ebook Kukły
3.78 / 5.00 (liczba ocen: 1095)

Kukły
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

najlepsza cena! w tym miesiącu
E-book - najniższa cena: 14.99
Audiobook - najniższa cena: 22.90
wciąż za drogo?
-16% 14.99 zł Lub 13.49 zł
17.09 zł
-10% 17.90 zł
26.99 zł Lub 24.29 zł
18.01 zł
26.09 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (2)
Wesprzyj UpolujEbooka.pl - postaw kawę
Inne proponowane

Maciej Siembieda – mistrz mrocznej powieści sensacyjnej – powraca ze swoim detektywem Jakubem Kanią, znanym fanom thrillerów z „Miejsca i imienia”. Przed Kanią zadanie, które wystawi na próbę jego wiedzę i umiejętności. Przed nami zaś „Kukły” (e-book w formatach epub i mobi), czyli perfekcyjnie spleciony warkocz prawdy i fikcji. Smaczku tej historii dodaje emocjonujący wątek romansu polskiego prokuratora i dziennikarki „Die Zeit”, który wciągnie nas w niebezpieczną przygodę, jednocześnie dotykając jednej z naszych najgłębszych tęsknot.

Jakub Kania dostaje prywatne zlecenie od niemieckiej dziennikarki: ma rozwikłać zagadkę pożaru, który tuż przed wybuchem wojny strawił jedną z najwspanialszych rezydencji magnackich na Śląsku. Sprawa ta powiązana jest z makabrycznym odkryciem w tamtejszym kościele, a wiedzie ku Freudenkreis, działającej do dziś elitarnej organizacji zrzeszającej zaufanych ludzi Heinricha Himmlera.
Kania podejmuje trop, który prowadzi go ku tajemnicom niemieckich okultystów, działalności specjalnej jednostki dokumentującej sekrety czarownic oraz ku poszukiwaniom korzeni aryjskiej rasy. Ale stawka w śmiertelnie niebezpiecznej grze, w którą uwikłał się Jakub Kania, jest znacznie wyższa...

O e-booku Kukły blogerzy napisali:

Zaczęłam czytać Kukły i … wsiąkłam! Po lekturze wiem, że nie ma mowy o jakimkolwiek ochłodzeniu moich uczuć literackich – nadal pozostaję entuzjastką stylu i snucia opowieści Macieja Siembiedy. - Katarzyna Denisiuk - Na czytniku

Najlepsza książka tego roku za mną. Nie możecie jej przegapić. Kukły to kolejny popis umiejętności Macieja Siembiedy. To książka, która nie dość, że nie pozwala się odłożyć, zmusza do przeszukiwania internetu i oglądania miejsc, sprawdzania wydarzeń, to jeszcze nieustająco zaskakuje, jednocześnie niesamowitością niektórych zdarzeń i ich uwiarygodnieniem. - Joanna Onysk - CzytAśka

Choć czasem powieść uderza w tony niemal bajkowe, niezwykły talent Siembiedy do uprawdopodobniania nawet najbardziej nieprawdopodobnych historii, sprawia, że chcemy być czarowani ciągle od nowa. Nawet przez chwilę, książka nie traci rytmu. Poczucie humoru pozwala przejść sprawnie nad bardziej wymagającymi fragmentami, dając oddech, kiedy akcja gęstnieje i dystans, kiedy treść robi się mniej realistyczna. - Ewelina Struzik - Wiedziennik

Kukły od Maciej Siembieda możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Powieści Macieja Siembiedy charakteryzują się przenikaniem elementów sensacyjnych, kryminalnych oraz historycznych. Za każdym razem całość jest świetnie połączona, a czytelnikowi pozostaje delektowanie się intrygującą fabułą. Podobnie jest w przypadku najnowszej powieści z Jakubem Kanią. Kukły to chronologicznie historia sprzed 444, więc jeśli nic jeszcze nie czytaliście tego autora, można zacząć właśnie od niej.

