ebook Euforia
3.84 / 5.00 (liczba ocen: 46366)

Euforia

Kategoria:  /
Chcę otrzymać powiadomienie,
kiedy oferta będzie dostępna
Podając nam adres e-mail
lub korzystając z konta na Facebooku

damy Ci znać, kiedy oferta będzie dostępna.
Aktualnie brak dostępnej pozycji do zakupu
Inne proponowane

Historia trójki znanych antropologów – Margaret Mead oraz dwóch mężczyzn jej życia – osadzona w egzotycznym i parnym świecie Nowej Gwinei. Międzynarodowy bestseller, wyróżniony nagrodą Kirkus Prize.

Lata 30. XX wieku. Fascynująca historia trójki młodych, ale już znanych antropologów - Margaret Mead oraz dwóch mężczyzn jej życia – osadzona w egzotycznym i parnym świecie Nowej Gwinei. Wartka narracja, prowadzona z punktu widzenia kilku bohaterów, pełna jest poezji, dowcipu i intrygujących faktów z życia głównych postaci oraz otaczającej ich trudnej do zrozumienia kultury. Portretując osobowość słynnej antropolożki, ujawnia, jak badając i analizując Innego, człowiek odkrywa w pierwszej kolejności – siebie.
„Euforia” plasuje się w rzędzie obok dzieł Conrada i Barbary Kingslover: bierze pod lupę grzechy kolonizacyjne kultury Zachodu, a na ich tle modeluje portret zachodniej uczuciowości zmagającej się z wiecznym odruchem kolonizowania emocjonalnego. Czytelnik otrzymuje książkę intensywnie pobudzającą intelektualnie, głęboko poruszającą w uniwersalnym sensie.
Powieść Lily King znajduje się na liście amazon.com 100 najczęściej czytanych książek roku 2014.

Euforia od Lily King możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Prawda, którą odkryjesz, zawsze zostanie zmieniona przez prawdę kogoś innego.
Niech żyją nonkonformiści, którzy wbrew opiniom chcą tworzyć i działać! Gorzej, gdy ambicja zaczyna przysłaniać widzenie. I co zrobić, gdy zakochuje się w nieodpowiedniej osobie? Czy da się żyć z widmem minionej miłości?

Andrew Bankson spędza lata na dość bezowocnym studiowaniu plemienia Kiona. Odseparowany od świata, nadal przeżywa śmierć obu braci. Jego egzystencja wydaje się być na tyle beznadziejna, że mężczyzna postanawia popełnić samobójstwo. Zbiegiem okoliczności plan się nie udaje, a Andrew spotyka magnetyczną parę antropologów - małżeństwo, Nell Stone i Fena Schuylera. Zafascynowany Andy łączy z nimi siły i tworzy znakomite dzieło. Trio odkrywa nie tylko zwyczaje plemion, ale także własne uczucia, nie zawsze doprowadzające do szczęścia…

Antropologia jest bardzo fascynującą dziedziną. Zawsze chciałam ją zgłębić, ale odkładałam te plany. Potrzebowałam też odpowiedniego bodźca, który naprowadziłby mnie na dobry tor. Z tego powodu chętnie sięgnęłam po Euforię, książkę autorstwa Lily King. Zafascynował mnie opis obiecujący całkiem oryginalną fabułę. Margaret Mead - nazwisko obiło mi się o uszy przypadkiem, przy okazji czytania jakiegoś naukowego magazynu. A Euforia miała być powieścią luźno opartą na biografii słynnej antropolog. Do lektury zabrałam się pełna wysokich oczekiwań - i już teraz mogę przyznać, że King mnie nie zawiodła. Książka jest dość małych i lekkich gabarytów. Łatwo można ją zabrać w dłuższą podróż i delektować się słowami, niczym egzotycznym owocem. „Egzotyka” - niech ten wyraz najlepiej opisuje to, co przedstawiła autorka. Do tego moc kolorów, jak widać na samej okładce. Parne lato? Wzywa!

Euforia została obsypana licznymi nagrodami. I to w pełni zasłużenie. Lily King posiada dar do snucia plastycznych i żywych opisów. Równocześnie nic nie ujmuje akcji, która płynie specyficznym prądem. Wartka, ale oniryczna. Pokuszę się o stwierdzenie, że rozgorączkowana. Dialogi są luźne, daleko im do przesadzonego dramatyzmu. Jednocześnie łatwo znaleźć w książce pewien rodzaj poezji. Subtelnej, lecz działającej na zmysły. Tak, Euforię można chłonąć w różny sposób, bo King zadbała o technikę, równocześnie posiadając swój własny styl. Coś, czego nie można wypracować. Z takim talentem człowiek po prostu się rodzi. I musi to odpowiednio wykorzystać.

