ebook Kasacja
3.75 / 5.00 (liczba ocen: 18174)

Kasacja
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - najniższa cena: 13.13
Audiobook - najniższa cena: 24.90
wciąż za drogo?
-22% 13.13 zł Lub 11.82 zł
22.23 złpremium: 14.34 zł Lub 14.34 zł
16.73 zł
17.45 zł
19.12 zł Lub 17.21 zł
15.54 zł
16.25 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (7)
Inne proponowane

Kasacja Remigiusza Mroza rozpoczyna rewelacyjną serię o prawniczce Joannie Chyłce. Daj się porwać w misternie uknute intrygi, których autorem jest najlepiej zarabiający pisarz w Polsce.

Fabuła:

W jednym z mieszkań na strzeżonym osiedlu, policja znajduje zwłoki dwóch zamordowanych osób. W mieszkaniu tym przebywa także syn znanego biznesmena, Piotra Langera. Jak się okazuje, mężczyzna ten spędził tam razem ze zwłokami dziesięć dni. Sprawa wydaj się prosta, mężczyzna zostaje oskarżony o zabójstwo. Ten jednak nie przyznaje się do winy i w żaden sposób nie usiłuj się bronić. Jego ojcu, który finansuje obronę syna, zależy na jak najszybszym zakończeniu sprawy i bezwzględnym jej wyciszeniu.

Obrony oskarżonego podejmuje się Joanna Chyłka, która przy pomocy aplikanta, Kordiana Oratyńskiego, zwanego Zordonem, zamierza wyjaśnić sprawę i doprowadzić do jej szczęśliwego dla oskarżonego zakończenia. Czy pomimo piętrzących się wielu przeszkód i gry prowadzonej przez samego oskarżonego, Chyłka z Zordonem zdołają ustalić kto jest odpowiedzialny za tę zbrodnię?

Jak przystało na tego popluwanego autora, Remigiusz Mróz chwyta czytelnika i ciska go w objęcia emocjonującego thrillera, aby na koniec pozostawić go w stanie tak zwanego opadu szczęki i nieposkromionej chęci poznania kolejnych przygód swoich ukochanych bohaterów.

Rekomendacje:

Spróbujecie dotrzymać mu tempa? Nie jest to wcale łatwe, bo wartko tocząca się akcja z wieloma suspensami, barwnymi postaciami i coraz to nowymi kłodami, rzucanymi pod nogi Chyłki i Zordona sprawiają, że pragnie się poruszać gałkami ocznymi szybciej, niż to możliwe; doprawdy można dostać oczopląsu! Porwania, groźby karalne, pobicia, gangsterzy, prawnicy wciągający białego gandalfa (czyli amfę), bezwzględni szefowie, świadkowie znikający szybciej niż mięso pożerane przez Chyłkę… czego tu nie ma?! – Karolina Sosnowska – Tanayah czyta

Bardzo Was proszę, biegnijcie do księgarń, biegnijcie do bibliotek, chwytajcie Kasację i cieszcie się, że mamy w Polsce Autora, którego proza stoi w jednym rzędzie z książkami najlepszych twórców gatunku. – Jerzy Bandel – Kto czyta, żyje podwójnie

Autorowi udało się coś, co dla wielu wydaje się być niemożliwe. Ta książka ma jeden, równy poziom. Nie ma tam momentów nudy, postoju. Każda część, rozpoczęcie, rozwinięcie i zakończenie trzyma w napięciu. Do ostatniej strony nie ma się pewności co się tak naprawdę stanie. A jeśli mowa o zakończeniu, to na myśl o nim robi mi się gorąco. Bo co to było! – Dominika Pyza – Literowa

Kasacja okazała się książką niezwykle wciągającą, dynamiczną i intrygującą. Remigiusz Mróz zaskakuje niezwykle frapującym opisem prawniczego świata, w którym przedstawia swoim czytelnikom ogromną sieć intryg, manipulacji i twardych i niszczących reguł wielkich prawniczych kancelarii. Czytelnik dość szybko orientuje się, że nic w tej powieści nie jest takie na jakie wygląda. Sprawa komplikuje się niemal z każdym rozdziałem i trzyma w ciekawości aż po zaskakujący finał. – Monika Lewandowska – Kocham Cię, może życie

Kasacja od Remigiusz Mróz możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3). UWAGA! Opis książki, stanowi własność serwisu UpolujEbooka.pl, kopiowanie oraz rozpowszechnianie opisów jest zabronione przez UpolujEbooka.pl ©2021. Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. z 2006 r. Nr 90, poz. 631 z późn. zm.)
Prawo zostało odrealnione, oderwane od rzeczywistości. Nie chodzi już o to, by się na coś przydało. Nie jest instrumentem poprawiającym życie obywateli. Stało się narzędziem w rękach prawników, za pomocą którego możemy zapłacić za nasze chaty i samochody.
Na świecie jest właśnie taka sprawiedliwość, jaką dostaliśmy. Każdy ma swoją rolę do odegrania. Prokurator wyolbrzymia, my pomniejszamy, a sędzia szuka czegoś pośrodku. A przedtem ktoś układa normę prawną, wokół której wszyscy tańczymy jak pieprzeni Indianie, odpychając się wzajemnie i podkładając sobie nogi. To jest sprawiedliwość w demokratycznym wydaniu.
Trzeba skonkretyzować wroga. Dzięki temu staje się mniej straszny, a bardziej realny.
Prawda nie może być "że". Prawda jest prawdą. Nie ma wersji, odmian ani wariantów.
Kiedy walczysz ze świniami, czasem trzeba wejść do koryta.
O Remigiuszu Mrozie słyszałam już nie jeden raz. Najczęściej w wersji pozytywnej i zachęcającej. I to na tyle zachęcającej, że mimo mojej niechęci do polskich autorów i ostatnich rozczarowań (najnowsza książka Bondy) zdecydowałam się dać szansę Kasacji. Czy żałuję? O tym już zaraz.