Fabuła

1997 rok. Jakub Kania zostaje prokuratorem i dostaje zlecenie nadzoru i dopięcia na osttani guzik przejęcia kolekcji ofiarowanej przez Joahima Richtera, należącego do kierownictwa Prokuratury Generalnej w Hamburgu, syna jednego z szefów policji Wolnego Miasta Gdańska. Po zagłębieniu się w dokumenty, Kuba odkrywa, że nie wszystko jest tam zgodne z wyceną. Jednocześnie do Gdańska przyjeżdża dziennikarka Die Zeit, od której przyjmuje prywatne zlecenie…

Czas wydarzeń

Akcja toczy się współcześnie w 1997 roku i równolegle w 1939 roku. To bardzo charakterystyczna konstrukcja dla powieści Macieja Siembiedy. Dzięki niej czytelnik ma szerszą wiedzę na temat wydarzeń, a jednocześnie tajemnice z przeszłości odkrywane są krok po kroku, co buduje napięcie obecne do samego końca.

Tajemnica rodu Trauwitzów

Na Śląsku w 1939 roku w Oderstein ogromny pożar niszczy pałac rodu Von Trauwitz. Wydarzenie to wzbudza wiele kontrowersji nie tylko wśród mieszkańców miejscowości, ale również budzi wątpliwości towarzystwa ubezpieczeniowego, które podejrzewa umyślne podpalenie. Okolicznością łagodzącą w tej sytuacji okazuje się tragedia, jaka spotyka rodzinę – w pożarze ginie kilkuletnia córeczka grafa Ingrid.

Tymczasem wiele lat później podczas prac remontowych w kościele pęka podłoga odkrywając pięknie zdobione sarkofagi. Wydarzenie to bardzo szybko zostaje jednak wyciszone. Maciej Siembieda doskonale wykorzystuje fakty historyczne do swojej fabuły, aby nadać jej rys grozy, tajemniczości, a także dodając elementy wierzeń i przesądów. Moim zdaniem proporcję są idealnie wyważone.

Nazistowskie organizacje w Niemczech

Autor po raz kolejny zwraca uwagę na funkcjonowanie nazistowskich organizacji we współczesnych Niemczech:

Monitorują i likwidują ugrupowania łysych mięśniaków tatuujących sobie swastyki na czołach i ryczących pod oknami Bundestagu. Gorzej z grupą zamożnych, wpływowych i szanowanych obywateli, którzy nie ujawniają swoich poglądów
Zakonspirowani, działający w tajemnicy tak naprawdę uświadamiają czytelnikowi, że najważniejsze rozgrywki mają miejsce poza sceną polityczną, w ukryciu. Dojście do głosu poglądów nazistowskich w Niemczech wcale nie jest taką abstrakcyjną myślą, pomimo historii, jaką to państwo ma za sobą. Warto się zastanowić, co jest tego przyczyną i dlaczego tak się dzieje.

W skrócie

Kukły Macieja Siembiedy to uczta dla czytelnika, który oczekuje od powieści mocnej fabuły, inteligentnego wątku kryminalnego, odpowiedniego tempa akcji, pomysłowej intrygi, rzetelnego oparcia w faktach (jeśli jest nawiązanie do historii) i warsztatu literackiego. Opowieść wciąga od początku do samego końca, który może dla niejednego czytelnika okazać się całkiem sporym zaskoczeniem. A Jakub Kania – młody prokurator już na początku kariery cechuje się uczciwością niemal do bólu, skrupulatnością, zacięciem w dążeniu do odkrycia prawdy i… urokiem osobistym.

Ocena: 6/6 czytaj więcej
©Rudym Spojrzeniem
Pisałam Wam niedawno o Kołysance Pana Macieja Siembiedy. I ogłaszam wszem i wobec, że autor należy do grona moich ulubionych. Po lekturze kołysanki kupiłam wszystkie ebooki autora i jedno co mogę powiedzieć to: żałuję, że jest ich tak mało. To niekwestionowany mistrz pióra, a jego książki aż wołają o ekranizację i to tę amerykańską, bo z rodzimymi różnie to bywa.
Kukły Pana Macieja to ostatnia przeze mnie przeczytana w tym roku książka, ale dzisiejszy wieczór mam zamiar spędzić z Katharsis, bo ze względu na moje futrzaki zostajemy w domu. I powiem szczerze, że wcale nie żałuję, bo wiem, że czeka na mnie kolejna uczta literacka, a to zdecydowanie lepsze od balu, domówki i kaca.

