ebook Promyczek
4.13 / 5.00 (liczba ocen: 6665)

Promyczek
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

Kategoria:  /
E-book - najniższa cena: 32.73
wciąż za drogo?
40.41 złpremium: 26.94 zł Lub 26.94 zł
35.92 zł Lub 32.33 zł
44.90 zł
44.90 zł
44.90 zł Lub 40.41 zł
32.73 zł
35.90 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (3)
Wesprzyj UpolujEbooka.pl - postaw kawę
Inne proponowane

Tajemnice. Każdy jakieś ma. Czasem większe, czasem mniejsze. Kiedy zostaną ujawnione, mogą uzdrowić. Mogą również zniszczyć. Życie Kate Sedgwick nigdy nie było bezbarwne. Dziewczyna pomimo problemów i tragedii zachowała pogodę ducha – nie bez powodu jej przyjaciel Gus nazywa ją Promyczek. Kate jest pełna życia, bystra, zabawna, ma również wybitny talent muzyczny. Nigdy jednak nie wierzyła w miłość. Właśnie dlatego – gdy wyjeżdża z San Diego by studiować w Grant, małym miasteczku w Minnesocie – kompletnie nie spodziewa się, że przyjdzie jej pokochać Kellera Banksa. Oboje to czują. Oboje mają powód, by z tym walczyć. Oboje skrywają tajemnice. Kiedy wyjdą one na jaw, mogą uzdrowić… Mogą również zniszczyć.

Promyczek od Kim Holden możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
W życiu nie chodzi o wygraną w konkursie nieszczęść.
Nie mówię, że nie powinieneś realizować celów i spełniać marzeń. Po prostu nie rezygnuj z tego, co dzieje się teraz dla nieznanej przyszłości. Może ominąć Cię wiele szczęścia, kiedy będziesz czekał na lata, które mogą nigdy nie nadejść. Nie trać czasu, bo przegapisz chwilę obecną, a przyszłość wcale nie jest taka pewna.
Wiele osób oddałoby cały świat, by mieć zdrowe ciało. Ciało to świątynia. Nie niszczy się świątyni.
Ludzie są skomplikowani. Życie też takie jest.
Bądźcie spontaniczni. Życie ma zbyt wiele reguł, schematów i wymagań. Zmieńcie plany, by zrobić miejsce na zabawę. Spóźnijcie się czasem i cieszcie się chwilą, tym, co jest i tym, co może być.
Życie dla nikogo nie jest łatwe. Wszyscy musimy walczyć, by wycisnąć dobro z czasu, który nam ofiarowano.
Masz przed sobą wspaniałe życie. Przeżyj je co do minuty. Zacznij już teraz.
Czytanie jest ucieczką od prawdziwego świata. Wszyscy go czasem potrzebują, by pozostać przy zdrowych zmysłach.
Odnoszę wrażenie, że o tej książce słyszał chyba każdy.

Ja odkładałam czytanie jej długie miesiące i wreszcie, rzutem na taśmę kończącego się 2022 roku - przeczytałam ją i cóż... Jak dobrze wiecie, trafiła w moją ubiegłoroczną topkę. Początkowo główna bohaterka mnie irytowała, jej wieczne wtrącenia do każdego "młody/a" niezależnie od wieku wywoływały frustrację, a i poniekąd rozumiałam zarzuty w jej stronę, że to niemożliwe, żeby była taka idealna i w każdej sekundzie swojego życia myślała tylko o innych, a nigdy o sobie. A potem sobie przypomniałam, że sama znam taką osobę. Takie osoby istnieją, nie są jak yeti, bo przynajmniej jedną tak absolutnie dobrą osobę znam. Rozumiem też zarzuty, że nagromadzenie tragedii może przytłaczać, ale nie oszukujmy się- to jest po prostu charakterystyczne dla tego gatunku, ni mniej, niż więcej. Jak się sięga po New Adult to trzeba mieć świadomość, z czym to się je.

A ja pomimo początkowej irytacji pokochałam tę historię całym sercem. Było głębokie wzruszenie, łzy pociekły, serce się rozerwało. I mam na półce kolejne dwa tomy - sięgnę po nie, jeszcze nie teraz, bo nie wiem, czy zniosę kontynuację tej historii w tak krótkim czasie po pierwszej części.

