ebook Wykorzystaj lepiej każdy dzień. Jak zoptymalizować 6 kluczowych obszarów codziennej rutyny
3.57 / 5.00 (liczba ocen: 453)

Wykorzystaj lepiej każdy dzień. Jak zoptymalizować 6 kluczowych obszarów codziennej rutyny
ebook: pdf, mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - polecana oferta: 21.45
Audiobook - najniższa cena: 13.90
wciąż za drogo?
21.45 zł Lub 19.31 zł
39.00 zł
-9% 19.50 zł
-9% 19.50 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (3)
Wesprzyj UpolujEbooka.pl - postaw kawę
Inne proponowane

Zacznij lepiej wykorzystywać każdy dzień. Jak zmaksymalizować 6 kluczowych obszarów codziennej rutyny

Czy odnosisz czasami wrażenie, że Twoje życie staje się coraz bardziej chaotyczne i przytłaczające? Brakuje Ci energii, źle sypiasz, niezdrowo się odżywiasz i wciąż nie masz czasu na ważne sprawy, jak regularna aktywność fizyczna czy utrzymywanie porządku w swojej przestrzeni. Twoja wydajność w pracy również pozostawia wiele do życzenia. Mija dzień za dniem, sukces nie przychodzi, a wspaniałe pomysły wciąż czekają na realizację. Niestety, nie chodzi tylko o brak systematyczności i silnej woli...

Dzięki prostym wskazówkom zawartym w tej książce opracujesz i wdrożysz rozwiązanie tego problemu: codzienną rutynę i korzystne nawyki. Przekonasz się, że dzięki systematycznie budowanym nawykom sprawnie i efektywnie będziesz wykonywać codzienne zadania, przyzwyczaisz się też do samodzielnego przygotowywania zdrowych posiłków i do regularnej aktywności fizycznej. Zauważysz, że zostanie Ci dużo więcej czasu na przyjemności. Znajdziesz tu również wartościowe porady ułatwiające uniknięcie błędów podczas wypracowywania codziennej rutyny, a także informacje o negatywnych konsekwencjach niewłaściwych nawyków w poszczególnych obszarach.

W książce między innymi:

  • osiem korzyści płynących z codziennej rutyny
  • pięć metod kształtowania nawyku zdrowego odżywiania się
  • pięć sposobów usprawniania codziennych zajęć
  • dziewięć strategii osiągania najwyższej wydajności w pracy
  • cztery sposoby czerpania dużej radości z małych rzeczy

Codzienna rutyna: zyskasz więcej czasu na przyjemności!

Wykorzystaj lepiej każdy dzień. Jak zoptymalizować 6 kluczowych obszarów codziennej rutyny od Rebecca Livermore, S. J. Scott możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Komentarze dotyczące książki:
  • Awatar

    Jak zrobić więcej w ciągu 24 godzin i czy to możliwe?

    Z ebooka pt. „Wykorzystaj lepiej każdy dzień. Jak zoptymalizować 6 kluczowych obszarów codziennej rutyny” można dowiedzieć się, jak lepiej zagospodarować swój czas. S.J. Scott i Rebecca Livermore przedstawiają problemy dzisiejszego świata i próbują się z nimi zmierzyć w sposób uniwersalny. Warto zastanowić się nad swoim życiem, zwłaszcza jeśli ktoś odbiera je jako nie do końca pełne lub satysfakcjonujące. Być może ktoś w tym poradniku znajdzie dla siebie wskazówki, które sprawią, że życie zacznie „kręcić się” w odpowiedni sposób?

    Sen – jak wpływa na samopoczucie?

    W dzisiejszym zabieganym świecie sen traktuje się jako marnotrawstwo cennego czasu. Ile można zrobić przez standardowe 6-8 godzin, które przeznacza się na sen? A gdyby tak te 6-8 godzin pomnożyć przez liczbę tygodni, czy miesięcy. Okazałoby się, że sen zabiera niemalże ¼ życia. Czy słusznie? Zdecydowanie tak, ponieważ sen pozwala się zregenerować. O wiele lepiej niż wszelkiego rodzaju inne aktywności, suplementy, czy terapie.

    Szkoda, że bagatelizuje się obecnie znaczenie snu. Jeśli ktoś się wyśpi, jest bardziej zmotywowany, żeby działać. Nie bywa rozkojarzony i ma mniejsze trudności z zapamiętywaniem. Dzięki temu może nie tylko zrobić więcej w ciągu dnia, ale jeszcze zrobi to dobrze i nie będzie musiał już do tego wracać.