NIE)WINNY?

Kordian Oryński to świeżo upieczony absolwent prawa, który zostaje aplikantem w jednej z bardziej prestiżowych kancelarii prawnych w Warszawie. Pech sprawia, że jako patronkę otrzymuje jedną z najbardziej wymagających osób w tej firmie, a mianowicie Joannę Chyłkę. Szalenie inteligentną i zdolną prawniczkę o równie niesamowicie niewyparzonym języku, która nienawidzi przegrywać. Tym razem kobiecie przyjdzie prowadzić sprawę, w której nic nie jest jednoznaczne. Ma bowiem bronić syna znanego biznesmena podejrzanego o podwójne zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem. Co ciekawe, mężczyzna zdaje się jednak nie wykazywać chęci współpracy – nie przyznaje się do winy, ani tym bardziej jej nie zaprzecza. Czyżby ich klient prowadził jakąś własną grę? A może obawia się kogoś zupełnie innego?

Na świecie jest właśnie taka sprawiedliwość, jaką dostaliśmy. Każdy ma swoją rolę do odegrania. Prokurator wyolbrzymia, my pomniejszamy, a sędzia szuka czegoś pośrodku. A przedtem ktoś układa normę prawną, wokół której wszyscy tańczymy jak pieprzeni Indianie, odpychając się wzajemnie i podkładając sobie nogi. To jest sprawiedliwość w demokratycznym wydaniu.

Zwykle, gdy zaczynam czytać mocno rozreklamowaną i polecaną ze wszystkich stron książkę, mam co do niej duże obawy. Jak większość z nas najbardziej na świecie nie lubię gorzkich rozczarowań i to nieważne, czy to w prawdziwym życiu, czy w odniesieniu do pozycji książkowych. Tym razem na szczęście wcale nie musiałam się martwić. Kasację czyta się bowiem dobrze już od pierwszych stron, i to aż do samego końca. Owszem, akcja może i chwilami nie pędzi, może chwilami za bardzo zwalnia, i owszem, brakuje napięcia, grozy i strachu, a cały „przekręt”, na którym oparta jest historia wydał mi się lekko „naciągany”, to… mimo to jest całkiem dobrze. Chyba na tyle dobrze, że zastanawiam się nad sięgnięciem po kolejny tom serii. Bardzo możliwe, że to ze względu na głównych bohaterów – Mrozowi udało się wykreować postaci, do których zapałałam prawdziwą sympatią. Do Chyłki ze względu na niewyparzony język, odwagę i siłę, które szczególnie cenię u bohaterek, a do Kordiana za szczerość i wcale niezłe poczucie humoru.

Kasacja to powieść, której lektury z pewnością nie żałuję. I choć nigdy nie określiłabym jej mianem najlepszej książki mojego życia, to ma ona niewątpliwie swój urok (szczególnie dla osób zainteresowanych nieco bardziej prawniczymi klimatami).

Ocena: 4+/6
©Caroline Livre
Długo zbierałam się do tej książki. Jakoś zawsze było mi nie po drodze z jej autorem. I to pomimo mojej słabości do rodzimych kryminałów. Nie pomogło też lekkie rozczarowanie po lekturze Nieodnalezionej. Mimo to postanowiłam wreszcie poznać serię o Joannie Chyłce. Szczególnie teraz, gdy powstał serial. Tak więc ciekawość zwyciężyła a ja tym samym dołączyłam do dość sporego, sądząc po recenzjach, grona fanek tego niezwykle produktywnego autora.

W mieszkaniu na strzeżonym osiedlu zostają znalezione zmasakrowane zwłoki dwóch osób. O zabójstwo zostaje oskarżony syn biznesmena. Sprawa wydaje się ewidentna. Podejrzany spędził zamknięty w swoim mieszkaniu z ciałami ofiar 10 dni. Gdy policja dotarła na miejsce, spokojnie otworzył im drzwi zapraszając funkcjonariuszy do środka.

Rola obrońcy w tej sprawie przypada bezkompromisowej i niezwykle twardej Joannie Chyłce. Pomaga jej nowo zatrudniony aplikant Kordian Oryński. Sprawa jest o tyle trudna, że oskarżony nie chce ze swoimi adwokatami współpracować. Nie przyznaje się też do winy, jednak o swojej niewinności również nie zapewnia. W dodatku jego ojcu zależy na jak najszybszym zakończeniu sprawy a co za tym idzie wyciszeniu szumu medialnego wokół swojej osoby. Na nieszczęście to on opłaca obronę syna. Czy mimo przeszkód Chyłce i Oryńskiemu uda się doprowadzić sprawę do satysfakcjonującego finału? Tego dowiecie się oczywiście sięgają po tę książkę (chyba że jej lekturę macie już za sobą).

Muszę przyznać, że dawno już nie czytałam żadnego thrillera prawniczego. Polskiego nie czytałam chyba nigdy. Tym bardziej cieszę się, że zdecydowałam się sięgnąć po tę książkę. Po pierwsze dlatego, że było to dla mnie nowe doświadczenie. Po drugie, Kasacja okazała się książką niezwykle wciągającą, dynamiczną i intrygującą. Remigiusz Mróz zaskakuje niezwykle frapującym opisem prawniczego świata, w którym przedstawia swoim czytelnikom ogromną sieć intryg, manipulacji i twardych i niszczących reguł wielkich prawniczych kancelarii. Czytelnik dość szybko orientuje się, że nic w tej powieści nie jest takie na jakie wygląda. Sprawa komplikuje się niemal z każdym rozdziałem i trzyma w ciekawości aż po zaskakujący finał.

Jeśli jeszcze nie znacie Chyłki i Zordona, gorąco zachęcam Was do tego byście ich poznali. Ja tymczasem z wielką przyjemnością planuję sięgnąć po kolejny tom cyklu – Zaginięcie.

Polecam!