Ocena: 5-/6 czytaj więcej
©Zakątek czytelniczy
Życie Kate Sedgwick nigdy nie było nudne. Nie było również usłane różami. Miała ciężkie życie, ale zawsze obok był Gus, jej najlepszy przyjaciel, który nazwał ją Promyczkiem. Bo zawsze ze wszystkimi problemami dawała sobie radę. Pięknie śpiewa i również nie brzydko gra. Gdy wyjeżdża z San Diego do Grant na studia, jest pełna przekonania, że nie wierzy w miłość i nigdy się nie zakocha. Nie spodziewa się, że miłość i zauroczenie dotknie ją bardzo szybko.

Zaczynając od okładki muszę wspomnieć, że jest prześliczna. Grzbiet również jest cudowny. Ta delikatność i prostota przemówiły do mnie od pierwszego wrażenia. Nie wiedziałam, czego się spodziewać, ale jak tak bardzo powieść była chwalona, to znaczy, że musiała być dobra. Niestety nie posiada skrzydełek, co bardzo mnie martwi, bo szybko się zniszczy, niestety... Ale mam nadzieję, że właściciele będą dbać o takie cudeńko.
Co do samego wydania, nie mam najmniejszych zastrzeżeń, ponieważ nie natknęłam się na jakiekolwiek błędy, a czcionka, odstępy między wierszami i marginesy są dostosowane do wzroku potencjalnego czytelnika.

Chciałam wspomnieć, że to moje kolejne pierwsze spotkanie z nowym jak dla mnie autorem, który od razu zyskał popularność. Nie zawsze nowi autorzy sprawiają, że rzucam w ich stronę serduszkami, bo jest i tak, że mam pioruny w oczach. I tutaj muszę napisać tak wiem, że zaraz obrzucicie mnie gównem słownym, ale Promyczek wydaje mi się powieścią... średnią. Dlaczego? Ponieważ jakieś pierwsze dwieście stron, to było nic nadzwyczajnego. Wręcz nudnego. I już mną targały negatywne emocje, że takie wielkie halo jest na temat tej powieści, a jeżeli będzie się utrzymywać na takim poziomie jak wcześniej - to zastanawiałam się nad jej odłożeniem. Jednak mimo wszystko przebolałam trudny i długi zbyt początek, by w końcu przejść do rzeczy. Pióro, jakim posługuje się pisarka nie jest najgorsze, aczkolwiek ten początek zepsuł mi ogół oceny dla tejże autorki. Gdyby już wtedy podrzuciłaby jakiś temat, coś, co mogłoby mnie nurtować przez kolejnych x stron, byłoby w porządku, no ale - musiałam cierpieć katusze by przejść do meritum. Reasumując styl jest całkiem w porządku, czyta się płynnie i szybko, jednak zbyt bardzo nudny jest początek.

Z kolei bohaterowie, w tym tytułowy Promyczek... Wydawała mi się momentami bardzo rozpieszczona i denerwująca. Nie polubiłam jej na początku, bo bardziej mnie irytowała i też głównie z jej powodu chciałam odłożyć tę książkę. Kate to, Kate tamto. Owszem, poczucie humoru miała i podobał mi się kontakt z Pete czy Claytonem. Albo i nawet z Gusem. Jednak jej stalowe zasady, że tak się określę, były nazbyt denerwujące. Jednak dopiero później, daleko później zrozumiałam, dlaczego zachowywała się tak, a nie inaczej. Nie można było wcześniej podać tej informacji? Bo ja prawie znienawidziłam główną bohaterkę...
Z kolei Gus również z początku jest dość częstym gościem w tej powieści. Im dalej tym mniej, chociaż pojawia się moment, w którym jest go nieco więcej. Odniosłam wrażenie, że Gus to taki mocno zakochany chłopak, który jest mega utalentowany, może trochę... taki... nieśmiały? Niektóre jego pomysły, np. o kowbojkach do nieśmiałych nie należały, no ale. I nie podobała mi się jego używka. E-e.
Keller to już w ogóle zrobił na mnie piorunujące wrażenie. Myślałam, że to typowy imprezowicz, a tak naprawdę gdy poznałam część jego historii... No dobra. Przyznaje się bez bicia. Skradł moje serducho. Bardzo go pokochałam, nawet bardziej niż Promyczka. Nie spodziewałam się takiej informacji, jaką dostałam od Kim na jego temat, ale przyjęła się u mnie ona dość dobrze. Kojarzył mi się z romantykiem. Dlaczego? Nie mam pojęcia. Ale na dzień lub dwa ukradłabym Promyczkowi Kellera, by z nim po prostu spędzić czas i porozmawiać. Chłopak ten wraz z Kate są narratorami tej powieści.

