ebook Matnia
3.48 / 5.00 (liczba ocen: 809)

Matnia
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - polecana oferta: 25.19
Audiobook - najniższa cena: 28.79
wciąż za drogo?
32.54 złpremium: 20.99 zł Lub 20.99 zł
25.19 zł
26.94 zł Lub 24.25 zł
34.99 zł Lub 31.49 zł
22.74 zł
27.99 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (4)
Inne proponowane

Przemysław Piotrowski, autor bestsellerowego cyklu o komisarzu Igorze Brudnym i poruszającej Krwi z krwi, powraca z mrocznym thrillerem psychologicznym.

Zuza nigdy nie miała w życiu zbyt wielkiego szczęścia, ale przez wiele lat po prostu dawała sobie radę. Do czasu. Gdy jej były okazuje się seryjnym naciągaczem, dziewczyna musi spojrzeć prawdzie w oczy. Ma trzydzieści cztery lata, straciła pracę i oszczędności. A za niecałe pół roku urodzi bliźniaczki.

To dlatego jej związek z Markiem wydaje się zbyt piękny, by mógł być prawdziwy. Po wszystkim, co ją spotkało, w jej życiu w końcu pojawił się idealny mężczyzna. I choć z początku podchodzi do tego pomysłu nieufnie, zgadza się, by przeprowadzić się na wieś do jego rodzinnego domu. W mieście nie czeka jej już nic dobrego.

Bardzo szybko okazuje się jednak, że wiejska sielanka musi poczekać. Marek dostaje pilne zlecenie, a Zuza zostaje sama w oddalonych od świata Toporzycach. I wcale nie pomaga jej świadomość, że w pobliskim jeziorze topiono kiedyś czarownice…

O e-booku Matnia blogerzy napisali: 

Powieść tę przeczytałam niemal jednym tchem. Inaczej się nie da. Jeśli lubicie powieści z dreszczykiem – w gatunku domestic noir – Matnia z pewnością Was nie rozczaruje. - Sandra Jędrowiak - Miłość do czytania...

Lektura Matni sprawiła, że zapomniałam o całym świecie na kilka godzin, a muszę też wspomnieć, że połknęłam tę pozycję przy jednym podejściu. Historia Zuzy budzi grozę i niesamowity strach. Myślę, że po przeczytaniu tej książki niewiele ciężarnych zdecyduje się na przeprowadzkę na tereny leśne. - Natalia Świętonowska - Inthefuturelondon

Matnia od Przemysław Piotrowski możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
O twórczości Przemysława Piotrowskiego chyba nie muszę pisać za wiele. Nie da się ukryć, że jest to coraz bardziej rozpoznawalne nazwisko wśród polskich autorów. Jego seria o Igorze Brudnym mnie zachwyciła i długo nie mogłam wyrzucić jej z głowy. Kiedy więc zobaczyłam, że premierę będzie miała jego najnowsza powieść, z miejsca poczułam się zaintrygowana. W taki oto sposób Matnia znalazła się w moich rękach. Jednak czy była to równie dobra lektura, co poprzednie książki autora?

Zuza niestety nie zaznała w życiu szczęścia. Kiedy więc została oszukana przez swojego ukochanego, a następnie przez niego porzucona, wydaje jej się, że gorzej być nie może. Jak bardzo się myliła… Okazuje się, że kobieta jest w bliźniaczej ciąży, a nad głową wisi jej dwumilionowy dług. Wkrótce poznaje Marka - przystojnego, ułożonego i szalenie troskliwego mężczyznę. Ich relacja szybko nabiera rumieńców, a po kilku miesiącach postanawiają razem zamieszkać. Wspólnie przeprowadzają się do Toporzyc. Tam Marek dowiaduje się, że będzie musiał wyjechać w pilnych sprawach służbowych do Niemiec, zostawiając ukochaną na kilka miesięcy. Czy Zuza zaaklimatyzuje się w nowym środowisku? Czy obejdzie się bez koszmarów?