Usłyszała ich pod domem, jak jej oczekują. Czkający chichot dziewięcioletniej Semy oraz wycie jej małego brata, pewnie o więcej trzciny cukrowej, którą matka macha mu nad głową. Usłyszała słowa na jedzenie i słodkie oraz swoje imię, tak jak oni je mówią, Nell-Nell. Była zaskoczona, że nadal przychodzą. Nie powiązali śmierci dziecka Sali z jej obecnością podczas porodu. Przynajmniej na razie. Gdy poszła ją odwiedzić poprzedniego wieczoru, Sali na długą chwilę położyła głowę na jej ramieniu.

Osią całej fabuły jest właśnie trójka wspomnianych wyżej bohaterów. Każdy z nich jest mocną indywidualnością. Zamknięty w sobie, trochę neurotyczny Andrew, głodna wiedzy i emocji Nell oraz dziki, bardzo ambitny Fen. Wszyscy mają swoje wzloty i upadki. Są totalnie ludzcy w pomyłkach, poszukiwaniu i chęci uzyskania czegoś więcej. Tylko czym jest „coś”? Z czasem ich marzenia się weryfikują, jednak nie wszystkie życzenia można spełnić. I tak dochodzą do momentu, gdy muszą podjąć kilka decyzji - a każda z nich prowadzi do trudności.

Jeszcze nie wiem, ile prawdy z życia Margaret Mead zaczerpnięto na potrzeby książki. Podeszłam do całości nastawiając się na fikcję literacką, tak było łatwiej. Teraz zamierzam dowiedzieć się więcej o Mead i jej mężczyznach. Powierzchowne wiadomości sprawiły, że trzyma się mnie ogromna ciekawość. To fascynująca postać, silna osobowość. Cieszę się, że z Euforii wyniosłam zalążki nowej, mam nadzieję, pasji. I dużo analizuję zachowania bohaterów. Ten niedosyt, który im towarzyszy, moralne rozterki. Jak ja zachowałabym się na miejscu Nell? Nadal o tym myślę. I równoczesne przeświadczenie o tym, że dzikie ludy tak naprawdę mało się od nas różnią. Wszyscy krwawimy tym samym kolorem.

Euforię polecam osobom, które lubią powieści osadzone w niekonwencjonalnych miejscach i opisane w niekonwencjonalny sposób. Lily King przedstawia historię miłości, ale nie tylko tej międzyludzkiej. Ukazuje też emocje wobec chęci prędkiego zysku, żądzę wolności. Macie ochotę na podróż w gorące rejony? Wybierzcie się w nią z Nell, Andym i Fenem…

Ocena: 5/6
©Majuskuła
Fabularyzowane historie prawdziwych postaci coraz częściej przykuwają mój wzrok. Po intrygującej Dziewczynie z rewolwerem Amy Stewart wybrałam do recenzji kolejną książkę opartą na faktach, a mianowicie Euforię Lily King. Powieść ta skupia się przede wszystkim na postaci antropolożki Margaret Mead (Nellie), pokazuje też skomplikowane relacje z dwoma mężczyznami jej życia: Reo Fortunem (Fenem) oraz Gregorym Batesonem (Banksonem). Autorka umiejętnie splotła prawdę i fikcję – ta pierwsza była dla niej jedynie punktem wyjścia, ta druga rozrosła się i oplotła cienką nitkę faktów grubą naroślą wyobrażeń. To nie jest biografia Mead, bowiem jej życie zainspirowało King do stworzenia fikcyjnej postaci – Nell Stone. To nie jest także książka opowiadająca głównie o jej pracy antropologa – choć niewątpliwie temat ten jest w Euforii ważny. To jest książka o namiętności i pasji, a choć jest tu kilka soczystych scen seksu, wielbicieli erotyków od razu przestrzegam, że to nie taki typ książki, jaki lubią.

