działo przez ostatnie godziny. Miejsce, w którym przebywa, nic jej nie mówi, obok niej nie ma nikogo, a cała sprawa wzbudza słuszny niepokój. Seyda podejrzewa manipulację, jednak na razie nic nie wskazuje na to, by ktoś wiedział, gdzie znajduje się pani marszałek i chciał tę wiedzę wykorzystać w niewygodny sposób. Męcząca dziesięciogodzinna luka w pamięci powoduje, że kobieta traci grunt pod nogami i wciąż obawia się ciosu, który celnie zepchnie ją poza ring sceny politycznej. Może zresztą nie jest to nieuzasadnione… Jednak Seyda nie ma zbyt wiele czasu na myślenie o konsekwencjach wyciągnięcia jakichś spreparowanych brudów na swój temat, bowiem niespodziewanie zostaje wezwana przez samego prezydenta do Belwederu, a to, co tam usłyszy, wstrząśnie polską sceną polityczną i spowoduje sporą roszadę w szeregach rządu. Rozpoczyna się gra o władzę.

Najgroźniejszym przeciwnikiem w tej grze jest niewątpliwie Patryk Hauer, młody członek prawicowej partii UR, bezwzględny, ambitny, nowoczesny polityk, który karierze poświęcił całe swoje życie. Hauer właściwie nie żyje poza polityką, bowiem choć ma żonę i piękny dom, nawet te elementy wydają się dalszą częścią gry o władzę. Milena, jego druga połówka, jest świetnie wykształconą kobietą, można powiedzieć, że jego prawą ręką: często pisze mu przemówienia, a wszelkie polityczne kwestie omawiają razem.

Nie interesowało ich zakładanie rodziny – chyba że chodziło o wymiar marketingowy. Nie czekali na urlop, nie snuli rozważań na temat wakacyjnych kierunków – chyba że mogli dzięki temu ugrać coś w kraju. Nie umawiali się na wspólne spędzanie czasu z przyjaciółmi, właściwie ich nie mieli – chyba że chodziło o ludzi, którzy mogli im pomóc w realizacji planów.

Hauerowie to więc dogłębnie przemyślany i pięknie zapakowany polityczny produkt. Codziennie rano nagrywają snapy ze swojej kuchni, gdzie pokazują ultra-zdrowe śniadania, które spożywają i gdzie prowadzą niby niezobowiązujące, a tak naprawdę świetnie wyreżyserowane rozmowy. Patryk Hauer chętnie korzysta z dóbr mediów społecznościowych, znając ich siłę wśród młodych obywateli, o których poparcie się ubiega, nigdy więc nie odmawia selfie, gdy ktoś o nie poprosi. Pod fasadą przyjaznego, ludzkiego polityka kryje się jednak silny gracz, który nie cofnie się przed niczym, by objąć władzę w Polsce. A właśnie nadarza się niepowtarzalna okazja…
Przyznam, że obawiałam się mojego odbioru tej książki, zastanawiałam się bowiem, czy duża porcja polityki mnie nie znuży. Niepotrzebnie jednak wątpiłam w Remigiusza, który przecież pokazał, że potrafi fascynująco i prosto pisać o rzeczach, które nie każdego czytelnika interesują i nie każdy się na nich zna – przykładem seria o Chyłce i Zordonie. Również polityczne meandry zostały przedstawione w taki sposób, by nie czuć zagubienia. To fakt, przez pierwsze sto stron nie potrafiłam wciągnąć się w Wotum nieufności i z lękiem patrzyłam na kolejne pięćset, które było jeszcze przede mną, ale nawet nie wiem kiedy polityczne manipulacje szalenie mnie wciągnęły.

Seyda i Hauer są stworzeni jako antagoniści nie tylko pod względem poglądów politycznych, ale też metod działań i charakterów. Polityczka Pedepu jest idealistką i wierzy, że powinna działać dla dobra obywateli i państwa, walczy więc według zasad fair play, stawiając na siłę rzeczowych argumentów. Ma też męża i córkę, którzy co prawda nie mieszkają z nią w Warszawie, jednak ich stosunki wciąż są dobre, a kariera nie jest dla kobiety ważniejsza od rodziny. Zresztą w obecnej sytuacji Krzysiek i Zozol sprowadzają się w końcu do stolicy, by wspierać walczącą o władzę Darię. Hauer jest za to zwierzęciem politycznym, które nie cofnie się przed niczym i którego podnieca zapach krwi. Jego postać wydała mi się trochę zbyt jednowymiarowa, zbyt jednoznacznie Remigiusz wykreował młodego polityka UR-u na czarny charakter. Jednak w pewnym momencie Hauer zaskoczył wszystkich.

