ebook Księżniczka z lodu
3.69 / 5.00 (liczba ocen: 41078)

Księżniczka z lodu
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - polecana oferta: 21.89
Audiobook - najniższa cena: 21.89
wciąż za drogo?
EMPIK#EMPIK CW
EMPIK#EMPIK CW
27.89 złpremium: 17.99 zł Lub 17.99 zł
-27% 21.89 zł
23.09 zł Lub 20.78 zł
27.59 zł Lub 24.83 zł
19.49 zł
22.52 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (4)
Inne proponowane

Pierwsza powieść z kryminalnej serii, która osiągnęła światowy sukces: została sprzedana w 10 milionach egzemplarzy i zyskała grono wiernych czytelników, którzy wciąż wracają do mroźnej Fjällbacki.

Gdy w spokojnym miasteczku Fjällbacka na zachodnim wybrzeżu Szwecji zostaje znaleziona martwa Alexandra Wijkner, wszystko wskazuje na to, że popełniła samobójstwo. Matka kobiety ma jednak wątpliwości i prosi przyjaciółkę córki z dzieciństwa, pisarkę Erikę Falck, żeby przyjrzała się tej tragedii. Erika wspólnie z Patrikiem Hedströmem, kolegą z młodzieńczych lat, a obecnie policjantem, próbują rozwikłać sprawę. Wkrótce zaczynają podejrzewać, że śmierć Alex ma związek z mroczną tajemnicą z przeszłości...
„Saga Kryminalna” Camilli Läckberg osiągnęła światowy sukces czytelniczy. To nie tylko mroczne thrillery, ale również doskonałe powieści obyczajowe, znakomicie oddające klimat współczesnej szwedzkiej prowincji. Od lat zajmują czołowe miejsca na europejskich listach bestsellerów. Książki Läckberg przetłumaczono na ponad 35 języków. Jesienią 2011 roku rozpoczęły się zdjęcia do międzynarodowej produkcji filmowej „Morderstwa we Fjällbace”, osnutej na kanwie jej powieści.


W serii zostały wydane: „Księżniczka z lodu”, „Kaznodzieja”, „Kamieniarz”, „Ofiara losu”, „Niemiecki bękart”, „Syrenka”, „Latarnik”, „Fabrykantka aniołków”.

Księżniczka z lodu od Camilla Läckberg możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Trzeba mieć jakieś dziwactwa, żeby być ciekawym dla innych.
Prawda nie zawsze jest najlepszym rozwiązaniem.
Wierzyć w coś to jedno, ale usłyszeć, że tak jest, to zupełnie co innego
Problem w tym, że jeśli ze strachu przed wrogiem otoczysz się murem obronnym, ten mur nie przepuści również przyjaciół
Gdy skończyłem czytać Księżniczka z lodu byłem przekonany, że seria stworzona przez Camilę Läckberg jest tą, którą muszę przeczytać w całości. Wiedziałem, że Saga o Fjällbace musi znaleźć się na mojej półce Najlepszych Interesujących Książek.

Pierwsza część wzbudziła moje gorące zainteresowanie. Książkę pochłonąłem w jednej chwili. Nie potrafiłem się od niej oderwać. A patrząc na kolejne z tej serii mam pragnienie rzucenia wszystkiego w kąt, by zasiąść do ich lektury. Ale po kolei.

Księżniczka z lodu to kryminał, którego akcja osadzona jest w miasteczku na zachodnim wybrzeżu Szwecji. Skandynawski klimat oraz mroczna, kryminalna atmosfera sprawiły, że Camila Läckberg jest moim zdecydowanym numerem jeden wśród autorów z tego zakątka świata.

Bohaterką jest 35-letnia Erika Falck, pisarka, która po śmierci rodziców postanawia wrócić w rodzinne strony. Niestety nie będzie dane jej zaznać spokoju, gdyż jest świadkiem odnalezienia ciała swej przyjaciółki Alexandry Wijkner. Ślady na nadgarstkach oraz zakrwawiona żyletka świadczą o samobójstwie, w które nie wierzy matka dziewczyny. Również raport patologa wskazuje na udział osób trzecich. Matka zamordowanej prosi Erikę, by bliżej przyjrzała się sprawie. Falck podejmuje się napisania artykułu. Lecz nie poprzestaje tylko na tym. Wraz z policjantem i kolegą z młodzieńczych lat Patrikiem Hedströmem próbuje rozwikłać tę nie jasną sprawę. Nie zdaje sobie jednak sprawy, że poszukiwanie prawdy powiedzie ją po tajemniczych zakamarkach z przeszłości.