Kukły to rewelacyjne połączenie kryminału, thrillera i powieści sensacyjnej w jednym, a już napisane w sposób mistrzowski i z niezwykłą dbałością o szczegóły. Wszystko to sprawia, że książka jest nie tyle dobra co znakomita. Czytałam z wypiekami na twarzy i strasznie żałowałam, że tak szybko przewracają się strony. To rewelacyjne połączenie historii i współczesności, a więc to co uwielbiam.

Przejdźmy jednak do Kukieł, bo o nich ma być mowa. To kolejna część z serii o Jakubie Kani, ale jak widzicie ja nie czytam od pierwszej części i odnajduję się znakomicie. Autor zabrał mnie kolejny raz w fascynująca podróż po meandrach historii. Historia Kukieł zaczyna się w Gdańsku w roku 1997 kiedy to swoje pierwsze kroki w prokuraturze stawia Jakub Kania. Władze Gdańska otrzymują propozycję otrzymania cennych odznak policyjnych w zamian za umieszczenie na tablicy pamiątkowej nazwiska Heinza Richtera. Kania ma za zadanie sprawdzić autentyczność i wartość owych pamiątek. Jego skrupulatność i wnikliwość prowadzi do niespodziewanego odkrycia, a mianowicie ów Richter ma na sumieniu nie tylko zbrodnie wojenne, ale i owa kolekcja pozostawia wiele do życzenia. Odkrycie Kani jest nie na rękę gdańskim włodarzom i nasz bohater zostaje wysłany na przymusowy urlop.
Nasz bohater nie umie siedzieć bezczynnie i wraz z niemiecką dziennikarką prowadzą prywatne śledztwo. Wiedźma ze Śląska, tajemniczy pożar pałacu w przededniu wojny, naziści z otoczenia Himmlera i tajemnicza krypta w kościele w okolicach Raciborza to tylko niektóre wątki na które natrafi Kania.

Nie będę Wam streszczać Kukieł Macieja Siembiedy, bo to książka, po którą koniecznie musicie sięgnąć. Lubię książki, które zmuszają do myślenia i taka jest właśnie historia Pana Maciej. Niejednokrotnie zaglądałam do internetu, aby doczytać to o czym nie wiedziałam. Mogę śmiało powiedzieć, że rok 2022 zakończyłam najlepszą książką z możliwych. To zdecydowanie numer jeden spośród przeczytanych przeze mnie w tym roku książek.

Jeśli jeszcze nie znacie twórczości autora to nadróbcie to szybciutko i gwarantuję, że zakochacie się tak jak ja. Pozostaje mi życzyć Wam szampańskiej zabawy i szczęśliwego Nowego Roku, a ja ucieka czytać katharsis.

Ocena: 6/6 czytaj więcej
©Biblioteczka u Rudej
Bo to było tak: "O co im wszystkim chodzi z tymi kryminałami Siembiedy? Się wszyscy nakręcają jakby to było nie wiadomo co..."

Wiem co to było. To był kryminał idealny. Zdaję sobie sprawę z tego, że tego typu opinie czyta się z wielkim ziewem, bo recenzent otwiera słownik synonimów na stronie "idealny" i tak sobie ględzi trzy po trzy. Odmienia przez przypadki słowa zachwytu i powiela epitety w różnej konfiguracji. Tyle że o Kukłach można pisać TYLKO w superlatywach i z takim głupawym uśmiechem zastygnie tej euforii na twarzy. Bo Kukły to kryminał doskonale wyważony. Dopracowany w najmniejszym calu, na każdej płaszczyźnie. I nawet jeśli bardzo bym chciała, to naprawdę nie mam do czego się przyczepić...

Rok 1997. Jakub Kania podejmuje się rozwiązania zagadki pożaru posiadłości magnackiej na Śląsku tuż przed II wojną światową. Sprawa w zadziwiający sposób wiąże się z makabrycznym odkryciem w kryptach kościoła. Wraz z niemiecką dziennikarką Kania podąża tropem nieśmiertelności, okultyzmu i tajnej organizacji Heinricha Himmlera - Freundeskreis. Finał tego śledztwa zaskoczy każdego.