Po przeczytaniu Wotum nieufności stwierdziłam, że literackie cudowne dziecko dojrzało. Jego najnowsza powieść kontynuuje ścieżkę rozwoju zapoczątkowaną Trawersem czy Rewizją, gdzie poza szaleńczo pędzącą fabułą i niesamowitymi zwrotami akcji, zaczęły się też liczyć problemy społeczno-obyczajowe, a postaci powoli zyskiwały głębię. Fikcja polityczna Mroza to już nie szaleńcza galopada, a monumentalna powieść ze świetnie wyważonymi punktami, gdzie bohaterowie w końcu ze sobą rozmawiają, a nie walczą na słowa (co było urocze, ale jednak mało realistyczne). Są oczywiście zaskakujące wydarzenia, nie zabraknie typowych dla autora bomb, które zrzuca na głowę niczego się niespodziewającego czytelnika, są mocne momenty, jest i zakończenie, które ponownie sprawiło, że zapragnęłam kontynuacji nie później niż dzień od zamknięcia okładki Wotum nieufności. Mimo szybkiego tempa wydawniczego Maestra Książkowych Suspensów na ciąg dalszy będę musiała jeszcze trochę zaczekać, ale jeśli tom drugi ma być co najmniej tak dobry jak pierwszy to powiem Wam jedno: będzie warto.

Ocena: 5+/6 czytaj więcej
©tanayah czyta
Wotum nieufności to powieść, która wymagała od autora wiedzy, czasu, researchu, drobiazgowości i obserwowania tego co dzieje się aktualnie. Jak zwykle bowiem Remigiusz Mróz stanął na wysokości zadania i do akcji swojej powieści przemycił trochę problemów z prawdziwej rzeczywistości.

Remigiusz Mróz wykreował świetnych bohaterów. Zarówno Piotr Hauer jak i Daria Seyda są ciekawi, pełnokrwiści, dobrze przemyślani, a przede wszystkim różni. Zbudowanie dwóch bohaterów na zasadzie totalnego przeciwieństwa udało się autorowi bez dwóch zdań. Nie można również zapomnieć o bohaterach drugoplanowych tej historii, a nawet epizodycznych. Każdy z nich może mieć bowiem coś na sumieniu i wypada wnikliwie obserwować jego poczynania.

Warto również zauważyć, że Mróz, w swojej powieści, pozwolił kobiecie ubiegać się o prezydencki stołek, co jak wiadomo jest możliwe. W końcu Marszałkiem Sejmu była już kobieta i to nie jedna, nawet ktoś w pewnym momencie wymyślił tragiczny zwrot "marszałkini sejmu". A skoro Marszałkiem Sejmu była kobieta to w przypadku, gdyby coś stało się Prezydentowi RP mogłaby ona tymczasowo przejąć władzę w Państwie zgodnie z Konstytucją RP i nie byłoby w tym nic dziwnego. Zresztą nie ma żadnych przeszkód w tym, żeby kobieta zgłosiła swoją kandydaturę do pełnienia urzędu Prezydenta RP. Gorzej trochę tylko z jej mężem. No bo niby jak go nazywać?

Bardzo przypadł mi do gustu klimat powieści. Jest inna od tych, które autor serwował nam do tej pory. Nie ma w niej "superbohaterów", ani pewnego przerysowania. To oczywiście political fiction, ale zważywszy na to co ostatnio dzieje się zarówno w polskiej, jak i światowej polityce to wydaje się ono dziwnie realne. Ta konkretna powieść wyróżnia się również tym, że akcja nie gna w niej na łeb na szyję. Tutaj wszystko rozwija się w swoim własnym jednostajnym tempie i konsekwentnie zmierza do finału, co również jest jej zaletą. Lubię także sposób w jaki Mróz przemyca do swoich książek trochę profesjonalizmów. Robi to w taki sposób, że są one naturalne i nie zanudzają czytelnika, wręcz pozytywnie wpływają na klimat powieści.

Co powinnam jeszcze napisać? Tak jak wspomniałam fabuła toczy się w jednostajnym rytmie, a to dlatego, że autor bardzo szczegółowo i powoli snuje swoją fabułę, podrzucając nam wskazówki, które mają nas zaprowadzić do rozwiązania intrygi sięgającej najwyższych kręgów władzy. Niektóre wskazówki są praktycznie niezauważalne albo nieprzydatne, okazuje się jednak, że po przeczytaniu ostatniej strony tak naprawdę każda z nich była potrzebna do rozwikłania zagadki.

