ebook Gaz do dechy
4.01 / 5.00 (liczba ocen: 9101)

Gaz do dechy
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - najniższa cena: 31.18
Audiobook - najniższa cena: 21.45
wciąż za drogo?
37.11 złpremium: 23.94 zł Lub 23.94 zł
31.18 zł Lub 28.06 zł
34.00 zł
39.90 zł
39.90 zł
31.28 zł
32.84 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (5)
Wesprzyj UpolujEbooka.pl - postaw kawę
Inne proponowane
Książka, która znalazła się w ścisłej czołówce Goodreads Choice Awards 2019.

Trzynaście historii mistrza grozy młodego pokolenia, który  przesuwa granice gatunku na nowe terytoria.

Dwa opowiadania napisane wspólnie ze Stephenem Kingiem, m.in. W wysokiej trawie, sfilmowane przez Netflix.

Wyjęci spod prawa motocykliści, uciekający przez pustynię przed upiorną cysterną… Wizyta młodych ludzi w wesołym miasteczku, która wcale nie kończy się wesoło… Uchylone drzwi do świata cudów, które okazują się furtką dla namacalnego zła… Podróż pociągiem w niecodziennym towarzystwie… Media społecznościowe, które nikogo nie uratują przed zombi… Bibliotekarz dostarczający najświeższe lektury umarłym… I wreszcie lot, podczas którego ludzie nieakceptujący się nawzajem zaczynają ze sobą rozmawiać – nieco za późno.

Od klasycznych horrorów, przez fantasy, S-F, thriller psychologiczny, po prozę obyczajową z silnym akcentem politycznym – różnorodność opowiadań w tym zbiorze jest niezwykła. Ale wszystkie dotykają najgłębszych ludzkich sekretów i wydobywają na światło dzienne nasze mroczne słabości i lęki.

Gaz do dechy od Joe Hill możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Gaz do dechy aż taki do dechy nie jest. O ile pierwsze, tytułowe tytułowe opowiadanie to strat z szóstego biegu o tyle później bywa rożnie. Takie trochę falowanie na obrotach zimnego silnika.

Gaz do dechy – soczysty kawał tekstu. Z paskudnymi bohaterami, rozterkami natury egzystencjalnej i widowiskową jatką. Joe Hill napisał to opowiadanie wraz ze Stephenem Kingiem i zaiste wyszła im ta współpraca wybornie.

Mroczna karuzela to "wesołomiasteczkowa" groza w bardzo dobrym wydaniu... dopóki akcja dzieje się właśnie w wesołym miasteczku i jego okolicy. Grupa nastolatków, upiorna karuzela i psychoza. Hill wyraźnie chciał zaznaczyć, że zło uczynione w przeszłości odbija piętno na naszej psychice. Niepotrzebnie, bo każdy o tym wie, a opowiadanie rozmemłało się przez to niemiłosiernie. Krwawa jatka z końmi w roli głównej byłaby ciekawszym finiszem dla "Mrocznej karuzeli".

Po bardzo dobrym początku zaczął się spadek na łeb na szyję.
Bo o ile Stacja Wolverton wprawiła mnie w konsternację i zostawiła z głupawym WTF?!?!, Nad srebrzystą wodą jeziora Champlain zirytowało, to Faun wkurzył konkretnie. Dziwaczny, zeschizowany mix Alicji w krainie czarów i >Opowieści z Narnii. Po przeczytaniu trzech kiepskich opowiadań pod rząd zaczęłam się zastanawiać czy warto ten zbiór w ogóle kończyć... I wtedy na arenę szturmem wdarli się "Spóźnialscy" To jest jedno z tych tekstów, które pamięta się do końca życia. Swoisty powrót do przeszłości na dość specyficznych warunkach. Sentymentalna, poruszająca i mocno wzruszająca. I, niech Cię Hill, ja też bym nie chciała umrzeć nie dokończywszy czytanej książki;)

– I nie jest pan wysłannikiem Boga? Nie jest pan aniołem?
– Nie. Tylko bibliotekarzem.
– Ach, no cóż... Dla mnie to prawie to samo.