Najnowsza powieść Pana Macieja Siembiedy to "literatura pod krawatem". Elegancka, wycyzelowana, kulturalna. Bez zbędnego epatowania przemocą, bez napompowanych epizodów romatyczno-erotycznych, bez silenia się na dowcip i pozornie lekkie dialogi. Z klasą, ale bez nudy. Bynajmniej! Sukcesywnie odkrywana zagadka nie pozwala czytelnikowi odetchnąć nawet na chwilę. Umiejętnie splecione wątki autentyczne i te będące fikcją (skądinąd bardzo atrakcyjną i niebezpiecznie wiarygodną) angażują nas nie tylko emocjonalnie ale i intelektualnie. Na dokładkę dostajemy doskonałą kreację postaci (Jakub Kania, którego na swojej czytelniczej drodze spotkałam po raz pierwszy, ale z pewnością nie ostatni; Babcia! Ursula oraz gros bohaterów drugoplanowych i epizodycznych z gadatliwą gospodynią na czele) oraz wiarygodne dialogi. A sam sposób "ugryzienia", przedstawienia i wtłoczenia w akcję tematu nieśmiertelności to majstersztyk.

Pan Maciej udowadnia, że nie trzeba uciekać się do makabry, aby zszokować, nie trzeba silić się na kiepskiego sortu żarty (z podtekstami politycznymi czy seksistowskimi), aby śmieszyć, nie trzeba nudy, aby przemycić w tekście historyczne fakty i zaangażować czytelnika na płaszczyźnie intelektualnej. I w końcu - nie trzeba gwiazdorzyć, by stać na podium... Od siebie dodam tylko słowo. Pan Maciej niejednokrotnie udowodnił, że jest nie tylko wspaniałym pisarzem, ale i wspaniałym, skromnym, empatycznym człowiekiem. Nie wspominając o inteligencji i fenomenalnym poczuciu humoru. I tak bardzo się cieszę, że Kukły mogę bez hamulców chwalić i pisać pochwalne peany.

Czytajcie Siembiedę. Najwyższa półka literatury polskiej.

Ocena: 5+/6 czytaj więcej
©Tylko skończę rozdział
Maciej Siembieda ma niezwykły dar do umiejętnego łączenia ciekawostek historycznych z fikcją. Było to już widać w pierwszej książce, po którą sięgnęłam, 444, czyli powieści, która powołała do życia Jakuba Kanię. Wraz z Kukłami, czwartym tomem cyklu, cofamy się do początków kariery zawodowej prokuratora IPN-u. Nad wyraz ciekawie obserwuje się, jak młody, nieopierzony Kania przeciera sobie szlaki w prokuraturze. I od razu zachodzi niektórym za skórę, bowiem od zawsze był nieustępliwy i dążył do odkrycia prawdy, nawet niewygodnej… Czy warto ryzykować karierę dla sprawiedliwości?

Jego przełożeni nie są, łagodnie mówiąc, zbyt zadowoleni, gdy Kania odkrywa, że niemiecki ofiarodawca cennych dla IPN-u materiałów, którymi instytut chciał się pochwalić przy okazji odsłonięcia pamiątkowej tablicy, ma krew na rękach. Mało tego, że to odkrył: Jakub Kania nie ma zamiaru zgodnie z sugestią szefa trzymać sprawy w tajemnicy. Wysłany na przymusowy urlop, młody prokurator przyjmuje prywatne zlecenie od niemieckiej dziennikarki: ma rozwikłać zagadkę pożaru, który tuż przed wybuchem wojny strawił jedną z najwspanialszych rezydencji magnackich na Śląsku. Sprawa ta powiązana jest z makabrycznym odkryciem w tamtejszym kościele, a wiedzie ku Freudenkreis, elitarnej organizacji zrzeszającej zaufanych ludzi Heinricha Himmlera i parającej się zagadkowymi praktykami medycznymi. Trop prowadzi do tajemnic niemieckich okultystów i specjalnej jednostki, która dokumentowała sekrety czarownic. Co okaże się dla Jakuba Kani bardziej niebezpieczne? Sprawa, którą próbuje rozwikłać czy rodzące się uczucie do zleceniodawczyni, pięknej Ursuli Förster z tygodnika „Die Zeit”?