    Styl życia a zasoby energii

    Dzisiaj wiele osób jest kowalem swojego losu, będąc sobie „sterem, żaglem i okrętem”. Tryb życia bywa nieraz tak bardzo obciążający energetycznie, że aż dziw bierze, jak niektórzy mogą funkcjonować w takich warunkach. Jednak wszystko ma swoją cenę i swoje granice. Tylko patrzeć jak na horyzoncie pojawią się problemy zdrowotne, a nieraz też psychologiczne i psychiczne.

    Konsekwencją złego trybu życia może być nie tylko przemęczenie i brak motywacji. Robiąc wiele rzeczy jednocześnie dzień po dniu, można nabawić się wypalenia. Zawodowego i psychicznego. Tak samo, jak wtedy, gdy bierze się na swoje barki więcej, niż jest się w stanie udźwignąć.

    Niewłaściwy tryb życia przekłada się na równie niewłaściwą dietę i niewłaściwy sposób gospodarowania swoim czasem i pokładami energii. Obecnie jest wiele aplikacji, które pozwalają lepiej monitorować to, co się robi i o jakiej porze. Nie można jednak wyłącznie polegać na technologii. Warto wsłuchać się w siebie i w swój organizm. Wtedy można wywnioskować, czy dany rodzaj aktywności i stylu życia nie pochłania zbyt dużo zasobów energii.

    Przyjmuje się, by jeść kilka regularnych posiłków w ciągu dnia. Są jednak osoby, którym służy brak takiej harmonii, czyli wyznaczania konkretnych godzin dla codziennego menu. Są tacy, którzy raz zjedzą obiad o 15 a następnego dnia o 12, a jeszcze innego o 18 i jest to dla nich zupełnie normalne i w porządku. Niektórzy wręcz wyznaczając sobie stałe pory dnia na zjedzenie czegoś, mogą czuć się zablokowani. Często spoglądają na zegarek, czy już nie czas na drugie śniadanie, czy na lunch, zamiast spokojnie dokończyć to, czemu się poświęca uwagę.

    Niektórym służy też dzień, w którym robi się przerwy od wszelkich posiłków, czyli tzw. post. Nie każdy może pozwolić sobie na taki rodzaj diety, w której uwzględnia się dni bez przyjmowania pokarmów. Trzeba bowiem dobrze znać swoje ciało, poziom energii i styl życia, by wiedzieć, czy świadome odmawianie sobie posiłku nie wpłynie negatywnie na samopoczucie i kondycję jako taką.

    Jeśli ktoś nie jest „zaawansowanym badaczem swojego organizmu”, lepiej pozostać przy standardowym jedzeniu posiłków. Najlepiej zdrowych, w których jest bogactwo witamin, pierwiastków, a także makro- i mikroelementów. Warto też samemu zrobić sobie test, czy ktoś lepiej się czuje, gdy jada o stałych porach, czy może sobie pozwolić na większą elastyczność pod tym względem. Gdy czyjaś codzienność jest powtarzalna, prawdopodobnie dobrze się w nią wpisze dieta, którą przestrzega się o stałych godzinach.

    Rutyna – pomaga, czy szkodzi?

    Najczęściej, jak ktoś słyszy hasło „rutyna”, to momentalnie kojarzy się z nudą. Jednak z uwagi na tzw. „przebodźcowanie”, kiedy wiele rzeczy rozprasza uwagę, postępowanie według jakiegoś planu ma sens. Do pewnego stopnia. Nie sposób pominąć ważnej rzeczy, którą chciało się wykonać. Z drugiej strony żyjąc według rutyny, można zacząć funkcjonować trochę jak „samolot na autopilocie”. Przestaje się myśleć o tym, co się robi i dlaczego, skupiając uwagę jedynie na wykonaniu danej czynności.

    Czy życie według harmonogramu ma sens?

    Niektórym harmonogram może pomóc, np. zaplanować z wyprzedzeniem niektóre działania w swoim życiu. Najlepszym przykładem może być tutaj wyjazd na urlop. Wiedząc, jaki ma się harmonogram ułożony na kilka miesięcy do przodu, łatwiej określić termin, kiedy będzie można wyjechać. Nieraz udaje się w ten sposób zaoszczędzić finansowo, bukując pobyt z dużym wyprzedzeniem.