No cóż, muszę przyznać, że Matnia jest zdecydowanie inną powieścią, niż przykładowo Piętno. Początek książki nie napawał mnie wielkim optymizmem, a momentami miałam wręcz wrażenie, że czytam coś niestety słabszego. Moja zbyt szybka ocena sytuacji jak zawsze przysporzyła mi wiele różnych przemyśleń, które nie zostały potwierdzone w dalszej części powieści. Bo tak, początek nie jest zbyt ciekawy, jednak im dalej w las - tym coraz mroczniej i bardziej niepokojąco się robi.

Główna bohaterka powieści, czyli Zuza wzbudziła moją sympatię. Choć na ogół raczej nie przepadam za bohaterkami, które wszystko widzą tylko w ciemnych barwach, tak Zuza skradła moje serce. Rozumiałam jej rozterki i wszelkie (nawet te bardziej katastroficzne) wizje. Wydaje mi się, że gdybym sama znalazła się na jej miejscu, postąpiłabym podobnie. Głuchy i ciemny las raczej nie wydaje się wesołym i radosnym miejscem do spędzania ostatnich miesięcy ciąży. Zwłaszcza że sąsiedzi też nie wydają się zbyt sympatyczni.

Nie da się ukryć, że Przemysławowi Piotrowskiemu udało się zbudować w tej powieści niepowtarzalny klimat. Z każdej kolejnej strony wylewał się mrok oraz niepokój spowodowany tym, co dzieje się dookoła. Pióro autora również zasługuje na wszelką uwagę, ponieważ pisze on bardzo dobrze i przyjemnie - nawet biorąc pod uwagę opisywaną historię. Kreacja bohaterów również budzi mój zachwyt - zwłaszcza owych sąsiadów, o których wspomniałam wyżej.

Matnia to kolejna powieść Piotrowskiego, która z pewnością na długo zapadnie w mojej pamięci. Jej lektura sprawiła, że zapomniałam o całym świecie na kilka godzin, a muszę też wspomnieć, że połknęłam tę pozycję przy jednym podejściu. Historia Zuzy budzi grozę i niesamowity strach. Myślę, że po przeczytaniu tej książki niewiele ciężarnych zdecyduje się na przeprowadzkę na tereny leśne.

Jeżeli lubicie dobre thrillery psychologiczne, które nie pozostawiają czytelnika obojętnego - koniecznie zainteresujcie się Matnią. Być może porwie Was ona równie mocno.

Ocena: 5+/6
©Inthefuturelondon
Tutaj czeka nas całkiem poważna rozmowa.

Piotrowskiego polubiłam za serię z Igorem Brudnym, która była mocna, brutalna i krwawa. Mając przed oczami Matnię byłam pewna, że to tylko trochę spokojniejsza książka, w której jest więcej grozy, ale nadal wyrywa z kapci. Zresztą zapowiedzi okładkowe innych autorów właśnie to zwiastowały. I kolejny już raz przekonałam się, że w ogóle nie warto czytać tego, co wydawca i inni autorzy obiecują na okładkach. Mam wrażenie, że przeczytaliśmy zupełnie inne książki!

To musi zostać powiedziane już na początku, a później będę tłumaczyć się ze swoich słów. Matnia jako thriller psychologiczny jest słabą książką. Jest rozwleczona do granic możliwości i nie ma tam ani grozy, ani żadnej psychologii. Mój czytnik pokazał, że dopiero na 85% powieści coś się zaczęło dziać. Ale jeżeli spojrzymy na tę książkę jako na powieść obyczajową z elementami thrillera, to tutaj już wypada znakomicie, bo mamy mnóstwo dziwnych relacji i w ogóle bardzo specyficzną społeczność, a do tego zakończenie, które przy zupełnie innym nastawieniu wyrwie z butów.