Po lekturze Euforii odnoszę wrażenie, że to, co łączy obie antropolożki to charakter. Margaret Mead była przede wszystkim sumiennym, zaangażowanym, błyskotliwym, pełnym pasji naukowcem. Co było przedmiotem jej badań? Kultura ludów Oceanii. Antropolożka skoncentrowała się na zjawiskach związanych z wychowaniem dzieci, kształtowaniem się osobowości oraz relacjami tych zjawisk z kulturą. Mead odbyła pięć wypraw terenowych: na wyspie Tau, na wyspie Manus, następnie badała Indian Omaha i nowogwinejskie plemiona, a na koniec mieszkańców Bali. Ze swych badań wysnuła wniosek, że za zachowania człowieka odpowiedzialne są warunki środowiskowe, a nie genetyka.

W Euforii Lily King wysłała swą bohaterkę na tereny Nowej Gwinei, jednak plemiona Tamów i Kionów oraz zamieszkiwane przez nich wioski zostały przez autorkę wymyślone. Pisarka przyznaje, że do stworzenia tej historii zainspirował ją pewien opis, który znalazła w biografii Margaret Mead: A Life, pióra Jane Howard. Od tego punktu poprowadziła swą powieść, czytelnik musi więc mieć świadomość, że trzyma w ręku wyobrażenia Lily King na temat pracy pewnej antropolożki, nie zaś biografię Mead. Jeśli weźmie się na to poprawkę, ewentualnie – jeśli od razu podejdzie się do lektury z takim właśnie nastawieniem – czas spędzony nad Euforią będzie ogromną intelektualną przyjemnością.

Książka Lily King aż skrzy się pasją, bo też główna bohaterka taka właśnie jest. Słowa „pasja” i „namiętność” są kluczowe dla tej powieści, więc bardzo możliwe, że pojawią się w treści tej recenzji jeszcze kilkukrotnie. Jest to jedna z tych historii, w których czytelnik zostaje od razu wrzucony w środek wydarzeń, choć powiedzieć to, to nic nie powiedzieć. King serwuje naprawdę mocny początek:

Gdy odjeżdżali, jeden z Mumbanyów czymś za nimi rzucił. To coś wpadło do wody kilka jardów od rufy i było jasnobrązowe.
– Kolejne martwe niemowlę – skwitował Fen.
Zdążył stłuc jej okulary, nie widziała więc, czy żartuje.


Stone i Fen powrócili właśnie z wyprawy badawczej, a Nell już myśli o kolejnej. Codzienność ją męczy, jej całym życiem jest praca. Siedzi więc przy stole i:

Próbowała nie myśleć o wioskach, które mijali, o wzniesionych w nich chatach, o paleniskach, dzieciach polujących z dzidami na węże pochowane w strzechach. O ludach, których jej brakuje, o plemionach, których nigdy nie pozna, o słowach, których nigdy nie usłyszy, o niepokoju, że może właśnie mijają tych, których powinna badać, lud, którego geniusz by się ujawnił dzięki niej, a jej własny dzięki niemu, lud wiodący życie, w którym dostrzegłaby sens.

Para spotyka Banksona, tak jak i oni badającego ludy w rejonie Nowej Gwinei. Mężczyzna czuje się bardzo samotny, nie mając partnera podczas swojej wyprawy, gorączkowo więc zachęca parę, by kontynuowali badania niedaleko terenów, na których sam przebywa. Nell nie trzeba specjalnie namawiać, więc razem z mężem rusza poznać kolejny lud, tym razem Tamów.

I od tej pory możemy obserwować antropolożkę przy pracy, a są to naprawdę fascynujące opisy przesycone pasją (a nie mówiłam?), pełne ciekawskich oczu i rączek tamskich dzieci, głośnych okrzyków tamskich kobiet i codziennych zwyczajów tamskich mężczyzn. Pióro Lily King jest tak wyraziste, a przestawiane sceny tak sensualne, że ma się wrażenie, że Euforię odbiera się nie tylko jednym narządem zmysłu (czyli wzrokiem), lecz wszystkimi po trochu: i dotykiem, i słuchem, i węchem, i wreszcie smakiem.

Postaci są niezwykle wyraziste, każda ma swój indywidualny rys. A że każda określa się poprzez swą pracę naukową, czytelnik może zaobserwować ich podejście do badań. Pisarka pokazuje nam bohaterów z różnych punktów widzenia: Nellie zostaje opisana w narracji trzecioosobowej, Fen – z perspektywy tej pierwszej, w jej dziennikach (a zwykle nie są to pochwalne zapiski, widać w nich wyraźnie rysujący się konflikt między Nell a Fenem – i to konflikt na wielu płaszczyznach), Bankson zaś opowiada czytelnikowi o sobie w narracji pierwszoosobowej.