Ocena: 5+/6
©Kocham Cię, moje życie
Wydaje mi się, że wszystko, co miało zostać o tej książce powiedziane, zostało powiedziane. Mam wrażenie, że jako jedna z ostatnich sięgam po twórczość Remigiusza Mroza. Jednak równocześnie mam świadomość, że musiałam do tego dojrzeć. Wszelakie kryminały czy thrillery w przeszłości napawały mnie grozą, kiedy słyszałam sam tytuł. A teraz nie tylko przeczytałam Kasację, ale mam ochotę sięgnąć po drugi tom przygód Joanny Chyłki!

Przez kilka dni zastanawiałam się, co mam napisać. Jak ubrać w słowa swoje emocje, bo kłębi się ich we mnie naprawdę dużo. Ale nie mogę dłużej zwlekać z recenzją tej książki, bo ona na nią zasługuje.

Joanna Chyłka jest wziętą, acz nieco nieokiełznaną prawniczką, pracującą w jednej z największych kancelarii w Polsce. Pod swoje skrzydła patronackie przyjmuje aplikanta Kordiana Oryńskiego, czy jak mówi Chyłka, Zordona. Mają wybronić mężczyznę, który został oskarżony z artykułu 148 paragrafu 2 kodeksu karnego. Jest to morderstwo ze szczególnym okrucieństwem. Oskarżony zabił, używając przy tym różnych metod, dwoje ludzi, a następnie spędził z ciałami 10 dni w swoim mieszkaniu. Mężczyzna ani nie przyznaje się do winy, ani nie próbuje bronić. Jego wina wydaje się oczywista. Jednak nic w tej książce nie jest takie, jak się wydaje.
W tym momencie muszę skończyć, bo nie chcę napisać za dużo. Musicie jednak wiedzieć, że takich plot twistów to ja dawno nie widziałam.

Bohaterowie są najmocniejszym punktem tej historii. Chyłka ląduje w topce moich ulubionych bohaterek literackich, zaraz obok Nikity. Momentami może wydawać się nieco przerysowana, ale to jest właśnie jej urok. Ma niezwykle cięty język, potrafi być chamska, do tego rzadko kiedy nie używa ironii czy sarkazmu, ale ma w sobie coś takiego, że zamiast odrzucać czytelnika, ona go do siebie przyciąga. Natomiast Zordon na początku wzbudza raczej współczucie. Nie jest zupełnie przygotowany na to, co go czeka u boku Joanny. Na typowej aplikacji prawdopodobnie parzył by kawę, napisał kilka pism i tyle. A tutaj nie tylko, stanie oko w oko z sędzią, ale również z osiłkami w samochodach z przyciemnianymi szybami. Z każdym kolejnym rozdziałem, kiedy zdaje się już do tego przyzwyczajać, po raz kolejny go coś zaskakuje. Prowadzi to do wielu zabawnych dialogów, po których uśmiech nie chciał zejść mi z twarzy. Dla tej pary prawniczej warto przeczytać książkę!

Bohaterowie drugoplanowi i trzecioplanowi są niesamowici. Brak im oczywistości, ich postacie są bardzo złożone. Każde, nawet na pozór błahe zdanie, ma jakiś głębszy sens i wpływ na fabułę. Żaden z nich nie jest krystaliczny, żeby ich polubić potrzeba czasu, ale kiedy już to się stanie, to uświadamiamy sobie, jak wiele mamy z nimi wspólnego.

Autorowi udało się coś, co dla wielu wydaje się być niemożliwe. Ta książka ma jeden, równy poziom. Nie ma tam momentów nudy, postoju. Każda część, rozpoczęcie, rozwinięcie i zakończenie trzyma w napięciu. Do ostatniej strony nie ma się pewności co się tak naprawdę stanie. A jeśli mowa o zakończeniu, to na myśl o nim robi mi się gorąco. Bo co to było!

Jeżeli chodzi o czysto techniczny aspekt pierwszej części przygód Chyłki, to Remigiusz Mróz ma w sobie coś takiego, że mimo kilku wątków i licznych zwrotów akcji, nie wprowadza chaosu do książki. Przez książkę się po prostu płynie i trudno jest ją odłożyć, no bo tam zawsze coś się dzieje i głupio przerywać. Jeżeli chodzi o język, to muszę tutaj uczulić, że pojawiają się wulgaryzmy. Nie zrozumcie mnie źle, to nie odpycha czytelnika. Wręcz przeciwnie wprowadza autentyzm. Nie oszukujmy się, nikt z nas nie posługuje się cały czas mową wzorcową, a wulgaryzmy wypowiedziane w emocjach, wydają się być oczywiste. Dlatego też, trzeba mieć ten aspekt na uwadze, jeśli książkę ma czytać osoba młodsza.

Oprócz aspektów czysto prawniczych, takich, które wprowadzają akcję, dużo tutaj również wątków obyczajowych. Prowadzi to do tego, że mamy kilka punktów kulminacyjnych, które zwieńczają różne motywy. Bez tego, książka byłaby bardzo sucha, czytelnik miałby wrażenie, że życie każdego prawnika toczy się od sprawy do sprawy. Po raz kolejny autor nadaje autentyczności historii, którą tak bardzo cenię.

Jako osoba, która od pięciu lat marzy o pójściu na prawo i specjalizacji karnistycznej, mogę śmiało powiedzieć, że moje serduszko płacze. Bo rzeczywistość aplikantów i ich patronów jest zupełnie inna. I już teraz żałuję, że nie znajdę sobie swojej Joanny Chyłki.

Właściwie podsumowanie tej recenzji mogłabym określić jednym słowem: CZYTAJCIE. Wydaje mi się, że ta książka jest idealna na początek dla wszystkich tych, którzy chcą rozpocząć swoją serię z kryminałami czy thrillerami. Nie jestem pewna, jak będą ją odbierać miłośnicy gatunku, ale dla mnie to było 6/6!