    Jednocześnie narzucony harmonogram, może sprawić, że osoba, która żyje według scenariusza, nie będzie czuła, że jest szczęśliwa. Dlaczego? Ponieważ wszystko jest przewidywalne. Przynajmniej do pewnego stopnia. Zdecydowanie rzadziej można się spodziewać, że osoba, która przestrzega harmonogramu, doświadczy czegoś, co ją zadziwi. Schowana w swoich wykresach, listach i tabelach czasowych, nawet może nie zauważyć, że wokół dzieje się coś niezwykłego. Ponadto może w końcu poczuć się jak więzień swoich planów i projektów. Wykonywanie i realizowanie zadań przestanie satysfakcjonować. Zamiast tego odhacza się tylko punkt po punkcie na swojej liście, zupełnie jak listę kontrolną w samolocie. Koloryt życia jest wtedy mocno ograniczony. Życie zaś staje się bardziej dopełnianiem formalności, niż faktycznym realizowaniem się bądź wykonywaniem zadań, które powinny wywoływać jakieś emocje i nasuwać pewne myśli.

    Planowanie – plusy i minusy

    Dlaczego warto planować? Ponieważ daje to poczucie kontroli nad sytuacją, że się ze wszystkim zdąży, że o wszystkim udało się pomyśleć. Ma to kolosalne znaczenie, gdy np. pracuje się nad projektami, które są wymagające i odpowiedzialne i których nie można już poprawić. Planując pewne działania, można również lepiej przygotować się pod względem psychologicznym. Szczególnie jest to pomocne, gdy podchodzi się do czegoś pierwszy raz w życiu, co zwykle bywa już wystarczająco stresogennym czynnikiem. Najważniejsze jest jednak to, że poprzez planowanie, można być lepiej zorganizowanym w swoim życiu. Ma się lepsze rozeznanie, nad czym trzeba jeszcze popracować, co trzeba kupić. Można więc powiedzieć, że dzięki planowaniu „nie przechodzi się obok” swojego życia, tylko „łapie byka za rogi”. Dodatkowym atutem jest oczywiście lepsze zagospodarowanie czasu i energii.

    Z drugiej strony planowanie sprawia, że ktoś za bardzo koncentruje się na zadaniach, które wypełniają jego dzień. Nie daje sobie szansy na przeżywanie czegoś nowego, na zdobywanie cennych doświadczeń. Rutynowe działanie rzadko pozwala na to, by patrzeć na coś w nieskończoność pod innym kątem. W dodatku, kiedy raz już coś się zaplanuje i się to sprawdzi, zwykle nie poświęca się już temu więcej uwagi. Ponadto planowanie sprawia, że zapomina się, by po prostu żyć, będąc tu i teraz, ponieważ cały czas wybiega się w przyszłość. Nie wszystko też da się zaplanować. Nie można np. zaplanować, co ktoś będzie robił za 5 lat od teraz, pomimo tego, że często ludzie próbują w ten sposób wyznaczać sobie cele na dłuższy czas. Nawet jeśli wykonuje się jeden zawód, nie wiadomo, czy coś się nie zmieni w środowisku, czy sytuacja losowa nie wpłynie na warunki pracy itp.

    Jak znaleźć czas na odpoczynek?

    Nieraz ktoś, kto uważa, że czas wolny od zajęć to czas stracony, może w brutalny sposób przekonać się, jak ważny jest odpoczynek. Kiedy już ktoś to sobie uświadomi, znacznie łatwiej traktować moment na oddech z większym szacunkiem i wtedy znacznie łatwiej planować czas na to, by po prostu przez chwilę nic nie robić.

    Najczęściej, jeśli nie planuje się odpoczywać, organizm sam się upomni o regenerację. Wystarczy tylko wziąć pod uwagę przykład z życia wzięty – kogoś, kto przez wiele godzin pracuje przy komputerze. Po jakimś czasie siedzenia przed ekranem non stop ulatuje wysoki poziom koncentracji, przez co realizuje się kolejne zadania znacznie wolniej. Poza tym zaczyna się odczuwać zmęczenie – przede wszystkim uwzględniając źrenice, które przestają dostrzegać szczegóły.