Ocena: 5/6

czytaj więcej
©Recenzje z pazurem
Polska polityka w książce? – „Wotum nieufności”

Daria Seyda obejmuje stanowisko marszałka sejmu. Z kolei Patryk Hauer to prawicowy polityk, który akurat jest na fali. Nic ich ze sobą nie łączy, stoją po przeciwnych stronach politycznej barykady. Mimo tego ich losy krzyżują się, gdy prezydent ogłasza odejście ze stanowiska z powodu śmiertelnej choroby. Zgodnie z prawem obowiązki prezydenta w takim przypadku przejmuje marszałek sejmu. Jednak czy faktycznie do tego dojdzie? Jakie sekrety skrywają najważniejsze osoby w państwie?

„Wotum nieufności” zostało ogłoszone pierwszym polskim political fiction – albo ładniej, lepiej i po polsku: pierwszą polską książką z gatunku fikcji politycznej – a także porównane do popularnej w ostatnich latach serii książek (oraz serialu pod tym samym tytułem) „House of cards” Michaela Dobbsa. Czy to faktycznie pierwsza polska książka o tematyce politycznej? Raczej nie. Polityka nie jest wymysłem XXI wieku i przed Remigiuszem Mrozem, zapewniam, były książki, którym dzisiaj faktycznie przypisalibyśmy taką łatkę. Mimo wszystko nie zaprzeczę, że Mróz postawił odważny krok w swojej twórczości, decydując się na podjęcie tej tematyki, zwłaszcza w czasach, w których dużo dzieje się zarówno na polskiej arenie politycznej, jak i na międzynarodowej, co wzbudza wiele, często skrajnych, emocji. Przyznam, że obawiałam się trochę, że „Wotum nieufności” będzie swoistym komentarzem do polskiej polityki w obecnych czasach, jednak, na szczęście, nic takiego nie ma w tej książce miejsca. Mróz stworzył niejako własną scenę polityczną, powołując do życia swoje partie, swoich polityków i swoje historie z nimi związane. Akcja osadzona jest w świecie odnoszącym się w pewnych momentach do tego, w którym my żyjemy, znajduje się tu kilka postaci, które rzeczywiście istnieją, ale są też takie, które tylko przypominają te znane nam z mediów. Jest to więc pewien świat alternatywny. A co to oznacza? Że nie znajdziemy tu przemyconych przez autora jego własnych poglądów. Można odetchnąć z ulgą.

Najsilniejsza strona „Wotum nieufności” to niewątpliwie bohaterowie. No, może z jednym wyjątkiem. Główne postaci są dwie – Daria Seyda i Patryk Hauer. I o ile jedna z nich jest moją ulubioną (ex aequo z inną) w tej książce (pod względem kreacji, dodam, bo na pewno nie pod względem poglądów), o tyle druga wręcz przeciwnie – to, co tu dużo mówić, najgorzej wykreowany bohater w całym „Wotum nieufności” i duży zawód, bo miało być inaczej. Zacznijmy od pozytywów. Patryk Hauer zdecydowanie najbardziej przypadł mi do gustu. A właściwie nie sam Patryk, tylko Patryk i Milena. Mąż i żona. Dwie jednostki, ale jeden, połączony ze sobą organizm. To małżeństwo, w którym miłość zastąpiła polityka, seks kolejne sukcesy na politycznej scenie, a pożądanie chęć zagarnięcia władzy. Ten związek jest jak kontrakt, umowa; Milena zajmuje się tym, co mówić, co robić, jak się pokazać, jak zyskać więcej zwolenników, a Patryk – wykonywaniem tego, co doradzi mu żona. Udziela się więc aktywnie we wszelkich możliwych portalach społecznościowych, co jest doskonałym sposobem na pozyskanie zwolenników wśród młodych ludzi. Utrzymuje z nimi kontakt, pokazuje swoje codzienne, zwykłe życie. Jest młody, elokwentny, wyluzowany, a przy tym umie wykazać się sporą inteligencją w politycznej grze. Nieustannie cytuje „Sztukę wojny” Suna Tzu – chińskie traktaty na temat strategii i taktyki odnoszące się nie tylko do wojska, ale także do życia jako takiego – które są dla niego niczym Biblia (a może nawet i ważniejsze, choć nie powinno tak być, skoro Hauer jest politykiem prawicowym). Jest wyrazisty, inny, oryginalny – nie tylko jako bohater, ale także jako polityk. Wyróżnia się wśród starszych, posiwiałych panów w garniturach opinających ich opasłe brzuchy. Jest bystry, błyskotliwy. I świetne jest to, że czytelnik wie, że za tym wszystkim stoi głównie Milena. Nigdy nie spotkałam się z tak niekonwencjonalnym małżeństwem, Mrozowi wyszło to po prostu genialnie. Milena i Patryk oficjalnie zostają moją ulubioną, choć osobliwą, parą. Jest jednak druga strona medalu. Nazywa się Daria Seyda, jest politycznym przeciwnikiem Hauera i niestety wypada przy nim bardzo blado, miałko i nijako. Seydzie brakuje charakteru, a spodziewałam się, że będzie go miała, skoro staje w szranki z politykiem pokroju Hauera. Niestety zawiodłam się. Pani marszałek jest marionetką w rękach innych osób, przez co moim zdaniem przegrywa już na starcie z Patrykiem. Nie dziwię się, że w pewnym momencie jako polityk ma spory problem – jeżeli bohater pod względem kreacji wypada źle, to nie można liczyć na to, że jakimś cudem dobrze odnajdzie się w sytuacji opisywanej w książce.