Maciej Siembieda ma talent do wyszukiwania fascynujących tajemnic z przeszłości. Niesamowity obraz Warneńczyka pędzla Jana Matejki, nazistowska szlifiernia diamentów, mniej znany, ale cudowny obraz Czarnej Madonny znajdujący się w małej wiosce na Opolszczyźnie, wreszcie sprawa pożaru okazałej rezydencji magnackiej na Śląsku i powiązanie tego wątku z organizacją Freudenkreis, wywodzącą się w prostej linii od Heinricha Himmlera… Aż wierzyć się nie chce, że historia Europy ma takie nieznane szerokiemu odbiorcy wątki, a jednak! Jeśli pisarz coś wymyśla na potrzeby powieści, to są to detale, które zawsze rzetelnie wypunktowuje na końcu. Istniała więc krypta z upiorną zawartością, istniał Freundeskreis, choć nie ma żadnych dowodów na to, by działał również po wojnie. Niemcy rzeczywiście szukali na Kaszubach śladów starogermańskich praprzodków i interesowali się czarownicami. Również incydent z byłym policjantem z czasów Wolnego Miasta Gdańska zamieszanym w morderstwo obrońców Poczty Polskiej wydarzył się naprawdę, choć miał nieco inny przebieg niż w Kukłach. W posłowiu widać wyraźnie, jak pewne wątki historyczne inspirują autora, który na ich kanwie tworzy barwną, fascynującą powieść. Należą mu się za to wyrazy uznania i wielkie brawa.

Podoba mi się również wątek damsko-męski, nieprzesłodzony, nieidealny, chciałoby się powiedzieć, że bardzo życiowy. Choć między Kubą a Ursulą od początku iskrzy, tych dwoje nie rzuca się sobie natychmiast w ramiona, jak to czasem bywa we współczesnych powieściach. Jakub mimo młodego wieku ma za sobą złe doświadczenia miłosne, Ursula zaś nie wszystkim chce się z Kanią dzielić. Czy mają szanse na szczęśliwe zakończenie? Musicie przekonać się sami, choć… Jeśli czytaliście poprzednie (w czasie powieściowym chronologicznie późniejsze) części cyklu, możecie się domyślić odpowiedzi na to pytanie.

Maciej Siembieda nigdy nie zawodzi. Ponownie dostałam fascynującą, wciągającą powieść z nieprawdopodobnymi wątkami historycznymi, które jednak mają mocne oparcie w rzeczywistości. Miło było przekonać się, jak wyglądały początki kariery Kani w IPN-ie, a także dowiedzieć się nieco więcej o jego korzeniach (świetnie napisana postać babki) oraz przespacerować się z nim po Katowicach. Szczerze liczę, że czeka mnie jeszcze wiele spotkań z tym bohaterem i że Siembieda wyszpera dla nas kolejne ciekawostki z polskiej (i nie tylko) historii.

Ocena: 5/6 czytaj więcej
©tanayah czyta
Kukły to czwarty tom serii o prokuratorze Jakubie Kani. Tym razem jednak cofamy się trochę w czasie. Mamy rok tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiąty siódmy, a Kuba dopiero zaczyna swoją karierę prokuratora.

U komendanta wojewódzkiego policji w Gdańsku zjawia się Joachim Richter z Prokuratury Generalnej Hamburga z nietypową propozycją. Jego ojciec zbierał przez długi czas policyjne naszywki, odznaki i medale, które stworzyły pokaźną kolekcję. Teraz Richter chciałby przekazać ją oficjalnie Gdańskowi, w którym jego ojciec pracował jako szef policji w czasach Wolnego Miasta. Jego pomysł spotkał się z zaskoczeniem polskich władz, jednak aby nie psuć relacji przyjęli spis kolekcji, który otrzymał do przeanalizowania asesor Jakub Kania. Prokurator i wojewoda nie spodziewali się, że to posunięcie sprawi, iż na jaw wyjdą niewygodne tajemnice z czasów wojny. Punktem zapalnym stał się jeden z elementów kolekcji, dzięki któremu Kuba odkrył, że niemiecki policjant był powiązany z atakiem na Pocztę Polską pierwszego września tysiąc dziewięćset trzydziestego dziewiątego roku i bezpośrednio uczestniczył w wymordowaniu bohaterskich pocztowców.

Równocześnie obserwujemy wydarzenia rozgrywające się w posiadłości rodziny von Trauwitz w Oderstein kilka miesięcy przed wybuchem II wojny światowej oraz współcześnie. W wątku tym pojawiają się wiedźmy, podejrzana krypta w pewnym kościele i kilka innych atrakcji, o których nie wspomnę, aby nie psuć Wam przyjemności z lektury. Faktem jest, że dzieje się sporo, a wszystkie tematy łączą się ze sobą jak sznurki w pięknie wykonanej makramie.