Księżniczka z lodu to nie tylko mocny kryminał, to również powieść z rozbudowanym wątkiem obyczajowym. Relacje między Eriką a Patrikiem rozbudzą naszą czytelniczą ciekawość.

Camila Läckberg stworzyła intrygujący kryminał, prowadząc jego wątki w inteligentny sposób. Dzięki temu czytelnik wciągnie się w wir fabuły. Bez wątpienia mocnym punktem książki są portrety psychologiczne bohaterów. Również atmosfera spokojnego miasteczka Fjällbacka sprawi, że odpłyniemy w nurt historii, stworzonej przez szwedzką pisarkę.

Camila Läckberg potrafi budować napięcie, i doskonale wie, kiedy i w jaki sposób je dawkować, jak pokierować fabułą, by ta zapewniła nam iście mistrzowską, czytelniczą ucztę. Księżniczka z lodu to pierwsza z dziesięciu książek z cyklu Saga o Fjällbace. I aż dech zapiera w piersiach, że to dopiero początek mojej przygody z tą serią, która w Polsce ukazała się nakładem Wydawnictwa Czarna Owca.

Ocena: 6/6
©Czyt-NIK
Camillę Läckberg miałam okazję już poznać jakieś dwa lata temu, podczas lektury Kamieniarza. Już wtedy poczułam, że jest to autorka dla mnie, która mimo tego, że w swoich powieściach kryminalnych wplata mnóstwo wątków obyczajowych, to tak bardzo wciąga mnie w tworzone przez siebie historie. Oczywiście, nie mogłam obejść się bez przeczytania początkowych tomów serii o Fjällbace, więc dziś opowiem Wam troszkę o Księżniczce z lodu – czy mi się podobała i czy ją polecam.

W pewnej małej miejscowości, gdzie wszyscy znają się na wylot, w jednym z domków znaleziono ciało młodej kobiety. Wszystkie poszlaki mówią jasno: samobójstwo. Jednak z czasem okazuje się, że Alex tak naprawdę została zamordowana. No ale kto miałby dopuścić się takiego czynu? Swoje prywatne śledztwo rozpoczyna Erika Falck – pisarka i przyjaciółka z dzieciństwa Alex. Do jej poszukiwań kolejnych poszlak dołącza policjant Patrick Hedström. Czy uda im się wspólnie odszukać winnego i sprawić, by sprawiedliwości stało się zadość?

Erikę i Patricka poznałam już przy okazji lektury Kamieniarza, Pogromcy lwów oraz Czarownicy. Jednak teraz miałam okazję poznać tych bohaterów od podszewki i zobaczyć, jak wyglądali na samym początku tej serii.

Erika to kobieta, która mnie jako czytelnikowi i zwykłemu człowiekowi imponuje. Choć chwilami jest zbyt uparta i za bardzo nastawiona na osiągnięcie jednego celu, to jednak te cechy sprawiają, że jej działania są konkretne, bez zbędnego przedłużania. Skupia się na jednym i to właśnie robi – to bardzo mi się podoba, ponieważ ja rzadko kiedy jestem w stanie się skupić na jednej rzeczy.

Patrick z kolei to ambitny policjant, dla którego ważne jest rozwiązanie sprawy i zdobycie jak największego doświadczenia i być może awansu. Trochę mam wrażenie, że autorka potraktowała jego postać po macoszemu i zdecydowanie bardziej skupiła się na Erice, co w zasadzie jest zrozumiałe - w końcu to ona przyjaźniła się ze zmarłą dziewczyną. Patricka polubiłam, był na swój sposób uroczy, jednak chciałabym, żeby przedstawiono jego postać szerzej.

