ebook Kaszëbë
3.31 / 5.00 (liczba ocen: 66)

Kaszëbë
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - najniższa cena: 18.18
Audiobook - najniższa cena: 25.14
wciąż za drogo?
EMPIK#EMPIK CW
EMPIK#EMPIK CW
29.67 złpremium: 15.95 zł Lub 15.95 zł
22.33 zł
24.56 zł Lub 22.10 zł
31.90 zł Lub 28.71 zł
18.18 zł
24.56 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (5)
Inne proponowane

Kaszuby, podobnie jak Śląsk, są na tle pozornie monolitycznej tożsamościowo Polski regionem wyjątkowym. Przez lata traktowane z podejrzliwością – dla jednych zbyt polskie, dla drugich zbyt niemieckie. Rozpięte pomiędzy Wschodem a Zachodem, z własnym językiem, świadome odrębności, mocno zanurzone w historii, otoczone wspaniałą przyrodą.

Dla Tomasza Słomczyńskiego Kaszuby od kilku lat są domem, ale także wyzwaniem. Uczy się języka, opisuje lokalne historie zbierane podczas wędrówek. Ta kaszubska wanoga daje mu możliwość spojrzenia z bardzo bliska, a spotkania z miejscowymi i przyjezdnymi stają się punktem wyjścia do opowieści o złożonej tożsamości Kaszubów, ich burzliwej przeszłości i współczesnych problemach.

Powtarzane tu przez kolejne pokolenia hasło „Nie ma Kaszëb bez Polonii, a bez Kaszëb Polśczi”, raz brzmiące niczym pochwała jedności, to znów podkreślające odrębność, jest także zachętą, by wraz z autorem dowiedzieć się więcej o tym niezwykłym kawałku naszego kraju.

O e-booku Kaszëbë blogerzy napisali: 

Kaszëbë wybi­ja się jako jed­na z lep­szych pozy­cji w serii Suli­na, któ­ra zresz­tą ostat­nio sta­ła się moją ulu­bio­ną w kata­lo­gu Czarnego. - Piotr Kopka - Literatura sautée

Kaszëbë od Tomasz Słomczyński możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Ci, któ­rzy tu zaglą­da­ją regu­lar­nie, dobrze wie­dzą, że jestem fanem regio­nów, zwłasz­cza tych moc­no odle­głych od Pol­ski A. Jako koło­brze­ża­nin z uro­dze­nia lubię odkry­wa­nie prze­szło­ści wyła­nia­ją­cej się zza sier­mięż­nej PRL-owskiej nar­ra­cji, któ­ra sta­ra­ła się sztucz­nie ujed­no­li­cić daw­ną Kon­gre­sów­kę i Gali­cję z Wiel­ko­pol­ską oraz tzw. Zie­mia­mi Odzy­ska­ny­mi. A prze­cież każ­dy z tych regio­nów ma swój wła­sny, odręb­ny i fascy­nu­ją­cy cha­rak­ter. Moje ulu­bio­ne małe ojczy­zny to rodzin­ne Pomo­rze Zachod­nie, Dol­ny Śląsk i Poznań, w któ­rym miesz­kam z wybo­ru. A tu pro­szę, nowa książ­ka o Kaszu­bach, nie mogłem sobie odpuścić.

Z Kaszu­ba­mi mam taką dość trud­ną rela­cję, bo mia­łem oka­zję stu­dio­wać na pody­plo­mów­ce z kul­tu­ro­znaw­stwa w Gdań­sku, a to były stu­dia doto­wa­ne z jakie­goś pro­jek­tu poświę­co­ne­go toż­sa­mo­ści regio­nów, więc 20% pro­gra­mu musia­ło być o Kaszu­bach wła­śnie, a ja prze­cież o kul­tu­rze kaszub­skiej nie wie­dzia­łem nic. I nie dowie­dzia­łem się, bo zaję­cia były poła­ta­ne za spra­wą arcy­nud­nych pre­lek­cji wykła­dow­ców od kul­tu­ry ludo­wej — coś o haf­cie, stro­jach i instru­men­tach typu bur­czy­bas. Lepiej by było wybrać się na jakiś etno­fe­sti­wal. Zaję­cia prze­spa­łem, prze­ry­wa­jąc sobie drzem­ki ukrad­ko­wą lek­tu­rą ksią­żek ukry­tych pod ławką.

