ebook Empuzjon
3.11 / 5.00 (liczba ocen: 9)

Empuzjon
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

Kategoria:  /
najlepsza cena! w ostatnich kilku dniach
E-book - najniższa cena: 26.60
Audiobook - najniższa cena: 34.57
wciąż za drogo?
39.90 złpremium: 25.74 zł Lub 25.74 zł
26.60 zł
33.46 zł Lub 30.11 zł
38.61 zł Lub 34.75 zł
42.90 zł
27.89 zł
33.03 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (5)
Wesprzyj UpolujEbooka.pl - postaw kawę
Inne proponowane

Pierwsza – po otrzymaniu Literackiej Nagrody Nobla – powieść Olgi Tokarczuk. „Empuzjon” (ebook w formacie epub, kindle mobi), tak jak „Czarodziejska góra” Tomasza Manna, przenosi nas w świat, gdzie czas płynie inaczej i inaczej wygląda życie. Kuracjusze dolnośląskiego uzdrowiska Görbersdorf, zażywając ozdrowieńczych kąpieli, niestrudzenie omawiają najważniejsze sprawy 2. dekady XX wieku, nie przeczuwając, że za chwilę ich życiem zawładnie wielka historia i skonfrontuje ich (nas) z prawdami o świecie, których albo nie zauważają, albo za wszelką cenę nie chcą dopuścić do siebie.

Najciekawsze pozostaje zawsze w cieniu, w tym, co niewidoczne.

Wrzesień 1913 roku, uzdrowisko Görbersdorf (dzisiejsze Sokołowsko na Dolnym Śląsku).
Właśnie tutaj, u podnóża gór, od przeszło pół wieku działa jedno z pierwszych na świecie i słynne w całej Europie specjalistyczne sanatorium leczące choroby „piersiowe i gardlane”.

Mieczysław Wojnicz, student ze Lwowa, przyjeżdża do uzdrowiska z nadzieją, że nowatorskie metody i krystalicznie czyste powietrze powstrzymają rozwój jego choroby, a może nawet całkowicie go uleczą. Diagnoza nie pozostawia jednak złudzeń – tuberculosis. Gruźlica.

W Pensjonacie dla Panów, gdzie zamieszkuje, poznaje innych kuracjuszy. Chorzy z Wiednia, Królewca, Breslau i Berlina przy nalewce Schwärmerei niestrudzenie omawiają najważniejsze sprawy tego świata.
• Czy Europie grozi wojna?
• Monarchia czy demokracja?
• Czy demony istnieją?
• Czy oddając się lekturze, da się rozpoznać, czyją ręką tekst został napisany – kobiety czy mężczyzny?

Ale nie tylko te pytania zajmują pensjonariuszy. Do Wojnicza docierają też przerażające historie o tragicznych wydarzeniach w górskich okolicach sanatorium. Choć on sam zajęty jest ukrywaniem prawdy o sobie, zagadka budzących grozę wypadków fascynuje go coraz bardziej. Nie wie jednak, że mroczne siły już wzięły go sobie na cel.

Empuzjon od Olga Tokarczuk możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
O Empuzjonie już wszyscy wszystko w internecie napisali, więc typowej recenzji nie będzie. Tylko kilka luźnych myśli, jak to mam w zwyczaju.

Przede wszyst­kim uwiel­biam kon­cept opar­ty na opar­ciu powie­ści na fun­da­men­cie z Cza­ro­dziej­skiej góry. Jest sana­to­rium w górach (dol­no­ślą­ski Gör­bers­dorf — czy­li dzi­siej­sze Soko­łow­sko — miał być wzor­cem dla zało­żo­ne­go znacz­nie póź­niej Davos), jest mło­dy, nie­uświa­do­mio­ny kul­tu­ro­wo czło­wiek, są inter­lo­ku­to­rzy zabie­ga­ją­cy o jego uwa­gę, a w kon­se­kwen­cji duszę. Tokar­czuk doda­ła do tego wątek kry­mi­nal­ny (giną ludzie, jest taj­ny agent pro­wa­dzą­cy śledz­two), któ­ry zresz­tą zamie­nia się w coś bliż­sze­go powie­ści gro­zy — łatwo będzie zro­bić z tego film, jak nie­gdyś z Pro­wadź swój pług przez kości umar­łych. No i dobrze, takie cza­sy, niech będzie akcja i suspens jak się patrzy.