Przyznam szczerze, że po pierwszym tomie tej serii spodziewałam się czegoś, co będzie jeszcze dość słabe i niezbyt dobrze zrobione. Tutaj jednak widzę, że Camilla Läckberg dobrze sobie poradziła i Księżniczka z lodu to naprawdę dobry kryminał, który czytało mi się szybko, przyjemnie, a sama historia bardzo mnie wciągnęła.

Długo zastanawiałam się, co mi nie pasowało w tej powieści, bo niewątpliwie ma ona pewne wady. Doszłam do wniosku, że w zasadzie zabrakło mi tutaj jeszcze czegoś takiego WOW, co by mnie dosłownie wyrzuciło z kapci. Oczywiście zakończenie było dla mnie szokujące i niespodziewane, jednak i tak nie jestem w stanie napisać, że była to książka całkowicie zniewalająca i zadziwiająca. Czy to oznacza, że jej nie polecam? Absolutnie nie!

Księżniczka z lodu mimo swoich wad jest wartą polecenia książką. Ciekawy wątek kryminalny, ciekawy wątek obyczajowy/psychologiczny, który momentami chwyta za serce – nie ma opcji, żebym nie poleciła tej pozycji. Jeżeli lubicie kryminały, gdzie na takim samym poziomie wybijają się życiowe problemy bohaterów - koniecznie czytajcie tę książkę.

Ocena: 5/6
©Inthefuturelondon
Nie byłam, nie jestem i nie będę fanką kryminału obyczajowego.

Kiedy kilka lat temu, kiedy dopiero wchodziłam w świat książek, polecano mi samych topowych autorów – tych znanych i lubianych na całym świecie. I z tych norweskich, poza Larssonem i jego trylogią Millennium, częstym poleceniem była Camila Lackberg. Przyznam szczerze, że przez długi czas byłam zwolenniczką posiadania ładnych książek na półkach, a seria Lackberg wygląda fenomenalnie w komplecie i przez szmat czasu kusiło mnie, żeby kupić ją w pakietach, żeby ją po prostu mieć. Na szczęście zanim zaopatrzyłam się we wszystkie tomy jej serii trochę dojrzałam. Dorosłam do tego, że kupowanie książek tylko ze względu na to, że wszyscy je lubią i są ładne, jest zupełnie bez sensu. Kupiłam pierwszy tom, który leżał na tyle długo, że jego strony zupełnie zżółkły, a ja ostatecznie i tak skorzystałam z elektronicznej wersji książki.

Gdyby nie to, że słuchałam jej w formie audiobooka, to pewnie zostawiłabym ją po kilku rozdziałach. Wydawała mi się strasznie monotonna, żeby nie powiedzieć po prostu nudna. I mimo ciekawego wątku kryminalnego, który na początku jeszcze był mocno wyczuwalny, to relacje między bohaterami i wywlekanie wątków pobocznych sprawiło, że zaczęła wpadać mi jednym uchem, a drugim już wypadała. Tak jakby autorka zabiła potencjał swojej powieści już na początku.

Na dobrą sprawę niby nie mam się za bardzo do czego przyczepić w tej powieści, ale po kontynuację już nie sięgnę. Jeżeli chodzi o bohaterów, to i Erika, i Patric są dopracowanymi postaciami, które od pierwszych stron wydają się być sympatyczne. Mimo kilku drobnych zgrzytów w ich zachowaniu, nie działali mi jakoś szczególnie na nerwy, co przy tego typu powieściach często mi się zdarza. Nie żebym ich wyjątkowo polubiła i chciała wchodzić głęboko w ich życie, żebym była ciekawa co tam dalej się będzie działo, żeby łapać za kolejne tomy. To zupełnie nie ta bajka. Byli znośni, a prawdopodobnie trochę dzięki temu dałam radę przesłuchać tę książkę do końca. Ta napisana jest lekkim językiem, przez co łatwo się przez nią przechodzi. Autorka przedstawia wydarzenia z różnych perspektyw czasowych, co powinno utrzymywać w napięciu, powinno pobudzać jakiś niepokój – w moim przypadku nie dało to żadnego pozytywnego efektu, a jedynie znudzenie przy kumulacji tej nijakości po kolejnym nijakim rozdziale. Brakowało mi w Księżniczce jakiegoś wyraźnego elementu, który sprawi, że nie będzie wydawała się taka rozmemłana. Bo ostatecznie stwierdzam, że była przyzwoita, można ją czytać w zależności od upodobań, ale dla mnie nie wyróżniała się zupełnie niczym. Minęły dwa tygodnie od czasu kiedy ją przesłuchałam, a ta historia już zaczęła mocno blaknąć w mojej pamięci.