Gdy­by te kaszub­skie zaję­cia szły według pro­gra­mu uło­żo­ne­go przez Słom­czyń­skie­go w wyda­nej wła­śnie książ­ce, było­by zna­ko­mi­cie. Bo rzecz zaczy­na się od repor­ta­żo­wych tek­stów o toż­sa­mo­ści Kaszu­bów i trud­nej rela­cji z Pol­ską A. Dla­cze­go ktoś roz­bił kamie­niem szkło na tabli­cy poświę­co­nej Pił­sud­skie­mu, któ­ry prze­cież był bar­dzo za Pol­ską regio­nów? Dla­cze­go Kaszu­bi wygwiz­da­li Dudę pod­czas prze­mó­wie­nia? I dla­cze­go nie­któ­rzy uwa­ża­ją ich za nie­bez­piecz­nych dla pol­skiej toż­sa­mo­ści sepa­ra­ty­stów, choć sami Kaszu­bi dość powszech­nie opo­wia­da­ją się za tym, że kul­tu­ra kaszub­ska jest inte­gral­ną czę­ścią kul­tu­ry naro­do­wej? To są zagad­nie­nia rze­czy­wi­ście cie­ka­we i żywe.

Kolej­ne czę­ści książ­ki są jesz­cze cie­kaw­sze — o ludziach ratu­ją­cych ludzi z mar­szów śmier­ci po ewa­ku­acji KL Stut­thof, o gwał­tach doko­ny­wa­nych maso­wo przez Armię Czer­wo­ną pod­czas zwy­cię­skie­go mar­szu na Ber­lin (i jesz­cze dłu­go po nim), o trud­nych rela­cjach Kaszu­bów w wła­dza­mi PRL‑u, a przy oka­zji też o tym, co to zna­czy­ło mieć dziad­ka w Wehr­mach­cie. I jesz­cze o ezo­te­rycz­nych spo­tka­niach przy gotyc­kich krę­gach, a tak­że o tym, że nie ma ryby w Bał­ty­ku — ten ostat­ni temat bli­ski mi tak­że po mło­do­ści w Kołobrzegu.

Mimo, że kon­struk­cja jest dość eklek­tycz­na, jak to z regu­ły bywa w przy­pad­ku ksią­żek pokle­jo­nych z mate­ria­łów two­rzo­nych wcze­śniej jako tek­sty dzien­ni­kar­skie dla gazet i por­ta­li inter­ne­to­wych, książ­ka bro­ni się rów­nież jako całość. Jest to zasłu­gą odau­tor­skich, intym­nych nie­mal spo­strze­żeń z pie­szych wędró­wek po regio­nie, spla­ta­ją­cych poszcze­gól­ne czę­ści tomu. Dobre posu­nię­cie. Tym samym Kaszëbë wybi­ja się jako jed­na z lep­szych pozy­cji w serii Suli­na, któ­ra zresz­tą ostat­nio sta­ła się moją ulu­bio­ną w kata­lo­gu Czarnego.

Ocena: 4/6

PS. Pogo­da pięk­na, więc waka­cyj­na fot­ka cią­gle aktu­al­na. Ale strze­lo­na w Koło­brze­gu, bo na Kaszu­bach nie byłem. A album o Wro­cła­wiu, nie­gdyś Bre­slau. Wiem, dziw­ne to pod wzglę­dem geo­gra­ficz­nym, ale aku­rat tę pły­tę mia­łem w ple­ca­ku. Bar­dzo ją lubię.
©Literatura sautée
Komentarze dotyczące książki:
Warto zerknąć