Parodia Manna

Tyle, że Empu­zjon nie jest nową Cza­ro­dziej­ską górą, tyl­ko jej paro­dią. Oczy­wi­ście, napi­sa­ną nie po to, by arcy­dzie­ło Toma­sza Man­na ośmie­szyć, tyl­ko żeby uka­zać naszą kul­tu­rę naro­do­wą w krzy­wym zwier­cia­dle, z całym dobro­dziej­stwem inwen­ta­rza — pogar­dą dla bied­nych, nie­na­wi­ścią wobec kobiet, nie­ta­jo­nym rasi­zmem. O ile u Man­na Naph­ta i Set­tem­bri­ni się­ga­ją w inte­lek­tu­al­nych spo­rach do wiel­kich, choć sprzecz­nych idei huma­ni­stycz­nych (tu i ówdzie zaha­cza­ją­cych jed­nak o groź­ne, kieł­ku­ją­ce dopie­ro ide­olo­gie), o tyle boha­te­ro­wie Empu­zjo­nu z regu­ły się mylą, a ich argu­men­ty wyglą­da­ją na wyświech­ta­ne kli­sze. Prze­waż­nie wyglą­da to tak: kil­ku face­tów z róż­nych opcji poli­tycz­nych, od socja­li­zmu po pra­wi­cę z odchy­le­niem nacjo­na­li­stycz­nym, dys­ku­tu­je o głu­po­cie i pod­rzęd­nej roli kobiet. Nie tyl­ko w tej kwe­stii się mylą, ale nie da się ukryć, że głu­po­ta kobiet jest ich tema­tem ulubionym.

Niby tyl­ko takie gada­nie, ale kie­dyś kobie­ty pło­nę­ły na sto­sach pod­czas polo­wań na cza­row­ni­ce. I tak dol­no­ślą­ska cza­ro­dziej­ska góra zamie­nia się w górę cza­row­nic. Bo to one opo­wia­da­ją tę histo­rię, choć z począt­ku nie tak łatwo się domy­śleć. I tak pod­ty­tuł Hor­ror przy­ro­do­lecz­ni­czy prze­sta­je być sty­lo­wym żar­tem. A prze­cież tytuł powie­ści też jest zna­czą­cy — empu­zjon to miej­sce, któ­re zamiesz­ku­ją wła­śnie czarownice.

Bardzo mało kobiet pisze

Z dru­giej stro­ny szko­da, że nie ma tu bar­dziej zło­żo­nych męskich posta­ci. No, jest męsko-kobiecy Wojnicz-Castorp, ale prze­cież ta postać peł­ni funk­cję figu­ry reto­rycz­nej. Rze­czy­wi­stym dys­ku­tan­tom dużo do boha­te­rów Cza­ro­dziej­skiej góry bra­ku­je — przede wszyst­kim życia. Empu­zjon świet­nie reali­zu­je poety­kę powie­ści z klu­czem, jed­nak ogra­ni­cza ją ten­den­cja, któ­rej w Księ­gach Jaku­bo­wych nie było.

Ale wspo­mnę jesz­cze o moim ulu­bio­nym frag­men­cie, w któ­rym kura­cju­sze dys­ku­tu­ją o tym, jaka bez­na­dziej­na jest lite­ra­tu­ra pisa­na przez kobie­ty. Wykład koń­czy się stwier­dze­niem: Trud­no o przy­kła­dy, bo w ogó­le bar­dzo mało kobiet pisze. A jak już piszą, to my tego nie czy­ta­my.