Momentami wydawało mi się, że przedstawienie Kate jest tak, jakby była aniołem. Zawsze stawiała dobro innych przed siebie, zawsze było dla niej ważniejsze wszystko inne, tylko nie ona. A to nie zawsze jest dobre, bo ludzie zaczynają później to specjalnie wykorzystywać. Niestety sama padłam ofiarą takowego wykorzystywania i uwierzcie mi, czasami warto zatroszczyć się o samego siebie niż o kogoś, kto znaczy dla nas wiele, a później znika... i go po prostu nie ma.
Czytając tę powieść dostrzegłam nie tylko tą wymienioną sytuację powyżej, ale i kilka innych, które mam nadzieję, że i Wy zwrócicie na nie uwagę. Że pomyślicie o niej chociaż przez chwilę.
Podoba mi się ta książka pod względem tego, że jest bardzo realna. Tak jakby to wszystko wydarzyć się mogło w naszym prywatnym życiu, lub życiu naszych najbliższych. Oczywiście nikomu tego nie życzę...

Niestety, ale domyśliłam się zakończenia tego grubaska i trochę mnie to zasmuciło, że pojawił się w powieści tak jasny schemat, że tylko ślepy by go nie zauważył. (Przepraszam niedowidzących, ale tak się przecież mówi, nie chciałam nikogo urazić.)
Czytając Promyczka wielokrotnie zastanawiałam się w trakcie, co takiego jest tym wielkim fenomenem tej lektury, co takiego zaskoczyło tak wielu czytelników, że pałają tak wielka miłością do autorki i Kate. Aż się w końcu dowiedziałam. Dobrnęłam do momentu, w którym książka niemal rozerwała moje serce w pół. Poczułam rzeczywisty ból, jaki nie często się zdarza przy czytaniu powieści. Mimo iż to było znacznie mnie niż np. w książce Błąd, czy Skazani na ból. Niemniej jednak coś odczułam i to uratowało a zarazem podniosło ocenę tej lektury.

Reasumując śmiem twierdzić, że książkę przeczytać może każdy. Nie ma ona żadnych wiekowych blokad, czy tym bardziej płciowych. Nie jest to historia, przynajmniej dla mnie nie była nader wzruszająca i fantastyczna, ale jak najbardziej z wyższej półki i dość piękna. Wiem, cierpiałam męki na samym początku, ale jak to wyznałam mojej bliskiej koleżance w drodze na studniówkę - warto było doczytać do tej chwili, gdy mój świat wywrócił się do góry nogami. Takiego wstrząsu potrzebowałam, by ogólnie całość przypadła mi do gustu. Jest to piękna historia, podkreślam raz jeszcze. Myślę również, że większości z Was powinna przypaść do gustu. Fenomen tej lektury ukrywa się za emocjami, długo wyczekiwanymi, ale jednak tak bardzo miażdżącymi, że ledwo idzie się pozbierać. Zdecydowanie polecam, mimo kilku drobnych wad.

Ocena: 5/6
czytaj więcej
©Tylko magia słowa
Ostatnio sukcesywnie nadrabiam zaległości książkowe i sięgam po te pozycje, które w pewien sposób wstrząsnęły blogosferą. Po tragicznie beznadziejnym "Bez słów" i szokujących "Wszystkich jasnych miejscach" przyszedł - w końcu! - czas na najlepiej chyba ocenianego "Promyczka" Kim Holden. Blogerzy pisali o nim kilometrowe recenzje po brzegi wypełnione zachwytem, a fanpage Love Matters wręcz eksplodował od nadmiaru emocji. Po poprzednich rozczarowaniach postanowiłam podejść do tych peanów nieco sceptycznie, przypuszczałam jednak jak zakończy się cała historia i moje jej czytanie.
Cóż, było dokładnie tak, jak sądziłam. Przewidywalnie. Przewidywalnie.
I raz jeszcze - przewidywalnie.