Jak to u Mroza często bywa (chociaż chyba lepiej byłoby użyć słowa „zawsze”), akcja rozpędza się tak szybko, jak najlepszy samochód świata (nie znam się na tym, ale tak to sobie wyobrażam – samochód, który wrzuca najwyższy bieg w jakimś niewyobrażalnie krótkim czasie), a potem pędzi na złamanie karku, jakby się chciało okrążyć tym samochodem świat nie w 80 dni, a w 80 minut. Hamowanie na końcu dosłownie nie istnieje. Gdyby drugi tom był już napisany, można byłoby go zacząć z rozpędu tuż po zamknięciu pierwszego. Niestety Remigiusz Mróz jeszcze go nie napisał (choć to tylko kwestia – raczej niedługiego – czasu), więc jedyne, co nam pozostało, to patrzeć, jak ten rozpędzony samochód mija nas, zostawiając za sobą tylko powiew wiatru, a potem znika gdzieś na horyzoncie. Krótko mówiąc: dzieje się, i to bardzo dużo, a to jest coś, co lubię najbardziej.

Pozostaje jeszcze kwestia polityczności „Wotum nieufności”. Przed premierą książki pojawiły się głosy, że fikcja polityczna (jako studentka polonistyki twardo będę się trzymać tego polskiego, wcale nie gorszego, odpowiednika political fiction, a co!) w polskim wydaniu będzie nudna, zła, straszna, że nie będzie się tego dało czytać, bo nie jest u nas tak ciekawie, jak na Zachodzie (czytaj: w Wielkiej Brytanii, bo to właśnie tam rozgrywa się akcja rzekomego odpowiednika czy też pierwowzoru książki Mroza, tj. „House of cards”). Przyznam, że chyba należałam do mniejszości, która uważała wręcz przeciwnie – że polska arena polityczna doskonale nadaje się do opisania w takiej książce i jeśli tylko autor zrobi to w dobry sposób, może powstać coś szalenie ciekawego. Nie będę się rozpisywać – Mróz rozegrał wszystko tak, że totalnie mnie kupił i zanim się obejrzałam, dobrnęłam do ostatniej strony (i mogłam tylko patrzeć, jak rozpędzony samochód zostawia mnie w tumanach kurzu). Moim zdaniem nawet jeśli ktoś nie interesuje się polityką, jest duża szansa, że to w ogóle nie będzie miało wpływu na to, czy przeczyta i czy spodoba się mu „Wotum nieufności”. Ta książka to w gruncie rzeczy to, co znamy z kryminałów czy thrillerów – intrygi, tajemnice, sekrety, trupy, niebezpieczeństwo itd., tylko wrzucone w polityczną ramkę, przeniesione z ciemnych uliczek, bram i piwnic w mury sejmu, senatu i Pałacu Prezydenckiego. Można się świetnie bawić, będąc z polityką na bakier – choć oczywiście nadal mając na względzie to, że konieczne są też wątki typowo polityczne, aby wykreować ten świat (to chyba jedyny taki element, który faktycznie może zniechęcić osoby niezainteresowane polityką).

