ebook Ślepnąc od świateł
3.68 / 5.00 (liczba ocen: 5138)

Ślepnąc od świateł
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - najniższa cena: 18.90
Audiobook - najniższa cena: 17.94
wciąż za drogo?
EMPIK#EMPIK CW
EMPIK#EMPIK CW
26.04 złpremium: 16.80 zł Lub 16.80 zł
18.90 zł
20.44 zł
23.80 zł Lub 21.42 zł
23.80 zł Lub 21.42 zł
-22% 19.88 zł
22.68 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (3)
Inne proponowane

Książki Jakuba Żulczyka są gwarantowaną ucztą duchową dla czytelniczej duszy i przenoszą czytelnika do specyficznego świata, który niekoniecznie jest dobrze znany dla każdego z nas. Czy odważysz się do niego wstąpić?  

Fabuła:

Młody chłopak przyjeżdża z Olsztyna do Warszawy, gdzie studiuje na ASP. Nie chce jednak żyć jak jego rówieśnicy, bez żadnych widoków na przyszłość i ogarniającej zewsząd beznadziei. Nie chce byś średniakiem ani życiowym idealistą. Ma swoje skonkretyzowane plany, do osiągnięcia których przydatne zdają się być jego umiejętności. Zawsze przecież lubił ważyć i liczyć. Dlatego wstępuje w brudny i brutalny świat narkotyków - jako handlarz kokainy rozprowadza towar po mieście, a niepokornym dłużnikom szybko przywraca racjonale myślenie, nakłaniając ich przy pomocy odpowiednio brutalnych metod do zwrotu należności. Klientów - ludzi, których spotyka na swojej drodze oraz otoczenie, w którym się obraca to uważa za przeogromny zbiór osobliwości, kierowanych ludzkimi żądzami i słabościami.

Świat Żulczyka w niebanalny a zarazem poruszający sposób pokazuje czytelnikowi Warszawę, która jawi się niczym żarłoczny stwór, w cuchnących trzewiach, którego tkwi unurzany po szyję czytelnik. To świat obrzydliwy, brutalny, a zarazem fascynujący.

Opinie blogerów:

Powieść rozbudowana pod względem psychologicznym, z nieoczywistymi historia i przede wszystkim mrocznym i dusznym klimatem noir, który mnie osobiście najbardziej zachwycił. – Paula Sieczko – Rude recenzuje

Książka jest do bólu polska, ale nasz kraj i pewne typowe dla Polaków zachowania opisywane są z nutką ironii i dystansu. Moim zdaniem Żulczyk jest w tym mistrzem. – Sandra Popławska - Bohater Fikcyjny

Ślepnąc od świateł od Jakub Żulczyk możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3). UWAGA! Opis książki, stanowi własność serwisu UpolujEbooka.pl, kopiowanie oraz rozpowszechnianie opisów jest zabronione przez UpolujEbooka.pl ©2021. Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. z 2006 r. Nr 90, poz. 631 z późn. zm.)
To zwykły, ludzki odruch: mieć kolegę, przyjaciela, znajomego.
Wolności nie ma dlatego, że wszyscy zawsze będą chcieli czegoś więcej, niż mogą mieć.
Ludzi nie poznaje się przez to, co mówią, tylko przez to, co robią.
To, czego chcesz, przychodzi do ciebie zawsze inaczej, wcześniej, później, w niedoborze, w nadmiarze...
Każdy normalny człowiek potrzebuję kogoś. Potrzebujemy być blisko. Skóra potrzebuje skóry...
Brudna, smutna i jakaś taka nieciekawa ta Warszawa.

Końcówka roku przyniosła Żulczykowi wielu nowych czytelników ze względu na niedawno wypuszczony serial Ślepnąc od świateł, który powstał na podstawie powieści. Przyznać się muszę, że mimo wielu poleceń, dopiero po obejrzeniu serialu zdecydowałam się na przeczytanie tej książki. Zwlekałam głównie ze względu na objętość, ale również przez bardzo podzielone opinie o samej książce.

Ślepnąc od świateł to historia młodego olsztyniaka, który chciał podbić stolicę. Studiów na ASP nie skończył, ale udało mu się złapać fuchę, z której wydaje się być całkiem zadowolony. Jako handlarz kokainy zarabia sporo, ale dużo też traci i ryzykuje. Okazuje się jednak, że wśród warszawskiego nocnego społeczeństwa to właśnie pieniądze i markowe ubrania są ważnym elementem, a znana twarz i dostęp do dobrych jakościowo używek sprawia, że w miejskiej hierarchii pniesz się w górę.

