ebook Instrukcja nadużycia. Służące w XIX-wiecznych polskich domach
3.23 / 5.00 (liczba ocen: 109)

Instrukcja nadużycia. Służące w XIX-wiecznych polskich domach
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - najniższa cena: 29.17
wciąż za drogo?
31.16 złpremium: 20.10 zł Lub 20.10 zł
29.17 zł Lub 26.25 zł
33.50 zł
33.50 zł
33.50 zł Lub 30.15 zł
29.27 zł
33.50 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (1)
Inne proponowane

„Służące, których życiem w XIX wieku pracodawcy mogli nieomal swobodnie rozporządzać, musiały na abolicję czekać ponad sto lat. Dziś odzyskują nie tylko podmiotowość. Autorka przywraca im prawdziwe imiona, twarze, głos i godność i pokazuje, jak niewolnictwo kobiet sięgało samego rdzenia ładu społecznego” – Magdalena Kicińska, pisarka, redaktorka naczelna „Pisma”

Pod koniec XIX wieku w samej tylko Warszawie pracowało prawie 40 tysięcy pokojówek, garderobianych i panien do wszystkiego. Młodych imigrantek ze wsi, samotnych w dużym mieście, bezbronnych. Ta książka jest opowieścią o nadużyciach, których na służących dopuszczali się właściwie wszyscy, którzy się z nimi stykali. Od Kościoła, zainteresowanego zbawieniem ich duszy, ale już nie sprawiedliwą karą dla molestujących panów domu, przez panie, które służbę ignorowały, poniżały i zwalniały z byle powodu, aż po emancypantki i socjalistów, którzy chcieli pomóc, ale nie wiedzieli jak.

„Jest to książka o niewyobrażalnym wyzysku i przemocy, nie jest jednak straszliwym, niestrawnym akademickim sucharem, których tony co roku produkuje polska nauka historyczna. Wprost przeciwnie: autorka pisze świetnie, umiejętnie przechodząc pomiędzy twardymi faktami i liczbami oraz anegdotą” – dr hab. Adam Leszczyński, profesor Uniwersytetu SWPS

Instrukcja nadużycia. Służące w XIX-wiecznych polskich domach od Alicja Urbanik-Kopeć możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Nie mam w domu służącej, choć czasami naprawdę by się przydała. Nie dlatego, że nie lubię sprzątać, bo ja z tych, dla których bieganie z miotłą to sposób na wyładowanie emocji, ale dlatego, że czasami po prostu byłoby łatwiej pewne rzeczy zorganizować. I niby już nie mamy w domach służby, a białe fartuszki i czepek odeszły do lamusa, a jednak wciąż wspieramy się pomocą w postaci pani Wiesi, która przyjdzie umyć okna chociaż raz na trzy miesiące czy akuratnego pana Romana, który solidnie skosi trawnik przed domem. Teraz tacy ludzie są wynagradzani za swoją pracę i zazwyczaj traktowani z należytym szacunkiem, bo w obecnych czasach nikt z nas łaski im już nie robi. Ale bywało inaczej, o czym możemy dowiedzieć się z książki Instrukcja nadużycia. Służące w XIX-wiecznych polskich domach Alicji Urbanik-Kopeć.

Przyznam szczerze, że gdy sięgam po opracowania czy reportaże, najczęściej nastawiam się na spokojniejszą lekturę, której czytanie przebiega wolniej z racji przytaczanych faktów i chęci wyłuskania jak największej ilości informacji. Tymczasem „Instrukcja nadużycia” bardzo mnie w tym względzie zaskoczyła, bowiem Urbanik-Kopeć rozprawiła się z historią służących w niezwykle ciekawy sposób. Czytałam tę książkę jak dobrą obyczajówkę, co zdarzyło mi się chyba pierwszy raz w przypadku reportażu. Autorka przenosi nas do czasów istnienia swoistej agencji pracy parającej się zatrudnianiem służących – Biura Kontroli Służących. Przyznam, że organizacja całego tego „procederu” była dla mnie dość zaskakująca. Oddając głos każdej ze stron, autorka bardzo szybko pozwala nam rozeznać się w panujących warunkach, poznać motywację „bohaterów” i prawdziwy obraz tego, co dotychczas widywaliśmy zazwyczaj w filmach.

Dodatkową zaletą tej książki jest jej wydanie. Otrzymując Instrukcję nadużycia, wpada w nasze ręce lektura pełna fotografii i fragmentów XIX-wiecznych magazynów dla służących i ich pracodawczyń. Te elementy pomagają nam budować obraz rzeczywistości, w której przyszło żyć i służyć najczęściej młodym kobietom. Czasami zdarza się, że w reportaż wkrada się subtelny chaos. Autor najczęściej chce tak wiele napisać, że momentami gubi wątek lub rozwleka go niemiłosiernie, powodując fragmentaryczne znudzenie. Urbanik-Kopeć uniknęła tej pułapki, rzetelnie i w uporządkowany sposób prowadząc nas przez opowiadaną przez siebie historię.

Komu polecam tę książkę? Przede wszystkim ludziom ciekawym, spragnionym wiedzy o zjawiskach, nad którymi rzadko kto się rozwodzi. Tym, którzy lubią drążyć kwestie „oczywiste” i poznawać rzeczywistość od podszewki. Alicja Ubranik-Kopeć pięknie poradziła sobie z podjętym wyzwaniem, co powinno zostać docenione przez czytelników. Ja doceniam. I polecam.

Ocena: 5/6
©Spadło mi z regała
Komentarze dotyczące książki:
Warto zerknąć