Odradzam przygodę z Lackberg tym, którzy tak jak ja nie przepadają za mocniej rozwiniętym wątkiem obyczajowym od tego kryminalnego w książkach określanych kryminałami. Myślę jednak, że tego typu powieść może być dobrą odskocznią od ciężkich i intensywnych kryminałów, więc jeżeli macie w zwyczaju właśnie takie czytać, to Księżniczka z lodu da wam znacznie więcej spokoju ducha. Pytanie czy tego spokoju nie będzie za dużo i nie uśniecie między rozdziałami w nudów. Można przy niej odpocząć, chociaż u mnie kończyło się to utratą świadomości, co właśnie działo się w fabule. No i jeżeli o mnie chodzi, to ja już do książek tej autorki nie wrócę.

Ocena: 3/6
©Rude recenzuje
W niewielkiej i hermetycznej miejscowości w Szwecji zostają odnalezione zwłoki młodej kobiety. Mieszkańcy znają się doskonale, więc wieść rozchodzi się szybko. Początkowo wszyscy sądzą, że było to samobójstwo. Jednak śledztwo wskazuje na morderstwo. Przyjaciółka z dzieciństwa zamordowanej, Erica Falck rozpoczyna prywatne śledztwo. Niedługo później łączy swoje siły z miejscowym policjantem Patrickiem.

Zastanawiałam się nad sięgnięciem po Läckberg już dawno. Zawsze odsuwałam ją na dalszy plan, zawsze znalazłam ważniejszą książkę, która powinna trafić na moją półkę. Jednak w końcu się przełamałam i kupiłam pierwszy tom jej sagi na Targach w Krakowie. Raz kozie śmierć!

Nie da się wszystkich książek wrzucić do jednego wora. Nawet jeśli mówimy o tych stworzonych w Skandynawii. Zawsze gdy myślę o książkach autorów, którzy właśnie stamtąd pochodzą, mam przed sobą wizję mrocznego, zagmatwanego i ociekającego krwią morderstwa. Tutaj dostałam coś nieco innego. Kryminał, który dopiero wraz z rozwojem akcji staje się mroczny. Jednak nie przez ilość krwi i trupów jakie się w nim przewijają. Tutaj ten mrok wynika z historii i dramatów ludzkich.

Läckberg skupia się nie tylko na zbrodni, ale też na historiach swoich bohaterów. Na tym co dzieje się w ich życiu gdy zamykają się drzwi domów i zostają sami. Ukazuje ich zarówno w obliczu morderstwa, ale i życiowych, prozaicznych problemów. Każdy bohater ma swoją własną, unikatową historię. Żadnej z nich nie można nazwać prostą, w końcu każda z nich rzutuje na życie bohatera. Bez wątpienia, w jego odczuciu, jego problemy są najpoważniejszymi z jakimi ten świat się mierzył. Połączenie kryminału i elementów obyczajowych tutaj naprawdę zyskuje.

Takie rozwiązanie nie narzuca jednoznacznie głównego bohatera. Każdego z nich poznajemy po trochu, choć dwójka z nich wybija się na tle innych. Jednak jest to wykonane bardzo subtelnie. Akcja książki toczy się powoli, wręcz leniwie. Na samym początku może być to nieco irytujące. Wszystko dlatego, że ciężko wsiąknąć w tę opowieść. Sam początek nieco się dłuży. Jednak im więcej stron zostaje przerzuconych, tym ciekawsze staje się rozwiązanie. Przy tak wielu bohaterach, trzeba nieco więcej czasu by odpowiednio nakreślić większość z nich.