Jesteś dla mnie najważniejsza to mocno fantastyczna i pesymistyczna wizja przyszłości z robotami i uczuciami na żetony. Mimo fenomenalnej końcówki czytało się fatalnie.

Kciuki mocno thrillerowe, kryminalne opowiadanie, z psychozą w roli głównej, z moralnym upośledzeniem i otwartym zakończeniem, które w ogóle mi nie przeszkadzało, chociaż takowych nie lubię. Smutne to było, przygnębiające i odbierające wiarę w człowieka.

Diabeł na schodach, czyli jak forma podania opowieści potrafi dodać kilka punktów do ostatecznej oceny. Podobało mi się.

Tweety z cyrku umarłych. Było kijowe...do momentu, aż wesoła rodzinka nie dotarła do cyrku. Pomysł z tego typu przedstawieniem masakry wydaje się najbardziej adekwatny, fenomenalny w swojej prostocie. Bardzo dobre opowiadanie. Z paskudną nastolatką zaślepioną lajkami, serduszkami i innymi pierdami z portali społecznościowych.

Chryzantemamy teoretycznie to opowiadanie ma wszytko na swoim miejscu: zagadkę, kroplę fantastyki, grozy i obrzydliwości. Ma także fantastyczne zakończenie. Nie potrafię sprecyzować dlaczego nie zaliczam tego opowiadania do czołówki testów Gazu do dechy. A do takowej zaliczam prawdziwie wstrząsające W wysokiej trawie, które jako jedno z nielicznych wywołuje grymas obrzydzenia i prawdziwy strach... Czytałam lata temu, przeczytałam z niesłabnącym zachwytem raz jeszcze. Wyborne. Kwintesencja dobrej grozy w krótkiej formie.

No i na koniec iście fatalistyczna wizja w Jesteście wolni z intrygującą mieszanką stereotypów, uprzedzeń i tolerancji skitrana na pokładzie samolotu, który nie bardzo jak ma wylądować.

Słowem podsumowania: Gaz do dechy to niejako hołd Hilla dla tych twórców, którzy byli dla niego inspiracją, ukształtowali jego twórczość, wpłynęli na sposób kreacji postaci i styl. Niezmiennie zachwyca mnie sposób, w jaki Hill wypowiada się o swoim tacie. Widać szacunek, wdzięczność, ale pozbawiona słodkopierdzącej tkliwości. Przepiękny wstęp rzuca nam światło na to jak ciężko jest tworzyć tekst mając za ojca prawdziwego króla horroru. Hill poradził sobie z tym "brzemieniem" perfekcyjnie. Joe pisze fantastycznie, chociaż zdecydowanie wole jego powieści niż opowiadania.

Ocena: 4+/6 czytaj więcej
©Tylko skończę rozdział
Jestem przekonana, że Hill to człowiek o niesamowitej wyobraźni, który ma w głowie jeszcze sporo pomysłów i wizji ich przekazania swoim czytelnikom. Chociaż nie potrafiłam się odnaleźć w jego opowiadaniach, to może jednak nie porzucę całkowicie tej próby zapoznania się z jego twórczością. Może jednak w pewnym momencie skuszę się na konkretną powieść, ale jest to sprawa do przemyślenia. Nie jestem w stanie tej książki ocenić, bowiem fakt, że mnie po prostu nie przypadła do gustu, nie oznacza, że jest zła i nie warto po nią sięgać. Potrafię dostrzec ogrom zalet jeżeli chodzi o dzieło Hilla, ale z drugiej strony nie potrafię odkryć sedna tego, że nie potrafiłam się w nim odnaleźć.

Cała recenzja na blogu: Gaz do dechy

Ocena: 4/6 czytaj więcej
©BookeaterReality
Komentarze dotyczące książki:
Warto zerknąć