Narrator wyrokuje:

Fen nie miał chęci badać tubylców, on chciał być tubylcem. Interesował się antropologią nie dla zgłębiania ludzkości. Nie chodziło o ontologię. Chodziło o życie na bosaka, jedzenie rękoma, publiczne pierdzenie. Miał bystry umysł, fotograficzną pamięć i talent tak do poezji, jak i do teorii (…), ale te przymioty chyba go za bardzo nie cieszyły. Interesowało go doświadczanie, robienie. Myślenie jest wtórne. Nudne. Przeciwieństwo życia. Podczas gdy ona znosiła wilgotność powietrza, jedzenie gotowane z sago oraz brak kanalizacji wyłącznie dla myślenia.

Nell znalazła pokrewną duszę w Banksonie, równie pełnym pasji co ona. Połączenie dwóch błyskotliwych osobowości powodowało intelektualne iskrzenie. Podskórny erotyzm aż kipi z kart powieści:

Jej płonące oczy topiły się w moich, kiedy miałem pomysł, który się jej podobał. Podążała za każdym moim słowem; potem się do nich odwoływała. Kiedy wpisałem do wykresu imię Martina, poprowadziła palec po literach. Na swój sposób odczuwałem to tak, jakbyśmy uprawiali seks, seks umysłowy, seks idei, seks słów, setek i tysięcy słów, gdy Fen w tym samym czasie spał, srał albo znikał.

Ale Euforia to nie tylko książka o badaniu ludów Nowej Gwinei: zresztą krzywdzące byłoby stwierdzenie, że jest to w ogóle książka „tylko” o czymś, bowiem to powieść wielowymiarowa. Jeśli odczyta się ją jedynie jako opowieść o trójce młodych antropologów czy jedynie o badaniu Innego, czy jedynie o namiętności, czy też o trójkącie miłosnym, czy o odkrywaniu siebie… to będzie to spłycenie historii, która zagęszczona do niewielu ponad 300 stron, oblepia swą spoistością i intensywnością. Z jednej strony żałuję, że Euforia jest tak krótka, z drugiej – nie jestem pewna, czy „rozrzedzenie” wątków dobrze by jej zrobiło. Skłaniam się ku temu, że słusznie, iż jest taka gęsta i mocna, bo lubię, gdy literatura mnie oszałamia, gdy uwodzi mnie zarówno historią, jak i językiem, a ilość „zaznaczek” rośnie w zastraszającym tempie.

Tak naprawdę nie potrafię Wam opowiedzieć o tej książce. Euforia Lily King powinna mówić sama. Warto po nią sięgnąć i oddać jej głos…

Ocena: 6/6

©tanayah czyta
Jeszcze sto lat temu antropologia kulturowa była raczkującą dziedziną nauk społecznych. Działalność naukowa i badania prowadzone przez jej prekursora Franza Boasa i jego uczniów - m.in. Ruth Benedict oraz Margaret Mead, dwie czołowe, najsłynniejsze antropolożki swoich czasów - miały ogromny wpływ na rozwój kierunku, którego przedmiotem badań był człowiek jako jednostka ukształtowana przez społeczeństwo i twórca kultury oraz sama kultura - jej struktury, zmienność, różnorodność, rządzące nią prawa.

Skąd ten przydługi wstęp? Ano stąd, że właśnie postać Margaret Mead zainspirowała autorkę Euforii do tego stopnia, że stała się ona pierwowzorem jej bohaterki, Nell Stone.
Fascynacja osobą słynnej antropolog zupełnie nie dziwi; Mead odniosła wielki sukces i poczyniła ogromny wkład do młodziutkiej nauki badając ludy Oceanii, koncentrując się na zjawiskach związanych z wychowaniem dzieci i kształtowaniem się osobowości, zaś wnioski z jej badań znalazły wyraz w niezwykle kontrowersyjnej i skandalizującej jak na owe czasy publikacji dotyczącej procesu dojrzewania u pierwotnych ludów Oceanii, która notabene przyczyniła się do wybuchu rewolucji seksualnej lat 60-tych XX wieku; mocno bulwersującym aspektem życia badaczki był również intymny związek z własną wykładowczynią i mentorką, Ruth Benedict, świadczący o biseksualizmie Mead (miała także trzech mężów).
Powieść Lily King, choć czerpie z życia i doświadczeń sławnej antropolożki oraz jej dwóch kolejnych mężów, jest fikcją literacką: trójka bohaterów nosi inne imiona, również koleje ich losów odbiegają od znanych faktów.