    Poza tym, pracując przez wiele godzin bez przerwy, można w końcu poczuć się głodnym i to też jest wystarczający sygnał, by zrobić sobie przerwę. Są jednak tacy, którzy będą ignorować wszystkie te sygnały i wykonywać pewne czynności „do oporu”. Dla takich osób dobrym pomysłem może być alarm w telefonie, który „sugeruje”, żeby zrobić sobie „chwilę dla siebie”. Nic to jednak nie da, jeśli ktoś wyłączy alarm i zupełnie zapomni, że miał przerwać daną czynność, by się zrelaksować. Trzeba więc zacząć od tego, by docenić znaczenie odpoczynku. W przeciwnym razie relaks staje się „ostatnim ogniwem” z tych, które powinny coś znaczyć.

    Szybkie życie, slow life, czy coś pomiędzy?

    Powiedzieć pracoholikowi, żeby zwolnił, to tak, jakby powiedzieć ogrodnikowi, żeby zaczął budować drapacze chmur. Jest to mało prawdopodobne, by pracoholik lub ogrodnik wzięli „na poważnie” zasugerowaną poradę. Jeśli ktoś jest po prostu zapracowany i w ogóle nie zastanawia się nad swoją produktywnością, nie sposób takiej osobie spojrzeć szerzej na swoje położenie. Zupełnie inaczej jest wtedy, gdy osoba, która pracuje przez wiele godzin, zwraca uwagę na osiągane wyniki. Może dojść do wniosku, że pewne działania wykonała gorzej lub wolniej, bo zabrakło energii. Poszukując zaś sposobu, by lepiej dbać o swoją witalność, może ostatecznie wziąć pod uwagę odpoczynek, ponieważ to nic nie kosztuje i można to rozwiązanie zastosować praktycznie od zaraz. Zupełnie inaczej jest z suplementami diety, czy z jakąś zmianą nawyków, które wymagają już większego rozeznania i zaangażowania.

    Niektórzy jeszcze do niedawna żyli niczym mysz w kręcącym się kółku, które ta mysz sama napędzała. Niektórzy z takich osób postanowili całkowicie odejść od szybkiego tempa życia, oddając się nowemu trendowi slow life. Życie na luzie, bez stresu, w którym wykonuje się czynności w taki sposób, by były nagrodą samą w sobie. Nie każdemu pasuje taki tryb życia, niemniej nie brakuje w nim momentów na odpoczynek. Właściwie to prowadząc taki tryb życia, częściej odczuwa się przyjemność niż stres. Niemniej takie podejście może sprawić, że proste życie stanie się zbyt proste i któregoś dnia ktoś pomyśli sobie, że tak wiele rzeczy można by jeszcze zrobić. Wciąż osoby, które żyją w rytmie slow life, są w mniejszości, dlatego też nie łatwo znaleźć komuś takiemu bliską relację. Może się też okazać, że styl luźnego i powolnego podejścia do życia sprawi, że trudniej o znajomość z prawdziwego zdarzenia. Ludzie na ogół podchodzą z większą troską do swojego życia wewnętrznego i rozwoju. Pielęgnują swój spokój, a zbyt zażyła znajomość mogłaby go zburzyć lub zdeformować.

    Jeśli nie działanie „na full” i nie w stylu slow life, to co? Można spróbować znaleźć rozwiązanie pośrednie. Na przykład oddawać się na 100% zadaniom, które tego wymagają, a do innych podchodzić z większą nonszalancją. Te drugie można m.in. wykonywać w wolniejszym tempie, czy nawet podzielić je na kilka etapów i wpleść pomiędzy nie inne aktywności w ciągu dnia. Przykładowo ktoś w pełni angażuje się, gdy musi wykonać daną pracę w określonym terminie. Natomiast mycie naczyń zostawia sobie na kilka „rzutów”, poświęcając na tę czynność kwadrans, a następnie idzie się np. na spacer, póki pogoda sprzyja.

    Regeneracja w ciągu dnia

    Myśląc o regeneracji, łatwiej znaleźć czas na „nicnierobienie” w weekend, niż w ciągu tygodnia. Jednak organizm potrzebuje odpocząć także od poniedziałku do piątku. Nieraz czekanie na sobotę z tym, by złapać oddech, może sprawić, że będzie to „za długa droga do przebycia”. Efekt? W czwartek i piątek wykonuje się swoje działania, byle je mieć za sobą. Nie przykłada się do nich wagi, nie zwraca uwagi na to, czy trzeba się nad nimi zastanowić chwilę, czy nie. Organizm jest wyeksploatowany, co wyraźnie rzutuje na hierarchię rzeczy ważnych. Najważniejsze może być wtedy dla kogoś to, by wszystko „odhaczyć i mieć z głowy”, a nie żeby zrobić coś dobrze.