Kate, kochająca fale, deskę i czarną kawę, opuszcza rodzinną Kalifornię oraz najlepszego przyjaciela, i udaje się do maleńkiego Grant na obrzeżach Minnesoty. Zaczyna studia i nowe życie w miejscu, w którym jedyną znaną jej twarzą jest wrogo nastawiona do niej ciotka.
Dziewczyna - zwana przez przyjaciela Promyczkiem - pomimo niełatwego życia ma w sobie tyle pozytywnej energii, że niemal natychmiast zjednuje sobie gromadkę sympatycznych osób i z łatwością nawiązuje przyjaźnie. Uporczywie trzyma się jednak zasady - "nie wolno mi się zakochać". Plany mają jednak to do siebie, że lubią się zmieniać. Kate poznaje Kellera, a wtedy wszystkie jej postanowienia biorą w łeb.

Przewidziałam dosłownie wszystko. To, że przez połowę książki nie będę nadążała z dostawą czystych chusteczek. Że w pewnym momencie moje serce pokryje niewielka rysa, którą Kim Holden z każdą kolejną stroną - niczym ostatni tyran - będzie powiększać, aż niemal doprowadzi do całkowitego jego złamania. Że przez kilka następnych dni nie rozstanę się z Kate i z cierpliwością równą desperatce wyczekiwać będę premiery "Gusa", kontynuacji "Promyczka". Czy więc mi się podobało? OCZYWIŚCIE! Dawno nie spotkałam tak fantastycznej książkowej bohaterki (ostatnio monopol na sławę mają te pieruńsko irytujące, zauważyliście?), pozytywnej, normalnej i po prostu dającej się lubić. Mimo ciężkich doświadczeń Kate wręcz tryska i zaraża energią, a otaczający ją ludzie choć częściowo przyjmują ten kolorowy punkt widzenia.
Wielu czytelnikom przeszkadza dosyć monotonny początek historii (a przez początek mam na myśli blisko 200 stron). Faktycznie, nie uświadczy się tam galopującej na łeb, na szyję akcji, ale mam wrażenie, że Kim Holden absolutnie na tym nie zależało. "Promyczek" ma formę dziennika, w którym Kate (i parę razy Keller) opisuje kolejne dni i etapami zdradza nam swoją tajemnicę. I chociaż finał całej opowieści naprawdę jest łatwy do przewidzenia (bo Holden wcale go nie ukrywa), to i tak wyciska z człowieka ostatnie pozostałe w nim krople łez i rozrywa duszę.
"Promyczek" mnie kupił, oczarował i zachwycił, zdaję sobie jednak sprawę, że ma wady. Ba, całkiem sporo wad. Autorka mocno przesadziła z dramatami, z którymi zmierzyć musiała się Kate. Ja wiem, tragedie chodzą po ludziach itd, ale doszło do tego, że jeśli tylko zdarzyć mogło się coś złego to na pewno przydarzy(ło) się to właśnie Kate. Do tego idealni, kryształowi wręcz bohaterowie - każdy z nich, i Kate, i Gus, i Keller, nawet przyjaciel gej - byli wzorami wszelkich cnót. Może czasem popełniali drobne błędy, ale w ostatecznym rozrachunku okazywali się niemal aniołami, które w swej łaskawości zstąpiły na ziemię. Przez trzysta stron nieziemsko irytowało mnie też nadużywanie zwrotu "Młody" - o ile angielskie "Dude" nie jest tak rażące, to pojawiające się przynajmniej cztery razy na stronę "młody", "młoda" czy inna wariacja tego słowa sprawiała, że miałam ochotę powykreślać te wyrazy z książki.

Jestem świadoma wad "Promyczka". Wiem, że parę spraw można było rozegrać inaczej, kilka innych pominąć, a niektóre zmienić. Pewnie. Ale wiecie co? Nijak mnie to nie obchodzi. Kim Holden napisała tak piękną, tak poruszającą i pełną emocji historię, z której aż bije radość, że nie mogę stwierdzić nic innego niż "To było fantastyczne". I może czasem przesadzała, może zbyt często próbowała raczyć nas przemyśleniami w stylu Paula Coelho i trochę minęła się z faktami - może. Pokazała jednak, że nawet w najtrudniejszych sytuacjach można znaleźć szczęście i że życie jest dużo znośniejsze, kiedy chcesz się nim cieszyć.
I to jest dla mnie najważniejsze.