Popełniłam jeden zasadniczy błąd – obejrzałam najpierw serial, a później przeczytałam książkę. I obie te rzeczy zrobiłam w dość krótkim czasie. Zdecydowanie wolałabym, żeby była to odwrotna kolejność, szczególnie przez to, że niektóre momenty zekranizowane mocno pokrywają się z tymi opisywanymi w powieści. Za sprawą tych powtórek miałam poczucie, że tracę klimat, że wybijam się z historii, bo już to znam, wiem co się stanie i nie będę miała żadnej niespodzianki.

Ślepnąc od świateł to książka, która ani nie jest wesoła, ani szczególnie smutna, w której nie ma żadnego większego napięcia ani zwrotów akcji, a mimo wszystko czyta się ją chętnie i szybko. Powiedziałabym, że jest monotonna, trochę ospała i jakaś taka brudna i nieciekawa. To opisywane społeczeństwo jest puste, otumanione i zepsute. Mam wrażenie, że Żulczyk właśnie tego chciał, właśnie tak to sobie zaplanował. Zdecydował się na pokazanie swoim czytelnikom Warszawy, której większość nie zna, o której słyszy się jedynie w telewizyjnych informacjach albo nawet wcale. Ta Warszawa budzi się do życia wtedy, kiedy większość społeczeństwa kładzie się już spać.

Ani chwili nie musiałam się zastanawiać, co sprawia, że ta książką się tak wyróżnia i że zapada głęboko w pamięci, chociaż na pierwszy rzut oka wydawałoby się, że jest nijaka. Mam wrażenie, że jest na tyle rzeczywista i w tak dobry i dokładny sposób przedstawione zostało przez autora zepsucie ludzi, że to po prostu budzi świadomość czytelnika i automatycznie wżera się w mózg. Do tego dochodzi główny bohater, inny niż wszyscy, z którymi do tej pory się spotkałam. Trochę mu współczuję, ale z drugiej strony go podziwiam, że odnalazł się wśród tak podłych i zakłamanych ludzi. Przez życie na krawędzi bezpieczeństwa lekko zaczyna wariować, a w jego świecie nie ma miejsca na przyjaźnie i miłości, które potencjalnie mogłyby wyciągnąć go z tego psychicznego dołka.

Ludzie uwielbiają być ranieni. Odruchowo i posłusznie idą tam, gdzie jest ból. Kojarzą go z bezpieczeństwem. Mylą z miłością.

Czepiać się można o styl, że jest jakiś taki dziwny, że mnóstwo tam powtórzeń. Przyznać trzeba, że jest specyficzny, a do tego fragmenty są mocno rozwleczone, ale w mojej ocenie właśnie to sprawiło, że książka jest tak wyjątkowa. Dzieli też czytelników na dwie skrajne grupy i mimo że ja zaliczam się do osób, które tę książkę polubiły, to potrafię dostrzec w niej elementy, które innym mogły nie odpowiadać. Dużo w niej psychologii, wewnętrznych rozterek i przemyśleń bohatera. Czasami składne, poukładane i zrozumiałe, a później bardziej symboliczne, niejasne, rozwleczone, trochę jak taki słowotok, nad którym do końca się nie panuje, a chce się szybko wyrzucić z głowy myśli. To wszystko sprawia, że jeszcze lepiej wczuwamy się w opisywane sytuacje, że jako obserwatorzy sami zaczynamy odczuwać wpływ zmęczenia, niepokoju. Na naszych oczach coś się dzieje z bohaterem, jesteśmy świadkami przemiany Jacka, jego zmian humoru i widzimy, jaki wpływ ma na niego życie w zepsutym społeczeństwie.

Zatop ich wszystkich, bo nie wiedzą, co czynią, bo nie wiedzą, kim są, bo wychodzą w dzień i noc tak samo bezmyślni, tak samo oszukani jak małe dzieci, które wbiegają do ogromnego, rozświetlonego lunaparku i przez chwilę biegną, unoszone przez muzykę, reflektory, odgłosy, dźwięki i melodie, śmiech klaunów, brzdęk monet, ale po chwili zatrzymują się i stoją nieruchomo, nie wiedząc co się dzieje, głuchnąc od hałasu, ślepnąc od świateł.

Nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek tak dobrze wspominała książkę i jej ekranizację. Przeważnie różnią się one od siebie, a któraś ostatecznie okazuje się gorsza. Ślepnąc od świateł i w jednej, i w drugiej formie bardzo mi się podobało, chociaż nie obyło się bez drobnych wad. Po przeczytaniu książki widać, że w tym przypadku historie się zazębiają, a niektóre fragmenty powieści zmieniono na potrzeby większej spektakularności i łatwiejszego, bardziej wyraźnego efektu.