Tempo akcji jest wyważone i idealnie dopasowane do rozgrywających się wydarzeń. Wątki współczesne i te sprzed lat przeplatają się i uzupełniają, tworząc powoli coraz bardziej intrygującą układankę. Każdy kolejny rozdział dostarcza czytelnikowi wskazówek, które pozwalają na snucie domysłów. A snują się jak szalone! Ileż ja miałam wizji na finał tej historii!

Ponieważ przeczytałam trzy wcześniejsze powieści Pana Macieja, mniej więcej wiedziałam, czego mogę się spodziewać. Nie obawiałam się, że ta powieść może być słabsza, bo to jest po prostu niemożliwe w przypadku tego autora. Maciej Siembieda przed rozpoczęciem pisania przeprowadza dokładny research, więc mając tak solidne przygotowanie, po prostu tworzy świetną fabułę, od której trudno się oderwać. Autor posiada umiejętność łączenia fikcji z prawdziwymi wydarzeniami w taki sposób, że wszystkie opisywane zdarzenia są prawdopodobne i bardzo realistyczne.

Świetnie stworzone postacie są jak mili sercu towarzysze podróży. Można ich, rzecz jasna, nie lubić, jeśli są irytujący czy odgrywają czarny charakter, ale wszyscy są bardzo wyraziści. Największe wrażenie wywarli na mnie ojciec Jakuba i jego babcia, a właściwie starka. Sami się przekonacie, napotykając podczas lektury subtelne smaczki charakterologiczne.

Podsumowując, myślę sobie, że gdybym miała określić jednym słowem styl pisarski Macieja Siembiedy, to użyłabym właśnie słowa "subtelny". I bynajmniej nie chodzi mi o to, że historie te są delikatne czy lekkie, bo zdecydowanie nie są. Mam na myśli subtelność kojarzącą się z misternie splecionymi wątkami i wysublimowanym humorem (uwielbiam!).

Czytajcie koniecznie!

Ocena: 6/6 czytaj więcej
©Bibliotecznie
Maciej Siembieda jest mistrzem w budowaniu napięcia. W Kukłach każe nam się non stop przemieszczać między latami oscylującymi wokół II wojny światowej, a czasami następującymi krótko po procesie transformacji w Polsce. Początkowo może to stwarzać lekką trudność. Z czasem robi się fascynujące. Jakbyśmy się nie starzeli… I o to zachowanie młodości w najnowszej książce Autora głównie chodzi.

Jakub Kania, którego znamy z poprzednich powieści Siembiedy, jest tu dopiero na progu swojej prokuratorskiej kariery. Bystry, śmiały, elokwentny, skupia na sobie uwagę Czytelnika choć konkurencja jest równie zajmująca. Piękne, zagraniczne dziennikarki, liderzy tajnych, nielegalnych stowarzyszeń a nawet postaci historyczne. Akcja toczy się wartko i nie pozwala od siebie odetchnąć, no chyba, że na czas parzenia naprawdę szybkiej herbatki.

Mroczne ludzkie pragnienia, zwykła zawiść i parcie po sukces i uznanie. Tajemnice z przeszłości i garść wspomnień o czarach z ludowych przekazów. I choć czasem powieść uderza w tony niemal bajkowe, niezwykły talent Siembiedy do uprawdopodobniania nawet najbardziej nieprawdopodobnych historii, sprawia, że chcemy być czarowani ciągle od nowa. Nawet przez chwilę, książka nie traci rytmu. Poczucie humoru pozwala przejść sprawnie nad bardziej wymagającymi fragmentami, dając oddech, kiedy akcja gęstnieje i dystans, kiedy treść robi się mniej realistyczna.

Kukły to wyjątkowa mieszanka faktów i zdarzeń prawdopodobnych. Starannie dla nas dopieszczona w ten sposób, by od szarej codzienności odlecieć, ale z zachowaniem prawa do powrotnego lądowania, kiedy tylko zatęsknimy za znajomą grawitacją.

