ebook Wszyscy moi mężczyźni
3.43 / 5.00 (liczba ocen: 29)

Wszyscy moi mężczyźni
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - polecana oferta: 26.78
wciąż za drogo?
29.30 złpremium: 18.90 zł Lub 18.90 zł
26.78 zł Lub 24.10 zł
31.50 zł
31.50 zł
31.50 zł Lub 28.35 zł
25.88 zł
27.42 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (3)
Wesprzyj UpolujEbooka.pl - postaw kawę
Inne proponowane

Jej życie obfituje w luksusy i rozrywki, jednak co z tego? Wciąż nie udało jej się spotkać mężczyzny, z którym połączyłoby ją prawdziwe uczucie.

Dlaczego faceci zawsze muszą coś przed nią ukrywać?
Czy jest skazana na ciągłe porażki?
A może to w niej leży problem?

Postanawia zmienić podejście i wcielić w życie nowy plan. Będzie silną kobietą, która nie potrzebuje miłości ani zobowiązań! Teraz to ona zabawi się ich kosztem.

Jak długo jednak uda jej się wytrwać w tym postanowieniu? Na jej drodze znów pojawiają się mężczyźni, którym nie potrafi się oprzeć, oraz okazje na gorący romans. A najciekawsze jeszcze przed nią…

Wszyscy moi mężczyźni od Edyta Folwarska możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Na początku swojej recenzji bardzo serdecznie chciałabym przeprosić autorkę, jak i inne osoby, które moja recenzja mogłaby urazić. Jednocześnie zapewniam, że piszę tylko o swoich odczuciach (które nota bene podziela mój mąż) po lekturze i nie mam na celu nikogo obrazić.

Ok, zaczęło się groźnie, ale długo zastanawiałam się, czy ta recenzja powinna powstać. Ale Ci, którzy mnie znają doskonale wiedzą, że co mam powiedzieć, to powiem, a o ewentualnych konsekwencjach pomyślę później. Niemniej zależy mi na tym, byście Wy, jako moi czytelnicy mieli pewność, że blog i recenzje na nim są rzetelne i zgodne z prawdą – jeśli coś mi się podoba, to mówię o tym otwarcie. Jeżeli natomiast coś nie przypadnie mi do gustu, to niestety również o tym mówię.

UWAGA! Mogą być spojlery!

Wszyscy moi mężczyźni i wszystkie moje dramaty to przede wszystkim historia Oliwii, która jest dziennikarką w magazynie sportowym (jeśli dobrze zrozumiałam) – czyli tak, jak niegdyś lub nadal, bo nie orientuję się do końca, autorka książki. Mieszka w Warszawie, ma dwie przyjaciółki i całe stado nieudanych związków na koncie. Mąż po trzech miesiącach małżeństwa zostawił ją samą i wyjechał z dwiema młodymi dziewczynami do Kenii, potem był jakiś romans z kryptogejem oraz z żonatym facetem i znajomość z Kamilem, który był w prawdzie dobry w łóżku, ale co z tego? Bohaterka dochodzi do wniosku, że nie ma zamiaru się więcej angażować emocjonalnie, ale chce się przede wszystkim dobrze bawić bez zobowiązań. Przechodzi małą metamorfozę – włosy obcina na „long bob”, a do tego powiększa usta (a po zabiegu nie ma żadnej opuchlizny, ani nic…), kupuje nowe cichy i uderza na podbój miasta.

Pierwszy cel – Franek. Piłkarz, podopieczny spotkanego w salonie fryzjerskim Natana, z którym Oliwia ma spięcie. Oczywiście relacja z nim miała być tylko zabawą, a bohaterka dochodzi do wniosku, że skoro tak, czy siak ma dawać dupy, to będzie za to oczekiwała zapłaty w formie prezentów. I otrzymuje torebkę znanego projektanta, za którą pozwala się wyobracać na wszystkie strony. Próżność, jaka od niej bije i idiotyczność razi wręcz w oczy. Oczywiście liczyła na to, że będzie kolejną VAGs, ale niestety – Franek pokazuje swoje prawdziwe oblicze narkomana i zlękniona kobieta ucieka z płaczem. Oh! Nie wspominałam chyba jeszcze, że ćpała razem z nim i z tego, co pamiętam pozwalała się nawet penetrować butelką od szampana… Ale to był Moet, porządna marka, więc no wiecie – żal było nie skorzystać.