W rzeczywistości Margaret Mead istotnie spędziła kilka miesięcy w towarzystwie męża Reo Fortune'a oraz jego następcy Gregory'ego Batesona na badaniach terenowych wśród plemion Nowej Gwinei. Specyficzna, wielowymiarowa relacja, jaka połączyła naukowców, jest rzeczą bardzo prawdopodobną - zwłaszcza, że kilka lat później Mead rozwiodła się z Fortune'm i wyszła za mąż za Batesona. Inaczej natomiast niż w powieści potoczyły się jej losy - zmarła w podeszłym wieku na raka.
Pozostaje jeszcze kwestia związku Ruth Benedict z Margaret Mead, którą również autorka porusza w swej powieści, nie pozostawiając wątpliwości co do natury łączącej je więzi. W rzeczywistości relacja tych dwóch kobiet miała wymiar nie tylko fizyczny i emocjonalny, ale także intelektualny: Mead była uczennicą, współpracownicą i kontynuatorką dzieła Benedict, recenzentką, redaktorką i autorką przedmowy do jej najsłynniejszej, sztandarowej publikacji Wzory kultury - motyw wspólnej pracy trójki bohaterów nad rękopisem książki pojawia się zresztą w powieści.

Lily King tworzy własną, zupełnie inną historię - fakty są dla niej zaledwie punktem wyjścia. Właściwie szkoda, prawdziwa historia życia osławionej antropolog jest nie mniej ciekawa i intrygująca - próba stworzenia beletryzowanej biografii badaczki czy choćby powieści opartej na faktach ukazującej ten fragment jej życia, który wybrała autorka na materiał swej książki, miałaby większą wartość poznawczą dla czytelnika, zwłaszcza że przesłanie Euforii pozostałoby w zasadzie niezmienione.

Fabuła powieści oscyluje wokół kilkumiesięcznego pobytu trójki antropologów: małżeństwa Nell i Fena oraz Andrew Banksona w Nowej Gwinei, gdzie prowadzą oni badania terenowe wśród tubylczych plemion. Spotkanie naukowców znacząco zmieni życie każdego z nich, na różne sposoby. Andrew Bankson przeżywa poczucie zawodowego wypalenia, brak mu zapału i chęci nie tylko do pracy, ale i do życia. Żyje przeszłością, nękany poczuciem niższości względem nieżyjącego już ojca i genialnych braci, ma myśli samobójcze. Kiedy poznaje parę błyskotliwych i diametralnie od siebie różnych badaczy, całe jego życie ulega zmianie. Obcowanie z pełną pasji i entuzjazmu, dociekliwą i wyjątkowo inteligentną Nell, autorką głośnej w środowisku publikacji o dojrzewaniu dzikich plemion, budzi w nim fascynację, staje się źródłem inspiracji, mobilizuje go do pracy, która nieoczekiwanie znów zaczyna dawać mu radość i satysfakcję. Nell zmusza go do intelektualnego wysiłku, okazuje się też, że ich myśli biegną podobnym torem i rozumieją się bez słów. Fenwick Schuyler reprezentuje zupełnie inny typ: to dominujący, charyzmatyczny, egoistyczny mężczyzna, rywalizujący z żoną na polu naukowym, pragnący udowodnić jej swą wyższość, przytłoczony jej sławą i tak naprawdę pełen kompleksów. Łagodność, uległość i skłonność do kompromisów Banksona równoważy surową, stanowczą naturę Fena, zażegnuje konflikty między Nell a jej mężem, zaś konstruktywne dyskusje stymulują intelektualnie i są źródłem naukowej satysfakcji.

To właśnie ta skomplikowana, niejednoznaczna relacja, jaka połączyła trójkę badaczy, oparta nie tylko na namiętności i pożądaniu, ale też duchowym porozumieniu i naukowym współzawodnictwie – od współpracy po rywalizację – jest głównym motywem Euforii. Różne temperamenty, potrzeby, postawy naukowe, metody badawcze tworzą złożoną, głęboką więź, u której podstaw leży męska zazdrość o kobietę, potrzeba rywalizacji i chęć samczej dominacji; ona z kolei szuka równowagi między brutalnością i zaborczością a potrzebą bliskości i zrozumienia. Każde z nich znajduje w tym układzie możliwość realizacji swoich potrzeb, choćby krótkotrwałą: Bankson – chęć do życia, pasję do nauki, intelektualną inspirację, spełnienie emocjonalne, obiekt pożądania; Nell – mężczyznę innego niż zaborczy i zazdrosny o dorobek naukowy Fen, bratnią duszę, z którą rozumie się bez słów, źródło naukowej inspiracji; Fen – męską przyjaźń, ale i rywala, nad którym mógłby dominować w walce o uczucia i ciało kobiety. Wydaje się, że taki związek nie może zakończyć się szczęśliwie; bohaterowie mierzą się z własnymi seksualnymi potrzebami, zawodową zazdrością, odkrywają swoje drugie oblicze.