Rozwiązanie tej zagadki przyprawiło mnie o niemałe zaskoczenie. Nie spodziewałam się takiego obrotu spraw. Jeśli w pierwszym tomie zbrodnia miała aż tak wymyślne podłoże, aż boje się myśleć co będzie działo się w kolejnych. Z drugiej strony jestem tego bardzo ciekawa. Gdyby nie stos książek czekających na mojej półce, zapewne już teraz, na kilka dni po skończeniu lektury, czekałabym na przesyłkę z kolejną częścią.

Zostałam pozytywnie zaskoczona. Nie uzyskałam idealnej książki, pierwsze części sag z reguły mają braki. Otrzymałam naprawdę ciekawą pozycję, która zaintrygowała mnie na tyle by nie wahać się przy zakupie kolejnego tomu. Gdybym miała porównać do Läckberg do innego autora, wskazałabym naszą Puzyńską. Może to kwestia tego, że książki pani Kasi czytałam jako pierwsze, może to mój cichy patriotyzm, ale pierwsza część sagi o Lipowie podobała mi się ciut bardziej niż Księżniczka z lodu.

Ocena: 5/6
©Ciekawy cytat o książkach
Komentarze dotyczące książki:
  • Awatar

    Pierwsza część sagi, którą zacząłem czytać w średniej szkole. Był to pierwszy styk z kryminałem i bardzo ciekawe było dla mnie tak zwinne łączenie wątków familijnych z potworną zbrodnią która szalała gdzieś w tle, a którą trzeba było rozwiązać.

  • Awatar

    Dobrze napisany kryminal. Lackberg niewatpliwie ma talent do pisania wiciagajcych czytelnika opwiesci.

  • Awatar

    Poniewaz ksiazka jest debiutem to zasluguje na kredyt zaufania. I mimo niedociagniec I potkniec jest to w gruncie rzeczy poprawna ksiazka. Nie powinno sie jej jednak stawiac w jednym rzedzie z tzw. rasowymi kryminalami. Raczej bym ja okreslila jako powiesc obyczajowa z watkiem kryminalnym. Mimo to czuje sie zachecowa do siegniecia po drugi tom.

  • Awatar

    Do przeczytania książki zachęciła mnie koleżanka, ale też miliony sprzedanych egzemplarzy i reklamy jakoby autorka miała być Larssonem w spódnicy. Trochę się jednak zawiodłam, ale może dlatego, że spodziewałam się rasowego kryminału. Powieść jest w dużej mierze powieścią obyczajową, miejscami zwykłym romansidłem, próżno szukać ciężkich, mrocznych skandynawskich klimatów. Zaletą jest to, że nie wymaga specjalnej uwagi, czyta się lekko i jest całkiem przyzwoitą lekturą na czas autobusowego dojazdu do pracy :)

  • Awatar

    Szczerze powiedziawszy jestem rozczarowana. Zanim sięgnęłam po tę książkę dużo słyszałam o autorce kreowanej na kobiecą wersję Larssona. Cóż, jak dla mnie (przynajmniej ta książka) nie ma nic wspólnego z prozą Larssona. Jest nudna i rozwlekła. Chwilami wolałabym żeby autorka zdecydowała się czy chce pisać kryminał czy romansidło. Część kryminalna byłaby całkiem przyzwoita gdyby nie te dygresje w przeróżne strony nie do końca wiadomo po co. Tylko dlatego dam autorce jeszcze jedną szansę, może kolejna pozycja będzie lepsza.

  • Awatar

    Swoją przygodę ze skandynawskimi kryminałami postanowiłem zacząć od Camilli Lackberg sugerując się dobrymi ocenami książek tej autorki. Ale czy był to dobry wybór?
    (...)
    Zauważyłem, że Camilla Lackberg bardzo rozwinęła w swojej powieści wątek obyczajowy. Na początku mnie to trochę nudziło, ale z czasem, gdy już poznałem i polubiłem postacie, zaczęło interesować i z ciekawością czytałem kolejne strony by dowiedzieć się jak potoczą się losy bohaterów. Oczywiście nie mogło zabraknąć romansu i rzeczywiście on jest. Ericka odnawia znajomość z Patrikiem Hedstomem, który w młodości się w niej podkochiwał. Patrik jest policjantem i prowadzi sprawę śmierci Alex.