Ocena: 6/6
©Literowa
Kasacja to pierwsza część cyklu o bezkompromisowym duecie prawniczym, czyli adwokat Joanna Chyłka i aplikant Kordian Oryński vel Zordon z kancelarii Żelazny & McVay na tropie! Chyłka dostaje trudną sprawę: musi bronić Piotra Langera, który bestialsko zamordował dwoje ludzi i spędził dziesięć dni we własnym mieszkaniu z ich zwłokami. Wszystkie dowody jednoznacznie wskazują, że to Lange jest zabójcą, a sam oskarżony na dodatek odmawia składania zeznań… Jednym słowem – był winny, cytując Chyłkę, winny jak ocet. Bez dwóch zdań. Jednakże Joanna, jak na główną bohaterkę kryminału przystało, „ma nosa” i cała sprawa budzi jej wątpliwości. W dodatku do pomocy dostaje młodego aplikanta i wydaje się, że niełatwo będzie im się dogadać. Co z tego wyniknie i czy przebojowy duet dotrze do prawdy? Ja Wam tego nie powiem! Sięgnijcie po Kasację i sami się przekonajcie.

Peany na cześć Kasacji muszę zacząć od postaci Joanny Chyłki, nie ma innej możliwości. Ta postać od pierwszego zdania, które wypowiada, aż do ostatniego, jest perfekcyjna. Bezkompromisowa. Ostra. Zjadliwa. Błyskotliwa (ale nie genialna, całe szczęście). Cudownie wredna. No i ma nadzwyczajne poczucie humoru. I naprawdę jest postacią z krwi i kości, którą widzę, gdy o niej czytam, i potrafię usłyszeć, gdy mówi, a lepszego komplementu chyba być nie może. Za postać pani adwokat należą się Autorowi głębokie ukłony! Nie da się jej nie lubić! Znacznie większy problem mam z Oryńskim, który… sam nie wiem, szczerze mówiąc. Mam dziwne wrażenie, że to j e g o powinienem był polubić, ale dla mnie Kordian był tylko kontrapunktem dla Chyłki, na jego tle łatwiej było dostrzec cały jej geniusz i finezję… Wybacz, Zordon, może w następnym tomie się dogadamy…

Nie będę Wam opowiadał intrygi, bo powinniście sami sprawdzić, jaka jest ciekawa i wciągająca, powiem jedynie, że dodatkiem do tej intrygi jest interesujący opis prawniczego świata. Mróz zdradza nam kulisy pracy kancelarii adwokackiej, sądu i prokuratury. I widać, że wie, co mówi, i wie, j a k o tym mówić. Jestem zupełnym „prawniczym” laikiem i obawiałem się, że się pogubię w działaniach bohaterów, milionach kodeksów, paragrafów i orzeczeń (bo, nie ukrywajmy, z tym głównie prawników kojarzymy), ale nic podobnego – wszystkie poczynania bohaterów zostały wyjaśnione jasno i przystępnie, i czytanie było samą przyjemnością. Czy tak dokładnie wygląda postępowanie na sali sądowej i czy wszystko, co Autor napisał, zgodne jest z literą prawa – nie wiem. Ale ja mu wierzę.

Jakby tego było mało, całą przygodę Autor okrasił błyskotliwymi, momentami niezwykle zabawnymi dialogami, i między innymi to one tak napędzają akcję i uprzyjemniają każdą chwilę spędzoną z książką. Mróz ustrzegł się wszystkich błędów, które czyhają na początkujących pisarzy. Kasacja nie jest wtórna, wciąga, zapiera dech w piersiach i oszałamia, tak że po lekturze pozostaje jedynie świetne wspomnienia i przemożne pragnienie sięgnięcia po kontynuację.

Przeczytałem dopiero jedną książkę Remigiusza Mroza, ale jest ona naprawdę dobra. Bardzo, bardzo dobra. Kasacji po prostu nie da się odłożyć, to książka, którą zaczynamy wieczorem, a kończymy rano. Ponieważ ja z rozsądku – a raczej z konieczności – chodzę spać, zajęło mi to dwa wieczory. I dziękuję Autorowi za dwa cudne wieczory w świecie Chyłki (i Zordona, niech mu będzie). Bardzo Was proszę, biegnijcie do księgarń, biegnijcie do bibliotek, chwytajcie Kasację i cieszcie się, że mamy w Polsce Autora, którego proza stoi w jednym rzędzie z książkami najlepszych twórców gatunku. Mnie zostało do nadrobienia jeszcze osiem książek Mroza, ale wierzę, nie, w i e m, że na zachwyty nie jest za wcześnie. Ale możecie być pewni, że zapoznam się z całą twórczością tego Pana, bo nie odmówię sobie ani chwili przyjemności płynącej z czytania Jego prozy.



Ocena: 5/6
©Kto czyta, żyje podwójnie
Przedstawiam Wam Chyłkę i Kond… Gord… Zordona! – Kasacja

Remigiusz Mróz urodził się w 1987 roku w Opolu. Jest doktorantem Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie. W 2013 roku zadebiutował powieścią Wieża milczenia, w tym samym roku wydał również pierwszą część trylogii Parabellum i tym samym szturmem wdarł się na polski rynek wydawniczy. Obecnie jest autorem czterotomowej serii z komisarzem Forstem, (jeszcze) pięciotomowej serii z Chyłką i Zordonem, trylogii Parabellum, pierwszego tomu serii W kręgach władzy, Trylogii z Wysp Owczych opublikowanej pod pseudonimem oraz siedmiu pojedynczych powieści. Kasacja otwiera serię thrillerów prawniczych, w których pierwsze skrzypce gra osobliwy duet – Chyłka i Zordon.