Ocena: 5/6 czytaj więcej
©Półka na książki
Komentarze dotyczące książki:
  • Awatar

    To był dla mnie rollercoster emocjonalny. Moja przygoda z tą książką zaczęła się przez przypadek. Ktoś-tam polecił, gdzieś-tam usłyszałam coś na jej temat, komuś-tam się podobała. Stwierdziłam, że nic nie szkodzi kupić, może kiedyś przeczytam. Nie wiedziałam zupełnie nic o fabule, opierałam się tylko na opiniach, że jest dobra.
    Pewnego dnia zaczęłam ją czytać, potrzebowałam odpoczynku od nauki i liczyłam na przyjemny odpoczynek. Z początku faktycznie tak było, kompletnie się odprężyłam i poddałam odmóżdżeniu przy książce, która nie zobowiązuje do większego myślenia, ale mniej więcej po przeczytaniu jednej czwartej zaczęło się autentyczne emocjonalne zaangażowanie w historię. Miałam wrażenie, że doświadczam wszystkiego jako bliski znajomy, płakałam z bochaterami, śmiałam się z nimi i przeżywałam żenujące sytuacje. A potem stało się coś, czego się wcale nie spodziewałam, ta pozycja zmiażdżyła mnie, polała serce miodem i zdeptała je ponownie. Chociaż wcześniej nie myślałam, że potrafię płakać ze smutku i radości i wielu innych emocji, których nie umiem nazwać, jednocześnie, to właśnie się stało. Polecam z całego serca każdemu, prawdziwa do bólu, prosta i skomplikowana, niewinna i czysta, a zarazem agresywna, po prostu wspaniała.

  • Awatar

    Bądź dzielny,stwórz legendę

    Na wstępie pragnę przeprosić Was moi drodzy za chaotyczność tego, co chcę Wam dziś przekazać,ale jestem kilka chwil po lekturze „Promyczka” Kim Holden i wiem, że jeśli nie pójdę za ciosem i od razu nie podzielę się tym jak ogromnie wstrząsnął mną ten tytuł za moment rozkleję się zupełnie i już nigdy nie będę w stanie nic o niej powiedzieć. Uwierzcie mi, że ujęcie w słowa emocji, które mną targają jest zupełnie niemożliwe dlatego dziś nie będzie typowej recenzji a jedynie wymienię w punktach to, za co UWIELBIAM tę książkę.

    Zanim jednak to zrobię musicie wiedzieć, że bardzo długo nie mogłam przekonać się do lektury tej pozycji. Co prawda bardzo chciałam go przeczytać ale podświadomie się przed nim wzbraniałam. Po wielogodzinnych rozmowach telefonicznych z moją przyjaciółką i jej nieustających zachwytach nad „Promyczkiem” w końcu dałam się przekonać.

    Jakież ogromne było moje zaskoczenie kiedy na początku dzieło to zwyczajnie mnie nudziło... Nie znajdowałam nic nadzwyczajnego, co było by dowodem na autentyczność fenomenu jaki wywołała wśród czytelników o czym nie omieszkałam oczywiście poinformować mojej przyjaciółki. Na co ona ze spokojem aczkolwiek z ogromnym przekonaniem i przejęciem powtarzała nieustannie:

    „Czytaj dalej, po prostu czytaj, a na pewno pokochasz tę książkę”.

    A więc zawierzając jej słowom czytałam dalej. I wiecie co, miała rację. Mniej więcej w połowie lektury pokochałam ją. Nie popełniajcie jednak tego samego błędu co ja i nie myślcie, że pierwsza część książki była nudna. Po przeczytaniu całości wiem, że ten niespieszny rozwój akcji był potrzebny byśmy mogli bliżej poznać główną bohaterkę i odkryć jej wewnętrzne piękno, co w połączeniu z późniejszymi wydarzeniami mającymi miejsce w utworze tworzy piękną całość historii, która roztrzaskuje serce na miliony kawałków, rozrywa duszę na strzępy, wyciska potok łez. Historii, która wstrząsa czytelnikiem pozbawiając go tchu po to, by na końcu dać nadzieję i wiarę.

    To za co pokochałam promyczka to przede wszystkim postać głównej bohaterki Kate Sedgwick. Ta młoda kobieta nigdy nie miała łatwo. Już w dzieciństwie musiała znieść tyle ile nie jeden dorosły nie był by w stanie. A i teraz musi żyć że świadomością czegoś, co z pewnością zrujnowałoby świat wielu z nas, a ona mimo to jest osobą od której bije wewnętrzne światło, optymizm, siła i odwaga. Kate jest osobą ogromnie empatyczną. Przy niej ludzie czują się lepsi. Odzyskują wiarę w siebie i własne marzenia.