    Bardzo mi się podoba to, że autorka nie skupiła się tylko i wyłącznie na głównym wątku, ale też pokazała nam jak żyją ludzie w małej nadmorskiej miejscowości. Jest to dość zamknięta społeczność, w której wszyscy się znają i każdy ma jakieś tajemnice, które nie powinny ujrzeć światła dziennego, bo „Co ludzie powiedzą?”.

    Właśnie, tajemnice. W Księżniczce z lodu jest ich wiele i okazuje się, że śmierć Alex ma związek z wydarzeniami z przeszłości. Wydarzeniami, które męczą ludzi, wydarzeniami, które powracają, wydarzeniami, które w końcu wyjdą na jaw…

    Książka, mimo swej objętości 424 stron ma tylko 6 rozdziałów, a na początku każdego z nich znajdują się tajemnicze opisy obserwatora martwej Alex i jego przemyślenia. Jest to bardzo ciekawy zabieg.

    Nie żałuję zakupu tej książki i czasu, którego jej poświęciłem, bo jest to naprawdę lektura godna polecenia. Zachęcam do zapoznania się z Księżniczką z lodu.
    zdobraksiazka.blogspot.com
    Księżniczka z lodu, Camilla Lackberg, Wydawnictwo Czarna Owca, stron 434.

  • Awatar

    Szwecja obfituje w morderstwa, ba u Lackberg te morderstwa maja miejsce w jednej okolicy, ale mimo to i tak jest to lektura relaksacyjna dla fanów typowych kryminałów.
    Bardzo dobrze czyta się wszystkie części.

  • Awatar

    Nienawidzę kiedy wydawcy porównują autora, którego książki akurat wydają, do słynnego Stiega Larssona. Nie wiem czemu uparcie nikt nie chce zrozumieć, że nikogo, takiego jak Larsson już nie będzie? Jego styl i polot w tworzeniu autentycznych historii jest nie do podrobienia. Choć już same próby porównania Camilli Läckberg powinny odstręczyć mnie od jej książek, ja jednak postanowiłem spróbować i zmierzyć się z tym „fonemem”.
    Zgodnie z obietnicami wydawcy przygotowałem się na świetny kryminał ze wspaniale skonstruowanymi wątkami obyczajowymi i wyrazistymi postaciami o skomplikowanych portretach psychologicznych. Autorka podarowała mi jednak nieudolną historię, której czytanie można polecić jedynie osobom ze skłonnościami masochistycznymi.
    Po zakończonej lekturze stwierdziłem, że stylowi Pani Camilli Läckberg, nawet do tych średniaków, brakuje jeszcze wiele. A co dopiero mówić o mistrzu Larssonie? Ach, te chwyty marketingowe… Bohaterowie powieści to płaskie i sztampowe postaci, które w żaden sposób nie mogą wzbudzić w czytelniku poczucia realności. Najlepsze pozostawię na koniec. W kryminale bowiem, czytelnik oczekuje świetnej kryminalnej intrygi i brawurowo prowadzonego śledztwa. W „Księżniczce z lodu” żaden z tych warunków nie zostaje spełniony. Jest tylko nuda i schematyczność oraz wiele nikomu niepotrzebnych miłosnych wynurzeń głównej bohaterki. I co by bez niej ta biedna policja zrobiła? W ten sposób zrozumiałem, że nie zostanę fanem gatunku o dziwnie brzmiącej nazwie romansu kryminalnego. Biedny Stieg Larsson, którym wielu sobie gęby wyciera, pewnie przewraca się w grobie.