    Czy trudno się zregenerować w ciągu dnia? Nieraz wystarczy zastosować strategię Pomodoro, czyli wyznaczyć sobie czas, kiedy pracuje się w pełnym skupieniu. Może się wówczas okazać, że w ciągu 20 minut zrobi się więcej niż przez godzinę. Łatwiej wtedy znaleźć czas na odpoczynek, zwłaszcza jeśli w przez te 20 minut faktycznie uda się wykonać daną czynność.

    Łatwiej też udaje się znaleźć czas na odpoczynek, kiedy żyje się lub pracuje w środowisku, gdzie są odgórnie narzucone przerwy, np. na lunch. Póki człowiek nie ukończy 18 lat, wie, że to rodzice i opiekunowie wyznaczają taki termin na posiłek – na śniadanie, na obiad, na kolację. W dorosłym życiu nieraz zaniedbuje się taką relację wysiłku do odpoczynku. Nieraz zdarza się nawet, że niektórzy również jedzą „w biegu”. Jakby i czas poświęcony na przestrzeganie diety był dla nich zbyt cenny. Warto więc zacząć od usystematyzowania rzeczy, które są dla kogoś ważne. Tym bardziej że jedzenie w pośpiechu jest wyjątkowo niezdrowe. Nawet jeśli posiłek składa się z samych zdrowych składników, pochłonięcie go w dwie minuty może przełożyć się na późniejszą niestrawność.

    Czas na ruch

    Chcąc mieć więcej energii, trzeba mieć więcej energii. Brzmi to, jak masło maślane, ale prawda jest taka, że najczęściej ma się o wiele więcej siły, gdy jest się w dobrej kondycji fizycznej. Czy dbanie o ruch musi się sprowadzać do czasu spędzanego na siłowni, na zajęciach z fitnessu, czy na regularnym joggingu? Niekoniecznie. Nieraz wystarczy, że ktoś po prostu będzie więcej się ruszać w ciągu dnia i utrzyma taki rodzaj aktywności przez cały czas. Większa liczba kroków przekłada się zwykle na lepszy metabolizm, a dzięki temu na lepsze ogólne samopoczucie.

    Są też takie osoby, które m.in. lepiej funkcjonują i lepiej przyswajają wiedzę, jeśli nie siedzą przed ekranem komputera lub innego urządzenia. Warto jednak zachować umiar, jak we wszystkim. Czyli jeśli ktoś zauważy u siebie, że zwiększenie liczby kroków daje dobre efekty, nie powinien nieustannie zwiększać tej liczby. Któregoś dnia może się okazać, że to, co na początku dawało dobre efekty, zwiększając poziom energii, z czasem zaczęło go obniżać. O ile duża liczba kroków w ciągu dnia jeszcze nie wywoła fizycznego zmęczenia, gdy ktoś regularnie jest „na nogach”, o tyle powtarzalność takiej sytuacji już może spowodować znaczne ubytki energii.

    Zmiana nawyków – jak ją wypracować?

    Podchodząc do swojego życia z większym dystansem, można nieraz dojść do wniosku, że bez wprowadzenia pewnych zmian nic się nie zmieni. Brak energii wciąż będzie wyczuwalny, a produktywność w ciągu dnia pozostanie na tym samym poziomie. Każda zmiana wiąże się z tym, że „żegna się” stare przyzwyczajenia i „wita się” nowe. Zanim te nowe staną się dobrze znane, trzeba się z nimi oswoić. By tego dokonać, warto zacząć od wyeliminowania ze swojego życia wszystkich tych czynników, które będą przeszkadzać.

    Niezbyt często się o tym mówi, ale główne blokady pojawiają się już w środowisku, w którym ktoś żyje. Nieraz nawet w tym najbliższym, czyli w domu, w pracy, a także w towarzystwie znajomych. Nie każdy będzie chciał i będzie mógł zmienić miejsce zamieszkania, znaleźć inne zajęcie, czy dobrać inne osoby do towarzystwa, by wprowadzić satysfakcjonujący nawyk do swojego życia. Dobrze by było więc przygotować swoje otoczenie na to, co ktoś planuje zrobić. Szczera rozmowa może czasami zdziałać więcej niż niepowiedzenie ani słowa na ten temat. W tym drugim przypadku domownicy mogą nawet zacząć się zastanawiać, dlaczego ktoś zaczął się tak zachowywać, czy nie wydarzyło się np. coś złego w jego życiu zawodowym itp. Przede wszystkim jednak otoczenie nie będzie dawać wsparcia i nie będzie motywować, by ta osoba mogła wytrwać w swoim postanowieniu. Jest to zaś jedna z przyczyn, dlaczego ostatecznie wprowadzanie nowych nawyków bywa takie trudne, że wręcz karkołomne.