Czytając tę powieść początkowo byłam mocno zawiedziona, bo po prostu poczułam się oszukana. Lubię styl Piotrowskiego, lubię jego historie i bohaterów, więc nie pasowało mi to, że przez fałszywe budowanie wizerunku książki oczekiwałam czegoś innego. Czekałam na historię, która zacznie i skończy się z mocnym przytupem, przez którą będę miała ciary i która pobudzi moją wyobraźnię. No to nie wyszło. Do tej pory nie potrafię zrozumieć, dlaczego wydawca zdecydował się na taki krok, bo to nie zadziałało na korzyść tej książce. Tym bardziej, że w takich osądach nie jestem jedyna. A co najlepsze – bardzo chętnie przeczytałabym lżejszą historię stworzoną przez tego autora, głównie ze względu na moją sympatię do jego twórczości. Ostatecznie właśnie przez to, w trakcie czytania książki, zdecydowałam się zmienić swoje podejście. Wyzerować te wszystkie negatywne emocje i po prostu dać mu szansę. No i wiecie co? Okazało się, że mając świadomość, że to powieść obyczajowa z twistem znacznie przyjemniej mi się przez nią przechodziło i ostatecznie uważam ją za bardzo dobrą, ale w zupełnie innej kategorii, niż ta, do której została wrzucona.

Jestem coraz bardziej świadomym czytelnikiem, staram się krytykować tylko konstruktywnie, a mając w rękach złą (w moim odczuciu) książkę, po prostu przestaję ją czytać. Matni nie chciałam dać spokoju, bo wiem, że Piotrowski potrafi wykreować świetne historie, no i ta ostatecznie taka była. Główną bohaterką jest Zuza, którą życie już dość mocno zdążyło doświadczyć. Zaczynając nowy rozdział w Toporzycach, u boku Marka, wreszcie czuje się kochana i spełniona. Chociaż ma mnóstwo obaw, to jednak wydaje się, że los wreszcie potraktował ją trochę łagodniej.

Toporzyce to wieś, położona gdzieś pośrodku niczego, dookoła której znajduje się wyłącznie las i jezioro cieszące się złą sławą. Społeczność jest niewielka, zżyta ze sobą, ale nie tolerująca ani turystów, ani nowych mieszkańców. Zuza znajduje się w wyjątkowo trudnej sytuacji i chociaż chciałaby nawiązać jakieś relacje z sąsiadami, to to nie wychodzi. W między czasie dowiaduje się tylko o legendach dotyczących tego miejsca, a to zaczyna pobudzać jej wyobraźnię. No i tak jak ją pustkowie, las i dziwni sąsiedzi przerażają, tak ja nie jestem kupiona tym klimatem. Byłam, widziałam, żyłam takimi sytuacjami i nie robi to na mnie wrażenia, a szkoda! Ale przyznaję, że sama historia mnie zaciekawiła. Jestem młodą matką, więc przez wszystkie zuzowe problemy dopiero co sama przechodziłam. To pozwoliło mi chyba wejść lepiej w jej sytuację, wyobrazić sobie wszystkie te momenty, gdzie miała bardzo pod górkę. Pojawienie się już na sam koniec książki tej nutki thrillera sprawiło, że cała ta historia się spięła, wszystko stało się jasne, a przy okazji też przerażające. Autor tym razem kazał wyjątkowo długo czekać na rozwiązanie całej historii, ale to lekko monotonne doprowadzenie do momentu, w którym zaczyna się robić naprawdę dynamicznie, było warte przeczekania. Ta książka ma przekaz, każdy uważny czytelnik znajdzie w niej ostrzeżenie, chociaż nie każdego musi ono dotykać bezpośrednio. I tak jak w serii z Brudnym Piotrowski przerażał brutalnością, z którą na ulicy raczej się nie spotkamy, tak w Matni poruszył temat, który jest prawdziwym problemem.