Opinie o książce Żulczyka są mocno podzielone i po jej przeczytaniu wiem, z czego to wynika i całkowicie to rozumiem. Jednak to, co część uważa za wadę, dla mnie było ogromną zaletą. Należy mieć na uwadze, że to specyficzna powieść, która pokazuje świat, do którego zwykły zjadacz chleba prawdopodobnie nie ma dostępu, a co za tym idzie, też może go nie zrozumieć. Fabuła może wydawać się monotonna i przegadana przez mnóstwo monologów wewnętrznych głównego bohatera, będącego również narratorem. Książkę polecam tym, którzy lubią powieści rozbudowane pod względem psychologicznym, nieoczywiste historie i przede wszystkim mroczny i duszny klimat noir, który mnie osobiście najbardziej zachwycił.

Ludzie sypiają ze sobą, nic ekscytującego. Zdjąć przed kimś ubrania i położyć się na kimś lub obok kogoś to żaden wyczyn, żadna przygoda. Przygoda następuje później, jeśli zdejmiesz przed kimś skórę i mięśnie i ktoś zobaczy twój słaby punkt, żarzącą się w środku małą lampkę, latareczkę na wysokości splotu słonecznego, kryptonit, weźmie go w palce ostrożnie jak perłę i zrobi z nim coś głupiego, włoży do ust, połknie, podrzuci, zgubi. Potem, znacznie później, zostaniesz sam z dziurą jak po kuli, i możesz wlać w tę dziurę mnóstwo cudzych ciał, substancji i głosów, ale nie wypełnisz, nie zamkniesz, nie zabetonujesz, nie ma chuja.

Ocena: 5/6
©Rude recenzuje
Jakub Żulczyk urodził się w 1983 roku w Nidzicy. Ukończył dziennikarstwo oraz american studies na Uniwersytecie Jagiellońskim. Współpracował z wieloma pismami, m.in. „Wprost”, „Lampa” i „Metropol”. Był także współprowadzącym programu „Redakcja kultury” w TVP2. Sam o sobie mówi: „Niezależny publicysta, recenzent, felietonista, bloger. Konsument śmieci. Wzorowy odbiorca kultury masowej”. Ślepnąc od świateł to jego najnowsza, szósta, wydana w 2014 roku powieść.

Jacek jest handlarzem narkotyków. Ale, uwaga, nie jest ani przeciętnym dilerem, ani nie handluje byle czym. Sprzedaje kokainę, sam nie bierze niczego. Śpi w dzień, pracuje w nocy, zarabiając dziesiątki tysięcy. Na dobę. Interesują go tylko pieniądze, dzięki którym można wszystko. Jeździ po ulicach Warszawy, rozwożąc towar. Jest specyficzny. Jego świat jest poukładany, wyzuty z niepotrzebnych emocji, klarowny. Wydaje się stać ponad wszystkimi Warszawiakami – ludźmi, którzy stracili umiejętność głębszego patrzenia na życie, cofających się w rozwoju, ciągle mówiących i walących kokę, bawiących się. Jacek jest zmęczony pracą, dawno nie odpoczywał, nie chcąc tracić pieniędzy. Ale planuje wyjazd do Argentyny, za tydzień w końcu się wyśpi. Nie wie jeszcze, że najbliższy tydzień okaże się tak fatalny.

Czas to pieniądz – do bohatera Ślepnąc od świateł to powiedzenie pasuje idealnie. Jacek mijające minuty przelicza na stracone pieniądze. Nie lubi tracić czasu, bo strata czasu oznacza stratę kilku lub kilkunastu tysięcy złotych. Nie chodzi o to, że Jacek ma nóż na gardle, długi, które musi spłacić jak najprędzej – nie, Jacek po prostu lubi mieć pieniądze, bo one pozwalają stanąć z boku. I rzeczywiście, stoi z boku i widzi regres ludzkości, widzi co noc cofającą się w rozwoju Warszawę, której niezbędna do funkcjonowania jest kokaina. Wydaje się być nietuzinkowym handlarzem. Jest opanowany, ogranicza emocje do minimum, zawsze myśli trzeźwo, obserwuje, wie, czego chcą ludzie i daje im to, mówi to, co chcą usłyszeć. Warszawa go obrzydza. Jacek jest narratorem i głównym bohaterem powieści, a przy tym najlepiej wykreowanym, odmiennym, wyróżniającym się. Wśród innych dilerów, niebezpiecznych bandytów, którzy sami są narkomanami, a także wśród omamionych narkotykami mieszkańców Warszawy Jacek jest jak ostatni przedstawiciel gatunku człowiek.