Kolejnym motywem powieści jest kwestia stanowiąca przedmiot badań antropologii kulturowej i temat częstych dyskusji trójki naukowców: na ile i czy w ogóle można poznać daną kulturę? Czy sam akt obserwowania wpływa na wynik obserwacji, jest ingerencją w jej stan, zaburza wynik obserwacji, daje jej nieprawdziwy obraz? Czy istnieje coś takiego jak obiektywizm badacza? Czy rzeczywiście konkretną kulturę można zrozumieć tylko przez odniesienie się do jej systemu wartości i cech charakterystycznych dla tej właśnie kultury? Na ile człowieka jako jednostkę kształtuje genetyka , a ile proces socjalizacji, społeczeństwo, kontakt z innymi ludźmi? W wywodach antropologów można się łatwo doszukać głównych tez forsowanych zarówno przez Ruth Benedict, jak i Margaret Mead, szkoda tylko, że zaprezentowanych dość powierzchownie, no ale też nie taki był koncept powieści.

Euforia to jedna z tych książek, które dojrzewają w umyśle czytelnika; więcej głębi mają refleksje i przemyślenia wynikające z lektury niż sama lektura. Ale to właśnie jest zaletą tej powieści – czytelnik długo po jej odłożeniu analizuje naturę relacji trójki bohaterów, bo i jest nad czym myśleć, choć ma się wrażenie, że King ledwie prześlizgnęła się po jej powierzchni; podobnie rzecz się ma z kwestią badań antropologicznych i tworzącymi się zrębami nauki: autorka ukazała jedynie fragment całego procesu, właściwie jego sedno, pozostawiając poczucie niedosytu. Generalnie to fabuła powieści zakłada pewną znajomość biografii Margaret Mead jako pierwowzoru bohaterki, jej naukowego dorobku i osiągnięć – i to pomimo faktu, że Lily King opowiada w zasadzie zupełnie inną historię; czytelnik zostaje w nią wrzucony bez żadnego przygotowania, co mocno ogranicza jej odbiór, nie pozwala ogarnąć całości kontekstu. Trochę mam żal do autorki, bo ewidentnie poszła na łatwiznę: niby odwołuje się do prawdziwych postaci, w tym do ikony antropologii kulturowej, a jednak bagatelizuje kontekst historyczny i obyczajowy, luźno opiera fabułę na faktach, zmienia losy bohaterów. Można odnieść wrażenie, że postać uczonej ją przerosła, zaś autorce starczyło pomysłu i umiejętności na stworzenie fabuły jedynie zainspirowanej faktami, choć jednocześnie pozwalającej jednoznacznie zidentyfikować swoich bohaterów. Po lekturze pozostaje wobec tego wrażenie niedopracowania, nie zaś zachwyt nad frapująco wykreowanymi postaciami bohaterów i intrygującym studium łączących ich relacji. Zabrakło mi głębi, której trzeba się domyślać – i to zarówno w kwestiach związanych z emocjonalno – naukowym trójkątem, jak i tymi związanymi z sednem nowej nauki o człowieku i kulturze – wrażenie muśnięcia tematu, prześlizgiwania się po powierzchni jednak jest dominujące.

Niemniej jednak Euforia, choć nie spełniła moich oczekiwań, okazała się intrygującą lekturą; pomimo tego, że opowiada konkretną historię osadzoną w danym czasie i miejscu, zwraca uwagę jej uniwersalizm dotyczący zarówno złożonych, skomplikowanych relacji międzyludzkich, jak i natury człowieka, kształtowania jego osobowości, wzajemnego wpływu jednostki i kultury. Proza Lily King skłania do refleksji, pozostaje na długo w pamięci, a być może i przekona czytelników do bliższego poznania dorobku i osiągnięć niezwykłej kobiety, która włożyła znaczący wkład w rozwój jednej z najpopularniejszych i najbardziej fascynujących dziś nauk społecznych.

Ocena: 5/6
©zwiedzam wszechświat
Komentarze dotyczące książki:
Warto zerknąć