    Przeszkodą jest również własna prokrastynacja, czyli odkładanie wszystkiego na później i skupianie się na rzeczach mniej ważnych. Nie da się wprowadzić zmian, kiedy traktuje się je marginalnie albo proces ten zajmie o wiele więcej czasu, niż ktoś by sobie tego życzył. Nieraz efektem prokrastynacji bywa przemęczenie. Jest to kolejny aspekt, który skutecznie blokuje chęć wprowadzenia zmian. Przemęczenie bierze się stąd, że w krótkim czasie wykonuje się zbyt wiele rzeczy. Jeśli ktoś ma przeładowany grafik, po powrocie do domu po prostu włącza telewizor i „odpływa”.

    Wprowadzanie zmian może być również trudne, jeśli preferuje się wielozadaniowość, zamiast skupić się na wykonywaniu jednej rzeczy. Dlaczego? Ponieważ te wszystkie czynności tak bardzo pochłaniają uwagę, że nie sposób znaleźć chwili, by zmienić swoje dotychczasowe podejście na nowe. Ostatecznie, gdy ktoś sobie przypomni, np. między sprawdzaniem poczty e-mail, a telefonami, że miał zmienić swój nawyk, będzie postępował według nowego planu raz na jakiś czas. W ten sposób nowy nawyk może w ogóle „nie wejść w krew”. Jest tak wiele rzeczy do zrobienia, że nie da się uznać danej czynności za istotną. „Utonie w morzu” innych, zwykłych zajęć, przez co wprowadzane zmiany nie wpiszą się w czyjąś podświadomość.

    Są też tacy, którzy uświadomią sobie, że powinni popracować nad kilkoma rzeczami. Będą chcieli widzieć postępy jak najszybciej i w związku z tym postarają się wprowadzić kilka istotnych zmian w tym samym czasie. To trochę tak, jak z chęcią zmiany diety bogatej w węglowodany i tłuszcze na bardziej fit. Postępuje się według wskazówek do momentu, aż osiągnie się pożądaną wagę i figurę, a potem powraca do wcześniejszych przyzwyczajeń żywieniowych. Cała praca nad sobą idzie na marne. W dodatku można się zrazić do wszelkich zmian, ponieważ są za bardzo wymagające i nie da się już od nich odejść. Nawyki warto wprowadzać po jednym i najlepiej zacząć od takiego, który będzie można wprowadzić najłatwiej. Jeśli ktoś chciałby mieć więcej czasu dla siebie w ciągu dnia, najłatwiej nastawić budzik tak, by wstawać kwadrans wcześniej niż dotychczas.
    Nawyki a rutyna – jak cieszyć się codziennością?

    Jeśli ktoś chciałby wprowadzić u siebie nawyk, by regularnie wykonywać pewną czynność, może się okazać, że nie do końca to jest to. Owszem, znajdzie się czas na daną aktywność, ale ktoś może nie czuć, że wykonywanie jej daje poczucie radości, czy spełnienia. Jak tego uniknąć? Najlepiej, jeśli regularnie wykonuje się daną czynność przez krótszy czas. Dzięki temu ktoś nawet nie zauważy, kiedy on minie i będzie mógł przejść do robienia innych rzeczy.

    Można postępować w ten sposób, gdy trzeba systematycznie poświęcać uwagę np. tym rzeczom, które dla kogoś nie należą do najprzyjemniejszych. Z czasem może się to zmienić, zwłaszcza jeśli postrzega się je negatywnie dlatego, że ktoś nie jest w nich najlepszy. Regularnie wykonując daną rzecz, można stać się w niej o wiele lepszym niż na początku. W ten sposób zmieni się nastawienie i czynność ta przestanie być taka trudna do zrealizowania.

    Listy zadań, rzeczy i harmonogramów

    O wiele łatwiej wytrwać w swoich postanowieniach, gdy postępuje się według listy. Wiadomo wtedy, jakie czynności są przewidziane w planie, więc nie sposób o czymś zapomnieć. Listy zadań, rzeczy i harmonogramów są szczególnie pomocne, gdy ktoś ma problem z zapamiętaniem wszystkiego. Jeśli czyjeś życie jest w ciągłym ruchu, pliki z listami na urządzeniu, mogą pomóc „utrzymać swój tryb życia w ryzach”. Jest to ważne, gdy ktoś zaczyna dzień i kończy, mając do wykonania mnóstwo różnych obowiązków poza standardowymi zajęciami w pracy, czy poza nią.