Ślepnąc od świateł to nie tylko opowieść o dilerze narkotykowym. To także, a może przede wszystkim, obraz współczesnego człowieka i świata. Prócz głównego bohatera mocną stroną jest nastrój książki, od początku do końca ten sam – brudny, ponury, wulgarny, lepki, cuchnący alkoholem, wymiotami, krwią, śmierdzący zepsutymi ludźmi, masą, która co noc zatraca się w chwilowym poczuciu bycia kimś lepszym, a w dzień udaje mądrych, rozsądnych ludzi. Klientami Jacka nie są zwykli, przeciętni Warszawiacy – zwyczajnie ich na niego nie stać. Jacek jest drugim najważniejszym numerem w telefonach prezenterów telewizyjnych, aktorów, producentów, szefów i prezesów dużych korporacji, synów bogatych rodziców, polityków. Ludzi z elity. A to przekłada się na klimat – pokazuje, że dla ludzkości nie ma już chyba szans, skoro nawet tacy ludzie zatracili poczucie wartości, moralność, skupili się tylko na tym, co może dać im przyjemność.

Ogromną zaletą tej książki jest prędkość akcji. Żulczyk wrzuca czytelnika w sam środek gangsterskich porachunków, prób dogadania się z tymi, którzy potrzebują towaru, a nie mają jak zapłacić, egzekwowania pieniędzy od dłużników, a luki zapełnia rozważaniami głównego bohatera, który w tym wszystkim uczestniczy i to obserwuje. Jest miejsce na myślenie o miłości, przyjaźni, chociaż wszystko podszyte jest świadomością tego, że w obliczu pieniędzy żadna z tych wartości nie jest traktowana poważnie. Jednak najlepiej tempa akcji dodaje narracja – nie dość, że prowadzona w pierwszej osobie, to jeszcze przy użyciu czasu teraźniejszego. W takim wypadku przy „Ślepnąc od świateł” nie można się nudzić, książkę czyta się na jednym wdechu.

Dodatkową ciekawostką jest to, że po wydaniu książki Żulczyk opublikował playlistę złożoną z utworów, przy których pisał tę powieść. Można ją znaleźć tutaj. Przyznam szczerze, że spodobały mi się tylko cztery utwory, a o playliście przypomniałam sobie, czytając ostatnie czterdzieści stron. Mimo wszystko muzyka wprowadziła mnie w ten niesamowity klimat jeszcze bardziej.

Ślepnąc od świateł to pierwsza książka od bardzo dawna, która wciągnęła mnie aż tak bardzo. Rzadko zarywam noce dla książek, bo pospać też lubię, ale od tej nie mogłam się oderwać do późnych godzin nocnych. Nie ma chyba ani jednej rzeczy, która by mi się w niej nie podobała. Wszystko jest tutaj na swoim miejscu, książka ma niesamowity klimat, szeroki wachlarz świetnych bohaterów, genialną główną postać i zarazem narratora, a przy tym akcję tak szybką, że jej się nie czyta, a wręcz połyka. Mimo tematu, co do którego można byłoby mieć wątpliwości, czy niesie ze sobą jakiekolwiek wartości i przesłanie, Ślepnąc od świateł to kawał dobrej, polskiej (!) i wcale nie głupiej literatury. Przy niej odczuwałam to, co przy Zrób mi jakąś krzywdę – książka jest do bólu polska, ale nasz kraj i pewne typowe dla Polaków zachowania opisywane są z nutką ironii i dystansu. Moim zdaniem Żulczyk jest w tym mistrzem.

Ocena: 6/6
©Bohater Fikcyjny
Komentarze dotyczące książki:
  • Awatar

    Książka nie dla debili.

  • Awatar

    Książka zabiera czytelnika w świat handlarza narkotyków, narkomanów z "wyższych" sfer, ludzi "z miasta". Wszystko to dzięki niewątpliwemu talentowi Autora w mrocznej powieści. Uważaj. Wydaje ci się, że jesteś królem ? W rzeczywistości możesz być tylko pionkiem.

  • Awatar

    Świetna książka, stolica przedstawiona w ciekawy sposób od strony.. dilera, niby niewiarygodnie a prawdziwie, czytając książke czuje się każde miejsce Warszawy. Książkę "wciągnęłam" szybko, bo ciągle chciałam wiedzieć co dalej. Polecam pozycję. Jeśli ktoś miał wcześniej stycznośc z Twórczością Żulczyka, wie że jest napisana w charakterystyczny sposób, kto nie zna jego twórczości może być na początku trochę zniechęcony, na szczęście to szybko przechodzi, bo książka wciąga.

  • Awatar

    Książka mocna, szybka, porażająca. Gorzka.
    Zaskakuje wnikliwością spostrzeżeń, bezwględnością punktu widzenia, brakiem wdzięczenia się do czytelnika. Przeraża tym, jak wiele z tego zgadza się z naszą oceną, zbyt szorstką, gorzką i dołującą, by przyznawać się do niej na codzień przed samymi sobą. Zmusza do zatrzymana się, zamyślenia.
    To nie jest łatwe czytadło, każe nam sięgnąć gdzieś głębiej w siebie, pochylić się nad naszą własną wizją świata i tempem, w jakim żyjemy. Zostaje w głowie, uwiera.
    Bardzo polecam.

Warto zerknąć