  • Awatar

    W małej, szwedzkiej miejscowości, gdzie wszyscy się znają i wszystko o sobie wiedzą, dochodzi do morderstwa. Okazuje się, że ofiarą była kobieta, która jako mała dziewczynka wyjechała z rodzicami do większego miasta, ale wróciła tu by rozwiązać swoje problemy. Po oględzinach ciała, wszyscy są pewni, że Alex popełniła samobójstwo, jednak jej znajomi i rodzina są święcie przekonani, że o tym nie może być mowy. W sprawę zostaję wciągnięta Ericka Falck, która przyjaźniła się z ofiarą, gdy były małymi dziewczynkami, a która przyjechała do rodzinnego miasteczka by uporządkować sprawy po zmarłych rodzicach. Kobieta stara się odtworzyć wszystko co dotyczyło Alex sprzed lat, co robiła i jaka była, chce poznawać życie swojej dawnej przyjaciółki, nie zdaje sobie jednak sprawy z jakimi sekretami będzie musiała się zmierzyć.

    „Księżniczka z lodu” to dobry kryminał, po dłuższym czytaniu zaczyna wciągać w swoje sidła i mnogość wątków, a tych w tej powieści jest więcej niż nóg ma stonoga. Na każdej ze stron dzieje się coś innego, czytelnika aż ściska, że pobocznych tematów jest tak dużo, że odciągają uwagę od zbrodni, którą przecież każdy chce rozwiązać. Za jednym zamachem jest to i plus i minus tej powieści, bo dzięki temu zabiegowi czyta się dalej by dowiedzieć się o co w tym wszystkim chodzi, ale też bardzo dużo informacji, które podrzuca nam Autorka jest nam nie potrzebne, bo nie mają związku ze sprawą.

    W tym utworze wątek kryminalny wydaje się być mniej istotny niż nakreślenie postaci, czy też ukazanie prowincjonalnego miasteczka. Bardzo dużo dowiadujemy się o rozterkach miłosnych Ericki Falck, jej rozwijającym się romansie z policjantem Patrickiem, czy też o problemach jej siostry z mężem, który ją bije. Dostajemy także relację z decyzji podjętych przez człowieka, który odnalazł zwłoki Alex, a którego rola właściwie na tym się kończy. „Księżniczka z lodu” to powieść obyczajowa z wątkiem kryminalnym, ponieważ morderstwo jest tu tylko tłem do rozwiązania problemów z przed lat. To bardzo emocjonalna książka.

    Zakończenie nie jest ani spektakularne, ani ekscytujące, morderca sam przyznaje się do winy, choć do ostatniej chwili nie potrafiłam odgadnąć, kto nim jest. Zirytowało mnie trochę nie dokończenie tematu siostry Ericki, bo skoro Autorka pokusiła się o dodanie jej do fabuły, to mogłaby chociaż jednym zdaniem powiedzieć czytelnikowi jakie podjęła decyzje, strasznie nie lubię takiej niewiedzy. Może w kolejnej części sagi o wiosce Fjällbacka znajdę na to odpowiedź.

    „Księżniczka z lodu” nie jest kryminałem gdzie co chwile pojawia się trup, nie ma walki z psychopatą, nie ma też szaleńczego pościgu za mordercą. Tu mamy do czynienia ze studium psychologicznym człowieka, analizą podjętych przez niego decyzji przed laty, czy też podporządkowania się schematowi myślenia „co ludzie powiedzą”. Aby rozwiązać zbrodnie trzeba cofnąć się w daleką przeszłość i na nowo zmierzyć się z demonami, o których istnieniu wszyscy chcieliby zapomnieć. Niektórych rzeczy jednak zapomnieć się nie da i nawet morderstwo ich nie wymaże.

  • Awatar

    W dalszym ciągu tym co mnie w szwedzkich książkach irytuje najbardziej jest kompletny brak pomysłu jak wymawia się te wszystkie nazwy miejscowości, imiona i nazwiska. Może w końcu uda mi się opanować szwedzki alfabet i przestanie mnie to dręczyć przy czytaniu? Pomijając tę drobną niedogodność, książki są naprawdę wciągające. Intryga ma rozbudowaną fabułę, sięgającą daleko do przeszłości miasteczka, przez co naprawdę trudno przewidzieć jaki będzie finał.

    Podobają mi się też bohaterowie. Każdy jest inny, ma własne życie i mam cichą nadzieję, że ich wątki w kolejnych książkach zostaną rozwinięte. Bo ta seria to nie tylko historia kryminalna, ale też kilka wątków obyczajowych - miłości, rozstania, powroty, rodzinne kłótnie...

Warto zerknąć