Bardzo bym chciała, żeby każdy z was przeczytał tę książkę z czystą głową – nie nastawiając się na żadne konkretne doznania czytelnicze. Myślę, że to bardzo ułatwi wszystkim sprawę. Chciałabym też, żeby takie książkowe oszustwa zdarzały się rzadziej, bo sama byłam bardzo blisko momentu, w którym bym Matnię skreśliła. Pewnie z Piotrowskim. A to jest bardzo dobra książka, pod warunkiem, że nie traktuje się jej jako thriller. No i mam wrażenie, że kierowana jest jednak bardziej do kobiet niż mężczyzn, przez błogosławiony stan głównej bohaterki.

Ocena: 5-/6
©Rude recenzuje
Zuza nie zaznała w życiu zbyt wiele miłości, dlatego Marek jawi się jako niczym książę z bajki.
Młody, przystojny, szarmancki, dojrzały, z ustabilizowaną sytuacją życiową, gotowy otoczyć miłością ją i mające wkrótce narodzić się bliźniaczki. Kobieta nie może uwierzyć w swe szczęście, dlatego wizja zamieszkania w małej, oddalonej od cywilizacji wiosce, sąsiadującej z malowniczym jeziorem i lasem, nie wydaje jej się najgorsza.
Do czasu…
Mężczyzna często wyjeżdża w podróże służbowe, Zuza zostaje więc sama, otoczona nieprzyjaznymi, ewidentnie coś ukrywającymi mieszkańcami, i dziką, nocą budzącą grozę przyrodą. Również zachowanie Marka budzi w kobiecie coraz więcej wątpliwości i czujności. Nie daje się jednak poprowadzić swej intuicji, bojąc się odarcia z nadziei na wspólną, sielankową przyszłość.

Jedyną ostoją Zuzanny, jest Agata, postać, która budzi najwięcej sympatii. Szczera, bezkompromisowa, spontaniczna, czuła, kochająca i gotowa ruszyć przyjaciółce z odsieczą niemal w każdej chwili. To właśnie ona, swoim wsparciem, nie pozwala popaść Zuzannie w otchłań szaleństwa.
Matnia od pierwszych stron przesycona jest mroczną, duszną atmosferą. Od początku zdajemy sobie sprawę, iż coś oraz ktoś jest tutaj bardzo nie w porządku.

Mała, odizolowana wieś, staje się mroczną, klaustrofobiczną, budzącą przestrach scenografią thrillera, w którym jedna z głównych ról, przydzielona została niczego nieświadomej Zuzie. Autor doskonale wyostrzył ten przytłaczający efekt, drobiazgowo podkreślając grozę przyrody nocą, oraz jej zestrojenie z podejrzanie zachowującymi się mieszkańcami. Coraz więcej niepokojących zdarzeń, alarmujących zbiegów okoliczności, składających się na trudne do zignorowania, i pojęcia fakty, sprawia, iż śledząc losy głównej bohaterki, napięcie towarzyszy nam niemal bezustannie.

Całą historię poznajemy z perspektywy Zuzy. Przemysław Piotrowski stanął na wysokości zadania bardzo dobrze oddając kobiecą wrażliwość. Wiele miejsca poświęca emocjom bohaterki, jej przemyśleniom oraz walce z wewnętrznymi i tymi czyhającymi na zewnątrz demonami. Kobieta powoli popada w paranoję. Obawia się o swe zdrowie psychiczne, nieustannie odczuwa lęk, który przelewa na czytelnika, również martwiącego się o bezpieczeństwo jej i nienarodzonych dzieci. Dlatego powieść tę przeczytałam niemal jednym tchem. Inaczej się nie da.
„Kropką nad i” jest potęgujące grozę całej historii, końcowe słowo od autora – przeczytajcie je koniecznie!

Jeśli lubicie powieści z dreszczykiem – w gatunku domestic noir – Matnia z pewnością Was nie rozczaruje.

Ocena: 5/6
©Miłość do czytania …
Komentarze dotyczące książki:
Warto zerknąć