ebook Kampucza, godzina zero
3.87 / 5.00 (liczba ocen: 185)

Kampucza, godzina zero
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - najniższa cena: 29.25
wciąż za drogo?
29.25 zł Lub 26.33 zł
Wesprzyj UpolujEbooka.pl - postaw kawę

Tuż po upadku reżimu Czerwonych Khmerów, na początku 1979 roku, Zbigniew Domarańczyk przekracza granicę zamkniętej od czterech lat, umęczonej i straumatyzowanej Kambodży. To nie sławny na cały świat włoski reporter Tiziano Terzani wjechał wtedy pierwszy do Kambodży - jak sam twierdził. To był nasz Domarańczyk. Nowe władze wydają mu wizę wjazdową nr 1. Polski operator kamery oraz dźwiękowiec dostają wizy nr 2 i 3.

Reżim Czerwonych Khmerów dokonał jednego z największych ludobójstw w nowożytnej historii świata. Autor książki rozmawia z ocalałymi i sam siebie pyta, jak to się mogło stać. Docieka dlaczego zabijano z tak niebywałym okrucieństwem. To pytanie nie daje mu spokoju.

"Buty. Dziesiątki, setki, tysiące butów. Dużych i małych. Męskich i damskich. Eleganckich skórzanych trzewików i zdartych łapci z bambusowego łyka. Dlaczego niezdjęcie butów z nóg uznane zostało za jedno z najcięższych przestępstw, karane natychmiast wykonywanym wyrokiem śmierci?".

„Kampucza, godzina zero” to przede wszystkim relacja z „wyzerowanego” kraju, stawiającego pierwsze kroki po ustaniu czteroletniego terroru i wymordowaniu jednej piątej obywateli. Trudno nie dostrzec analogii między wiejskimi komunami a nazistowskimi, sowieckimi albo północnokoreańskimi obozami zagłady. Reportaż Domarańczyka jest opowieścią o powtarzalności zła.

Kampucza, godzina zero od Zbigniew Domarańczyk możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Komentarze dotyczące książki:
  • Awatar

    Wiza numer 1

    "Podczas trzech lat, ośmiu miesięcy i dwudziestu jeden dni rządów
    Czerwonych Khmerów w Kampuczy wymordowano ponad 3 miliony ludzi. Blisko połowę narodu."

    Wydana po raz pierwszy w 1981 roku "Kampucza ..." jest owocem podróży
    Zbigniewa Domarańczyka, wraz z polską ekpią filmową na pogranicze
    Wietnamsko - Kambodżańskie. Polscy filmowcy chcieli nakręcić film
    dokumentalny, reportaż książkowy został niejako produktem ubocznym
    wyprawy do Indochin.
    Dzisiaj ciężko dokopać się do efektów tej podróży. W bazie serwisu
    filmpolski.pl, pod nazwiskiem Domarańczyka znajdują się trzy filmy
    datowane na 1984 rok: Czy jadłeś ryż, Granica, Po tamtej stronie rzeki;
    można się domyślać, że to właśnie owoce Kambodżańskiej wyprawy -
    pozostały po niej gołe tytuły. Dlatego bardzo dobrze, że Dowody na
    Istnienie postanowiło wydać "Kampuczę", przywracając tym samym życie
    zapomnianemu autorowi.

    Najpierw o tym co na początku i na końcu.

    Książka poprzedzona jest trochę odczapkowym wstępem Wojciecha Tochmana,
    o jego wspomnieniach z Kambodżańskich wojaży - do zapomnienia.
    O wiele ciekawsze jest posłowie, w którym profesor Piotr Ostaszewski dopowiada to, co Domarańczyk w swojej książce pominął, lub musiał pominąć, ze względu na brak wiedzy (w 1979 roku, gdy pisał książkę, o reżimie Czerwonych Khmerów nie było wiadomo zbyt wiele), czy aktualną sytuację geopolityczną (Wietnam był sojusznikiem bratniego Związku
    Radzieckiego), dlatego posłowie jest wartościowym uzupełnieniem reportażu.

    Sam reportaż jest mocno historyczny .Domarańczyk szeroko opisuje losy
    Kampuczy, tworząc szeroki kontekst do tego co zobaczył i opisał -
    ostrzegam potencjalnych czytelników, że mniej więcej 2/3 książki to
    właśnie historia Kambodży i geopolityki Indochin - takie rzeczy po prostu trzeba lubić.
    Podoba mi się styl autora, prosty i oszczędny, można powiedzieć, że momentami nawet akademicki, gdy opisuje jakieś bardziej złożone zagadnienie, związane z reżimem Pol Pota. Gdy przychodzi do przelewania na papier tego, co zastał w Kampuczy, Domarańczyk, niczym obiektyw kamery,po prostu rejestruje obrazy, bez zbędnych ozdobników, często powstrzymując się od własnych opinii (bardzo brakuje mi tego obiektywizmu w dzisiejszych książkach non fiction), oddając głos swoim rozmówcom i pozostawiając ocenę czytelnikowi.

Warto zerknąć