Kordian Oryński jako aplikant trafia do kancelarii Żelazny & McVay. Okazuje się, że przez trzy lata jego patronką będzie Joanna Chyłka – seksowna prawniczka o ekscentrycznej osobowości. Oboje prowadzą sprawę syna znanego biznesmena, Piotra Langera, który został oskarżony o brutalne zamordowanie dwóch osób i spędzenie z ich zwłokami dziesięciu dni w swoim mieszkaniu. Ich klient jednak ani nie zaprzecza, że dokonał tych zabójstw, ani nie przyznaje się do winy. Dla sądu sprawa jest jednak oczywista, dlatego Chyłka oraz młody aplikant, nazwany przez nią Zordonem, staną przed trudnym zadaniem. Uratować ich klienta może tylko kasacja. Komuś jednak zależy na tym, by sprawa ucichła, a Langer spędził w więzieniu resztę życia…

To już czwarta seria (!) Remigiusza Mroza, jaką rozpoczęłam. Nie mam zielonego pojęcia, czy wyjdzie mi to na dobre, nie mogłam jednak nie poznać w końcu duetu Chyłka & Zordon, którym większość czytelników się zachwyca. I tak, jak Oryńskiego polubiłam od początku, tak między mną a Chyłką nie zaiskrzyło od razu. Dopiero po którymś jej uszczypliwym tekście stwierdziłam, że lubię takich wyszczekanych ludzi, a to, że Chyłka jest prawniczką, do której wulgarny język pasuje jak pięść do nosa, to już zupełnie co innego.

Chyłka jest tu bez wątpienia najjaśniejszym punktem. I nawet nie mam na myśli tego, że to największa zaleta tej książki, bo za taką uznałabym ciekawą, zawiłą intrygę z zaskakującym finałem. Chyłka po prostu wyróżnia się najbardziej na tle wszystkich innych postaci. Do tego stopnia, że jej blask może wręcz oślepiać. Nie jestem pewna, czy autor nie przesadził w paru miejscach i nie poszedł o krok za daleko w ciętych ripostach Chyłki. Pewnie każdy ma inną tolerancję na wulgarność i dla jednych Chyłka będzie chamska nieustannie, dla innych czasami, a dla pozostałych w ogóle. Przyznaję się, że ulokowałam się właśnie gdzieś po środku. Były takie momenty, kiedy Chyłka mocno naciągała granicę między złośliwą żartobliwością a zwyczajnym chamstwem, co sprawiało, że cała jej postać była zaznaczona zbyt grubą krechą – przerysowana, przesadzona, nierealna. Wydaje mi się, żę w normalnym życiu takiej osobie musi się żyć bardzo trudno, a w Kasacji Chyłka, owszem, budzi respekt, ale także, o dziwo, jest generalnie lubiana. Moje pierwsze wrażenie było złe, jednak Zordon nie zraził się za bardzo, co wydaje mi się też elementem przesady. Złe wrażenie zatarło się jednak wtedy, kiedy Chyłka pokazała, że też jest człowiekiem. Bo poza tym, że ociera się o wulgarność i zbytnią złośliwość, mimo że w ramach żartów, jest to piekielnie inteligentna kobieta, która zna się na tym, co robi. Wie, na ile może sobie pozwolić w prywatnej rozmowie, a na ile w przemowie sądowej.

A co z innymi punktami? Kordian z początku znajduje się w cieniu, jednak szybko dorównuje Chyłce – być może nie w ciętych ripostach, ale w zaangażowaniu w sprawę na pewno. Jest to ciekawa postać o tyle, że to młody aplikant, świeżo po studiach, który obserwuje, jak jego wyidealizowane wyobrażenia o środowisku prawniczym zderzają się z brutalną rzeczywistością. Szybko jednak połyka bakcyla i wkrótce daje z siebie sto procent w sprawie Langera. Reszta bohaterów też jest niczego sobie – wyrazistą postacią jest na przykład oskarżony: opanowany milczek, na którym nie robi wielkiego wrażenia myśl, że prawdopodobnie spędzi w więzieniu resztę życia. Mróz ma naprawdę talent do tworzenia dobrze, wyraźnie skrojonych bohaterów, którzy zapadają w pamięć.

Nie zapominajmy jednak, że jest to thriller, najważniejsza jest więc cała sprawa Langera. Intryguje ona od samego początku, wydaje się przecież, że nie ma nad czym się zastanawiać. Oskarżony nie przyznaje się do winy, nie zaprzecza też, jednak dowody mówią same za siebie. Przebywał w końcu przez dziesięć dni z ciałami dwóch osób, które najpewniej bestialsko zamordował, ponieważ sąsiedzi nie zauważyli niczego podejrzanego. Chyłka i Zordon jednak nie odpuszczają. W dodatku okazuje się, że komuś zależy na tym, aby wsadzić Langera do więzienia. Jak to u Mroza – bywa niebezpiecznie, zagrożony jest nie tylko główny duet, ale i ich bliscy. Emocje i napięcie rosną. I kiedy wszystko jest już wiadome, dzieje się coś nieoczekiwanego… Uwierzcie mi, finał tej sprawy jest zaskakujący. I – znowu to napiszę – jak to u Mroza, zwrot akcji goni zwrot akcji. Jeśli chodzi zaś o środowisko prawnicze – gdyby ktoś się obawiał, że cytowanie kodeksów czy łacińskie sentencje powalą go na kolana, nie ma tu tego tak dużo, a jeśli już jest, to podane tak, żeby zrozumiał zwykły śmiertelnik. Nie ma się czego bać, terminologia nie powinna Was zniechęcić.

Mam do autora żal tylko o jeden, tani chwyt. Jeśli ktoś chce uniknąć tyci-spoilera, to ostrzegam, że pojawi się w tym akapicie. Duet Chyłka & Zordon jest świetny, oboje się fantastycznie uzupełniają, ale moim zdaniem tylko w życiu zawodowym. Nie prywatnym. Wątek romantyczny, czy może raczej jego zalążek, kompletnie mi się tu nie podoba i wydaje mi się wciśnięty na siłę. Zwłaszcza że ta para nie zna się zbyt długo, a już zaczyna iskrzyć. Umieszczanie wątku miłosnego w każdej książce już mi się totalnie przejadło. I jestem zawiedziona tym, że pojawił się też tutaj.