Ocena: 4+/6 czytaj więcej
©Wiedziennik
Są takie książki, na które czeka się od momentu, w którym Autor wspomni, że rozpoczął nad nimi pracę. Tak od kilku lat jest dla mnie z twórczością Macieja Siembiedy. Autor coś tam napomyka, gdzieś wspomni miejsce akcji, bądź cień wątku, który rozwija w nowej powieści … a u mnie zaczyna się oczekiwanie, podczytywanie reportaży, a nóż widelec, wpadnę na sprawę, której niewiarygodne, acz zawsze prawdziwe zdarzenia tym razem zostaną wplecione w fabułę.
Tak było i tym razem.
Coś się panu Maciejowi wyrwało, gdzieś coś napomknął…
I co z tego? Co z tego, że znalazłam i przeczytałam reportaż?

Jego ujęcie w najnowszej powieści i tak niesłychanie mnie zaskoczyło. Oplecenie innymi wątkami zmieniło historię, a jej finał zaskoczył.
Do rzeczy.

W ulubiony przeze mnie sposób, Autor prowadzi nas przez historię dwoma planami czasowymi. Teraz, które jest umowne, bowiem akcja dzieje się w 1997 roku, oraz wtedy, również dość umowne, bo zaczyna się w późnych latach trzydziestych dwudziestego wieku, a dobiega wraz z częścią bohaterów, aż do wspominanego teraz. Dodatkowe znaczenie dla historii mają wspominane i odtwarzane zdarzenia jeszcze wcześniejsze.

Akcja toczy się w Gdańsku, na Kaszubach, Śląsku i w Berlinie.

Bohaterem wątku współczesnego i zarazem badaczem historycznego, jest młody prokurator Jakub Kania. Wnikliwy, dokładny, i ze znakomitą pamięcią. Gdy nieoczekiwanie gdańska policja otrzymuje ofertę przekazania przez potomka przedwojennego policjanta, imponującej kolekcji policyjnych odznak i medali, on jeden doszukuje się w tej okazji drugiego dna. Mimo, że dzięki Kani sprawa nie przynosi szkody policji, ani pomorskiemu samorządowi, kończy się to dla niego chwilowym przymusowym urlopem.

A że urlop, to nie jest to, na co Kania ma akurat chęć, zmienia się on w śledczą wyprawę. A w niej piękna niemiecka dziennikarka, która zachęca Kanię do prowadzenia tego dochodzenia, oraz wątki, które przeplatają się w niezwykły sposób. Tajemnicza historia wiedźmy ze śląskiego Oderstein i niejasne losy niektórych przodków niemieckiej rodziny właścicieli tamtejszego pałacu, który spłonął w przededniu wojny. Losy Freudenkreis, stowarzyszenia fanatycznych nazistów z otoczenia Himmlera, którzy łączyli swoje pseudo badania nad rasą aryjską z wiarą w czarownice i ich możliwości. Powiązanie gdańskiego ofiarodawcy poniemieckich medali i kaszubskiej babki Jakuba.

Tajemnica zamurowanej i niedostępnej krypty w kościele, w małej wiosce nieopodal Raciborza, kamienne kręgi cmentarzyska Gotów na Kaszubach oraz uzdrowiskowe działanie powietrza w pewnym sanatorium w Lądku Zdroju.

Wojenny czas w Berlinie, powojenne sprytne knowania nazistów, czas przemian po upadku „Żelaznej kurtyny” i jeszcze do tego powódź stulecia na Śląsku. Ach! No i tytułowe Kukły.

Na 400 stronach Autor zmieścił wszystkie powyższe wątki, opisane z pietyzmem i drobiazgowością. Splecione, powiązane i przedstawione tak wiarygodnie, że dobrze, że na końcu jest posłowie, ponieważ uwierzyłam we wszystko i gdyby nie wyjaśnienia Autora, kłóciłabym się z każdym, że tak było i już.

Znałam reportaż pana Macieja, który dał otwarcie i pośrednio tytuł Kukłom. Natomiast to, co Autor owinął wokół tej niewielkiej, a przecież już i tak niesamowitej historii*, to po prostu wpuszczenie w maliny śledczej CzytAśki. Absolutne mistrzostwo. Można sobie znać reportaże do upojenia i na pamięć. Fabularna umiejętność snucia opowieści Autora zawsze wyprowadzi nas w pole. Pole wyobraźni. Fantastyczne.