Drugim celem był powrót do Kamila, w którym kiedyś się kochała, ale jej przeszło, bo odszedł do innej. Teraz oczekiwała jedynie relacji „friends with benefits” i dostawała dobry seks, jakiego oczekiwała. Chociaż w zasadzie nie do końca, bo były to krótkie stosunki… W zasadzie, to do tej pory nie wiem, czy jej się podobało, czy nie, bo na każdej stronie autorka napisała co innego i mój mózg za tym po prostu nie nadążył.

W międzyczasie pojawił się Emil – milioner, którego chciała wziąć na wstrzymanie i udawać niedostępną. Rozpieszczał ją torebkami od LV, Porshe, które dostała od niego na własność i kwiatami – romantyk… Pewnego dnia zabrał ją nawet na koncert jej ulubionej piosenkarki! I jak prawdziwy gentelman oczekiwał od niej zapłaty w naturze – Oliwia prawie wylądowała ze szpilką od buta w d… No sami wiecie w czym. A podczas imprezy okazało się na dodatek, że facet ma żonę… Tak, był płacz i zgrzytanie pochwy po tym niezwykle burzliwym romansie, ale! Porshe zostało… Tak na otarcie łez.

I na końcu wróćmy do Natana! Jedyny facet, jakiego polubiłam w tej książce, bo normalny! Fakt, w trakcie rozwodu, starszy od niej, ale wydawał się być ułożony. Nie był chamski czy bezczelny, zachowywał się porządnie, jedynie od pierwszej wspólnie spędzonej nocy chciał ją zapłodnić… Ale to pozostawię bez komentarza. Nie będę również opowiadała Wam o nim dogłębnie, bo myślę, że jego warto poznać.

Chciałabym jakoś elokwentnie skomentować tę książkę, ale kuźwa nie mogę. Nie potrafię. Chociaż jest jeden plus – pośmiałam się. Nie wierzyłam do tej pory, że takie idiotki, jak Oliwia mogą chodzić po ziemi, a tu niespodzianka! Rozumiem, że to może być fikcja literacka, ale skądś autorka musiała inspirację zaczerpnąć. Nie chcę jednak wiedzieć skąd.

Książkę czyta się szybko, bo jest napisana w bardzo nieskomplikowany sposób, wręcz prosty. Dla mnie osobiście zbyt prosty. Mamy tu do czynienia z niewiarygodną ilością powtórzeń, pomyłek w fabule i lokowania produktów (La Mania, Kupisz, Dior, LV i inne). Opisy są krótkie, bez jakiegokolwiek polotu, nie wciągają, ale zostawiają czytelnika z opadniętą od szoku szczęką (niestety nie w pozytywnym tego słowa znaczeniu). Oszczędzę Wam czasu i nie będę wrzucała cytatów, bo musiałabym chyba 3/4 książki przepisać na potwierdzenie swoich słów.

Liczyłam po cichu na to, że chociaż przyjaciółki Oliwia będzie miała normalne, ale okazało się, że wszystkie trzy są potocznie nazywanymi „pustakami”, dla których liczy się tylko kasa, imprezy i seks. W różnej kolejności. Główna bohaterka wzbudza współczucie i chęć przeprowadzenia jej psychoterapii z użyciem elektroprądów czy innych drastycznych metod. W moich oczach to typowa blondi, która oczekuje prezentów w zamian za seks, pod warunkiem, że owe są drogie i prestiżowe. Lubi alkohol, czasami coś wciągnie, przygodny seks jest dla niej pasją i nie ma nic przeciwko penetracji butelkami od szampana czy innych napoi procentowych. Problem zaczyna się, gdy facet wymaga od niej czegoś więcej, chce wprowadzić dodatkowe udziwnienia lub kupuje zbyt tanie prezenty.

Zastanawiam się, co mogę pozytywnego o tej pozycji powiedzieć. Cóż, końcówka książki w porównaniu do poprzednich części jest napisana przyjemnie, bo i bohaterka przechodzi przemianę – lub dopiero wtedy pokazuje, jaka jest naprawdę. Sam bohater – Natan – jest ułożonym facetem, który myśli o życiu poważnie i da się go lubić. Jest szarmancki i pokrzywdzony przez los, a w zasadzie prawie byłą żonę. Szkoda tylko, że w finale historii źle kończy.

Nie powiem, żebyście nie czytali tej książki. Przeczytajcie – może będziecie mieli inne zdanie niż ja. Według mnie książka jest napisana bez pomysłu, na kolanie, bo celebryci przecież piszą. Niemniej daję szansę autorce i zamówiłam jej najnowszą powieść Pokusę. Mam nadzieję, że się nie zawiodę i dostanę przyjemną, wciągającą historię.

Ocena: 2-/6 czytaj więcej
©Czytam w pociągu
Komentarze dotyczące książki:
Warto zerknąć