Nie mogłabym nie polecić Remigiusza Mroza. Może i wydaje za dużo, może i nie zdążę przeczytać wszystkich jego książek do końca życia (zwłaszcza że mi się nie spieszy), jednak mam do nich słabość i mimo że czasem mają drobne wady, to ogólnie mi się podobają i świetnie się przy nich bawię. Tak więc i Kasację mogę Wam polecić z czystym sercem. Spieszcie się, bo ta seria się niebezpiecznie rozrasta!

Ocena: 4+/6
©Bohater Fikcyjny
Data: 17.02. br. Miejsce akcji: bytomski Matras. Godzina: 19:20. Odbieram paczkę z dwiema książkami i pędzę do domu. Godzina: 21:50. Zaczynam lekturę. Przepadam bez reszty. A teraz przypomnijcie sobie to uczucie, kiedy ostatnio jechaliście na rollercoasterze w wesołym miasteczku. Ale takim dużym, porządnym rollercoasterze. Już macie? Czujecie ten pęd we włosach, żołądek gdzieś na wysokości gardła, łaskotanie w brzuchu, palce zaciśnięte na barierce, która ma Was chronić przed wypadnięciem z krzesełka podczas dzikiego zjeżdżania i wjeżdżania po szynach? A teraz wyobraźcie sobie, że ta barierka pęka i zawisacie na krawędzi wagonika. No więc taką właśnie jazdę zaserwował nam Remigiusz Mróz w swoim thrillerze prawniczym Kasacja.

I want to play a game… Oskarżony o zabicie dwóch osób Piotr Langer niewątpliwie w coś pogrywa. Jego ojciec, bogaty biznesmen, wynajmuje bezwzględną prawniczkę, Joannę Chyłkę, by ta broniła jego syna. Do pomocy Chyłka dostaje młodego aplikanta, Kordiana Oryńskiego. Tych dwoje od początku jawi się jako ogień i woda: początkujący Oryński, bez doświadczenia, zaraz po studiach prawniczych, nie orientujący się jeszcze w meandrach prawniczego światka wielkiej firmy Żelazny & McVay, słuchający amerykańskiego rapu, palący Davidoffy, jeżdżący tramwajami i skubiący łososia oraz ona – twarda zawodniczka z całkiem niezłym tyłkiem (co od razu zauważa Kordian), bezpośrednia, ostra babka, klnąca ile wlezie, nie bawiąca się w subtelności, zażerająca się mięchem serwowanym w Hard Rock Cafe i zasłuchująca w heavy metalu. Żadna Asia, Asiunia i Aśka, po prostu Chyłka. A Oryński, jak by nie miał dostatecznie przesrane z powodu swojego imienia, zostaje przezwany Zordonem. I tak już zostaje.
Razem próbują rozgryźć sprawę swojego klienta, Piotra, który bynajmniej nie ułatwia im śledztwa, nie chcąc czegokolwiek zeznać. Wygląda tak, jakby było mu absolutnie obojętne, jaki wyrok zapadnie w tej sprawie, a za zabicie ze szczególnym okrucieństwem dwóch osób (i siedzenie z ich zwłokami 10 dni we własnym mieszkaniu) grozi mu dożywocie. Chyłka i Zordon, chcąc nie chcąc, muszą współpracować. Spotkają się więc w głośnym i zadymionym Hard Rock Cafe, gdzie ta pierwsza je za dwóch (potężnych mężczyzn), a ten drugi skubie swojego łososia. Nic nie jest proste. Klient milczy. Wszystko się sypie. Nie ma szans na obronienie oskarżonego, który zdaje się zupełnie nie przejmować swoim losem. I wtedy, gdy wszystko jest już tak zagmatwane i tak popieprzone, że wydaje się, iż Mróz powinien zwolnić, on tylko podkręca tempo. Cóż – ten człowiek jest mistrzem literackiego sprintu.

Spróbujecie dotrzymać mu tempa? Nie jest to wcale łatwe, bo wartko tocząca się akcja z wieloma suspensami, barwnymi postaciami i coraz to nowymi kłodami, rzucanymi pod nogi Chyłki i Zordona sprawiają, że pragnie się poruszać gałkami ocznymi szybciej, niż to możliwe; doprawdy można dostać oczopląsu! Porwania, groźby karalne, pobicia, gangsterzy, prawnicy wciągający białego gandalfa (czyli amfę), bezwzględni szefowie, świadkowie znikający szybciej niż mięso pożerane przez Chyłkę… czego tu nie ma?! Remigiusz Mróz, dyplomowany absolwent prawa, roztacza przed nami okrutną wizję i dreszczem przejmuje pytanie, które trzeba sobie zadać: ile z tych rzeczy jest prawdą, a co jest zmyśleniem? Czy tak wygląda polskie sądownictwo?

Na świecie jest taka właśnie sprawiedliwość, jaką dostaliśmy. Każdy ma swoją rolę do odegrania. Prokurator wyolbrzymia, my pomniejszamy, a sędzia szuka czegoś pośrodku. A przedtem ktoś układa normę prawną, wokół której wszyscy tańczymy jak pieprzeni Indianie, odpychając się wzajemnie i podkładając sobie nogi. To jest sprawiedliwość w demokratycznym wydaniu.

Data: 18.02. br. Godzina: 21:20. Zamykam książkę. To kiedy ta następna powieść Mroza?

Ocena: 5/6

©tanayah czyta
Kasacja to książka, gdzie litera prawa rozbawia do łez, mrozi krew w żyłach, wciąga niczym wir i porywa z nurtem. Realizm tej powieści jest tak oszałamiający, że czytelnik jeszcze długo po jej zakończeniu pozostaje pod wrażeniem.
Czasami spotykam na swojej drodze osoby, które twierdzą że nie lubią czytać, a ja im zawsze odpowiadam - "dlaczego od razu tak drastycznie?". Prawda jest o wiele prostsza i najzwyczajniej w świecie nie natknęli się jeszcze na odpowiednią dla siebie książkę. Wspominam natomiast o tym ponieważ ja tak niedawno zarzekałam się, że nie wezmę już do ręki żadnego thrillera - no i proszę po co zaraz tak drastyczne słowa. Wystarczyło samej sobie rzec, że po prostu nie spotkałam na swojej drodze jeszcze odpowiedniego thrillera.