Jak nasi spe­cja­li­ści od kul­tu­ry. I wycho­wa­nia mło­dzie­ży. I co, dalej będzie gada­nie o tra­fia­niu pod strzechy?

Ocena: 5/6 czytaj więcej
©Literatura sautée
Tytuł powieści nie jest przypadkowy. Skoro starogrecka bogini strachu nosiła miano Empusa, to słowo empuzjon – utworzone według odpowiedniego wzorca słowotwórczego (iluzjon, musejon, gimnazjon) – oznacza dom strachu. Miejsce którym rządzą zjawy. Empuzy, zjawy, czarownice to też symbol męskich obaw i lęków. Gościniec, w którym zatrzymał się bohater powieści, jest uosobieniem tych obaw. Atmosfera tajemniczości i zagrożenia rozpościera się w jakiś nieuświadomiony sposób nad każdym kolejnym dniem w uzdrowisku.

Część czytelników zauważy też zapewne, że postać Wojnicza i jego pobyt w sanatorium jest ciągłą polemiką z Czarodziejską górą Tomasza Manna. Mieczysław Wojnicz jest swoistym alter ego Hansa Castorpa. Podobnie jak on przybywa do sanatorium przeciwgruźliczego tymczasowo z nadzieją, że już po paru tygodniach opuści to miejsce. Obaj młodzieńcy uczestniczą w poważnych światopoglądowych dyskusjach. W powieści Manna sanatorium jest swoistą alegorią chorej Europy u progu Wielkiej Wojny. Jednak prócz ścierania się dwóch przeciwstawnych światopoglądów w życiu Castorpa pojawia się także kobieta.

NIGDY JUŻ NIE WYDARZYŁO SIĘ NIC PODOBNEGO DO TEGO, O CZYM TU OPOWIEDZIAŁYŚMY.

Jedyna kobieta, która pojawia się w powieści Empuzjon, jest martwa w chwili przybycia tam Mieczysława Wojnicza. To żona gospodarza, Klara Opitz. Wojnicz ulega chorobliwej ciekawości i wielokrotnie odwiedza pokój zmarłej znajdujący się na poddaszu. Kobiety za to pojawiają się w dyskusjach pensjonariuszy sanatorium, którzy z pseudonaukowym zacięciem usiłują zbudować teorię świata opartą o mizoginistyczne banały. A te są cytatami z największych myślicieli w historii – od Platona po Sartre’a. Inaczej mówiąc, dyskusja pacjentów uzdrowiska Görbersdorf to pragnienie utrzymania męskiej dominacji. W świecie, który się zmienia, co wkrótce zaowocuje Wielką Wojną.

– Socjalista! – wykrzyknął Lukas, dla którego August przekroczył właśnie granicę przyzwoitości. – Może matriarchat? Ustrój, w którym rządzą chucie i emocje, nie zaś czysty duch racjonalizmu.

Powieść nosi podtytuł Horror przyrodoleczniczy. Zatem możemy być pewni, że ten wątek się pojawi. Zaczyna się od historii polowań na czarownice w XVII wieku. Po torturach i okrucieństwach większość kobiet z okolic Görbersdorf zbiegła do okolicznych lasów i tam pozostały. Empuzy, czyli czarownice, są obecne w lokalnych zabobonach i rytuałach. Wojnicz, który sam skrywa ogromną tajemnicę, staje się obiektem zainteresowania tajemniczych sił… Olga Tokarczuk nie usiłuje wcale opowiedzieć Czarodziejskiej góry na nowo, na swój własny sposób. Wprowadza nas w obszar znacznie potężniejszego imaginarium. Lecz jeśli napiszę, co się zdarzy, zepsuję Wam przyjemność czytania. Zakończę więc słowami noblistki, która mówi, że mit „jak wiadomo, nigdy się nie wydarzył, ale dzieje się zawsze”.

Ocena: 6/6 czytaj więcej
©Autorski przewodnik kulturalny
Chwilę przed wybuchem I wojny światowej w dolnośląskim sanatorium cieszącym się sławą skutecznego leczenia gruźlicy nowatorskimi metodami spotyka się kilku panów. Bardzo różnych pod względem pochodzenia, wykształcenia, majątku, wieku, poglądów.