    Niemniej zdarza się, że życie według sporządzanych list bywa trochę jak „stąpanie po cienkim lodzie”. Wystarczy tylko, że ktoś gdzieś „zapodzieje” swoje listy albo przez przypadek je usunie. Poukładane życie legnie nagle w gruzach, ponieważ właściciel owych list nawet nie starał się zapamiętać, co na nich było.

    Mógł bowiem dojść do wniosku, że skoro jest zapisane, to można przeznaczyć swój obszar mózgu na pamiętanie o innych rzeczach. Gdy ktoś ma problem z gubieniem różnych rzeczy, po „posianiu” swoich list, będzie musiał poświęcić więcej czasu niż ktoś, kto takich spisów nie prowadzi. W tym drugim przypadku wystarczy bowiem znaleźć przedmiot, którego się szuka. Nie trzeba już myśleć o listach, których się nie prowadzi, a których właściciel będzie poszukiwać w pierwszej kolejności.

    Gubienie rzeczy ma swój urok i nawet dobrze wpływa na pracę szarych komórek. Trzeba postępować bardziej świadomie, gdy kładzie się dany przedmiot w określonym miejscu. W przeciwnym razie zawsze pojawi się problem typu „gdzie położyłem moje klucze?”.

    Niemniej są tacy, którzy potrafią funkcjonować, posiłkując się takimi listami. Nieraz np. dzięki nim można zawsze mieć wszystkie produkty spożywcze pod ręką. Z listy zawsze jasno wynika, czego brakuje, gdy idzie się na zakupy.

    Od czego zależy wydajność?

    Wydajność zależy nie tylko od zasobów energii. To, czy ktoś się do czegoś przykłada i jest produktywny, zależy też od stopnia, w jakim jest zmotywowany, by to zrobić. Ważne jest również nastawienie – czy ktoś postrzega daną czynność, jako ważną lub mniej istotną, a także jaki ma do niej stosunek – pozytywny, negatywny, czy neutralny. Znacznie bardziej ktoś przyłoży się do realizacji danego zadania, jeśli później będzie mieć już wolne i jest to dla niego nagroda sama w sobie. Może się też okazać, że ktoś będzie bardziej wydajny, gdy w planach jest wiele rzeczy do zrobienia, a nie tylko jedna.

    Patrząc na wydajność z dłuższej perspektywy, nie można zapominać o tym, by nie brać na swoje barki zbyt wiele. Mierząc siły na zamiary, można być zarazem produktywnym i nie czuć zmęczenia. Energia ostatecznie przekłada się na to, ile ktoś może zrobić i jak to wykona, chociaż ważne tutaj jest też to, czy ktoś wie, jak się zabrać za wykonanie danej rzeczy, czy nie bardzo.

    Czy życie „od do” jest satysfakcjonujące?

    Życie według rutyny i harmonogramów można podsumować jako styl życia „od do”, czyli od jednego wyznaczonego czasu w ciągu dnia do innego. Takie postępowanie jest satysfakcjonujące do pewnego stopnia. Zwykle udaje się wykonać więcej różnych rzeczy niż wtedy, gdy nie organizuje się swoje życia w dobrze znane schematy.

    Przyglądając się swojemu życiu, które jest powtarzalne w pewnych aspektach, można wyciągnąć jakieś wnioski. Na przykład dotyczące tego, jak wiele czasu poświęca się na zrobienie czegoś. Mistrzowie w organizowaniu zajęć w ciągu dnia są w stanie pracować na kilka etatów, mieć czas dla siebie i dla swoich bliskich, a także odpowiednio przygotować się na kolejne dni.

    Analizując swoje postępowanie, łatwo zwykle udaje się też określić te zadania, które są bardziej kosztowne pod względem wydatku energii. Gdy już się je zlokalizuje, można się zastanowić, jak je wykonać, by nie być tak bardzo zmęczonym. Postępując zatem w stylu „od do”, można bardziej świadomie organizować swój czas, rozwijając przy tym swoją asertywność i eliminując lub ograniczając w życiu te rzeczy, które dla kogoś niewiele znaczą.