"Kasacja" to teoretycznie opowieść o synu znanego i wpływowego biznesmena, który został oskarżony o podwójne morderstwo. Tym razem sprawa wydaje się przesądzona i już na samym jej początku zamknięta. Nawet wpływy znanego ojca nie uratują syna, który nie tylko spędza 10 dni w swoim mieszkaniu wraz z dwoma ciałami zamordowanych osób ale i własnoręcznie otwiera drzwi przed policją. Tę z góry przegraną sprawę otrzymuje prawniczka, która również jest już znana w tak zwanym środowisku. Joanna Chyłka, bezwzględna i nie przebierająca w środkach Pani adwokat postanawia bronić Langera tylko i wyłącznie w jednym celu, by oczywiście to wygrać. Do zespołu przyjmuje tylko swojego młodego aplikanta Kordiana Oryńskiego, dla którego patronka staje się nie tylko wzorem do naśladowania.

Niestety cały w tym ambaras, aby dwoje chciało naraz. Natomiast w tym przypadku, gdy obrońcy wychodzą ze skóry by bronić oskarżonego, ten stawia prawników w zgoła przedziwnej sytuacji. Jednocześnie nie przyznaje się się do winy, jak i też nie zaprzecza temu, że jest owym mordercą. Milczy jak zaklęty, nawet gdy na drodze prawników nagle zaczynają pojawiać się tak zwane typki spod ciemnej gwiazdy i robi się bardzo niebezpiecznie a świadkowie znikają.
Ja już wiem jak to jest możliwe by obok scen mrożący krew w żyłach czytać dialogi które przyprawiają o salwy śmiechu, a wam radzę szybko się o tym przekonać bo naprawdę warto.

Ciężko jest mi wyłuskać co w tej książce podobało mi się tak bardzo, ponieważ było tego sporo. Wartka i nieprzewidywalna akcja w duecie ze świetnie wykreowanymi bohaterami to z pewnością czołówka listy na tak. Do tego niesamowita nić porozumienia łącząca patronkę i jej aplikanta owocująca dialogami, które wręcz prześcigają się pomiędzy ich inteligencją i naprawdę rozbrajającym humorem. Ponad to niespodziewane zwroty akcji i oszałamiające zakończenie z pewnością wprawiają czytelnika w osłupienie. Jedna rzecz jednak wydaje się wysuwać na prowadzenie, bowiem podczas czytania tej powieści miałam niesamowite wrażenie realności tego thrillera, które nie opuściło mnie do samego końca.

Właśnie dlatego to nie jest książka o której można szybko zapomnieć, to nie jest też książka od której można by tak po prostu się oderwać. To jest książka której nie ma się dość i chciałoby się jeszcze i jeszcze. Na szczęście Pan Remigiusz Mróz zadbał o to by spełnić zarówno moje jak i z pewnością wielu innych czytelników marzenie i napisał już koleje części tej serii.
Ja od razu sięgnęłam po tom numer dwa: "Zaginięcie" i wraz z Chyłką odebrałam przedziwny telefon... Zatem do zobaczenia Joanno!


Pozdrawiam serdecznie
Zaczytana Joana
Ocena: 5/6
©Epilog - zaczytana Joana
Komentarze dotyczące książki:
  • Awatar

    Pierwsza książka Remigiusz Mroza, jaką przeczytałam - triller prawniczy, który idealnie wpisuje się we wzorce nakreślone przez Grishama. Napisana lekko i łatwo, czyta się przyjemnie, czas leci przy tym, jak zwariowany.
    Podobała mi się konstrukcja postaci Piotra Langera - bohatera drugoplanowego, ale obecnego duchem w każdej scenie. No ładnie.

    Ocena: 3,8 - 4,00

  • Awatar

    Przeczytałam książkę do końca ,ale trochę ''na siłę''.Nie podobał mi się język , jakim posługują się główni bohaterowie.Jakiś taki ''tępy'' , nudnawy...
    Ogólny pomysł fabuły wydaje się być interesujący, ale wlaśnie sposób w jaki przedstwił ją autor jest dla mnie za mało trzymający w napięciu. .Zabrakło mi rowniez jakichś wątków pobocznych, które by rozbudowały tę historię i ją urozmaiciły.

  • Awatar

    Muszę przyznać, że książka mnie niespecjalnie zachwyciła. W niektórych momentach książka stawała się interesująca, ale szybko to traciła. Bohaterowie książki nie zyskali mojej szczególnej sympatii, a ich sposób mówienia trochę mnie irytował. Miałam wrażenie, że autor tworząc dialogi sili się na fajność i bycie "cool", co dla mnie miało efekt odwrotny. Fabuła też wydała mi się naciągana.
    Raczej nie sięgnę po kolejne książki tego autora.

  • Awatar

    To pierwsza przeczytana przez mnie książka Mroza. Jestem zachwycony - wartka fabuła, wyraziste postaci, intryga w tle, jasno opisana tematyka kryminalno-sądownicza - dawno nie pamiętam, żebym nie mógł się doczekać książki z kolejnego cyklu. Chyłka i Oryński dają czadu!

  • Awatar

    Bardzo dobry kryminal tzw "prawniczy". Czyta sie szybko, lekko i przyjemnie. Jezyk, prosty, rwatka akcja. Swietna na wakacje.

  • Awatar

    Dobra. Jednak 2 i 4 część zdecydowanie lepsze.