Łączy ich gruźlica i mizoginia. Obie w różnych stadiach. Niestety w Görbersdorf leczona jest tylko ta pierwsza. Drugą panowie wzajemnie w sobie podsycają i z zapałem rozwijają.

I o ile plastyczne i wręcz malarskie opisy sanatorium, doliny, lasów i okolic budzą zachwyt w czytelniku, bo czy to w słońcu, czy we mgle albo o zmroku, Görbersdorf jest klimatyczne, nieco tajemnicze, ale niezwykle pociągające, to kuracjusze z Pensjonatu dla Panów Wilhelma Opitza budzą złość, zgrozę, obrzydzenie swoimi poglądami i opiniami. Są ohydni. I nie usprawiedliwia ich permanentny stan odurzenia miejscową nalewką o niezwykłym aromacie.

Ich historia misternie tkana przez Autorkę miesza nieustająco te uczucia, zachwyt przyrodą, urokami okolic czy wdziękiem sanatoryjnych obiektów i wstręt do tych tetryków plotących wyniosłe, acz bzdurne androny o wyższości mężczyzn nad kobietami. Kilku smętnych, boleśnie samotnych i pozbawionych przyszłości „dziadersów” napawa się brzmieniem własnych głosów i puszy pogardą dla kobiet. Z tym, że nawet wtedy, w tych powszechnie napuchłych takim myśleniem czasach, żadna kobieta nie chce mieć z nimi nic do czynienia.

Wiodącym wątkiem jest zagadka, opleciona gruźlicą i mizoginią, odrzucającymi potrawami i odurzającą nalewką, czarem natury, lokalnymi legendami o czarownicach i nieokiełznanej przyrody. Zagadka corocznego ginięcia w tajemniczych okolicznościach młodego mężczyzny z Görbersdorf. Miejscowego lub kuracjusza. Czemu zawsze na początku listopada musi w drastyczny sposób umrzeć przebywający w okolicy, trwale bądź chwilowo, przedstawiciel płci męskiej? Przypadki, sanatoryjna normalna śmiertelność, tajemnice kryjące się w okolicznych lasach? Rozwiązania poszukuje najnowszy kuracjusz, pochodzący z Lwowa młody inżynier Mieczysław Wojnicz, zbyt zdziwiony wszystkim tutaj, zbyt inny, zbyt zdystansowany do zakamieniałych w swej kuracji mieszkańców Pensjonatu dla Panów aby popaść w podobny im marazm.

Narracja prowadzona jest dwojako, trzecioosobowo, z punktu widzenia bezstronnego obserwatora zdarzeń, myśli i odczuć, oraz w nietypowej liczbie mnogiej pierwszej osoby, i te „my” pozostają zagadką prawie do samego końca.

Książkę odbierałam także dwojako, wypowiedzi panów rozśmieszały mnie niewiarygodną głupotą, budziły wręcz litość i niedowierzanie w ich bezmyślność. Ale i irytowały jednocześnie faktem, że po stu latach nadal mamy mnóstwo Lukasów i Augustów wokół. Przekonanych o swojej wyższości, bo tak. A naprawdę zakompleksionych i totalnie odizolowanych od normalnego życia, oderwanych od społeczeństwa, ale otoczonych podobnymi sobie marudzącymi tetrykami, nieustannie wygłaszających bałwochwalcze peany na własny temat i pogardy dla wszystkiego co nieznane. I trzymających się kurczowo każdego okrucha władzy nad drugim człowiekiem. Nieważne rzeczywistej czy urojonej.

Polecam, choć trudno jest tę książkę przyporządkować do jakiegokolwiek prostego gatunku. Horror przyrodoleczniczy wybrany przez Autorkę pasuje najidealniej.

Ocena: 5+/6 czytaj więcej
©CzytAśka
Komentarze dotyczące książki:
Warto zerknąć