    Kolejnym, co ujęło mnie za serce jest obraz pięknej przyjaźni jak wykreowała autorka. Przyjaźni od zawsze i na zawsze. Takiej prawdziwej, niezłomnej, bezwarunkowej. Na dobre i na złe. Przyjaźni, która akceptuje wszystko i nigdy nie ocenia.

    Równie piękna i silna jak przyjaźń była również miłość pomiędzy Kate, a Kellerem Banksem. Miłości głębokiej, prawdziwej, silnej aż po grób. Choć uczucie to dla obojga nie było łatwe była to najpiękniejsza miłość o jakiej czytałam.

    Cóż więcej mogę powiedzieć o tej książce? Może tylko tyle, że z pewnością powinniście ją przeczytać po to, by docenić życie. Nauczyć się po prostu żyć, czerpać radość z każdego dnia mając świadomość, że życie, przyjaźń i miłość są bezcennymi darami ofiarowanymi nam tylko na chwilę. Czerpcie z niego pełnymi garściami.

    * „Masz przed sobą wspaniałe życie. Przeżyj je co do minuty. Zacznij już teraz. „
    ..Jesteście dzielni…

    **”A teraz idźcie… stwórzcie legendę!
    To rozkaz.
    Zróbcie to.
    Proszę...”

    *** Oba cytaty pochodzą z książki Kim Holden „Promyczek”

    Moja ocena to: 10/10

    Pozdrawiam,
    Agnieszka Kaniuk

  • Awatar

    Niech nie zmyli was "zwykły" opis książki. Tego w słowach nie da się opisać, to trzeba przeczytać i przemyśleć.
    Kate „Promyczek” jest przepełniona nadzieją, optymizmem i co najważniejsze potrafi wywołać uśmiech u każdej napotkanej osoby. Jest otwarta, pełna życia, pomimo swoich ciężkich problemów. Niesie w sobie otuchę i jest światełkiem w trudnych chwilach.

    Autorka ukazuje nam jak piękne jest życie i jak z niego powinno się korzystać. Trzeba spełniać swoje marzenia, walczyć o szczęście i cieszyć się choćby z tych małych rzeczy spotkanych w życiu.
    Bo życie jest tylko jedne i nigdy nie wiadomo, co przyniesie jutro.

    Muzyka jest dopełnieniem książki.
    Tak z innej beczki czy zauważyliście jak wiele autorów przeplata swoje historie z muzyką?? Jest to wspaniałe. Dodaje jakiejś otoczki, nie trzeba wyrażać słów, uczuć itp. wystarczy muzyka.

    Piękna, choć trudna historia o przyjaźni, miłości i całej radości bycie sobą. Książka ukazuje nam jak warto mieć jakiegoś przyjaciela w bardzo trudnych sytuacjach. Na dobre i złe choćby świat miał się zawalić. Powieść wzrusza, wzbudza wiele emocji. Płakałam(beczałam), zachwycałam się, miałam nadzieję… tylko po to, aby spotkać się z takim zakończeniem…

    Niesie ból, który potęguję w nas, umacnia i wywiera wpływ na nasze poglądy,

    Potrzebujecie tonę chusteczek, coś na uspokojenie (melisę) i wygodne siedzisko…
    Rozpadłam się czytając. Książka nieprzewidywalna. Takich książek się nie zapomina. Rozchwianie emocjonalne gwarantowane

    Nawet nie wiecie jak trudno napisać recenzję.. Nie dość, gdy za każdym razem się za to zabieram, płakałam jak dziecko. Minęły dwa dni, a ja teraz piszę to dalej beczę...

    Czy można płakać i być szczęśliwym mimo wszystko?? Można

    Nie jestem w stanie dalej pisać... przepraszam.


    "Nie mówię, że nie powinieneś realizować celów i spełniać marzeń. Po prostu nie rezygnuj z tego, co dzieje się teraz, dla nieznanej przyszłości. Może ominąć cię wiele szczęścia, kiedy będziesz czekał na lata, które mogą nigdy nie nadejść. Nie trać czasu, bo przegapisz chwilę obecną, a przyszłość wcale nie jest taka pewna."

Warto zerknąć