  • Awatar

    Przygodę z twóroczością Remigiusza Mroza rozpocząłem od "Ekspozycji", która mi się nie podobała. Na temat "Kasacji" słyszałem jednak bardzo wiele dobrych opinii, więc postanowiłem sprawdzić, jak zmiana głównych bohaterów i środowiska wpłynie na moje postrzeganie stylu autora.

    No i nic się nie zmieniło. Poza oczywiście bohaterami i środowiskiem :D Strasznie męczące jest trwanie akcji w miejscu. Wydarzenia rozwijają się na początku książki oraz pod jej koniec - cały środek to (za przeproszeniem) g...o kręcące się w przeręblu. Niby coś się dzieje, niby są malutkie twisty, niby bohaterzy przemieszczają się z miejsca na miejsce, a jednak fabularna oś akcji dosłownie stoi i ani drgnie! Identycznie było w "Ekspozycji" - brak tu miejsca na jakiekolwiek domysły czytelnika, który jest prowadozny jak po nitce, aby na koniec spotkać co prawda twist fabularny, ale jednak poprzedzony potokiem mało znaczących historii i epizodów.

    Nie można odmówić autorowi lekkości w pisaniu dialogów i bardzo śmiesznych, ciętych ripost Chyłki i Zordona, ale już ich rysy psychologiczne są miałkie i płaskie. Chyłka z twardej baby momentami zmienia się w jakąś słabą dziewczynę biorącą pod uwagę romans ze swoim aplikantem, Zordon ze świeżaka w prawniczym środowisku robi się twardzielem, który momentalnie w tym środowisku bryluje itp. itd.

    Czyta się dobrze, jednak na koniec nachodzi myśl, że ta historia mogła być krótsza lub lepiej poprowadzona w farstwie fabularnej. Szkoda, bo "hajp" wokół autora jest, ale to tak jak z okładkami książek Mroza - wyglądają fajnie i przyciągająco, a na koniec są jedynym elementem, który zapamiętam.

  • Awatar

    Przyjemnie się czyta, choć język dość prosty.

  • Awatar

    Prosty język, prosta fabuła, momentami naiwna i do tego nieskomplikowani bohaterowie. Szybko się czyta, gdyż na lekturę w 99% składają się dialogi bohaterów.
    Młody pisarz, jak widać na podstawie dorobku, niezwykle płodny, kieruje swą twórczość do młodego czytelnika.

  • Awatar

    Mój pierwszy kryminał prawniczy. Świetny, wciągający. Akcja wciąga do tego stopnia że potrafiłam czytać do 4 rano. Zakończenie zaskakujące. Właśnie zakupiłam "Zaginięcie" i mam nadzieję, że i tu autor utrzyma poziom.

  • Awatar

    książka trochę nierówna, świetny początek z bardzo dobrymi dialogami i ciekawą historią brutalnego morderstwa. później akcja trochę zwalnia, ale wciąż trzyma dobry poziom. na pewno chętnie wrócę do bohaterów tej książki w "Zaginięciu".

  • Awatar

    Chyłka i Zordon - bardzo dobry duet. To moje drugie spotkanie z twórczością Remigiusza Mroza (skończyłem właśnie Ekspozycję) i aby trochę odpocząć od skandynawskich kryminałów sięgnąłem po Kasację (na zmianę czytałem i słuchałem audiobooka - tam czyta Krzysztof Gosztyła - klasa). Da się wyczuć, że czyta się powieść spod pióra tego samego autora. Wartka akcja, szybko się pochłania, nie jest to może wymagająca lektura ale tego dokładnie oczekiwałem - dobrej rozrywki, mieszanki sensacji, prawniczego kryminału i humoru - a to wszystko osadzone w polskich realiach (w właściwie w centrum Warszawy i kilku okolicznych lokalach). Z wielką chęcią sięgnę po kolejne przygody adwokackiego duetu Chyłka & Zordona.

  • Awatar

    Rewelacja. Świetni bohaterowie - duet na miarę Cormorana i Robin, wartka akcja, niespodziewane zwroty akcji. Prawniczego kryminału jeszcze nie czytałem a tu taka pozytywna niespodzianka. Nie dość że nigdy nie nudziła to jeszcze zafundowała genialne zakończenie na miarę trzęsienia ziemi. Można wciągnąć na jedno posiedzenie. Już się biorę za Zaginięcie.

  • Awatar

    Świetny prawniczy thriller.
    Dwójka głównych bohaterów budzi sympatię, sprawa wciąga, główny podejrzany/oskarżony/skazany na przemian budzi wstręt, litość, grozę.
    A książka nie pozwala się oderwać. Zakończenie - jeszcze nie mogę domknąć ust po opadzie szczęki, mimo że podejrzewałam winnego/niewinnego, na przemian o całkowitą niewinność bądź bezwzględną winę. I tak się zdziwiłam.
    I prawniczy żargon pięknie przełożony na normalny język.
    Rekomendacja pani Bondy nie przesadzona!
    Mam nadzieję na kolejne sprawy duetu Chyłka-Zordon!!!

  • Awatar

    Przeczytałam w jedną noc i od razu kliknęłam obserwacje autora. Dla mnie świetna :)

  • Awatar

    Dobrze się czyta. Zaskakująca. Niezbyt lubię kryminały ale ten jakoś był na miarę oczekiwań.

  • Awatar

    Autor próbuje naśladować Grishama, jednak jest to według mnie nieudolne - a może mówię tak bo również Grisham już niczym nie zaskakuje :(

  • Awatar

    Jedyne co mnie powstrzymuje przed zakupem tej książki to rekomendacja Pani Bondy na okładce :P

  • Awatar

    jak dla mnie bomba :) Dawno nie czytałem tak wciągającej opowieści.

    Czekam na dalsze losy.

    A zakończenie książki jest ... :) najlepiej sami przeczytajcie.

  • Awatar

    Rewelacyjna. Remigiusz Mróz - mistrz. Powieść na miarę Grishama, kiedy pisał jeszcze ciekawe powieści.

Warto zerknąć