„Wotum nieufności” jest drugą moją ulubioną książką Mroza, zaraz po „Ekspozycji”. Gdyby nie ten jeden szczegół w postaci, nomen omen, postaci Darii Seydy, myślę, że mogłabym ją postawić na pierwszym miejscu. To świetny początek zapowiadającej się obiecująco serii „W kręgach władzy”, mam nadzieję, że nie będę musiała długo czekać na kontynuację. Wspaniale się bawiłam przy tej książce, czytałam niesamowicie zaintrygowana. Ogromnie Wam polecam. Nawet jeśli wahacie się, czy to na pewno dla Was, warto spróbować.

Ocena: 5/6

czytaj więcej
©Bohater Fikcyjny
Komentarze dotyczące książki:
  • Awatar

    Książka wciąga jak bagno.

    Pan Mróz mnoży wątki w tempie wykładniczym, co... spłyca trochę fabułę. Wolałbym szczerze mówiąc lepiej poznać niektórych bohaterów: np Milenę, żonę Patryka Hauera - bardzo intrygująca postać, która niestety nie doszła do głosu.
    Niemniej jednak książkę czyta się fantastycznie. Spodobały mi się techniki manipulowania rozmową w wątkach Patryka Hauera, który szczerze mówiąc został moją ulubioną postacią. Jego przeciwniczka: Daria Seyda, została przedstawiona jako osoba be skazy, a co za tym idzie odrobinę nudna.

  • Awatar

    Wotum nieufności to pierwsza bestsellerowa premiera jakiej oczekiwałem w tym roku.

    Remigiusz Mróz jest bezlitosnym pisarzem, który bez mrugnięcia okiem "katuje" czytelników swoimi fascynującymi historiami. Wiedziałem, że mnie wciągnie, dlatego zawczasu przygotowałem sobie obiad na kolejne dwa dni, wczorajszy post, a w pracy ukrywałem się po kątach i unikałem szefa. Nieoczekiwane zwroty akcji, wciągająca fabuła, budowanie napięcia, różnorodność postaci - cechy charakteryzujące twórczość Mroza - nie pozwalają się od powieści oderwać. Czytelnik od pierwszej strony jest porwany w świat, wydawałoby się nudnej polityki.

    I oczywiście zaskakujące zakończenie, które potwierdza, że apetyt rośnie w miarę jedzenia. Byłbym bardziej ukontentowany, gdyby autor wydawał od razu całą serię, a nie rozdrabniał się na pojedyncze tomy. To jest torturowanie swoich czytelników każąc im czekać miesiące na rozwój wydarzeń.

    Po Wotum nieufności można sięgnąć w ciemno jeśli chce się mieć zapewnioną rozrywkę na kilka dobrych godzin. Nie ma szans na nudę.

  • Awatar

    Może być, choć mam wrażenie, że Autor zaczyna popadać w schematy i łatwiznę. Pomysł dobry, wykonanie "po łebkach".

  • Awatar

    ????????????????
    Mój pierwszy niedoczytany do końca Mróz. Niestety.
    Coś czułam, że skoro to ma być polskie House of cards a ja nie dałam rady ogarnąć amerykańskiego ideału political fiction (a podjęłam próbę i serialu, i książki) to nie dla mnie ten Mróz.
    Postaci nie budzą żadnych uczuć, akcja nie wciąga, tylko się ciągnie, Daria Nudna a Patryk Nijaki.
    Tajemnica zabitego zagranicą Polaka ma być rozpatrywana przez Komisję śledczą w Sejmie? No błagam, prawie że szalony Antoni wyjrzał zza rogu.

    No nie, ja nie po to nie oglądam innych tv niż kuchniaplus i bbcbrit, żeby interesować się wyimaginowanymi problemami drewnianej pani marszałki oraz kretyńską dietą prawicowego orła przyszłości i jego nawiedzonej żony. Rzucam przy 36%, może mnie ktoś zachęci to wrócę, ale nie obiecuję ☹️

  • Awatar

    Świetna, czekam na kolejną część

  • Awatar

    Sprawnie napisana powieść przedstawiająca kulisy władzy. Polecam

  • Awatar

    Podobała mi się. Warto

  • Awatar

    Książkę fajnie się czyta, ogrom zmian akcji, z przyjemnością zaglądnę do kolejnej części :)

  • Awatar

    Akcja, akcja, akcja. Trzęsienie ziemi goni trzęsienie ziemi. W swojej klasie rewelacja

  • Awatar

    Przyznam szczerze, że myślałem, że będzie gorzej. Fajna pozycja i wciąga temat związany z polityką i tym co może się dziać w Polsce za zamkniętymi drzwiami :)

Warto zerknąć