    Jednocześnie życie „od do” bywa ubogie w doświadczenia, które nie wpisują się w czyjś grafik. Trzeba liczyć na ingerencję kogoś z zewnątrz, by „wyłamać” się ze swoich „widełek”. Może się nieraz okazać, że ktoś jest tak bardzo przywiązany do swojego planu zajęć, że problemem staje się zwykłe pójście na kawę, czy wyjście na miasto. Tym bardziej, jeśli ktoś uzmysłowi sobie, że takie zajęcia niepotrzebnie zabierają mu czas i mógłby wtedy zająć się czymś, co jest dla niego ważne. Zdarza się więc, że takie osoby mają bardzo wąskie grono znajomych, z którymi utrzymują kontakt, ponieważ większa liczba oznaczałaby już wyraźne nadszarpnięcie swojego harmonogramu, co zwykle nie wchodzi w rachubę. W dodatku w gronie tym są najczęściej osoby podobne pod względem stylu życia i filozofii, jaką wyznają. Można więc nieraz poczuć, że ktoś mówi jakby sam do siebie, pomimo tego, że dobrze czuje się wśród ludzi, którzy go rozumieją. Są to tak zwane „bezpieczne relacje”, w których porusza się tematy, które sprawiają, że dana grupa lubi spędzać ze sobą czas.

    Nieraz stan zdrowia weryfikuje, jak bardzo można zapełnić swój grafik i jakie zajęcia powinny się w nim ewentualnie znaleźć. Czasem to harmonogram daje pretekst, by zwracać uwagę na swoje zdrowie, zwłaszcza jeśli oznacza się w nim również te zadania, które zakończyły się niepowodzeniem. Biorąc pod uwagę swój stan zdrowia, można lepiej zadbać o swoją aktywność w ciągu dnia, by lista zadań nie była ani przytłaczająca, ani zbyt skromna.

    Większa produktywność – więcej czasu na ulubione

    Przeważnie myśli się o zwiększeniu swojej produktywności, by w ciągu dnia móc również robić rzeczy, które sprawiają komuś szczególną radość. Postępując zaś według przyjętych standardów, trudno czasem przeznaczyć kilka godzin na swoje ulubione zajęcia.

    Jednak żyjąc według harmonogramu, który pozwala znaleźć czas na to, co się lubi, nie zawsze wykonuje się takie czynności z szerokim uśmiechem na twarzy. Nie łatwo nieraz „wpasować się ze swoimi emocjami” w „widełki czasowe”, kiedy można przejść do wykonywania rzeczy fajnych. Załóżmy, że w pracy ktoś źle wykonał swoje zadanie i dostał za to upomnienie, które odbiło się negatywnie na samopoczuciu. Istnieje niewielkie prawdopodobieństwo, że ktoś po godzinach będzie mógł zupełnie „wyrzucić z głowy” to niepowodzenie i skupić się na zajęciu, które miało być z założenia tym przyjemnym.

    Można dojść do konkluzji, jak bardzo przydaje się zdrowy balans między życiem zawodowym a prywatnym. Przydaje się zwykle również zdrowy dystans do różnych doświadczeń, jakie zbiera się w ciągu dnia, czy tygodnia.

    Poza tym planowanie planowaniem, a życie na ogół i tak weryfikuje każdy harmonogram i może napisać swój scenariusz. Warto też zatem mieć to na uwadze, gdy któregoś dnia okaże się, że nie można już postępować według przyjętych kryteriów i trzeba dostosować się do nowej sytuacji.

    Kilka słów o publikacji

    Z poradnika pt. „Wykorzystaj lepiej każdy dzień. Jak zoptymalizować 6 kluczowych obszarów codziennej rutyny” można dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy. W dodatku sposób przedstawienia problemów i rozwiązań można odnieść do swojego życia. Są to praktyczne wskazówki, które wielu osobom mogą w jakimś stopniu pomóc w tym, by ich życie było pełniejsze i udało się w ciągu dnia zrealizować więcej planów niż dotychczas.

    S.J Scott i Rebecca Livermore napisali tego e-booka przystępnym językiem, wyróżniając poszczególne zagadnienia według hierarchii wartości. Można natknąć się na szereg pytań odnoszących się do wyzwań, z jakimi mierzy się wielu ludzi. Jest więc duża szansa, że w tej publikacji każdy może znaleźć coś cennego i wartościowego. Ostatecznie rutyna nie musi być taka zła, gdy wiadomo, jak ją zaadaptować do swojej sytuacji życiowej.

Warto zerknąć