Cała historia to kolejny popis umiejętności Macieja Siembiedy. To książka, która nie dość, że nie pozwala się odłożyć, zmusza do przeszukiwania Internetu i oglądania miejsc, sprawdzania wydarzeń, to jeszcze nieustająco zaskakuje, jednocześnie niesamowitością niektórych zdarzeń i ich uwiarygodnieniem.

A do tego, jak zwykle, przepiękna staranna polszczyzna (plus cudowne wplecenie języka kaszubskiego♥️), charakterystyczny delikatnie ironiczny dowcip, nieco zjadliwe opisy uroków lat dziewięćdziesiątych, trochę romantyczności, szczypta zmysłowości i … oczywiście rozkosze podniebienia! Bo przecież pierwszoplanowym bohaterem powieści jest Jakub Kania, znany z wcześniejszych powieści Autora, ulokowanych w późniejszych czasach. Dzięki temu zabiegowi, ta historia jest atrakcyjna i dla nowych czytelników, i dla zagorzałych fanów.

Jakub jest młodszy, mniej doświadczony, może bardziej narwany. Ale Jakub kocha jeść! Ach i co on jada, i jak te smaki są opisane! Przy sandaczu w jego wykonaniu pocieknie Wam ślinka. To pewne.

Podsumowując, mamy 7 kwietnia 2021.
Najlepsza książka tego roku za mną.
Właśnie o niej przeczytaliście.
Nie możecie jej przegapić.

Zamawiajcie, kupujcie, czytajcie!

Ocena: 6+/6 czytaj więcej
©CzytAśka
Nie kryję się z tym, że bardzo lubię powieści Macieja Siembiedy. Za każdym razem, gdy pojawia się jego nowa książka, z lekkim drżeniem serca po nią sięgam. Co będzie jak mi się nie spodoba? No nic! Ale wiadomo, że jak darzy się twórczość danego pisarza ciepłym uczuciem, to miło jest, gdy ono nie stygnie.

Zaczęłam czytać Kukły i … wsiąkłam! Po lekturze wiem, że nie ma mowy o jakimkolwiek ochłodzeniu – nadal pozostaję entuzjastką stylu i snucia opowieści Macieja Siembiedy.

Kilka słów o fabule

Jakub Kania wraca! Tak, znany z poprzednich trzech powieści (444, Miejsce i imię, Wotum) młody prokurator ponownie stara się rozwikłać zagadkę z przeszłości. Tym razem zlecającą jest niemiecka dziennikarka. Jakub Kania, który doświadczył burzliwych przeżyć w pracy, podnosi rzuconą mu przez kobietę rękawicę. Prywatne śledztwo zaprowadza go na Śląsk, w miejsce, gdzie tuż przed wojną spłonął magnacki dwór. Prokurator wzorem doskonałego rękodzielnika w brawurowy sposób łączy ze sobą i splata wszystkie nitki, które pojawiły się w toku poszukiwań. Tropy wiodą go ku elitarnej organizacji zrzeszającej ludzi Heinricha Himmlera. Prowadzą do środowiska okultystów, świata czarownic i wieszczek. Co więcej, Jakub Kania wkracza w nieznany mu do tej pory obszar rodzinnej przeszłości i tajemnicy.

Kilka słów o wrażeniach

Maciej Siembieda znany jest z tego, że w swoich powieściach zgrabnie i ze swadą balansuje pomiędzy fikcją, a faktami. Czerpie garściami i inspiruje się minionymi wydarzeniami tworząc świetne historie. Ten sam „manewr” zastosował w Kukłach, który przyczynił się do stworzenia elektryzującej fabuły. W swojej najnowszej powieści idealnie dobrał proporcje historii, fikcji, tła społeczno-obyczajowego oraz romansu. Efektem są Kukły, które fanom autora przysporzą wiele czytelniczej radości i satysfakcji.

Bardzo podoba mi się, gdy pisarz przez przypadek, albo celowo, staje w roli przewodnika po ciekawych zakątkach Polski, tworząc z nich doskonałe tło dla swoich książek. Maciej Siembieda ponownie zabiera czytelnika w taką podróż. Z przyjemnością wzięłam w niej udział i zachęcam innych – dajcie się namówić!

Ocena: 5/6 czytaj więcej
©Na czytniku
Komentarze dotyczące książki:
Warto zerknąć